-
Posts
93 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by peppermint
-
Wyniki z ringu Siberian Husky (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
peppermint replied to Nitor-Nivalis's topic in Wystawy
[QUOTE]Przepraszam, ale z tym zgodzić się żadną miarą nie mogę. Zapewne każdy, kto zna linie, na których pracują Coyoacan, a szczególnie linia CHOCOLATE Lievanos, zgodzi się, że nie są to linie stricte zaprzęgowe. Jednakżde to właśnie z linii Choco bardzo częste były przypadki, kiedy niewytrenowany pies bez kondycji upada ze zmęczenia, ale chwilę potem podrywa się i chce biec dalej. Sama Choco, biegnąc już w wieku emerytalnym w zaprzęgu sześciopsim upadła ze zmęczenia na kilkadziesiąt metrów od "mety", a kiedy tata chciał ją wypiąć, żebym na spokojnie ją doprowadziła do stake-out'u, wyrwała, jak szalona. U jej dzieci i wnuków taka wola walki to niemal standard, choć z pewnością bywają i wyjątki (jak w liniach zaprzęgowych zresztą). Takiej woli nie widziałam u wielu psów z tzw. linii biegających.[/QUOTE] Wypowiedziałam się na podstawie tego co wyczytałam i słyszałam od mądrzejszych ode mnie. Nie mogę wypowiadać się nic ponad to. Ale mam świadomość tego, że chociaż moja najstarsza suka po Dragonie Errot, jest fantastyczną biegaczką na tle moich innych suk, nie ma prawdziwej woli walki w naprawdę trudnych warunkach. I tak naprawdę, jeśli iść w ten cały idealizm i powracając „do korzeni”, nie ma już właściwie SH, które byłyby w stanie przemierzać Alaskę w prawdziwie spartańskich warunkach, i którym można by zawierzyć życie człowieka. A przynajmniej nie wierze , że takie są w liniach wystawowych. Obserwowałam zmagania Wayne Curtisa czy próby podłączania psów z Black Oak i jeszcze jednej hodowli (o ile dobrze pamiętam Ledgepole) do zaprzęgów na Iditarodzie i jak na mój rozumek jest to bardzo cieżka sprawa. Zresztą, wystarczy poobserwować Karen Ramstead, od wielu lat selekcje hodowlaną prowadzi tylko pod kątem Iditarod a i tak na ok. 5-6 miotów rocznie ma kilka szczeniaków, które kiedyś chociaż raz ukończą tak forsujące wyścigi. I jak czytam, że w hodowlach wystawowych rodzą się same świetnie predysponowane psy to zastanawiam się dlaczego Karen nie inwestuje w wystawowce ;)) (pozwalam sobie na taką drobną złośliwość, przepraszam) Jasne, że w liniach wystawowych również zdarzają się psy fantastyczne w zaprzęgu, legenda – Stormwatch’s Montana, ale jest ich na pewno mniej niż w liniach użytkowych , od dziesiątek lat hodowanych tylko pod tym kątem . I zgodzę się co do jednego – jest to zwykła dyskusja o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą, bo ona nic nie zmieni. Gdy czytam o hodowaniu typów Husky aby przypasować gustom nabywców i o ich niepodważalnej wartości w zaprzęgu, bo wesoło brykają w ogródku, dochodzę do wniosku, że jest to spór czysto ideologiczny , który nigdy nie zostanie rozwiązany. I jeszcze jedno chciałam napisac - jedna hodowla Coyoacan "wiosny nie czyni". Może jest to wyjątek potwierdzający regułę? [QUOTE]Że odpowiednio ukierunkowane i trenowane, potrafią ambitnie walczyć.[/QUOTE] Właśnie. Tyle, że w Polsce zamiast kierunkować i trenować, dużo się pisze o ich wielkiej wartości w zaprzęgu. I wiem jaki śmiech to wzbudza u musherów z prawdziwego zdarzenia , którzy latami czekają na psy z odpowiednią psychiką i wolą pracy. Niestety. Też kiedyś myślałam, ze każdy Husky może biegać, ale nasłuchałam się o tym co jest naprawdę ważne w zaprzęgu i wydaje mi się, że to , co prezentują moje psy a prawdziwe bieganie to jest niebo i ziemia. Jest znaczna różnica w psychice między psem z Alaskan's Anadyr (60 lat pracy hodowlanej tylko pod kątem zaprzegu) a psem z Innisfree (60 lat pracy hodowlanej pod kątem eksterieru i rekreacyjne bieganie). Na samą logikę wiadomo, że tak jest. Gdyby genetyka była naprawdę taką loterią i istniało takie samo prawdopodobienstwo urodzenia się swietnego psa zaprzegowego w każdej hodowli, nie byłoby podziału ani linii "wystawowych" i "zaprzęgowych". [QUOTE]Odnoszę bowiem wrażenie, że tak jak często zaprzęgowcy mają pretensję o dyskryminację psów z linii sportowych przez wystawców, tak samo są cięci na te psy, które oprócz wzorcowego "desire to go" mają również estetyczną urodę i zadbany włos.[/QUOTE] Zdarzają się również i tacy. Ale jest wielu ludzi, którzy mają za złe po prostu to , że z psa użytkowego robi się maskotkę i zabawkę (I nie chodzi o ciąganie na wystawy i pudrowanie, chodzi o to, co te psy robią w pozostałe 6 dni tygodnia) I w imię czego? Kaprysu i przypasowaniu gustów nabywców. Jasne, że łatwiej jest wyhodować typ Husky odpowiadający przeciętnemu , zachwyconemu niebieskimi oczami zjadaczowi chleba. Znacznie trudniej jest odmówić potencjalnemu klientowi, który nie ma warunków na taka rasę. Biznes to biznes. [QUOTE] Dokładnie tak. Skoro na 5 szczeniąt z miotu 4 nie biega i jest zwykłymi, spokojnymi haszczakami spędzającymi radosny czas w ogrodzie, a 1 od młodego "chodził" z grupą wytrenowanych wariatów i teraz ma "narąbane pod deklem", to właśnie dlatego.[/QUOTE] Doświadczenia nie mam. Ale mam takie przeczucie: gdyby to wszystko było takie proste, nie byłoby takich problemów z tym wszystkim ;) -
Wyniki z ringu Siberian Husky (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
peppermint replied to Nitor-Nivalis's topic in Wystawy
[quote name='Nitor-Nivalis']Jacku nadal wiec nie rozumiem dlaczego ty ciagle prowadzisz linie wystawowe spraw sobie jakies zaprzegowe szczorki i przed toba bedzie piekny sezon w ktorym 90 % dystanstu postoisz na saniach ;) Moje psy nie trenuja jak twoje, ale wiedza co to szelki, maja zapal i bardzo to lubia, na widok roweru i szelek dostaja "amby", i o to chyba chodzi prawda. (pomimo pewnych domnieman zapewniam takze wtajemniczonych ze Mumin tez wie co to szelki i radzi sobie swietnie nawet po 100 m :eviltong: ) Mysle ze roznica w zaprzegowych czy wystawowych psach jest taka ze wiekszosc wystawowych psow mogloby z powodzeniem pokazac co potrafia w zaprzegu, ( twoje psy sa na to przykladem) natomiast jak widzielismy np w krakowie zaprzegowce na ringu nie zrobia nic... widzisz w tym roznice ... oczywiscie wystawowy nie osiagnie takich rezultatow w bieganiu jak zaprzegowy, ale czy zaprzegowy pies osiagnie choc male malusie sukcesiki ( w otrzymaniu chocby oceny doskonalej ) na wystawie ? mieslismy tego przyklad chocby w krakowie.[/QUOTE] Kiedyś uważałam bardzo podobnie. Jednakże miałam okazje przedyskutować ten temat i korzystać z wiedzy pewnej osoby ze środowiska musherów , która w tych kwestiach konsultowała się m.in. z Al'em Stead'em. Po za tym udało nam sie dotrzeć do kilku , ciekawych wypowiedzi Karen Ramstead czy Wayne Curtisa (musherzy biegający z SH na Iditarod czy YQ). I okazuje się, że to wcale nie jest takie proste. Fakt, że Husky ładnie biegnie na krótkich dystansach , nie oznacza, że ma prawdziwą, pożądaną wolę pracy. Nie oznacza to, że jest zdolny pracować na średnich czy długich dystansach, tym bardziej w cięzkich warunkach - kopny snieg, niska temperatura. Taka , powiedzmy, "wola walki" jest już tylko w liniach stricte zaprzęgowych, hodowanych od pokoleń pod kątem wyścigów dystansowych. Takie wnioski płyną z doświadczeń i wypowiedzi osób naprawde obytych w temacie. Wydaje mi się więc, ze to duży optymizm pisać o swoich Husky, że "coś tam biegają" , więc