-
Posts
3445 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by truskawa144
-
[LEFT]Doktor = Kierownik :lol: On by już chciał,jak najszybciej,ale ciągle coś wypada,ma w sumie do wykastrowania 3 psy i chciałby je naraz wykastrować czyli musi mieć ze 2 h czasu conajmniej a niestety cięzko o czas. W przyszłym tygodniu ma sie postarać je wykastrować. Miejmy nadzieje,że się uda jak najszybciej. [/LEFT]
-
[LEFT]No ja niestety nic na to nie poradze. [/LEFT]
-
[LEFT]Nie,nie ma. To nie takie proste,fotki zrobi pani która jeździ do piesków a ona codziennie tam nie bywa,poza tym najpierw moja wetka musiała się z nią skontkatowac. Pani musi pozyczyć aparat i dopiero zrobi fotki,przyniesie je wetce a ona mnie. Potrwa to troche. [/LEFT]
-
[LEFT]Nie mogłam się w tym tygodniu wyrwać do schroniska ale już jutro jade na 100% więc się dowiem. Miały być kastrowane (dzięki wsparciu asi s) jeszcze 2 inne pieski i kierownik chciał "zrobić" wszystkie jednego dnia. Mam nadzieje,że już po wszystkim.[/LEFT]
-
Już prosiłam o fotki. Niestety nie ma możliwości "wybrania" sobie policjanta bo takie coś zgłasza się na posterunek pod który dana ulica podlega więc nie wiadomo na kogo się trafi.
-
[quote name='ARKA']Ja tylko tak dla jasnosci. Organizacja ma prawo od reki zabrac psa i wniosek o odebranie,w kazdym ukladzie, podpisuje wojt/burmistrz a Ty psa sama nie mozesz zabrac bedąc z policja,tylko policja moze odebrac. [/quote] Ale "organizacja" sama bez policji psa odebrać nie może,nie ma takich uprawnień i właśnie o to mi chodzi - nie ma sensu zgłaszać nigdzie do,że tak powiem pośredników, tylko samemu można sprawę zgłosić policji. Ten sam efekt jeśli w ogóle jakiś będzie. Poza tym wcale nie odrazu,byłam kilkakrotnie przy takich akcjach z policją i nie zabierali psa odrazu mimo ,że miał dużo gorsze warunki niż Misiek. Miałam kiedyś przypadek psa zabiedzonego do którego razem ze znajomą wezwałyśmy policje,policja przyjechała,zobaczyła że pies jest na łańcuchu (50 cm),nie ma wody,jedzenia budy,nic. Zapytali pana o szczepienie na wścieklizne a pan powiedział że właścicelką psa jest jego córka której nie ma w domu i to on ma jego szczepienia i za niego odpowiada. Policjanci nic nie zrobili,podziękowali panu za rozmowe i poszli. Prawda była taka ,że pies nigdy nie był szczepiony,córka nie była właścicielką psa bo miała zdajsie 16 lat ale policja nie zadała sobie trudu żeby to sprawdzić,mieli się tam pojawić ponownie ale wątpie zeby to zrobili. Także mysle,że powinniśmy dać sobie spokój z SdZ,policją czy TOZem tylko zabrać te psy.
