-
Posts
13784 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by BIANKA1
-
Oborniki Wlkp. Reksia - maleńki smuteczek. JUż wnowym domu.
BIANKA1 replied to Hala's topic in Już w nowym domu
[quote name='Hala'][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img236.imageshack.us/img236/1386/reksia1xo0.jpg[/IMG][/URL][/quote] Prawdziwa Reksona :oops: -
Oborniki Wlkp. Szorstkowłosy Puszek. Puszek zaginął!!!
BIANKA1 replied to Hala's topic in Już w nowym domu
Przepraszam Puszku , że nie zaglądałam . Już się poprawie . Jakieś wieści ? Ktoś pytał ? -
Oborniki Wlkp. Pikuś...maleńkie...maleństwo...Pikuś ma od dzisiaj DOM !!!
BIANKA1 replied to Hala's topic in Już w nowym domu
[quote name='Hala']Pikuś...a jakby cię tak podunąć tej rodzinie co rozpacza, ż enie może mieć Nadin? :razz:[/quote] No i co ? -
Oborniki Wlkp. Monia i Krecik. Dziś wieelki dzień! Jadą do nowego domku!
BIANKA1 replied to Hala's topic in Już w nowym domu
Państwo Krecikowie może by tak na urlop się wybrali . Domku przygarnij biedaczki :oops: -
Oborniki Wlkp.Dusia ma ukochany dom! Wielkie podziekowania dla Wandy!
BIANKA1 replied to Hala's topic in Już w nowym domu
Zaglądam i myślałam , że u Dusi jakieś zmiany zaszły , a tu nic :shake: -
Quasimodo , jeśli dobrze rozumiem , to sterylka nie . Wczoraj lekarka mówiła , ze stan jej serca nie jest przeciwskazaniem . Że to ma być jakiś super zabieg przeprowadzony przez super specjalistkę . No ale .....................supermen z konia zleciał i wiadomo jak to się skończyło :roll: Włoski faktycznie jej odrastają .:lol:
-
Dziękujemy Asi , przyszedł przelew na 30 zł :loveu: To proszę zastanówmy się , czy robimy tą sterylkę , czy nie . Może zagłosujmy , bo nie mogę brać całej odpowiedzialności na siebie . Na sterylkę wpłyneło 180 zł . miałam 75 to daje 255zł . Wczoraj zapłacilam 53,50 , powiedzmy 50 zł to zostaje 205 zł Czyli na sterylkę w razie czego jest . W poniedzialek ma mieć badanie krwi i potrzeba na nie 40 zł mo ma być pełne z jakimiś enzymami . Czyli na to badanie już nie mamy . To teraz robimy głosowanie .
-
Tak jest Malagos , że czasami te postępy są praktycznie niewidoczne . Zwłaszcza , jak się obcuje z psem na codzień , to się tego nie widzi . Dlatego dobrze jest jak ktoś postronny zobaczy i wypowie swoją opinię . Ty masz wsparcie TZ -a , a ja jestem sama i nie mam pewności czy robię dobrze , czy żle . A jak jeszcze zamiast oczekiwanej poprawy jest pogorszenie , to wydaje mi się , że jestem do niczego i że się nie nadaję . Gdzieś czeka na Frytkę jej stały , kochający dom . Dlaczego akurat na nią miałby nie czekać . Frycia w porannym słoneczku .
-
Pomyśl Hala . Gdybym zostawiła Wiórka , to Kropencja pewnie tkwila by do dziś w schronisku . Może by coś jej sie stalo , bo pamiętasz , że jej rana po sterylce nie była zagojona i ropiala . Gdybym zostawiła sobie Kropencję , to Frytka nie dostała by swojej szansy . A na to żeby Kropencja zostala u mnie nalegała nawet pani doktor , obiecując w zamian darmowe leczenie do końca jej życia . A teraz ma nowy dom i jest kochana i szczęśliwa , a swoją szanse dostała Frytka . Dziesiątki psów czeka na swoją kolejkę do normalności . Nigdy nie mialam na tymczasie zdrowego , pięknego , rasowego psa . Zawsze były to bidy wyrwane śmierci . Jak zostawię Frytkę , to inny pies bez szans przepadnie . Te moralne dylematy mnie dołują . Chyba zaczyna mnie przytlaczać ta odpowiedzialność , Z jednej strony wyczuwam naciski na pozostawienie Frytki u siebie , a z drugiej mam świadomość , że gdzieś jakiś pies oczekuje pomocy .