są swietnymi zaprzegowcami. Kiedys tez we wzorcu był zapis o tym, że SH powinien wyciągać na krótkich dystansach prędkość powyżej 40 km / h , nie chce co prawda rozpętać kolejnej burzy, ale czy nasze wygrywające Husky są do tego zdolne? (nie mówie, że wszystkie) I tylko prosze, nie piszcie, że są, bo wierzycie , ze tak jest albo na oko Wam się wydaje ;) Oczywiście nie pisze tego, aby komukolwiek zaszkodzić czy go urazić. Realia są jakie sa, mało kto ma możliwość posiadania duzego zaprzegu, nie mówiac o czasie, dostępie do tras, środkach na to itp. Żałuje tylko, że tak bardzo lekcewazycie linie uzytkowe. Oczywiście zgadzam się, że psy z linii użytkowych Husky hodowanych na sprinty (które własciwie sa tylko w Europie) mają niewiele wspólnego ze wzorcem i eksterierowo i psychicznie. Ale na świecie jest wiele linii użytkowych gdzie psy są , owszem, lżejszej budowy (niż u nas się przyjmuje za kanon piękna), ale mają nadal ładne, poprawne głowy, dobrą okrywę włosową i bardzo, bardzo dobre proporcje. A przede wszystkim mają swietna psychikę i prawdziwą wolę pracy. Jasne, że takie psy nie wygrywaja, chociaż są wyjatki - w tym czy zeszłym roku we Francji, na klubowce, od Vincenta Buoniello (sedzia z USA, bliski przyjaciel Michaela Jenningsa) BOB otrzymał pies najlżejszy ze stawki , z najgorzej przygotowanym futrem, z linii stricte użytkowej. Fakt, że u nas nie wygrywają psy lżejsze, wcale nie oznacza, że są one mniej wzorcowe. Ja mam podobne odczucia jak Reimar, że ciekawsza jest opinia od sedziego klasy Buoniello niż od polskich sedziów, którzy maja na codzień niewielką styczność z Husky a tym bardziej ze sportem zaprzegowym. I nie podwazam ich wiedzy tylko każdy ma prawo do uznania autorytetem kogo innego ;) Pozdrawiam -
Wyniki z ringu Siberian Husky (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
peppermint replied to Nitor-Nivalis's topic in Wystawy
[quote name='HUSKYTEAM']Pod warunkiem, że nie będą miały konkurencji w postac[B]i huskich z linii zaprzęgowych[/B]. Nie rozśmieszajcie mnie, bo przede mną ciężki sezon - znów będę musiał biegać 90% dystansu, który inni zawodnicy przejeżdzają stojąc na saniach... Wystawowce z Powerem? chyba na pierwszych 100 metrach po wypuszczeniu z klatki, co efektownie wygląda na zdjęciach ;-)[/QUOTE] Tak z ciekawości chciałabym poprosić o uściślenie :) Chodzi o psy z lini stricte zaprzęgowych - Lokibodeny itp czy chodzi o psy z linii prawie-zaprzęgowych jak np Banciarnia, gdzie psy nie są z linii typowo użytkowych, ale po prostu od kilku pokoleń są hodowane głownie pod kątem zdolności do pracy? Generalnie chodzi o to czy wliczasz Banciarnie i pokrewne w linie użytkowe ? -
[url]http://www.blackoaksiberians.com/my%20opinion.html[/url] Tak dla wzbogacenia 'bibliografii' ;)
-
H5NJ, troche wyobrazni.. Husky to potencjalni mordercy, jesli nie ufasz swojemu psu w 100% to masz obowiązek chronic inne zwierzęta przed nim. Weź pod uwage, ze zwierzęta na ktore trafi Twoj pies - moga miec wlascicieli (byc moze ktos je kocha?) - moga miec wscieklizne - żyją, chodzą, też odczuwają strach i ból - maja takie same prawo do zycia jak kazda istota na tej planecie A propos mysliwych - oni moga polowac jedynie w okreslonych miesiacach i maja okreslona ilosc zwierząt do odstrzalu (takie bawienie sie w rownowage) I mają obowiązek usmiercic zwierze w szybki i humanitarny sposob. Jesli jakies rania , maja obowiazek je odnalezc i skrocic jego cierpienie. I odpowiadaja za wszystkie swoje czyny. A pies bynajmniej nie zabija w humanitarny sposob i nie robi tego z checi przetrwania, ale dla zabawy. To nawet w swiecie zwierzat mozna nazwac morderstwem.. Co dopiero w naszym.
