-
Posts
274 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Hania&Andrzej
-
[quote name='Hala']Nie, nie..ja tylko z ciekawosci pytam. :)[/QUOTE] Boksereczka Flo cieszy się obłędnie na widok człowieka, ciepłe pomieszczenie opuszcza nader niechętnie, bo a nuż już jej tam z powrotem nie wpuszczą, więc swojego pilnować trzeba. A apetyt ma jak smok :):):). Szkieletor z niej okropny, więc na razie zbiera fałdki :) Dzisiaj miała odwiedziny, a w środę jedziemy na badania kontrolne. Wiecej informacji o malutkiej na forum Fundacji Boksery w Potrzebie, w zakładce "boksery fundacyjne" :)
-
Oby małej się udało.... trzymamy kciuki i łapki
-
[quote name='Hala']No to świetne wieści. :) Dziewczyny, a jak bedziecie wiedzieć cos wiecej o hoteliku to dajcie znać. W sensie czy godny polecenia.[/QUOTE] Hotelik dobry, od ponad roku mamy z nim kontakt, czasami trzymamy w nim nasze fundacyjne boksery szukające domu (Fundacja BwP). Byłam tam dzisiaj, widzialam psiaka. Fajna, uśmiechnięta mordeczka. Załapał się na smaczki :-)
-
Przytulisko dla psów w Lesznie. Aktualizacja pierwsze posty!
Hania&Andrzej replied to aniapsiara's topic in Już w nowym domu
Flo zamieniła dzisiaj schroniskową budę na ciepły kojec wewnętrzny w hoteliku w Poznaniu, czyli oficjalnie przeszła pod opiekę fundacji Boksery w Potrzebie :lol:. Całą drogę z Leszna przeleżała mi na kolanach, stąd i zdjęcia nieciekawe, ale trudno się robi zdjęcie własnych nóg :diabloti:. Z oględzin u weterynarza - oprócz dużego wychudzenia Flo jest w zadawalającej kondycji, ale w poniedziałek będzie miała robione jeszcze podstawowe badanie krwi i parazytologię. Dzwonilam o 21 do hoteliku; mała była na wieczornym spacerku i została określona mianem "przekochanej" suni. No bo to jest przekochana sunia... :lol::lol::lol: [B]No to co, jedziemy już?[/B] [IMG]http://img821.imageshack.us/img821/7656/resizeofflo002.jpg[/IMG] [B]na kolanach najlepiej...[/B] [IMG]http://img121.imageshack.us/img121/2160/resizeofflo010.jpg[/IMG] [IMG]http://img121.imageshack.us/img121/6586/resizeofflo006.jpg[/IMG] -
Totik, niewidomy, uratowany od uśpienia boksio ma wspaniały DOM!!
Hania&Andrzej replied to Soema's topic in Już w nowym domu
[quote name='sylwuś']Już nie pamiętam czy na Totikowym wątku znalazłam, ale nie zaszkodzi zdublować :-) link do historii z pięknym zakończeniem. Historii 5-letniego wówczas , niewidomego boksera Raya. Jak dla mnie szczęściarza! [URL]http://www.forum.boksery.pl/topics12/lodz-warszawa-5-letni-niewidomy-ray-vt5045.htm[/URL] To tak dla rozwiania wątpliwości, osób mniej wtajemniczonych. Może komuś pomoże.[/QUOTE] Jak również historia niewidomego bokserowatego Ichiego.... Też zakończenie jak z bajki, nie tylko dla niego ... :-) [URL]http://www.dogomania.pl/threads/113344-Niewidomy-bokser-owaty-Ichi-i-jego-Przewodniczka?highlight=Ichi[/URL] Mam nadzieję że Totikowi też się uda, tym razem na stałe... -
Fundacja Boksery w Potrzebie- Tequilla vel Edi - ma domek!
