Jump to content
Dogomania

Aga i Krzyś

Members
  • Posts

    258
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Aga i Krzyś

  1. Kochani - jutro jedziemy - ja i Dragoś - na wielką wyprawę!!! Jedziemy na wieś do znajomych. Skład jest solidny: Dragon + dalmatyńczyk Mateusz (jego kolega) + na miejscu dwa matamuty...:diabloti: Wreszcie sie ta nasza psina wybiega i wybawi z psiurami. Trzymajcie kciuki co by jakichś niespodziewanych "atrakcji" nie było:cool3: Opowiem jak wrócę:p Bardzo się na tę wycieczke cieszymy!
  2. A to dobrze, bo już myślałam, że mam omamy i sprawa jest poważna:razz::lol:
  3. Aga, kurczę, wydawało mi się, że wczoraj juz odpisałam na Twoje pytanie... No cóż, głowa nie ta... Pani wet była bardzo zajęta jakimś dobermanem i nie bardzo miała dla mnie czas. Ze wszystkimi pytaniami o Lorda odesłała mnie do Emira... Nie chciałam naciskać, bo rzeczywiście zabiegana była:shake:Złapałam ja na sekundę na korytarzu tylko
  4. No to surowego drobiu nie będzie i basta! A dziś surową kość cielęcą wypróbujemy - toż jutro sobota więc się ze sraczką ewentualną razem z Dragiem zmierzę:diabloti: A żyrandol sie ostał szcześliwie - jedna nieudana próba go zniechęciła, ale też sie okazało, że w naszym domu jest mnóstwo fajoskich zabawek, których istnienia Dragoś nie podejrzewał... Np. mój pędzel do pudru byłby idealny:evil_lol:albo kadzidełka - pachną i coś się z nich unosi... Rewelacja - Dragoś się w nie wpatrywał jak zahipnotyzowany!:lol: Same dziwy na tym świecie:p
  5. No dobra dziewczyny, a Wy w takim razie dajecie podgotowane kości? Bo już nie wiem, co tu robić... Szyje obrałam, nawet gładko poszło, ale sie zastanawiam, co jutro z tymi cielęcymi? Bo jeśli gotowane mają mu stanąć w gardle, to ja pierniczę taką robotę! PS Dragon wypatrzył godzinę temu ozdoby takie na żyrandolu no i teraz się do nich czai:razz: zastnawia się, z którego rogu pokoju skoczyć, żeby złapać i się nie poobijać:diabloti: starsznie śmiszny jest jak się tak skrada:eviltong:
  6. Dusza, Jacek podał w poście link... Ja też nie wiem do końca jak to jest, bo spotkałam się z obiema teoriami - tylko gotowane, tylko surowe:roll: Myslę, że to może być tak jak z masłem i margaryną - czyli nigdy nie rozstrzygnięty spór...
  7. Aga, próbowałam, ale Pani wet tak jak pisałam wyżej, ze wszystkimi pytaniami dot. Lorda odesłała mnie do Emira... W sumie się jej nie dziwię, na nadmiar czasu nie narzekała, tym bardziej, że miała akurat dobermana na stole... Więc jej nie chciałam zabierać czasu, złapałam ją na sekundę przelotem na korytarzu tylko:roll:
  8. Jacku, BARDZO Ci dziękuję za megarzetelną informację, ja zwykle okazałeś się niezastąpiony!:p Niestety już te szyje ugotowałam, więc je poobieram, ale jutro Dragoś dostanie kościska cielęce surowe, tak jak radzisz. Dzięki wielkie, i przepraszam za tę dyskryminację, ale wiesz, to takie sfeminizowane forum:cool1: podzrawiam serdecznie Aga
  9. Dziewczynki, dawno już nic nie pisałam, bośmy zajęci :razz: Dragiem ofkors:diabloti: Ale dziś mam pytanie. Zakupiłam coś takiego jak szyje indycze:cool1: Czy po wygotowaniu to ja mu to mogę dać? Czy też mam sie bawić w coś takiego jak wybieranie drobinek mięska spomiędzy tych kręgów? To mi sie nie uśmiecha... W szyjach chyba nie ma takich ostrych kostek co by mu miałay w gardle stanąć, nie? I jeszcze jedno pytanko - tej samej natury. Zamówiłam na jutro kości cielęce - według rady którejś z Was. I co, mam je ugotować jak sądzę, a potem mu dać do gryzienia? Help, bo tu umrę nad tym mięchem PS Michę na stojaku juz nabyłam - ciężkie cholerstwo i drogie, jak, nie powiem, pies - 128 zł:crazyeye: ale będzie duzo wygodniej całuję Was i dzięki za rady Aga