-
[quote name='oktawia6']ale pokotem już leżą w kościele:angryy: [/quote] Nie rozumiem szczerze mówiąc. Może się nie zrozumiałysmy,ja miałam na mysli wyłapanie psów które "przyszły" do nas z pielgrzymkami i zostały. Już kilka złapaliśmy ale zapewne są jeszcze jakieś o których nie wiemy. Będę myślała co by tu dalej z Misiem zrobić. Edit: Już zrozumiałam :) Chyba już śpiąca jestem :P
-
[LEFT]Tak tylko,że tak jak mówię do schroniska częstochowskiego strach oddawać a do nas po prostu nie ma gdzie,mamy boksy w budowie nowe a te które są mają już swoich mieszkańców. Nie mamy narazie boksów typowo hotelowych,są w planach. Teraz na każde hotelowanie musi sie kierownik zgodzić a wcale bym mu sie nie dziwiła gdyby się nie zgodził bo na prawde mamy cięzki okres,tygodniowo przybywa nam po 7 psów a ubywa 1-2. Po tych nieszczęsnych pielgrzymkach jeszcze nawet wszystkich nie wyłapaliśmy. U nas jest już na styk,nie ma przepełnienia ale luzu też nie ma. Poza tym kto by za ten hotel miał zapłacić :( Trzeba chyba jednak szukać tymczasu a potem domu. [/LEFT]
-
[LEFT]Znalazłam jako jedyny ten: [url]http://www.psy.kamiron.com/hotel.html[/url] tylko że podobno doba kosztuje 25 zł:crazyeye:. Niby schronisko częstochowskie oferuje hotelowanie ale tam to bym się bała oddać. Poza tym pewnie w tym okresie schronisko i tak jest przepełnione. U nas w schronisku niby jest opcja hotelowania ,10 zł za dobe za dużego psa ale w tej chwili to raczej nie bedzie możliwości bo i tak mamy dużo psów i po prostu brak wolnych boksów. Poza tym wiadomo,że jest to schronisko wiec pies dostanie jedzenie,wode ,bedzie miał czysto itd ale na spacery itd nie ma co liczyć,po prostu nie mamy pracowników którzy mogli by się tym zająć. Nadal chyba najlepszym rozwiązaniem byłby tymczas lub dom stały. [/LEFT]
-
[LEFT]Allegro będzie jak tylko dostane lepsze fotki bo na tych 2 które mam niewiele widać. Ja niestety żadnego hotelu nie znam bo po prostu nigdy nie musiałam korzystać. Wiem,że jest "jakiś" ale nie jest ani sprawdzony ani nawet nie wiem gdzie jest i jak to tam wygląda. Poszperam w internecie,może jakieś znajdę. [/LEFT]
-
[LEFT]oktawia - weta to on ma na każde zawołanie i miał już mase róznych badań,wszystko jest z nim ok kiedy je normalne psie jedzenie,jest kąpany,czesany itd czyli wtedy kiedy ta pani sie nim opiekuje,jak wraca do księzy i dostaje syf do jedzenie ,wraca do tego brudnego baraku na łańcuch to odrazu zaczyna chorować. Hotel to chyba odpada bo po pierwsze kto za to zapłaci,po drugie nawet nie wiem czy u nas jest jakiś hotel. Najlepszy byłby tymczas tylko nie ma u kogo ( domu na stałe to nawet nie mowie bo by bylo super) florida - teraz sie nie dowiem,poza tym moja wetka też nie zna ulicy ani nic wie tylko że to na Mirowie gdzieś. Ona nie ma pamięci do takich rzeczy i mi nie umiała wytłumaczyć. [/LEFT]
-
[LEFT]oktawia- w asyście policji to oczywiste,zgłaszałam kilkakrotnie podobne sprawy policji i wiem jak to wyglądało. Dlatego bez sensu zgłaszać to do TOZu a oni na policje bo moge sama zgłosić bez uczestnictwa TOZu który u nas i tak działa dosyć "opornie". Ulaa- ja nie mówię nic o zasługach SdZ bo po pierwsze nie wiem jakie i ile mają bo się SdZ nie interesuje,ja tylko mówie,że oni nie mają żadnych uprawnień,nie mogą sobie od tak wejśc i zabrać psa,to nie USA. Gdyby SdZ lub TOZ miały takie