-
Posts
5826 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by iwa77
-
Malutki Dziadzia...śpi w krzakach..POJECHAŁ DO DOMU!!!
iwa77 replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Dziadziu - to znowu ja. Tak mi przykro ,ze nie moge inaczej pomoc tylko chodzic na te wirtualne spacerki.Tak bym chaciała zebys znalazl ten cudowny domek dla siebie.Oj Dziadziu , Dziadziu i co my poczniemy ? Poki co - chodz kochany idziemy sie pokazac i poszukac domku! :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: -
Dla Ciebie Taysonku[*] - badz szczesliwy za TM.
-
Mój Kochany Baruś odszedł...pozostawiając smutek i żal
iwa77 replied to Elewina's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dla Ciebie Barusiu [*]- bądz szczęśliwy za Tęczowym Mostkiem. -
Malutki Dziadzia...śpi w krzakach..POJECHAŁ DO DOMU!!!
iwa77 replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
No wlasnie zainteresowanie zerowe - to jest to. Pytam gdzie moge ale nikt nie chce. Juz nie wiem co robic. Dobrze ze biedny dziadzio jest w hoteliku - chociaz tyle. Dziadziu idziemy, a co tam - rozejrzymy sie za tym wymarzonym domkiem:crazyeye: -
Kolejny "happy end" :multi::multi::multi: - czyli staruszek ktory nie jest staruszkiem bedzie mial domek staly w Niemczech? Bardzo sie ciesze , ze ten biedak bedzie mial normalne dobre zycie , bo na pewno na to zasłużył. Hanah - moja oferta pozostaje aktualna - wiesz jaka - oby tak dalej :razz::loveu:
-
Wydaje mi sie , ze nie ma na co czekac. Juz i tak tyle czasu mineło, mial byc dom i okazalo sie to co sie okazalo - niestety. Jezeli znowu zaczniemy szukac, czekac i nie wiem co jeszcze to mozemy starcic jeszcze wiecej czasu. Pozostaje nam wierzyc , ze tym razem ten dom w Niemczech wypali. A do tego czasu jedynym rozwiazaniem jest hotelik.Juz dawno proponowalam Hanah ,ze dorzuce sie do hotelu i oczywiscie oferte podtrzymuje!!!!!!
-
Malutki Dziadzia...śpi w krzakach..POJECHAŁ DO DOMU!!!
iwa77 replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Dziadziu jak ci sie nie znudzilo moje towarzystwo to pojdziemy tradycyjnie na spacerek. Moriaaa co tam slychac u kochanego Mumineczka - wszystko o.k ? Jest nadal w hoteliku ? -
Eeh - czyli wracamy do punktu wyjscia. A staruszek jak siedzial w schronie tak i nadal biedus siedzi!:shake: Nie wiem czy nie trzeba jednak sprobowac z hotelikiem dla niego, juz o tym wczesniej wspominalismy.Nie mam innego pomyslu a chce bidusiowi pomoc.:-(:-(:-(
-
Malutki Dziadzia...śpi w krzakach..POJECHAŁ DO DOMU!!!
iwa77 replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
\Dziadziuniu - a my nic tylko na te spacerki chodzimy ale cos na slabo idzie z tym szukaniem domku ! Dobrze byloby gdyby sie cos w koncu znalazlo !!!!:painting::painting: -
Staruszku prosze nie poddawaj sie ! Jest tylu ludzi , ktorzy chca Ci pomoc. Cos wspolnie napewno wymyslimy - zebys juz nie cierpial !
-
Dżojciuś - malenstwo moje tak mi strasznie Ciebie brak . Boże co ja bym dala , zeby móc Cie znow przytulic ..... Czekaj na mnie , prosze czekaj !
-
Zaczynam sie juz pomalu obawiac - czy cos sie stalo ? Co ze staruszkiem ?
-
Kreciku kochany moze w koncu ta niedola sie skonczy i los do ciebie sie usmiechnie . Tak bidus jestes !:-(:-(:-(:-(
-
Malutki Dziadzia...śpi w krzakach..POJECHAŁ DO DOMU!!!
iwa77 replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Dziadziuniu wyruszamy na spacerek - cos tego domku jak nie bylo tak i nie ma. Musimy cos z tym zrobic ! Cioteczki i Wujkowie nie zapominajcie o Dziadziuniu! Dziadzia bardzo prosi o pomoc !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! -
Czy cos wiadomo , co z tym domkiem ? Jak sie ma staruszek kochany ?
-
Malutki Dziadzia...śpi w krzakach..POJECHAŁ DO DOMU!!!
iwa77 replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
dziadzia Muminek wyrusza na wieczorny spacerek po nadzieje , po dom ..... -
Dżojcius - wczoraj Mikołaj był a Ciebie kochany Przyjacielu zabrakło..... Pamiętam i tęsknię
-
Jakie to niesprawiedliwe.Taki biedny , skrzywdzony psiak i jakby tego malo bylo musial stracic oczko. Bardzo mi go zal bidusia. Podnosze bo wiecej nie moge....:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(
-
Malutki Dziadzia...śpi w krzakach..POJECHAŁ DO DOMU!!!
iwa77 replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
No co tu tak cicho u Dziadziunia ? Gdzie sie podziali wszyscy :-o:-o:-o Dziadzia Muminek idzie w takim razie sam na spacerek szukac domku :painting: -
Wydaje mi sie , ze w naszej kulturze utarlo sie tak , ze ten sam proces czyli umieranie, , jest dwojako traktowany, rozumiany , postrzegany i nazywany.W stosunku do zwierzat - zdychanie , do ludzi - umieranie . Nie wiem czy ma to na celu dowartosciowanie gatunku ludzkiego, udowodnienie wyzszosci ludzi nad zwierzetami - nie mam pojecia. Dla mnie pojecie "zdychania" ma zdecydowanie pejoratywne zabarwienie Uważam , ze smierc jest jedna - dla ludzi i dla zwierzat.Zwierzeta nie zasluguja na to by,zakonczenie ich zywota nazywac zdychaniem. Dla mnie wszystkie zwierzeta UMIERAJA!!!!!
-
Kochani - dziękuje za slowa otuchy. Wy nasi kochani Przyjaciele : Sokrates [*] Dżekus [*] Morusek [*] badzcie aniołeczki szczesliwi za Teczowym Mostkiem !
-
Sota36 - wiesz wydaje mi sie , ze przyjdzie taki czas kiedy sama poczujesz , ze to jest ten moment ... On nadejdzie na pewno - tylko potrzeba upływu czasu by "oswoic" swoj wielki smutek na tyle , by moc o nim mowic czy pisac. Wierzmy w to kochana , ze i Twoj i moj Przyjaciel bawią sie razem gdzies tam hen za Teczowym Mostkiem i sa szczesliwi i czekaja na nas "grzeczniutko" :calus:
-
Mimo uplywu 25 lat wspominasz - piękny dowód prawdziwej miłości.Masz rację , ze takie miłości zyja w nas zawsze i nikt i nic nie jest tego w stanie w nas zabic.
-
Bardzo dziękuje za ciepłe słowa .To takie miłe i wzruszające , że ktos oprocz mnie pomyśli przez moment czytając ten tekst o tym biednym piesku , ktorego juz nie ma wsrod nas.
-
Przyjacielu kochany to juz rok dzisiaj mija jak Cie nie ma , od kiedy spisz snem wiecznym... Przeżylismy razem ponad 15 lat. Te lata były , jak to w zyciu bywa, rozne. Jak byłes mlody , byles bardzo pogodnym , ciekawym świata , nieraz niesfornym psiakiem.Uwielbiales sie bawic i broic.Jak wydoroslales stales sie grzeczniejszy, spokojniejszy. Byles blisko ludzi i zyłes ich zyciem - nigdy obok.Tak wsluchiwales sie w to co sie do Ciebie mowi i starales sie jak najwiecej zrozumiec.Chetnie uczyles sie "naszych sztuczek" i nauczyles sie grzecznie jezdzic samochodem.Z upływem lat , gdy zaczela nadchodzic starosc i stawales sie coraz bardziej niezaradny i niesamodzielny (gluchota i slepota)przylgnąles jeszcze bardziej do ludzi i zdales sie na nich calkowicie.Tak bardzo zawierzyles i i zaufales.I tak płynęly lata i wspolnie przeżywalismy radosci i smutki. Razem oplakiwalismy smierc moich kochanych Rodzicow.My dwie sieroty odbudowywalismy nasz zawalony swiat, walczylismy z przeciwnosciami, starzelismy sie wspolnie i kuśtykalismy dalej przez to zycie.Marzec 2002 kiedy to Twoja wątroba przestała nagle pracowac i wlasciwie umierales mi na rekach myslalam , ze to juz koniec , ze Cie starciłam.Ale Ty kochałes zycie i nie poddales sie. Od tego czasu te ostatnie cztery lata Twojego zycia - to okres jednej , wielkiej niekonczacej sie historii Twojej choroby.Te kilogramy tabletek, kroplowki, zastrzyki , scisla dieta - niejdenokrotnie bol i cieprienie.Na Twojej mordce jednak goscil zawsze usmiech i ogonkiem pomerdales zawsze!Byłes Przyjacielu bardzo cierpliwym i wdziecznym pacjentem. Dzielnie znosiles wszystko i pokornie poddawales sie lekarzom.Pamietasz Swoja kochana doktor Magde - byłes ulubiencem lecznicy i do dzisiaj Cie wspominaja. Dla mnie te cztery ostatnie lata naszego wspolnego zycia to czas walki o kazdy kolejny dzien twojego zycia, walki o to by Cie nie bolalo, byś żył, byś po prostu był.Niestety dnia 04.12.2006 przegrałam ta najwazniejsza bitwe i musiałam pozwolic Ci Przyjacielu odejsc.Niech Bog mi kiedys wybaczy ta decyzje, bo ja sobie nigdy nie wybacze.Dzien Twojej smierci to dla mnie dzien , kiedy skonczyło sie cos bardzo waznego,cos co kochalam ponad zycie odeszlo bezpowrotnie, serce pękło z żalu , a w glowie pojawiła sie tylko jedna okrutna mysl - juz nigdy nie bedzie tak jak kiedys. Teraz pozostały mi tylko zdjecia i te piekne wspomnienia naszych wspolnych lat, ktore pielegnuje w pamieci jak najwiekszy skarb.Ten rok , ktory minąl od twojej smierci to czas tysiąca pytan , ktore pozostana bez odpowiedzi,wątpliwosci i wyrzutow sumienia - to czas ogromnego zalu, smutku i morza łez. Twoje wszystkie sweterki, obrózki, smyczki i zabaweczki przechowuje pieczolowicie i nieraz tylko jak jest mi juz tak bardzo żle - to otwieram ,delikatnie dotykam i wącham , bo one maja ciągle Twoj zapach. Przyjacielu kochany - mimo , ze jestes TAM a ja tutaj , pozostajemy razem , jak zawsze sobie wierni, w siebie zapatrzeni i w sobie zakochani.... Wierze w to,ze niedlugo sie spotkamy i dlatego powiem Ci (jak to zawsze mialam w zwyczaju mówic , gdy wychodziłam, a Ty zostawałes sam) Dżojuniu - czekusiaj na Iwcię grzeczniutko! Twoja na zawsze Iwcia