-
Odchów haszczaków, czyli wysiłki i straty hodowców
peppermint replied to Paulina87's topic in Hodowla
Masz racje, pokręciłam, ale jest w tym logika (moja własna) . Nie bede jej tłumaczyć, bo po co ? Cel osiągnięty .. tzn jasne, mozemy tu "walczyc" na argumenty (czy jak tam wolisz, na doswiadczenie ;)) ) do konca świata.. ale jaki to ma cel? Pozdrawiam -
Odchów haszczaków, czyli wysiłki i straty hodowców
peppermint replied to Paulina87's topic in Hodowla
Srednia cena psa bez rodowodu to 200 zł, srednia cena z rodowodem to powiedzmy 1000zł. Czy cena 200zl pokrywa koszty jakie DOBRY hodowca wklada w szczeniaka?? Taka była moja konkluzja, w bez rodowodowe psy za 200-300zł hodowca najczęściej nie wkłada niemalże nic. Nawet jest gorzej, przecietny 'hodowca' sprzedajacy za 200-300zl nie ma zielonego pojęcia o opiece nad suka w ciazy, o obowiazkowych szczepieniach a o odpowiednim doborze, badaniach specjalistycznych.. juz zupelnie. Sama stworzyłaś artykuł o psach od handlarzy ,wklejałaś niektóre z najczęściej powtarzanych przez nich bzdur.. I chcesz teraz powiedzieć, że w bez papierowe szczenięta wkladają oni wiele wysiłku? Ale niewazne. Napisałam co ja mysle, bo powiedzmy , ze od kilku lat koresponduje sobie z przemilymi 'hodowcami' , niektorych odwiedzam.. Codziennie przegladam ogloszenia na allegro, kup-sprzedaj, zdjęcia.. i czytam ich bzdury. I moje zdanie jest takie, ze 99% hodowców bez papierów niewiele wkłada w wychowanie szczeniaka - i jest to wynik ich ignorancji lub nie wiedzy. To byly moje obserwacje i moje zdanie, nie jest ono obowiązujaca prawda.. [QUOTE]metros, ile wlasnorecznie odchowanych szczeniat lokowalas w nowych rekach?[/QUOTE] A co to ma do rzeczy? Napisałam: [QUOTE]Ja tez kiedys [B]wierzylam w teorie, ze ktos, kto dysponuje wiekszymi pieniedzmi , jest bardziej sklonny zapewniac wszystkie potrzeby zwierzaka.[/B] Praktyka bardzo mi te teorie zweryfikowala :P[/QUOTE] Nie odchowałam żadnego miotu i bynajmniej nie daje tutaj porad jak weryfikowac potencjalnego nabywce szczeniaka. Napisałam jedynie, ze spotkałam wielu wlascicieli Husky, stojacych przed roznymi decyzjami, zachowujacych sie w rozny sposob. I nigdy nie zauwazylam zaleznosci , ze im wiecej ktos ma kasy tym lepiej traktuje swojego psa. Na BS się zgłaszają ludzie do adopcji psa ZA DARMO - czy mamy zaczac brać 800zł za adopcje, bo to niby da gwarancje, ze lepiej beda o psa dbac? Paranoja. Nie wiem Miśka, być może wg Ciebie, aby móc samodzielnie myśleć, obserwować jakąś tam część światka psiego i wyciągać wnioski.. Mieć własne obserwacje , teorie.. Trzeba mieć odchowany miot. Tak samo było z badaniami, aby wiedzieć, ze są konieczne, trzeba być hodowca :)) inaczej okazuje się, że gada się bzdury. Cieszę się, że Czarny przemyślał wiele spraw i zdecydował się kupić szczenię z dobrej hodowli.. (zresztą dobrze o tym wiesz). Taki był mój cel a nie wymądrzać się (czyt. po raz kolejny sumienie zmusiło mnie do robienia z siebie kretyna ;)) ) Zmykam na 'swoje' forum, papa -
Odchów haszczaków, czyli wysiłki i straty hodowców
peppermint replied to Paulina87's topic in Hodowla
Miśka, i jeszcze jedno ;) Czy Ty naprawde wierzysz, ze najdrozsze szczeniaki w Polsce sa najlepiej odchowane i najbardziej wychuchane i zadbane? Odnieś się do realiow.. Ja w to nie wierze. -
Odchów haszczaków, czyli wysiłki i straty hodowców
peppermint replied to Paulina87's topic in Hodowla
