Moje dogi z lasem, to tylko czasami mają styczność ( PyZula narazie tylko kilka razy i na smyczy ) Ale Maks jak coś wyniucha, to można wołać i wołaaać :p
Lubi też kopać w krecich norach ;)
Najlepszą wyprawę, to miał do sklepu zoologicznego, gdzie był pół dnia i ciągle polował na koszatniczi i inne szczuropodobne stwory :diabloti: