Dzisiaj jestem w szoku: wracam po zakupach do domu, wchodzę do pokoju syna, gdzie Lilu została internowana...uderza moje nozdrza potworny smród, a moje oczy- potworny widok: klatka chomika, która stała bardzo wysoko (prewencyjnie) -zrzucona na ziemię, cały farsz chomiczy rozsypany po pokoju, woda rozlana, na tym wszystkim olbrzyyyymia kupa i wielllka kałuża moczu, a dalej, na białym dywaniku czerwona plama po chomiku....
Masssakra! Dziecko w szoku, ja nie mniejszym, choć przecież można było spodziewać się tego po psie "na szczury i węże" . Ale żeby dobrała się tak wysoko???? O, i jeszcze przed chwilą odkryłam na moim biuru, tuż przy klawiaturze cieczkową plamę:roll: No niech mnie ktoś przytuli:placz:
Właśnie, Tilia, czy Twoja sunia miała już pierwszą cieczkę? Bo Leeloo miała już w lutym (zaczęła w Walentynki, chłe, chłe!), a tydzień temu dostała po raz drugi...Trochę mnie to zaskoczyło, bo Lilu jest pierwszą suczką w moim życiu, a wszyscy dookoła powtarzaja zgodnie, ze suka ma cieczkę jeno 2 razy do roku....
Zdjęcie wkrótce, jak przejdzie mi złość za chomika:)