No hej. Jednak Aniu mialas racje, ze narzeczony bedzie zazdrosny... ;) Bawilismy sie z Nilla ta kosteczka od Ciebie i za kazdym razem, niezaleznie kto rzucil i tak przynosila ja do mnie. Anisa wogole obszczekala, a wczoraj rano nawet go przegonila z lozka do pokoju. Wygladalo to przekomicznie. Niechcacy Anis zrobil mine, ktora ja rozdraznila. Bo tak to sie lubia bardzo. Spi w lozku, jakos tez blizej mnie mimo wszystko. Ale juz nie robi w lozku tak jak pierwszego dnia. Wogole robi juz tylko na gazete. Mam tylko taki maly problem z nia, ze sama nie chce jesc. Trzeba przy niej siedziec i czekac az zje, bo inaczej woli byc glodna ale z kims. Chwile samotnosci znosi dobrze. Wczoraj zostala sama na 4 godziny i jak wrocilam to byl rajd dookola mieszkania ze szczescia. Potem z duma nosila kapcia Anisa po calym mieszkaniu. Strasznie nie lubi zostawac sama nawet jesli ktos jest w domu. Nawet do lazienki za mna chodzi. Wczoraj i tak sie splakala, bo jak bylam sama w domu i poszlam sie wykapac to nie mogla wejsc do mnie do wanny.... Wczoraj tez sprobowalam ja nakarmic ryzem z cielecinka. Zjadla chetnie. Kupilam jej tez szelki, ale narazie kiepsko je znosi, wiec kilka najblizszych dni trzeba bedzie sie skoncentrowac, zeby ja do nich przyzwyczaic. Z kazdym kolejnym zalozeniem szelek jest lepiej. Zakladam je tak na 5 minut, a potem zdejmuje. Aczkolwiek pierwszy raz to byl totalny niewypal, bo straszny lament podniosla i proba zostala od razu zakonczona. Z krolikiem juz sie zakumplowala. Czasem sobie nawet kolo niego spi. Duzo by opowiadac.
P.S.
Nauczyla sie aportowac na komende. Co prawda komenda dziwna, bo "Przynieś kosteczke", ale aportuje juz slicznie. Sama sie zdziwilam. To co prawda wypadek przy pracy, bo nie mialam w planach jej niczego uczyc jak narazie.