Jump to content
Dogomania

Gosiapk

Members
  • Posts

    20227
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gosiapk

  1. [quote name='inka33']Który z tych śmietników jest suką...? :hmmmm:[/QUOTE] też chciałabym wiedzieć :)
  2. W tym roku jest bardzo dużo bocianków błodych, widziałam kilka gniazd z 5 młodymi! :o
  3. A już myślałam, że zostanie 'EjTy' tak oryginalnie ;)
  4. eee... trochę się cieszę, że jednak Dynio zostanie jeszcze u marry[SIZE=1] (sorry marra)[/SIZE] :)
  5. [quote name='Nutusia']O kurczaki, to trzeba było do mnie na kawę podjechać ;) I jak sunieczka? Wszystko dobrze poszło?...[/QUOTE] Na pewno byłoby przyjemniej zostać wylizaną przez Lili niż obgryzać paznokcie w poczekalni, ale musiałam trwać na posterunku 'na wrazie czego'. :) Maluch kica na razie na 3 łapinkach i ma śliczne 3 zielone kokardki z nici chirurgicznych. ;)
  6. [quote name='Nutusia']No niestety, rzadko można trafić na "dziurę" w naszej lecznicy... (...) [/QUOTE] A ja nie w kolejce stałam, tylko na moją suńkę czekałam, bo miała drugą operację kolanka. Przy okazji dowiedziałam się, że nowa pani weterynarz została zatrudniona.
  7. [quote name='Nutusia']Byłaś w lecznicy? ;) Nio, głosik to ona ma jak dzwon (znaczy się dzwonek, taki z tych cieńszych ;)).[/QUOTE] Lubię sobie tak posiedzieć 2,5 godziny w lecznicy od czasu do czasu ;) A jak ten "dzwonek" trafił do lecznicy?
  8. A może spotkanie kurdupelków w Warszawce w środku Polski? Każemu blisko ;) :p
  9. Oj 'śiewał' ten mały agresor w lecznicy 'śpiewał'. Tak 'śpiewał', że aż moja głucha od 1,5 roku Lila słyszała!!! :evil_lol:
  10. Yeah!!! Bravo Deeduszka!!! :laugh2_2::jumpie::laugh2_2::jumpie::laugh2_2::jumpie::laugh2_2::jumpie::laugh2_2::jumpie:
  11. [quote name='3 x']w tm artule urzekło mnie zdanie: "Aby maszyna działała trzeba podłączyć ją do butli z gazem i oktanolem ([B][B]alkohol ten sprawia, że maszyna pachnie jak człowiek[/B][/B]). " :evil_lol:[/QUOTE] [quote name='inka33']Tia, cała Gosia... :eviltong: :chlup: (...) [/QUOTE] :roflt: taaaa... oczywiście złapałyście mnie, ja chcę tę maszynę dla tego oktanolu... oczywiście :roflt:
  12. [quote name='Chiquita&DeeDee'];) nie było, ale Xenia nie miała mi za złe :eviltong: zadowoliła się tym rozmiarem ;)[/QUOTE] mam nadzieję, że jej to jakoś wynagrodzisz niedługo, chociażby drugą taką mizerną kostką. :diabloti:
  13. Wynalazca maszyny na komary już pewnie jest milionerem. Ja też taką chcę :)
  14. [quote name='Chiquita&DeeDee'][URL="http://s1127.photobucket.com/user/chiquitadeedee/media/DSC03236_zps6172fb60.jpg.html"][IMG]http://i1127.photobucket.com/albums/l621/chiquitadeedee/DSC03236_zps6172fb60.jpg[/IMG][/URL] [/QUOTE] Phi! Taka mała kosteczka, niegodna Xeniuszki. Nie było większej? ;)
  15. [quote name='Chiquita&DeeDee']Trzymaj, trzymaj, w nocy się pogorszyło, mała spędza dzień u weta.[/QUOTE] A jak się czuje teraz?