Hania&Andrzej replied to Iza i Avanti's topic in Już w nowym domu
[B][SIZE=2]Deszcz, szaruga, a tacy jedni przyjechali i na spacer wyciągnęli.... Co miałem robić, poszedłem... [/SIZE][/B] [B][IMG]http://img213.imageshack.us/img213/6054/resizeofimgp1231.jpg[/IMG][/B] [B][/B] [B][/B] [B][SIZE=2][B]No to porozmawiajmy poważnie.... gdzie dom, gdzie kanapa?[/B] [/SIZE][/B] [B][SIZE=2][/SIZE][IMG]http://img829.imageshack.us/img829/944/resizeofimgp1238.jpg[/IMG][/B] [B][/B] [B][/B] [B][B][SIZE=2]A skoro jeszcze nie teraz, to daj mi przynajmniej tę kiełbaskę... [/SIZE][/B] [IMG]http://img213.imageshack.us/img213/5158/resizeofimgp1242f.jpg[/IMG] [B][SIZE=2]Lubię wycieranie..., te ciotka, nie łaskocz... [/SIZE][/B] [B][IMG]http://img829.imageshack.us/img829/7825/resizeofimgp1244.jpg[/IMG][/B] [/B][B][SIZE=2] I znowu wpakowali mnie za kraty. Ja lubię ten swój kojec, ale dajcie mi tu człowieka... [B]No nie, znowu wyszli... Ale świńskie ucho zostawili... Mniam.... [/B][/SIZE] [IMG]http://img829.imageshack.us/img829/2326/resizeofimgp1252.jpg[/IMG][/B] [B][/B] [B][/B] [B][I]Edi-Okruszek ma ogłoszenia w Gazecie Wyborczej, w Internecie, na allegro, rozwieszane indywidualnie. Widocznie ten wyśniony dom , najwspanialszy z najwspanialszych w dalszym ciągu jeszcze o nim nie wie ... Ale jeszcze dzień, jeszcze dwa i się dowie... Trzymajmy kciuki za Okruszka :-)[/I][/B] [B][/B] -
Uwierzyliśmy chyba tak trochę w nasze marzenie... Sonia pozwoliła nam na to, bo walczyła, bo była tak dzielna, tak kochana. Oszukałaś nas maleńka... .... [FONT=Arial][FONT=Verdana]Byłam z nią blisko, każdego dnia w klinice i potem co tydzień u Wandy - w miejscu, które stało się dla Soni ostatnim, ale jakże prawdziwym domem. Tam dostała to co najcenniejsze – miłość, ciepło, opiekę… I mając to wszystko stwierdziła, że może odejść godnie i w spokoju. To była dzielna psia baba; z jaką niesamowitą siłą i determinacją wepchnęła mi się do samochodu jak jechałyśmy z kliniki do Przyborówka … . Z jaką dumą jechała na tylnym siedzeniu. I taką ciebie maleńka chcę zapamiętać... Wiem, szelmowsko patrzysz na nas z góry , biegaj tam szczęśliwa Słoneczko...[/FONT][/FONT]
-
Postaram się odpowiedzieć nad wyraz grzecznie. Przytulisko u Wandy: Sonia pojechała tam, bo tam miała mieć opiekę paliatywną, ktokolwiek zna Wandę to wie, że najlepszą z możliwych mimo że to jest cytuję „przytulisko, a nie kochający dom”. Tam zaczęliśmy walkę o Sonię, my, wet, a zwłaszcza Wanda. Sonia dostaje chemię, początkowo dawkowanie bodaj raz na 2 tygodnie, potem, jak wyniki morfologi dobiły do normy, chemia została zmieniona i obecnie dostaje raz na dwa dni. Plus leki wspomagające i antybiotyki. Guzy w dalszym ciągu ciekną; to chłonka, rozpadająca się tkanka, nie wiem co jeszcze, ale stanu ropnego nie ma. Są zasypywane co 2-3 godziny talkiem z środkiem bakteriobójczym, początkowo była to penicylina, obecnie bodajże rimadyl. Żeby nie rozwalać żołądka, to co tylko można, jest podawane Soni w zastrzyku, psiak wodzi rozkochanym wzrokiem za Wandą, ale kikutek przestaje już chodzić jak widzi w jej ręku strzykawkę… Od Soni zapachu nie czuć, ale w zamkniętym pomieszczeniu, pomimo wietrzenia unosi się bardzo ostry zapach wydzielany przez rozpadające się guzy. Psy w przytulisku są w kojcach zewnętrznych, tylko stare i chore w baraku, albo gdziekolwiek gdzie jest ciepło. Sonia ma wyłącznie dla siebie pomieszczenie biurowe, bo tam jest ciągły kontakt z człowiekiem, ma przy grzejniku swój kosz z posłaniem i codziennie zmienianymi prześcieradłami, bo jak wyżej, guzy „ciekną”. Zaczyna pokazywać czasami ząbki na inne psy, czyli czuje się i lepiej i bezpieczniej … U „swojego weterynarza” w lecznicy w Kwilczu, 35 km od Przyborówka, jest raz w tygodniu, przyjeżdża on również do przytuliska.Rokowania w dalszym ciągu ostrożne, ale najważniejsze że Sonia czuje się dobrze, apetyt wilczy,kontaktowość wspaniała, biega coraz wiecej :-) I takie informacje w dwóch długich rozmowach dostała pani Agnieszka która wielu rzeczy w dalszym ciągu nie rozumie. Ona chciała WZIĄĆ psa tak od ręki; dzwoniła w czwartek, w piątek miała być w Poznaniu u cioci i chciała ot tak sobie z marszu zaadoptować psa…. Ja bardzo cenie wielkie serce, cokolwiek mniej brak wyobraźni, absolutnie nie toleruję infantylności. W drugiej rozmowie ustalilyśmy że: - Sonia jest do adopcji PO ZAKOŃCZENIU PODSTAWOWEGO LECZENIA, czyli po chemioterapii i po usunięciu tego paskudztwa z łapy, o ile się to uda. - Sonia jest do oddania do adopcji PO UPRZEDDNIEJ WIZYCIE PRZEDADOPCYJNEJ i zaakceptowaniu domu. Zdziwiło to panią bardzo… - prosiłam panią o pozostaniu w kontakcie, wysłałam SMSem swojego maila, by ten kontakt był maksymalnie pełen. I nic, cisza… I mam kilka pytań; - jak pani sobie wyobrażała trzymanie takiego psa w mieszkaniu gdzie ma pani swojego psa i psa siostry? Chodzi tutaj o wyidealizowaną wizję dobroczynności czy o komfort psychiczny tak chorego psa? - czy pani w końcu uczciwie przeczytała wątek Soni na forum, do czego panią tak namawiałam, czy też w dalszym ciągu bazuje pani na informacji ze strony głównej? Rzeczywiście, ma pani rację, powinna być ona uaktualniona. - miała być pani w Poznaniu, umawiałyśmy się że pojedziemy razem do Przyborówka. Chce się pani dalej tam wybrać ze mną by zobaczyć psa w którym się pani rzekomo zakochała, czy już nie warto, bo nie dają pani psa od ręki, tak jak pani tego chciała? Nagle chęć wyjazdu do Przyborówka prysła… - czy faktycznie warto u pani robić wizytę przedadopcyjną skoro pani pała takim oburzeniem ? Pani tak chciała, a fundacja stawia warunki… - czy pani choć RAZ zapytała się jak się czuje Sonia, jakie są rokowania, co jej potrzeba? - czy pani rzucając finansowe insynuacje jest li tylko osobą nieodpowiedzialną, czy coś jeszcze bardziej szwankuje? Jeżeli pani myśli, że pobyt i ratowanie Soni w klinice, a była tam 13 dni, wynosił tylko 100 złotych dziennie, to jest pani w delikatnie mówiąc błędzie. Jeżeli pani myśli że obecne leczenie Soni, bez żadnej gwarancji na jej uratowanie, to tylko równowartość miesiąca wczasów w Egipcie, to też jest pani w błędzie. I też delikatnie mówiąc. Zrobimy wszystko dla tego psa bez względu na koszta. I na tego typu insynuacje. Miało być diabelnie grzecznie i było, złóżmy to na karb tego, że i swoich studentów traktuję na z pełną rewerencją. Nawet tych gadających od rzeczy... Natomiast patrząc na pani podmiotowy stosunek do Soni, ja nie wydałabym jej pani. Dla dobra psa.
-
Przytulisko dla psów w Lesznie. Aktualizacja pierwsze posty!
Hania&Andrzej replied to aniapsiara's topic in Już w nowym domu
Ale przepiękne zdjęcie Bingo... :-) -
Fundacja Boksery w Potrzebie- Tequilla vel Edi - ma domek!
Hania&Andrzej replied to Iza i Avanti's topic in Już w nowym domu
Taaaakie kochane cudo :lol:. I ciągle czeka w hoteliku na dom.... [IMG]http://img252.imageshack.us/img252/3004/resizeofimgp1177.jpg[/IMG] [IMG]http://img252.imageshack.us/img252/1472/resizeofimgp1185.jpg[/IMG] Kochaj mnie kochaj.... [IMG]http://img252.imageshack.us/img252/9169/resizeofimgp1179a.jpg[/IMG] -
SZCZYL - już szcześliwy w nowym DOMU!!!!!!