-
Chyba już mi psychicznie trochę lepiej :cool1: Wiesz AMIGA to tak , jakbyś dostala Bonusika z chorymi oczami , a okazało się że ma chore doslownie wszystko , a Ty nie potrafisz mu pomoc .To strasznie dołujące :shake: Masz częscie , że to tylko oczka . Wiesz że jak bedziesz uczciwie zakraplać to wyzdrowieje . Może nie będzie całkiem zdrowy , ale przynajmniej nie bedzie gorzej jak było . Hala pewnie też rozumie :cool1: Masz pacjenta z określoną chorobą i w określony sposób leczonego . Frytka miała być milą , młodą , zdrową suczką . Ja nie mam do nikogo pretensji , że tak nie jest . Jak Poker przywiozła do mnie Wiórka , to potem mi powiedziala , że jak zobaczyła moją minę to sama zwątpila co zrobila :oops: On byl jak nieżywy . ale po tygodniu to był nie ten pies . Wesoły , ruchliwy , skłonny do zabawy . Frytka natomiast jest jaka była . Ja nie widzę poprawy w jej zachowaniu i wyglądzie . Przez 6 tygodni nie jest nic lepiej tylko gorzej . Nie chodzi mi o jej stosunek do mnie , bo to zmienilo się o 180 stopni . Chodzi o jej żywotność . Ona nie biega , nie bawi się , już chyba kiedyś mówilam , że zachowuje sie jak 100letnia staruszka , Quasimono nieraz dopytują , jak jej stosunek do reszty sfory , czy przychodzi na mizianko itd, Ona ciągle żyje obok . Postępy są minimalne . Ja jeszcze takiego psa nie widzialam :shake: Pani doktor wczoraj powiedziala , że Frytka jest bardzo zaborcza w stosunku do mnie . I teraz to widzę . Ja się praktycznie tylko nią zajmuję , bo ona to na mnie wymusza . Jest pepkiem świata . To ją ciągle kąpię , wyglaskuje szukajac zmian na skórze , podaje leki , prowadzę do lekarzy . Tylko Frytka i Frytka . A Frytce zamiast być lepiej , to ciągle coś dolega . Całkiem się zagubilam .
-
Bardzo dziękuję Wszystkim za wsparcie psychiczne , podtrzymywanie na duchu i ciepłe słowa otuchy . Te dwa dni byly dla mnie i dla Frytki niezwykle męczące . Frytka zasneła i pochrapuje aż syn sprawdzal co z nią jest . Ja chyba jak padnę , to nawet do południa nie wstanę . Jestem zła , że nie udaje się ustalić przyczyny choroby i możemy jedynie leczyć jej skutki . Bardzo dziękuję za wpłaty na Frycie , bo bez nich nie było by możliwe tak dokładne zdiagnozowanie Frytencji. Oczywiście nadal bedę robila wszystkie zlecone badania i może uda się ustalic o co chodzi z tymi płytkami . Frytka ma zapewnioną opieką medyczną , wszystkie potrzebne lekarstwa i wogóle ma wszystko co potrzeba . Myślę , że niejeden czlowiek mógłby jej pozazdrościć tak fachowej , wnikliwej i przyjaznej opieki medycznej . Dzisiaj badało ją 4 specjalistów i nikt nie wykazywał cienia zniecierpliwienia czy pośpiechu tak często obserwowanego przy diagnozowaniu ludzi . Kazdy wysłuchał moich relacji , wypytywał o wszystko głaskał Frycie i bardzo dokładnie badał . Dziękuję lekarzom z Kliniki Akademi Rolniczej za cierpliwość i zrozumienie . Dziękuję Pani Doktor za znoszenie moich ciągłych telefonów i nachodzenia po godzinach pracy . Nie wiem czy kiedykolwiek uda sie ustalić co Frytce dolega . Przepraszam za moją histerie , ale jej stan zupełnie mnie zdolował . Boje się , że coś przegapię , żle zrobię , niedopatrzę i stanie sie coś strasznego . Bardzo się staram , ale nie jest lepiej . Nie wiem co jeszcze moge zrobić . Jeśli ktoś ma jakiś pomysł , to proszę napisać .
-
Ma małą niedomykalność zastawek , ale u starych psów to ponoć nic nowego . Narazie nie trzeba tego leczyć , tylko za rok znowu zrobić i może wtedy . GORZEJ JEST Z JEJ PŁUCAMI , BO TO JAKAŚ ZADAWNIONA NIE LECZONA SPRAWA I NIC JUŻ NIE MOŻNA ZROBIĆ Dalej nie wiadomo co jej jest . Teraz przy badaniu wyszlo , że ma też powiększone węzły chłonne przykolanowe w tylnych łapach . Toczy ją jakiś stan zapalny , ale nie wiadomo gdzie . Jest już tak przebadana jak jakiś vip. Dalej nic nie wiadomo. Już zaczynamy podejrzewać jakieś tło psychiczne . Najprędzej to ja się pójdę leczyć do psychiatry . Zapłacilam za badanie 53,50 i nic nie jesteśmy mądrzejsi :shake:
-
Bylam z maluchami u kontroli . Czupurek wyjela sobie 2 szwy , dostala za to 2 zastrzyki . Puniek wylizał wydmuszki na błysk , dostal 1 zastrzyk. Teraz jade z Frytką na USG serca . Od tego zależy jakie leki bedzie dostawala i czy do końca życia . Mam już dzisiaj dość :mad: Pani doktor mi tłumaczyla , że przyczyną małopłytkowości może też być zaleganie i rozpad krwi w sercu przy jego niewydolności . I tak nic z tego nie pojmuję . Ponoć jakaś przyczyna musi być , więc szukamy dalej :shake:
-
Nasza bohaterka staje sie światową damą . Sama wsiada do samochodu i sama wysiada . Jak wsiądzie to chowa ogon pod tyłek żeby jej nie przytrzasnąć .Bardzo godnie zachowuje się na poczekalniach powarkując na natrętnych pacjęntów . Bez problemów pozwala na badania . Jak się ją poloży na stolach , to tak leży bez ruchu . Nie musi być na smyczy bo i tak za mna wejdzie . No i jak ją trzymalam pod rengenem , to polizala mnie po ręce .Merda do mnie ogonkiem , że już chce iść . Cieszy się jak wracamy . Nie ma z nia problemów . Nawet nie protestuje jak jej robia zastrzyki . Jest bardzo grzeczna .