Pewnie, że pamiętam...i nigdy nie zapomnę, bo tego nie da się zapomnieć :(
To było takie hmmm - prawdziwe, w sensie prawdziwe, że widać było w jego oczach żal, smutek i mega tęsknote za człowiekiem, domem, przytuleniem... ale jednak są te Psie Anioły, które pomogoły Falusiowi trafić do ciepłego kąta, on by nie zniósł dłużej samotności - nie Faluś :(
On był inny - WYJĄTKOWY!!! Miał w sobie i w oczach coś, czego nie umiem opisać i ten jego spokój...
Osiołeczku, nawet nie wiesz ile bym dała za to, żebym mogła Cię ostatni raz...ten jeden jeszcze raz... przytulić :(