[quote name='Miśka']:roll: wiec moze jednak pierwsza teoria nie jest taka bzdurna... "wyplacalnosc" potencjalnego nabywcy moze byc choc minimalnym zapewnieniem ze w przyszlosci, w przypadku potrzeby interwencji weterynaryjnej czy specjalnej diety nie rozlozly on bezradnie rak ze stwierdzeniem "ale mnie na to nie stac". (pol biedy jesli w takiej sytuacji zwroci sie do hodowcy, najczesciej psa sie pozbywa) Oczywiscie sytuacja materialna takiej osoby moze sie zmienic na przestrzeni kilkunastu lat 10 razy, jednak ryzyko osiagniecia punktu 0 jest mniejsze niz osoby, ktora znajduje sie w nim juz na poczatku, a w nagle mozliwosci wzbogacenia jakos niechetnie wierze.... Mowie tu o przypadkach kiedy chetni na szczenieta pojawiaja sie nagle, w odpowiedzi na ogloszenia gdy szczenieta sa juz na swiecie. Podczas jednej/kilku rozmow tel. czy jednej wizyty czasem ciezko ocenic z jakim typem ma sie do czynienia. Jesli ktos ma chetnych na szczenieta z duzym wyprzedzeniem, przegadanych wspolnie wiele godzin mozna sobie czesto darowac probe selekcji pod katem 'zamoznosci'. Wydaje mi sie ze kazdy hodowca "ktoremu zalezy" ma pewne swoje wyznaczniki dobrego-przyszlego-wlasciciela-szczeniecia i poki one sie sprawdzaja, niech sie ich trzyma. Mam nadzieje ze nie beda sie one weryfikowac kosztem futrzanych malcow.[/QUOTE] Nie oklamujmy sie. Sytuacja ekonomiczna w naszym kraju jest jaka jest :) Dla ludzi roznica 700 zl a 1500zl jest znaczna. Ja nie dziwie sie, ze ktos kto chce psa tylko do kochania nie widzi sensu wydawac na niego 1500zl.. Po prostu ludzi na to nie stac. Jasne, ze ktos, kto "nie może" wydac 500zl na psa , raczej nie powinien go miec. Przeciez samo miesieczne utrzymanie Husky to koszt rzędu 200zł (tzn, ze zakup szczeniaka = 2-3 msc skladkom na psa). Mimo wszystko mysle, ze to jest jednak teoria bzdurna. Nie wazne czy ktos moze wydac 1500 czy 500zl na psa.. To jak będzie o niego dbał zależy od tego jakim jest czlowiekiem. Nie ma czegos takiego jak cena, od ktorej czlowiek zacznie dobrze traktowac zwierze... Niektórzy mają wielkie pieniadze i zero szacunku dla psa za 3000-4000zł, inni mają wielkie pieniadze i kundelek jest dla nich bezcennym przyjacielem.To nie jest zalezne od stanu kąta. Jesli ktos kocha zwierzeta i nie jest w stanie wydac 100-200zl msc na psa , to po prostu wie, ze go na to nie stac.. Inaczej, po prostu chce psa, aby zaspokoic swoj kaprys i sie dowartosciowac. Sa ludzie, którzy maja niskie zarobki, ale gdy sa potrzebne srodki na leczenie psa poruszaja niebo i ziemie, aby je uzyskac.. Sa ludzie, ktorzy zarabiaja ogromne pieniadze, ale żal im wydać 600zł na operacje psa, wola go uspic. Dla nich pies jest tylko psem. Ja tez kiedys wierzylam w teorie, ze ktos, kto dysponuje wiekszymi pieniedzmi , jest bardziej sklonny zapewniac wszystkie potrzeby zwierzaka. Praktyka bardzo mi te teorie zweryfikowala :P [QUOTE]Ale argument, że rodowodowe są droższe w odchowaniu wydaje mi się nielogiczny[/QUOTE] A czy ktos wysunal taki argument? :) [QUOTE]Z tą różnicą, że w naszej dyskusji chodzi o żywe zwierzę, a tu ewentualne wady mogą być o wiele bardziej brzemienne w skutkach niż odpadnięta podeszwa od buta.[/QUOTE] I co najgorsze, skutki 'ewentualnych wad' ponosi niestety pies... Żywe, zdolne do odczuwania cierpienia, zwierzę. Standardowa cena Husky bez rodowodu to nie jest 500zł, ale 200-300zł. Czy ktoś wierzy, ze jest to kwota, która pokrywa koszty badan rodzicow, koszty odchowania szczeniakow i jeszcze przynosi zysk hodowcy (bo na 'charytatywna' hodowle malo kogo stac w Polsce)?? -
Odchów haszczaków, czyli wysiłki i straty hodowców
peppermint replied to Paulina87's topic in Hodowla
Oczywiście, że każdy koszty liczy sam. Jeden traktuje swoja hodowle jak 'dzialalność' ,która moze przynosić stratę, innego na to nie stać. A oboje mogą być osobami, które wkładają wiele serca w to, co robią. Nie uważam za naganne tego, ze uczciwy, zaangazowany hodowca nie sprzedaje szczeniakow poniżej kosztow jakie sobie za nie wylicza.. Jeśli potrafi znaleźć dobre domy dla psiaków. Osobiscie nie widze nic zlego, aby zaplacic duże pieniądze za szczenie, gdzie w cenie jest nie tylko rzeczywisty koszt poniesiony na powołanie szczeniąt na swiat i ich odchowanie, ale również koszt alterynatywny hodowcy.. W dzisiejszych czasach czas to pieniądz,podobnie poświęcenie i zaangażowanie. Nie dziwie sie absolutnie