  10. Matko, jaki on piękny!!!! Prześliczny:pDlaczego nikt go nie chce na boga?! Kawał kochanego psiura, trzymaj się piesiu, na pewno przyjdzie twój dobry dzień PS Naprawdę dawno nie widziałam takiego pięknego psa... Oczywiście oprócz mojego własnego;) A temu bydlakowi co go porzucił to nie powiem czego życzę, mam nadzieję, że ktoś mu dooopsko porządnie przetrzepie, albo lepiej go jakieś psiury pogryzą!!!:mad:
  11. Blue, już wszystko wiem, doczytałam sobie na jej wątku, oby szybko domek znalazła śliczna maluszka:p
  12. Blue, a co z Szantą? Bo chciałam i ją zabrać na spacer, a jej nie ma... Się martwię
  13. Dokładnie! A dziś nas z Lordem jakas dziewczyna zapytała, jaka to rasa, bo taki piękny!!!:eviltong:
  14. Ale śmiesznie mi się z nim chodziło, jak z piórkiem, w ogóle nie czułam, że prowadzę psa, no ale ja na co dzień mam Dragosia:diabloti: a to wieeele wyjaśnia:evil_lol:
  15. Oto przystojniaczek (juz nie płacze);) [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img153.imageshack.us/img153/8565/dsc00134ci8.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img250.imageshack.us/img250/4880/dsc00128kd9.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img153.imageshack.us/img153/7225/dsc00131of8.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img250.imageshack.us/img250/9858/dsc00133ci5.jpg[/IMG][/URL]
  16. Dziewczynki, ja dziś byłam u Lordzika!:loveu: Na moje oko jest duuużo lepiej, naprawdę. Piesek jest wesoły, merda tym swoim kikucikiem i się ładnie bawi:loveu: Byliśmy na spacerku i walczyliśmy z kijkami, ma o wiele więcej energii niż ostatnio, nawet sobie razem pobiegaliśmy a na pożegnanie dostał piłeczkę, która mu bardzo do gustu przypadła:razz: I kupa już normalna:loveu: Pani wet odesłała mnie co prawda po szczegółowe informacje do Emira, czyli Pani Krystyny, ale powiedziała, że stan się bardzo poprawił. I już sierść wygląda normalnie. Cudny z niego przytulaczek, będzie dobrze!!! Zaraz wrzuce parę fotek, ale są średnie bardzo, bo obione telefonem, już po ciemku na spacerze no i nie miałam czasu go ustawiać do pozowania, bo mieliśmy ciekawsze zajęcia:lol: no ale wrzucam, żeby Wam to cudne pyszczysko przypomnieć;)
  17. Dobra to zadziałam w środę swoim telefonem i sfotografuję Wam przystojniaczka, a co!:lol: dobrej nocki życzę A.
  18. Nie bardzo wiem, o co chodzi, więc nie chcę się wtrącać. Jedno tylko jest irytujące, że to o czym pisze Pies? jest dla większości obserwatorów tego wątku prawdopodobnie niejasne, bo chodzi o jakieś zajścia między Wami, o których ja np. nie mam pojęcia i mówiąc szczerze mieć nie chcę. Liczą się psy i kropka, a wszelkie żale i nieporozumienia po prostu na privie Agnieszko, Psie? i wszyscy zainteresowani, jak tylko dotrę na SGGW napiszę jak się miewa Lordzik po kontakcie organoleptycznym to stwierdzając:p I nie kłóćcie się tutaj już proszę:mad: ;)
  19. Aga, oczywiście zapytam, tylko ja będę na SGGW niestety dopiero w środę, bo Krzysiek musi jutro w pracy dłużej zostać, więc będę musiała pędzić do Dragona.... Ale spytam we środę na pewno PS domyślam się, że ktoś Ci doradzał żebyś go podała i się zastanawiasz co by było, gdybyś tak zrobiła?