uprawnienia to pewnie sprawa była by już dawno zgłoszona,załatwiona i nie było by o czym rozmawiać. SdZ nie ma,TOZ działa jakby chciał a nie mógł wiec może po prostu skupmy się na wyciągnieciu tych piesków zaczynając od Misia. Moim zdaniem to najlepszym sposobem "walki" z nimi to opisanie tego w gazecie. Poza tym ja nie byłam tam,nie widziałam i się nie podejmuje naświetlać tej sprawy bo znam ją od osoby trzeciej (co prawda zaufanej ale w tym przypadku świadkiem być i tak nie moge). Wapię żeby moja wetka chciała się w to mieszać a pani która do piseków jeździ jest katoliczką i mimo wszystko raczej nie bedzie chciała konfliktu z księżmi. Po prostu wyciągnijmy stamtąd te psy. [/LEFT]
-
[LEFT]Ulaa jakie uprawnienia? Z policją czy SM to kazdy może współpracować czy załozyć sprawe,zgłosić itd,ja to nieraz robiłam jako osoba prywatna. U nas niestety SdZ nie ma nic do gadania,tyle samo może zrobić osoba prywatna,a mundur jest tylko pro forma. Gdyby u nas SdZ miała takie same możliwości jak podobne "organizacje" w UK czy USA to by był sens to zgłaszać do nich a tak nie ma. Tak samo do TOZu,byłam na kilku interwnecjach z TOZu i niestety to jest pic na wode,przyjechaliśmy,pogadalismy,zaopinowaliśmy,porobiliśmy fotki i zostalo to przesłane policji i sprawa umarła śmiercią naturalną bo policja się tym nie interesuje. Trzeba po prostu te psy wyciągnąc a przede wszystkim Miśka bo on strasznie choruje od tego co mu dają do jedzienia i do tego siedzi na łańcuchu. [/LEFT]
-
Sabina- Allegro super :) Tylko bym prosiła o zmiane,tzn o usunięcie numeru do schroniska bo w schronisku telefony odbierane są tylko do 15 a nowi pracownicy moga nie znac Kulki i nie udzielić komuś informacji,zostaw tylko numer adopcyjny bo ten telefon ja odbieram 24 godziny na dobę. A zamiast maila schroniska który obsługuje informatyk i informacje czesto docierają do mnie z opóźnieniem podaj maila do mnie : truskawa00004@wp.pl,możesz przy nim napisac że to mail do wolontariuszki czy jak chcesz. Aha i możesz też usunąc informacje o tym że schronisko jest otwarte od 7 do 15 bo tak na prawde zwierzęta wydajemy w każdych godzinach a jak są takie ścisłe godziny napisane to to odstrasza. Jagienka - Plakat super :) Ładnie napisane. Numer zostaw ten który jest! Możesz jeszcze dodać adres schroniska i/lub adres strony schroniska (koniecznie dopisz,że schronisko znajduje się 25 km od Częstochowy bo to ułatwia ludziom sprawe).
-
[LEFT]SdZ tez nic nie zrobi,nie mają żadnych uprawnień. Mogą tyle co i ja czy Ty. Narazie nic nie robimy bo chcemy zabrać tego psa za ich zgodą a potem zobaczymy,może się za nich zabierzemy. [/LEFT]
-
[LEFT]Kamila ja nie mam pojęcia czy to to samo miejsce bo ja tam w życiu nie byłam. Widziałam fotki tych psów i z tego co widziałam to obecnie mieszka tam mała czarna suka z młodym psem (podobno jej syn) i właśnie Misiek. Może wcześniej były tam inne psy bo wątpie żeby to ta suka z synem zaatakowały bo nie wyglądały na groźnie. [/LEFT]
-
[LEFT]Ulaa to nie jest kościół tylko jakieś sanktuarium czy jak to sie tam nazywa (ja się nie znam),to jest gdzieś w lesie i tam ludzie tak na codzień chyba nie przychodza na msze tylko tak sie pomodlic,ja się na tym nie znam,tyle wiem co mi wetka powiedziała,nie mam pojęcia jak funkcjonuje to sanktuarium czy co to tam jest,wiem tylko,że niewielu ludzi te psy tam widzi. [/LEFT]