jesli ktos, kto wiele troski wklada w swoje maluchy , chce, aby coś zwróciło mu się z nawiązką, zwłaszcza, jesli są to środki dalej 'inwestowane' w hodowle i jej rozwój. Natomiast co do teorii, ze jeśli ktoś zapłaci dużo to będzie o psa bardziej dbał. Wyjątkowa bzdura.. Na tej samej zasadzie mozna stworzyc nowa, ze jesli hodowca wiecej bierze za szczeniaki to bardziej o nie dba. Wszyscy wiemy, ze to kolejna bzdura. Wystarczy troche głębiej zainteresowac sie psami do oddania i tymi ze schronisk. Różnica jest może taka, ze jesli ktos kupuje psa za 1000zł to zamiast wyrzucić go na ulice, będzie starał się go sprzedać.. Juz pomijajac, ze generalnie takie proby sprzedazy doroslego psa koncza sie fiaskiem, to taka osoba, jesli jej na psach nie zalezy, sprzeda go w kolejne, beznadziejne rece.. Juz nie wiem czy nie lepiej wyjdzie na tym pies ze schroniska, gdzie powiedzmy, ze w miare sie sprawdza nowych wlascicieli. Nawet niedawno slyszalam ciekawe historie o rasowym , 5msc szczeniaku kupionym za 3000zł, którego hodowca musial silą odbierac od włascicieli , bo piesek byl w stanie skrajnie zaglodzonym... Wszystko zalezy od tego jakim potencjalny wlasciciel jest czlowiekiem i od tego jaki jest hodowca. Wiem, ze hodowcy, ktorym zalezy sa sklonni obnizac ceny jesli pies ma isc w dobre rece. Nie chce sie wdawac w dyskusje o koszcie odchowania szczeniakow, chciałam jedynie, aby czarny zrozumiał, ze różnica w cenie miedzy szczeniakami od handlarzy i porzadnych hodowcow, to tak naprawde roznica w wysilku jaki hodowca wlozyl w ich odchowanie. -
Hej! Chciałam zauważyć, że wmawianie, że jakikolwiek szczeniak z rodowodem jest lepszy niż ten bez rodowodu, jest zwykłym naciąganiem na pieniądze. Prawda jest taka, że w wielu hodowlach 'z rodowodem' nie robi sie wiele więcej niż w zwykłych pseudohodowlach. Ani dla zdrowia ani dla eksterieru ani psychiki. Jesli marzysz o prawdziwym szczeniaku Siberian Husky, znajdz przede wszystkim DOBRA hodowle z rodowodem, gdzie hodowca wyda Ci się osoba kompetentną i godna zaufania. Po drugie , drobiazgowo sprawdź czy rodzice mają wykonane aktualne badania pod kątem chorób dziedzicznych, które najczesciej dotykaja Husky i pod katem ktorych mozemy je wykonywac (sa to badania wykonywane u wyspecjalizowanych weterynarzy i hodowca musi miec na to certyfikat, ktory warto zobaczyc na wlasne oczy). Po trzecie, chcesz Husky czyli chcesz psa zaprzegowego, wiec musisz tez szukac hodowli, w ktorej kladzie sie nacisk nie na ilosc miotow, ale tez na psychike psow. Takie psy na pewno, chociazby dla wlasnego zdrowia, biegaja w zaprzegu czy rekreacyjnie, przy rowerze. Charakter Husky jest dziedziczny, dlatego potomkowie psow od pokolen nie biegajacych, powoli zatracaja te sklonnosci. Niestety, z gory radze wyleczyc sie z przeswiadczenia, ze kazdy hodowca to pasjonat rasy. Trzeba sie przylozyc i dobrze poszukac, aby znalezc dobra hodowle. Dzieki temu masz gwarancje, ze Twoj psiak spelni Twoje oczekiwania, ze hodowca zatroszczy sie o niego i jego rodzenstwo nie tylko w pierwszych tygodniach ich zycia, ale na dlugo przed tym (odpowiednio dobierajac, zywiac, dbajac o rodzicow). Smutna wiadomosc jest taka, ze w dobrych hodowlach szczenieta nie kosztuja 500zl, nawet watpie w cene 1000zl. Powod jest oczywisty, profesjonalne odchowanie szczeniaka i prowadzenie hodowli, jest sprawa bardzo kosztowna i zapewniam Cie, ze na szczeniakach za 500zl ktos bardzo oszczedzil.. I za te oszczednosc pewnego dnia zaplacic moze Twoj pies swoim zdrowiem a Ty oplatami za leczenie. Jezeli jestes pewien , ze nie jestes w stanie w ciagu kilku miesiecy uzbierac na szczeniaka ok 1000zl (zastanawiam sie dlaczego w ciagu pol roku nie mozna uzbierac 1200zl skoro miesieczne utrzymanie Husky to ok 200zł) , zamiast dac zarobic 500zl jakiemus naciagaczowi, osobie udajacej hodowce na allegro, moze warto pomyslec o Husky z adopcji? Jest ich