  16. [quote name='Gosiapk']Gusiaczku, bardzo mi przykro, że miałaś smutne dzieciństwo. Cieszę się jednak, że pomimo smutku jakiego doznałaś w dzieciństwie i poczucia opuszczenia, jesteś wrażliwą i dobrą osobą. Mattilu widzę w wizycie syna znajomych jeden wielki plus. Zarówno Ty jak i Twój TZ zobaczycie swoje dzieci i siebie na nowo, docenicie spokój, poczucie bezpieczeństwa, zaufania i dobre maniery własnej rodziny. W codziennym życiu nie zauważa się takich spraw, dopiero nietypowa sytuacja, jak np. wizyta 'bezstresowo wychowanego chłopaka', pozwala ponownie, niejako z boku zobaczyć i docenić co się ma.[/QUOTE] Trochę patetycznie brzmi mój wpis, ale czasami nie da się inaczej przekazać myśli. :) Obserwując swoich znajomych zauważyłam, że najgorzej na rozwodach rodziców wychodzą nastoletnie dzieci. Młodsze dzieci są bardziej chronione i rzadziej wciągane w rozgrywki rodziców, a i mniej pamiętają w życiu dorosłym. Natomiast nastolatki zmagają się nie tylko z dojrzewaniem i burzą hormonów, z którą ciężko sobie poradzić, ale i z rozwodem rodziców, który łączy się z mnóstwem negatywnych emocji pozostawiających ślad na całe życie. W końcu jeśli ojciec odchodzi z domu, to nie opuszcza on tylko żony, zostawia także dzieci. Oczywiście mówi się dzieciom, że ojciec ich nie zostawia, że będzie się z nimi widywał, ale to nieprawda, ma to na celu próbę poprawy nastroju młodzieży. Ale oni widza co się dzieje, nie są ślepi, ani głusi. W końcu co to za ojciec, z którym widzisz się co drugą niedzielę przez kilka godzin, albo i nie, bo ojciec jest 'zajęty' nową rodziną, kolegami, pracą itp. Mam kilkoro dorosłych znajomych, których rodzice rozwiedli się, gdy byli nastolatkami. Mężczyźni ok. czterdziestki, nie założyli rodzin. Niektórzy nigdy nie byli w stałym związku, nadal emocjonalnie nie są dorośli, inni wiecznie niezadowoleni, żadna kobieta nie jest wystarczająco ładna/bogata/dobra itp. dla nich, choć sami sobą wiele nie reprezentują. Kobiety pozakładały rodziny, ale powieliły wzór wyniesiony z domów, tj. porodzwodziły się. Takich problemów nie mają znajomi, których rodzice rozwiedli się, gdy mieli kilka lat. To przykre, że życie we wczesnej młodości tak determinuje nasze dorosłe życie. To jak błędne koło, z którego nie ma wyjścia.
  17. Gusiaczku, bardzo mi przykro, że miałaś smutne dzieciństwo. Cieszę się jednak, że pomimo smutku jakiego doznałaś w dzieciństwie i poczucia opuszczenia, jesteś wrażliwą i dobrą osobą. Mattilu widzę w wizycie syna znajomych jeden wielki plus. Zarówno Ty jak i Twój TZ zobaczycie swoje dzieci i siebie na nowo, docenicie spokój, poczucie bezpieczeństwa, zaufania i dobre maniery własnej rodziny. W codziennym życiu nie zauważa się takich spraw, dopiero nietypowa sytuacja, jak np. wizyta 'bezstresowo wychowanego chłopaka', pozwala ponownie, niejako z boku zobaczyć i docenić co się ma.
  18. [quote name='Maciek777']I w ogóle co z daną??? Taka długa przerwa?:roll:[/QUOTE] na wakacje pojechała? :hmmmm:
  19. Biedna Deeduszka. Trzymam kciuki za malucha!
  20. [quote name='jotpeg']muszę powiedzieć jedno: minka Dynia niby jak zwykle, ale już nie taka bezradna i nieszczęśliwa jak na poprzednich fotach. :p Marra - wielkie dziękuję za opiekę nad Dyniem!!! :Rose: :Rose: :Rose:[/QUOTE] I widać, że mu u marry dobrze, futerko bardzo ładne i oczka świecące :)
  21. Może czas zakończyć wizytę i odesłać kłopotliwego gościa do domu? Nie pomożesz mu, bo przyjechał do Ciebie na zbyt krótko, aby go wychować, zresztą dom nie podtrzyma wpojonych zasad, a Ty i Twoja rodzina oraz pies odetchniecie z ulgą i nie będziesz się musiała dłużej obawiać, że gość przekaże złe nawyki Twoim dzieciom.
  22. O! Dynio wreszcie nierozmazany :)
×
×
  • Create New...