-
[LEFT][FONT=Georgia][SIZE=3][B]Misiek to kochany piesek,bardzo ufny,lubi się bawić,uwielbia przebywać z ludzmi,jest pokojowo nastawiony do innych psów i kotów. Ma 4 lata. Wprost uwielbia głaskanie,mógłby z powodzeniem uczestniczyć w dogoterapii,można go głaskać całymi godzinami. Jest bardzo łagodny,grzeczny wprost idealny.[/B] [U][B]Ma jednak bardzo ciężkie życie: mieszka przy klasztorze a jego "opiekunami" są księża,którzy trzymają kochanego Misia na łańcuchu przy czymś co nawet nie przypomina budy. Jest karmiony dosłownie śmieciami ew. samą kaszą. Misiek nie może tego jeść,dostaje uczulenia i choruje.[/B][/U] [U][B]Księża kompletnie się nim nie interesują,poza nim mają jeszcze kilka innych psów które biegają luzem.[/B][/U] [B]Misiek trzymany jest na łańcuchu bo kiedy tylko ma okazje ucieka i jest przyprowadzany spowrotem przez ludzi do klasztoru - [U]księżom jest wstyd wiec Misio trafił na łańcuch.[/U][/B] [B]Misio przez jedzenie tych odpadków (dosłownie) którymi jest karmiony często choruje,znajoma weterynarz która poprosiła mnie o pomoc w szukaniu dla niego domu jeździ go leczyć. Na Misia trafiła przypadkiem pani która jeździła sie do tego klasztoru modlić,kiedy zobaczyła w jakim jest stanie pojechała tam z moją weterynarz. Misio był już kilkakrotnie leczony,[U]moja wetka go zaszczepiła,odrobaczyła,miał porobione rózne badania,ma swoją książeczke,jeśli ktoś zdecyduje się go adoptować Misio może wcześniej zostać wykastrowany[/U]. Moja wetka zajmuje się nim od kilku miesięcy (oczywiście za darmo bo księża mają to "gdzieś"). Razem z panią która do niego jeździ (daje mu lepsze jedzenie i kontroluje stan zdrowia,zabiera na spacery itd.) postraszyły trochę księży i zgodzili się go oddać jeśli znajdzie się ktoś chętny. Księża chcą się pozbyć problemu bo ludzie zaczynają się interesować tym w jakich warunkach żyją te psy. [/B][B][U]Misio bardzo potrzebuje choćby tymczasu[/U],jeśli znowu zacznie jeść to co mu dają zaczną sie poważne problemy (poza tym jest zdrowy,może jeść normalne psie jedzenie ale nie te odpadki). Poza tym [/B][B][U]mieszaniec husky na łańcuchu!!![/U] To musi być straszne dla psa który musi się wybiegać!!![/B][/SIZE][/FONT][B][FONT=Georgia] Mam niestety kiepskie fotki Misia (już poprosiłam o lepsze):[/FONT][/B] [URL="http://img249.imageshack.us/my.php?image=styczen026zw4.jpg"][IMG]http://img249.imageshack.us/img249/429/styczen026zw4.th.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img125.imageshack.us/my.php?image=styczen032os6.jpg"][IMG]http://img125.imageshack.us/img125/1806/styczen032os6.th.jpg[/IMG][/URL] [FONT=Georgia][B]A to "pałac" w którym mieszka Misio i 2 inne psy: [URL="http://img504.imageshack.us/my.php?image=styczen031yu7.jpg"][IMG]http://img504.imageshack.us/img504/8960/styczen031yu7.th.jpg[/IMG][/URL] [/B][/FONT] [FONT=Georgia][B]Piesek mieszka w Częstochowie.[/B][/FONT] [/LEFT]
-
[LEFT]Mam nadzieje,że nie dostane po łbie jak zdradze,że Asia pisze aż z Argentyny :) Fiziu w czwartek pytałam i od adopcji Rudej (która mieszka w Częstochowie niedaleko mnie jak się okazało) nic się nie zmieniło. Wrzesnień się zbliża,wszyscy myślą o szkolnych wyprawkach a nie o zwierzątkach,jak się troche uspokoi to mam nadzieje,że adopcje ruszą. Będę w schronisku we wtorek,zobaczymy,może od czwartku były jakieś adopcje.[/LEFT]