tam mnostwo , maja rozne kolory, sa w roznym wieku, i chociaz sa pieknymi Husky, w chwili obecnej niemalze nie mozna im juz znalezc domu. To nie sa psy trudne ani problemowe. Wiekszosc z nich po prostu sie znudzila wlascicielowi lub zostala oddana z powodu wyjazdu. Namawiam Cię na adopcje, w Polsce jest za wiele nie chcianych Husky.. A wszyscy ciągle chcą szczeniaki, kupuja w marnych hodowlach, daja zarabiac namnażaczom, zachecaja ich do dalszego krycia suki, dalszych miotow, nowych szczeniakow... Ktore urosna, zostana sprzedane byle komu, czesc z nich wyladuje w schronisku.. Każdy problem ma gdzies swoje źródło. Pozdrawiam
-
[quote name='Miśka']te psy monitorowano przez cale zycie. [/QUOTE] Wierze, zacytowany przez Ciebie fragment to był żart.. Nie odrzucam teorii o dysplazji nabytej, nie znam sie na tym i generalnie niewielkie ma to znaczenie w mojej obecnej sytuacji. Na dysplazję zawsze w duzym stopniu wpływa sposób prowadzenia, zywienia psa itp itd. W każdym środowisku występuje opór na wiedzę i przywiązanie do starych teorii. Pozdrawiam wszystkich
-
[QUOTE]dysplazja to tylko genetyka bo moze akurat ta czesc miotu, u ktorej rozwinela sie dysplazja mogla wlasnie odziedziczyc "wadliwe" geny.[/QUOTE] Albo cały miot miał predyspozycje genetyczne, ale dysplazja szybciej rozwinęła się u tych nieprawidłowo zywionych.. ;) Ja nie napisałam, że dysplazja jest dziedziczna, ale , że na podstawie opinii i rozmów z ortopedą i radiologiem oraz na podstawie wypowiedzi drugiego ortopedy, na bazie dotychczasowej wiedzy uważa się, że jest to choroba dziedziczna. [url]http://www.dysplazja.com/viewtopic.php?t=11[/url] Człowiek uczy się całe życie, niemniej jednak wniosek jest zawsze jeden - trzeba uważać, dobrze odżywiać i nie forsować.. Nawet jeśli istnieje dysplazja nabyta to raczej niemożliwe jest odróżnić ją od dysplazji genetycznej, czyli dziedzicznej.. Tym samym psów z dysplazją nabytą również nie powinno się rozmnażać.
-
Dzięki za link, niedługo będziemy na kolejnym zdjęciu u Siembiedy, to może uda mi się dokładniej zgłębić temat.
-
[QUOTE], poszukam tych zrodel dla zainteresowanych...[/QUOTE] Byłabym zobowiązana..
-
[QUOTE]Dysplazja nabyta (ktorej wg jednego ze znawcow nie ma) moze byc spowodowana np: otyloscia szczeniecia i mlodziezowca w zestawieniu z kiepskim odzywianiem (od razu dodam, ze pies kiepsko odzywiany nie oznacza chudy i odwrotnie), nadmierne obciazenia np rower, nieprawidlowa gosp. przemiany materii, paradoksalnie zbyt duzo ruchu, czyli np jednostajne bieganie za plotem; czynnikow jest o wiele wiecej, akurat u husky trzeba sie pewnie postarac by do dysplazji nabytej doprowadzic, natomiast jest sporo innych raz gdzie o nia nietrudno.[/QUOTE] Na ile mi wiadomo, z kontaktów osobistych z doc Osińskim, doc Siembiedą oraz z kontaktów pośrednich (publikacje i wypowiedzi na forum) dr Janickiego (również ortopedy, z Warszawy), na dzień dzisiejszy, wg ich wiedzy, nie istnieje dysplazja nabyta. Dysplazja jest chorobą dziedziczną, wrodzoną. Pies, który nie ma genetycznych skłonności do tej choroby NIGDY jej mieć nie będzie - pomimo złego żywienia, otyłości i przetrenowania. Natomiast opisane powyżej czynniki środowiskowe, owszem, wywierają wpływ na POGŁĘBIANIE tej choroby u psa, który ma genetyczne do niej skłonności. Inny problem jest taki, że ciężko stwierdzić który Husky nie ma tych genetycznych skłonnosci, jeżeli większosc z nich ma nie przebadanych pod tym kątem przodków.. a i przecież są przypadki gdy psy mają kilka pokoleń przodków z A a same mają D. Dysplazja jest , na ile się na razie wywiedziałam - a raczkuje, chorobą wredną, nie da sie jej wyeliminowac z hodowli i żaden hodowca siedzący w temacie nie da nabywcy gwarancji , że jego szczeniaki będą od niej wolne. Można jedynie zmniejszać ryzyko jej występowania poprzez badanie psów i dopuszczanie do rozrodu jedynie tych z normalnymi stawami.