  20. Aga, jak mi się uda wyjść z pracy wcześniej, to dziś jeszcze do niego podjadę, jeśli nie, to jutro, wtedy napisze jak się miewa, chyba że ktoś mnie uprzedzi i dotrze do Lordzia wcześniej;)
  21. Kochani, chciałam się Was poradzić w pewnej delikatnej sprawie... Otóż, nie owijając w bawełnę, chodzi o bzykanie:razz: Nasz Dragoś ma w tej kwestii bardzo specyficzny odruch. Mianowicie, bzykanie włącza mu się stale, i właściwie tylko, w jednej sytuacji. Gdycoś jest trzepane...:-o :-o Wszystko jedno: kocyk, narzuta, dywanik, pościel. Wystarczy chwycić jakakolwiek płachtę, a Dragoś się do bzykania zabiera!!! Nie daj boże jak mu to coś jeszcze na łepetynę spadnie, bo wtedy to już istna orgia:oops: ;) Nigdy w życiu czegoś podobnego nie zauważyłam, zwłaszcza, ze on się panienkami interesuje, ale naprawdę bez przesady. Tylko kocyki by bzykał!!! Nie żeby nam to jakoś bardzo przeszkadzało, bo to pestka w sumie, tylko mnie to nurtuje... Skąd mu sie to mogło wziąć? Zaczynam sie zastanawiać, czy to nie jaka trauma z wczesnego dzieciństwa? Ostatnio spał u nas kolega, oczywiście z konieczności na Dragosiowej kanapie, więc się dogadali, że będą spać razem, co Dragosia nawet ucieszyło:razz: Jak sie kolega zaczął w błogiej nieświadomości dragonowej dewiacji mościć w spiworku, to się zaczęło. Dragoś go dojechał z jęzorem wywalonym na pyszczysko:diabloti: Nie musze Wam tłumaczyc, że o ile my umieraliśmy ze śmiechu, o tyle kolega jakoś był mniej wesoły, nie ma sie co dziwić, toż nie codziennie jest się w objęciach rozochoconego doga...:diabloti: co o tym myslicie?
  22. Haniu, ja już rozesłałam wici wśród znajomych, w sprawie Lordzika... Ale tak sobie myślę, że ludzie, w tym i nasi znajomi, strasznie są wygodni niestety. Dla mnie argumenty pt. uwiązanie, co z wakacjami, koszty, sierść w mieszkaniu są absurdalne...Ale ludzie mają takie myślenie i ciężko z tym walczyć. Moi psiarze już mają swoje pociechy, a o nowych trudno, no ale robię co mogę. I w ogóle moim marzeniem byłoby założyć małe prywtne schronisko... Może kiedyś jak zarobimy worek pieniędzy:p to wszystkie te bidy wezmę i będzie spokój wreszcie;) PS Aga, dla mnie wizyta u Lordzika była prawdziwą przyjemnością:loveu: więc nie ma za co dziękować. Musze mu w tygodniu podrzucić jakieś zabawki, piłeczki czy coś do podgryzania, bo on w tym boksie nic bida nie ma... Tylko tyle mogę zrobić, bo pytałam pani wet, czy może ewentualnie dostać coś do jedzenia, to - całkiem słusznie pewnie - powiedziała, że lepiej nie... Może jak się brzucho uspokoi to mu coś podrzuce dobrego;)
  23. On nie dostaje wcale wiprzowiny, wiem, że jest nieodpowiednia. Lewkonia masz rację, najlepsza będzie noga cielęca. Zakupię takową:p Dziś zaserwowałam kurze serducha i żołądeczki z warzywami i ryżem + natka pietruchy, jadł aż się uszyska wielkie trzęsły;) Dostał też wczoraj twarożek chudy z jogurtem - absolutnie był zachwycony. No i się skusił w ramach podwieczorku na surową marchewę (jednak!) i jabłuszko:p Wszystko się przyjęło. Żeberka zarastają wreszcie pomału:p
  24. Ej, no my wciąż bez samochodu i w dodatku z warszawy... Ale spokojnie, na pewno ktoś się zdeklaruje... Tak myślę
  25. Blue, oczywiscie bylysmy z Szanta takze na spacerku, krotki, bo zimno, ale byl...
×
×
  • Create New...