biedna ta sunieczka, musiała wiele przejść. Co do obrony miski to za jakiś czas jak sunia już dojdzie do siebie psychicznie to może się to zmienić, ja mam suńkę ze schroniska - amstafkę i na początku też było trudno, bo nawet nie pozwalała podejść do niej jak jadła, widocznie to taki syndrom wygłodzonego psa. Dziś sytuacja wygląda znacznie lepiej, mogę podejść, pogłaskać ale miski nie zabieram póki ona nie skończy, mam też dwa inne psy, niestety każdy musi jeść osobno bo jest walka, ale to żaden problem, trochę ostrożności i jest ok !!!naprawdę nie ma czego się bać !!
p.s. ona jest taka cudna !!! ta mordeczka poprostu cudo !!