-
[QUOTE]Czasem, jeśli ktoś pyta po co psu rodowód, to mówienie o "gwarancji jakości" jest nie fair. Znam, niestety przypadek, kiedy ludzie kupili psa z rodowodem (rasa z grupy I, z obowiązkiem badań) i pies okazał się dysplastyczny. Ludzie, którzy mieli dość sceptyczne podejście do rodowodów, czują się teraz oszukani, bo oczekiwali, że to da im gwarancję zdrowia psa[/QUOTE] Dokładnie w tym problem. Dlatego tak ważne jest, aby psy miały wpisywane w rodowodzie wyniki badań na dysplazję. Jeżeli może tego dokonywać inny SPECJALISTA, nawet z poza listy, jeśli to możliwe, to również jest to wartościowa informacja.. Chodzi o to, żeby hodowcy za 10 lat nie byli w tym samym punkcie w którym dziś jest większość z Was. Rozmnażacie psy, które mają jedno, maksymalnie dwa pokolenia przebadane pod kątem dziedzicznych chorób (a i tak jest to optymistyczna wersja). Jest to jakieś ograniczenie ryzyka wystąpienia tych chorób, ale na pewno nie do minimum. Mozna robić więcej i to się wszystko rozchodzi.. Wiadomo, że za 10 lat żaden hodowca nie będzie miał fizycznej możliwości docierania po kolei do każdego z hodowców bądź właścicieli psów, które jego Husky ma w rodowodzie, aby sprawdzać czy w ksiazeczce zdrowia lub paszporcie mają wpisane badanie na dysplazję. Dlatego własnie wydaje mi się, że powinno się to robić nie dla siebie, ale dla przyszłości hodowli (jakkolwiek śmieszne/ideologicznie/inflantylnie* to dla Was brzmi - *właściwe skreślic bądź podkreślić) [quote name='"caramba"']Dlatego należy unikać jakichkolwiek kryć miedzy psami obciążonymi[/QUOTE] W Polsce A jest określane jako wolny od dysplazji, B jako podejrzany, ale nadal w normie. W Niemczech zarówno A jak i B są uznawane jako "normalne". W USA jako dopuszczalne uznawane są psy z excellent, good i fair (odpowiedniki europejskich A1, A2 i B1) - na ile się orientuję. "Obecnie jedynie hodowla psów o normalnych stawach biodrowych jest środkiem do ograniczenia częstotliwości występowania genotypów dysplazji" - cytat z publikacji dr Janickiego. Uważam , że dyskusyjne jest określenie "normalne stawy biodrowe";, bo jak widać w każdym kraju jest to inaczej traktowane. Wiadomo, że najpewniej i najlepiej jest kryć psy z wynikiem A, zwłaszcza, że w Husky dysplazja nie jest powszechna i wykluczanie psów z nawet najmniejszymi zmianami w stawach nie doprowadzi do zawężenia puli genetycznej. Jednakże wątpliwości budzi dlaczego w kilku krajach psy, które bynajmniej nie mają A nadal są uważane za psy z normalnymi stawami.. A dodając do tego możliwość, że dwóch specjalistów z jednego zdjęcia odczyta różne wyniki (jeden A a drugi B), zastanawiam się czy takie przypadki nie powinny być rozpatrywane indywidualnie.. [QUOTE] nie mam tu na myśli np. dysplazji nabytej[/QUOTE] Co to jest dysplazja nabyta? [QUOTE]Czy rozumiesz o co chodzi? Nie robi sie badan w kierunku choroby, ktora jeszcze nie ujawnila sie. taka jest kolej rzeczy[/QUOTE] Może źle zrozumiałam (wiadomo, niedostateczna ilość IQ), ale choroby oczu nie są w Husky nowością. Mamy rok 2007 i ujawniło się w Polsce kilka Husky z tym problemem, więc nawet idąc przytoczonym w cytacie tokiem myślenia to i tak badania oczu powinno się wykonywać od 2002 roku , kiedy Hania i Mirka wykryły u swoich suk dystrofię rogówki. Oczywiście to absurdalne, bo wystarczyło wejść na stronę SHCA , gdzie już w latach 80 - tych na wielką skalę robiono badania i statystyki dot. tego problemu w rasie. Więc jak sama , cytowana użytkowniczka forum, zauważyła wcześniej, wystarczyło się zainteresować tematem.. aby zobaczyć , że konieczność badań istnieje. Ja rozumiem, że w hodowli ujawniają się coraz nowsze choroby w różnych rasach, jak choćby TNS, na które właśnie zaczyna się badać Border Collie, ale wg mnie tłumaczenie, że uzasadnione było nie badanie wcześniej oczu Husky bo ponoć się choroby oczu wcześniej nie ujawniły za zupełnie nie trafione. Natomiast w kwestii wszystkich, innych chorób, które się NAPRAWDĘ jeszcze w rasie nie ujawniły- niestety, racja. [quote name='"nigdynigdy']ie było to nic oczywistego, lecz właśnie odpowiedzialne podejście do tematu hodowli. Nowinka, o której dowiedzieliśmy się od naszych zachodnich sąsiadów- że coś takiego powinno się robić. A teraz czytamy o braku odpowiedzialaności.....[/QUOTE] Myślę, że to oczywiste i reimar nie miała nic takiego na myśli. Nie chodzi o to, aby nikogo rozliczać z dalekiej przeszłości, kiedy hodowla SH raczkowała a dostęp do jakichkolwiek informacji "nowinek" z zagranicy był utrudniony (nadal jest ograniczony). Chodzi o to, aby w końcu zacząć budowac przyszłość (wiem, wiem - znowu górnolotne frazesy) i zacząć formalnie, regularnie te psy badać.. Pozdrawiam Marta od Ice T'offee ED