Jump to content
Dogomania

Hakita

Members
  • Posts

    4565
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Hakita

  1. Maluszki na samą górę po najlepsze domki!!! Madziu, mamy szansę na lepsze fotencje??? :cool3: Wystawiłabym im allegro :)
  2. Trzymam kciuki jak tylko mogę...:loveu::loveu::loveu:
  3. Evuniu dla mnie to żaden problem, czy kotka, czy kotek... To mojej decyzji by nie zmieniło...:shake: Byłam u Hetre przed chwilką, wzięłam na kolanka i to, co on potrafi robić z miłości, kiedy poczuje się bezpieczny, przechodzi ludzkie pojęcie...:-o Nie znałam jeszcze takiego koteczka...:oops: Jest niesamowity, przecudowny...:loveu::loveu::loveu: A Zulek nadal płacze pod drzwiami, do tego Hetre zaczyna delikatnie płakać...:-( Jak my wytrzymamy 1,5 tygodnia bez kontaktu? :placz: Kochani, ten kociak przeżył istne piekło... Kiedy widzi zbliżającą się rękę, nie wie co z sobą zrobić, a jego oczy są większe od Zulusowych :-o, dopiero po chwili, kiedy wie, że nic złego ta ręka nie zrobi, zaczyna się miziać... Evuniu, dziękuję za wszystko z całego serca...:Rose::Rose::Rose: Jesteś przecudowną Kobietką...:loveu::loveu::loveu: Halinko wiem, jest cudowny...:loveu:
  4. Wiadomości z ostatniej chwili... Hetre ma biegunkę, mam nadzieję, że jest to związane z ogólnym stresem... Oby do jutra minęła, inaczej jedziemy do lecznicy. Poza tym pałaszuje jedzonko i zabawia się piłeczką...:loveu::loveu::loveu: A ja teraz biegnę na wątek Zenusia wkleić fotencje :)
  5. Wszystkie zdjęcia są jeszcze z kliniki, na fotkach moja cudowna Przyjaciółka i Wetka w jednej osobie (oczywiście wklejam za zgodą ;)) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images25.fotosik.pl/127/1ac0dd343d7db18a.jpg[/IMG][/URL] Hetre przy każdym dotyku zaczyna się kulić, często nawet syczy, ale kiedy poczuje, że ten dotyk nie zrobi mu krzywdy oddaje się całym sobą...:loveu: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images25.fotosik.pl/127/ce8181432a6f5daa.jpg[/IMG][/URL]
  6. Jak juz poczujemy, co to mizianko, to koniec świata...:loveu: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images28.fotosik.pl/128/0c78c6813a1e803d.jpg[/IMG][/URL] :loveu::loveu::loveu: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images34.fotosik.pl/82/9dd9f05346314c66.jpg[/IMG][/URL] ...mówię Wam...:loveu::loveu::loveu: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images32.fotosik.pl/82/d0cfa65f7e9a3bff.jpg[/IMG][/URL]
  7. Dotarliśmy… Zulusek przywitał mnie jak zwykle w drzwiach, ale tym razem bez fikołka, wyczuł coś nosem…:roll: Szybko zaniosłam transporterek z kociakiem do łazienki, gdzie na razie będzie odizolowany, by Zulek nie miał możliwości podłapania od kociaka wirusa. Zulek nawet nie zauważył…:lol: Dopiero szelesty dochodzące z łazienki wzbudziły jego ciekawość, co tam jest? :-o Kociak – od dziś Hetre :) (z francuskiego szczęście :) ) dostał jedzonko, które już zjadł, ale poleguje sobie w wiklinowym transporterku. Kiedy przychodzę do niego, zaczyna się niesamowicie miziać i mruczeć jak...prawdziwy motor!!! :-o A Zulek? :razz: Zulek nie odstępuje drzwi łazienkowych, a pod nimi śpiewa, a w sumie wyśpiewuje serenady…:evil_lol: Bardzo żałuję, wręcz jestem załamana, że nie mogę ich przedstawić sobie, bo myślę, że to towarzystwo ma szansę na przyjaźń…:loveu: Zulek jest raczej zatroskany niż agresywny…:-( Nie wiem, jak wytrzymamy 1,5 tygodnia, będzie nam ciężko…:shake: Poza tym Hetre jest przepiękny, co sami zobaczycie niedługo na zdjęciach… Kochani, chcę znaleźć mu najlepszy z możliwych domek…to kociak, który zasługuje na najlepsze… Oczywiście będzie u mnie tak długo, aż najlepszych cudowności dla niego nie znajdziemy… No chyba, że się zasiedzi…ale tymczasy są potrzebne...:oops: Za chwilkę fotorelacja...:loveu: [FONT=Times New Roman][/FONT] [FONT=Times New Roman][/FONT]
  8. No i dotarła…:loveu::loveu::loveu: Niesamowicie przestraszona…:-( Jak tylko ją przejęłam od Mrówci pojechałam do lecznicy do mojej cudownej Wetki. Kotecek sam powolutku wyszedł z transporterka i skulił się…:-( Po niedługiej chwili, kiedy poczuł, że nikt mu krzywdy nie zrobi zaczął się niesamowicie łasić… Co on wyprawiał…:-o Obłęd!!! :crazyeye:Ale tylko delikatne ruchy powodowały jego wielką miziastość, każdy szybszy ruch powodował, że się chował, a momentami syczał…:placz: No i co się po chwili okazało…? :-o Kotecka to kotecek!!! W całej swojej okazałości…:lol: Zatem zabraliśmy się za całościowy przegląd i tak… Kroplimy oczęta, jest szansa, że jedno matowe oczko wróci do normy, ale regularnie muszę oczęta przemywać i zakraplać. Rana po amputacji zagojona, a rana na ogonku, którego w części nie ma również zaczyna się goić, dlatego na razie nic robić nie będziemy. Niestety jest podejrzenie białaczki, pierwszy test wypadł pozytywnie, kolejne dwa negatywnie, ale musimy to jeszcze potwierdzić najwcześniej za 1,5 tygodnia kolejnymi badaniami. Do tej pory izolacja od Zulka, bo w przeciwieństwie do ludzi, u zwierząt białaczka jest wirusem i nie szczepione zwierzęta mogą się zarazić…:-( Pomimo tego, że kotek jest maleńki, według mojej Wetki nie jest taki młodziutki, tzn. może mieć już kilka miesięcy, może nawet koło roku, uzębienie jest pełne, a i ma osad na ząbkach. To nie przesądza, ale u kotów pełne uzębienie pojawia się około 6-7 miesięcy. Poza tym widać, że kociak przeżył piekło…:placz: Zostaliśmy odrobaczeni i odpchleni – biegało tego trochę…no i jedziemy...
  9. No to mam…:lol: Długo się zdecydować na żadnego Tymczasowicza nie mogłam, ponieważ mój tygrys Zulus nie akceptuje większości zwierząt, przede wszystkim psów (mam już w tej materii doświadczenie ze szczeniaczkami dzikuskami z lasu…:roll:), ale pomyślałam…może kotek? Długo myślałam, bo tu pewne doświadczenie również mam i w różnych sytuacjach bywało różnie…:roll: Ale… Kiedy wspaniała kobieta, cudowna Eva :loveu:wspomniała mi o małym kotku po amputacji łapki, długo się nie zastanawiałam i powiedziałam, że niezależnie od tego, jak będzie chcę, koteckowi pomóc… Eva zabrała Małą ze schroniska i kilka ostatnich dni spędziła u niej nie pokazując się światu na oczy, jedynie dając oznaki życia zjadając jedzonko i zapełniając kuwetkę… Szczęśliwie się złożyło, że dziś został zorganizowany kombinowany transport dla Beja, również dla naszego schroniskowego Białka i mojej maleńkiej Kici… [FONT=Times New Roman][SIZE=3][FONT=Verdana][SIZE=2]Wszystkim serdecznie dziękuję za pełne profesjonalizmu zorganizowanie całego transportu[/SIZE][/FONT] :Rose::Rose::Rose:[/SIZE][/FONT] C.D.N....
