Okolicy nie widziałam. Wszystko oglądała dorosła córka pani u której Ares był. Ja uczestniczyłam w wizycie państwa, kiedy przyjechali zobaczyć psiaka. Uprzedziliśmy ich o możliwościach Aresa Dzwoniłam 2 razy. Aresik oczywiście już narozrabiał. Został sam przez 20 min. i rozniósł kuchnię. Pani mu wybaczyła ale następnym razem zostawiła go na podwórku. Zapewnia że działka jest dobrze ogrodzona i nie ma możliwości ucieczki. Ares bawi sie z drugim szczeniakiem, który jest u nich na długim tymczasie ale pani w ostatniej rozmowie powiedziała,że raczej go już nie odda bo sie przyzwyczaiła. Psom razem będzie weselej. Jutro zadzwonie i poproszę o zdjęcia. Kiedy dzwoniłam słyszałam jak Ares obszczekiwał jakiegoś gościa.