  10. Dlaczego nikt do Zenusia nie zagląda...??? :mad: No to sobie do siebie popiszę...:roll: A więc tak... Anitka dziś do mnie przybiegła i powiedziała, że nie oddamy go do kojca, bo on jest za malutki i będzie go trzymać u siebie w garażu, bo tam cieplej. Złota dziewczyna...:loveu: Nosi mu ciepłe jedzonko, które pochłania w niewyobrażalnych ilościach ponoć...:-o Zabiera go na spacerki i wypuszcza na ogródek, żeby Zenuś sobie pobiegał. Moja propozycja nowego imienia upadła, bo Anitka nazywa go Willi :) Wszyscy są niesamowicie zakochani w Willim, jest przecudowny i zakochany w dzieciach...:loveu: Anitka ma siotrzeńca, którego psina na krok nie odstępuje... Po południu podeszłam do Anitki na przewielkie mizianka z Willim...:loveu: Całusom, miziankom i skakaniu końca nie było...:loveu: Jest niesamowicie radosnym pieskiem :) Dziś lub jutro idzie na wizytę zapoznawczą do potencjalnego domku, kciuki baaaardzo wskazane...:cool3: W między czasie łapałyśmy z Anitką kotkę, którą wczoraj u niej zauważyłam, niesamowicie miziastą i dzięki koleżance z Miau mam dla nie DT. Zatem Anitka w jednym garażu ma Williego, a w drugim kotke :lol: ale kotecka w piątek lub sobotę jedzie do DT, oby i Willi do soboty był już w DS...:) Prawdopodobnie kojec będę musiała wykorzystać do bardzo pilnej sytuacji z jednym 4-letnim psiakiem, który stanie się bezdomny na dniach... Jego pan musi się przeprowadzić do swojego ojca, który ma astme i dlatego nie może go zabrać...:shake: Jest zakochany w swoim psie i tym samym załamany...:-( Również w tym czasie przyjechał mój koci tymczasowicz, zatem biegnę założyć mu wątek :) Aaaa, no i za chwilkę wkleję fotencje Zenusia vel Williego...:loveu:
  11. Biedactwa...:placz: Madziu kochana, całe szczęście, że je zabrałaś...:Rose: Widzę, że już Halinka Ci pomogła z foteczkami, zatem biegnę teraz pisać do wątku Zenusia, a później założyć wątek mojemu tymczasowiczowi Hetre...:cool3: No i później wrócę :lol:
  12. [quote name='Miki']Tak Bej dostarczony do Donvitowa, Białek do domu. Bej też jest już pewnie w domu. Czekamy na wiadomości.[/quote] Jeszcze moje Kocie do mnie...:loveu: Co prawda Tymczasowicz, ale kto wie, kto wie...:oops: Ok, już nie zaśmiecam wątku Bejutka, czekamy na wieści z jego domku, a ja chciałabym wszystkim bardzo serdecznie podziękować za świetną organizację i wielką pomoc w transporcie Bejutka, Białka i Kocurka...:loveu: Jesteście wspaniali, wielkie dzięki!!!:Rose::Rose::Rose:
  13. [quote name='Neigh']Dawaj mi na mail...........wstanę 10 min wcześniej i wydrukuję ..............kurde w ogóle moze przestane sypiać![/quote] Dzięki Ci cudowna Kobieto...:loveu: Już ślę...
  14. Komu mogłabym podesłać umowę dla Białka jeszcze przed wyjazdem do wydrukowania? Mrówa nie ma drukarki, a Donvitow zbanowany i nie zdążyłam go poprosić o maila, żeby mu przesłać...:shake: Umowa w większości jest wypełniona, w Śremie będzie trzeba kilka rzeczy dopisać i resztę w Łodzi. A umowę albo poproszę Was później o odesłanie albo sama odbiorę, jak zawitam do Wawy.
  15. Powiem szczerze, że jakoś wyjątkowo mi ciężko...:-( Zeni jest cudowny i to zuch chłopak jak się patrzy!!! Jest w dość dobrej kondycji, ale niesamowicie spragniony czułości i miłości... Wierzę, że Anitka dobrze się nim teraz opiekuje, a jutro już go zobaczę i znów wymiziam...:loveu: Jak z domkiem do środy nic nie wypali, to zabieram go do mojej Wetki na tzw. przegląd. Dziś łapałam pchły...:roll:
  16. [quote name='malagos']Życie to wybór - czarny terier nie doczekał....[/quote] Tak bardzo jest mi przykro...:placz: Wszystko na to wskazuje, że mógł przyjechać już jutro lub pojutrze... Przekonałabym koleżankę, by Zenia dłużej w garażu przetrzymała... Nadal nie mogę uwierzyć, że się nam nie udało...:placz:
  17. A tak, tak samochód może być :) Kochani, błagam uważajcie na mojego kotecka przy zmianie transporterka, niech wszystko będzie szczelnie pozamykane... Ponadto Pani Milena od Białka serdecznie zaprasza na obiad, w sumie powiedziała, że nie ma wykrętów, bo będziecie zmęczeni i głodni po podróży :) Gusia, namiary na Panią Milenę będą w umowie, którą dostaniesz razem z Białkiem, czy mam Ci oddzielnie wszystko jeszcze przesłać? W razie czego Donvitow i Mrówa mają do mnie kontakt :) Israel, co się stało, że cieszyć się nie możesz? :shake:
  18. Widzę Asieńko, że nieźle Małą zaopatrzyłaś...:loveu: I słodziutkie obrazki nam tu podsyłasz...:loveu: Coś to wszystko za ładnie mi wygląda...:lol::cool3:
  19. Kochani, Zenuś w końcu do mnie dotarł i natychmiast skradł moje serce...:loveu: Droga była dość długa i Zenuś (może Zeni? ;)) ponoć zwymiotował w trakcie podróży, poza tym było OK. Ja miałam kawał drogi by go odebrać, suma sumarum zrobiłam ponad 100 km, ponieważ Pan Kierowca został przepędzony z pobocza przy autostradzie (wiem, że nie wolno, ale myślałam, że się uda...:roll:) i musiałam jechać aż za bramki na autostradzie, w związku z czym do najbliższego zjazdu miałam kawał drogi, ale nieważne... Kiedy Zeni mnie zobaczył, skoczył na mnie i mocno się wtulił...:loveu: Tak mocno objął łapkami moją rękę, że miałam problem by później zaprowadzić go do auta, ale jak już się udało, szybko chycnął i szczęśliwy ze mną podróżował. Przez całą drogę był bardzo ciekawski, ale również bardzo grzeczny...:loveu: A ja całą drogę do kojca miałam łzy w oczach, że będę go musiała tam zostawić...:placz: To malutki piesek...:placz: Zeni jest przecudownym, przekochanym psem... Gdybym nie miała kota-dzikusa (a jutro jeszcze spodziewam się bardzo pokrzywdzonego tymczasowicza), stałabym się jego panią, bez chwili wachania... Ci z Was, którzy go znają z pewnością potwierdzą moje słowa. Ja jestem nim zauroczona...:loveu: Kiedy dojechałam na miejsce, w sumie załamana, zadzwoniła do mnie koleżanka, która załatwiła mi ten kojec i powiedziała, że mam go do niej szybko przywieźć. Jest za zimno by siedział w budzie, nie może go zabrać do domu, ale z pewnością cieplej będzie mu w niewielkim garażu, który jest przy domu, a ona będzie miała go pod okiem. Choć to nie ciepła kanapka, ucieszyła mnie ta wiadomość niesamowicie i pognałam do Anity. Jutro w ciągu dnia być może trafi do kojca, wszystko zależy od tego, jak jej pies będzie się zachowywał wypuszczony na podwórko, czy nie będzie napastował garażu... Niestety i on, tak samo jak Zeni nie toleruje innych psów...:roll: To jest problem... Natomiast Anita ma w zanadrzu jedną Panią, która... Ciiii...trzymajcie bardzo, bardzo mocno kciuki... W każdym bądź razie Zeni zostanie przedstawiony owej Pani jutro, najdalej pojutrze... Dzisiaj już zdjęć nie robiłam, było późno, a i psiaka nie chciałam specjalnie stresować. Jutro to nadrobię :) Spokojnej nocki kochany Pieseczku, oby nadeszły lepsze dni dla Ciebie... Zeni jest PRZECUDOWNY...:mdleje: Aniu, dziękuję Ci z całego serca, że zaopiekowałaś się Zenusiem..., że nie pozostawiłaś tego cudownego pieska samemu sobie...jesteś wspaniała...:loveu:
  20. Małgoś kochana, co tam u Ciebie i Tigerka? :cool3: Mam nadzieję, że wszystko dobrze...:loveu:
  21. Gusia0106, kochana Dziewczyno...:loveu::loveu::loveu: Dziękujemy serdecznie za pomoc w transporcie Zwierzaczków...:Rose:
  22. Supergogo, dziękujemy bardzo za pomoc w temacie klatki...:loveu::loveu::loveu: Powiem Wam, że wszyscy podmawiają Cioci Asi by Maleńką zostawiła...:cool3: Choć osobiście myślę, że najlepiej by było znaleźć Małej dobry domek, a Cioteczka mogłaby być w rezerwie, gdyby co...:lol:
  23. Nie wiem, czy to ten sam transport, ale wszystko wskazuje na to, że Białek jutro dojedzie do domku...:loveu: A wygląda to tak... Bej i kotecka jadą z Warszawy do Śremu. Białek jedzie z Obornik do Śremu. W Śremie następuje wymiana, Donvitow bierze Beja, Mrówa bierze moją kotecke, a Gusia0106 (chyba) ma zabrać Białka i po drodze zawieźć do Łodzi. Chyba nic nie pokręciłam...:cool3: Jeśli ktoś ma umowę adopcyjną, to poproszę na mailika, bo gdzieś mi się zapodziała...
  24. A no właśnie, wszyscy jutro jadą...:) A wygląda to tak... Bej i kotecka jadą z Warszawy do Śremu. Białek jedzie z Obornik do Śremu. W Śremie następuje wymiana, Donvitow bierze Beja, Mrówa bierze moją kotecke, a Gusia0106 (tak?) ma zabrać Białka i po drodze zawieźć do Łodzi. Chyba nic nie pokręciłam...:cool3: Już z góry wszystkim za wszystko dziękuję...:loveu: Neigh, ja też gdzieś zapodziałam, jeśli ktoś będzie miał umowę, to również poproszę na mailika :)
  25. W końcu Mała dotarła do Ciebie Asieńko...:loveu: Musimy się spiąć i kochający domecek teraz znaleźć...
×
×
  • Create New...