Hania&Andrzej replied to Malwi's topic in Już w nowym domu
Wchodzę na wątek Szczylka od samego początku.... :-) Kapselku, ale mu się domek trafił :-) :-) -
No więc... :-) hemoglobina leciutko w górę, hematokryt bardzo mocno w górę, waga o 2,3 kg większa niż na samym początku... Samopoczucie różnie, dzisiaj Sonieczce oczko się świeciło i kikutek chodził... Po badaniach przywiezionego kurczaka z warzywami wciągnęła, ryżem już wzgardziła... Dwa bardzo ważne parametry - hematokryt i hemoglobina powoli dobijają do dolnej granicy normy, jak dobiją solidnie, to myślimy co dalej, jak na razie mała dostaje leki, antybiotyki i całą kupę wspomagaczy. I guz pachwinowy wygląda po niecałych 2 tygodniach znacznie lepiej, chociaż ciągle jeszcze cieknie... Optymistyczne promyczki... :-) Marchewa, pięknie dziękuję :-)
-
Fundacja Boksery w Potrzebie- Tequilla vel Edi - ma domek!
Hania&Andrzej replied to Iza i Avanti's topic in Już w nowym domu
Już mi żeberek nie widać...:lol: [IMG]http://img842.imageshack.us/img842/236/resizeofdscf1158.jpg[/IMG] [IMG]http://img842.imageshack.us/img842/843/resizeofdscf1159.jpg[/IMG] -
Pojawił się.... 3 dni temu.... Piszę to z całą odpowiedzialnością - obecne rozwiązanie jest dla Soni najlepsze, ma teraz wręcz niesamowitą opiekę, nie chcę pisać "z zadęciem" ale jeżeli jakikolwiek cud miał by się zdarzyć, to właśnie u pani Wandy...Jestem w kontakcie z potencjalnym DT, jeżeli będzie "potem", to potem zobaczymy...
-
Napisałam w piątek na forum fundacji Boksery w Potrzebie: "Sonia przewróciła mi dzisiejszy dzień do góry nogami, miałam w południe wyjeżdżać z Poznania.... ale nie potrafiłam, nie mogłam... Są dwie wiadomości, dobra i zła.... Zła... hematokryt i hemoglobina spadają w szybkim tempie, nie pomagają leki wspomagające i najlepsza karma... Dzisiaj znów wyniki gorsze niż dwa dni temu. Jeżeli hematokryt spadnie do granicznej wartości to nastąpi niedotlenienie komórek.... Miało być w tym tygodniu przeprowadzone usunięcie guzów mastektomicznych i części guza pachwinowego i poddanie ich histopatologii, ale nie w tym stanie.... Można by ew. pomyśleć o przetoczeniu krwi, ale to likwidowało by li tylko skutek, a nie przyczynę.... Mała wg kliniki ma przed sobą mało czasu.... Z dobrą opieką, karmą, ale zamknięta w małej szpitalnej klatce.... Zasugerowano wyjście.... NIE DO PRZYJĘCIA.... Sonia jest żwawa, ciekawa otoczenia, cieszy się na czlowieka, ma wilczy apetyt... Dobra wiadomość... miało to nastąpić w poniedziałek, dostałam dzisiaj ostrogą w bok i mała zmieniła już dzisiaj miejsce pobytu... Ma do własnej dyspozycji mały czyściutki pokoik, z wersalką i psim koszem, bedzie dostawać antybiotyki i środki przeciwbólowe przypisane w klinice, będzie miała regularnie zmieniany opatrunek, będzie wychodzić na spacery, a w ładne dni będzie puszczana z innymi psiakami na zewnątrz, oczywiście z opatrunkiem. Jutro jedzie na konsultację do kolejnego weterynarza.... I tak ważne... będzie miała swoją porcję tulenie, głaskania, miłości.... Kto? Gdzie? .... pani Wanda " I z soboty: "Wet u którego była dzisiaj Sonia potwierdził całkowicie prognozy kliniki.... [] A u Soni tyłeczek dzisiaj chodził, mała jak na razie czuje sie dobrze... Była 3 razy na spacerku, a ponieważ woli wersalkę od psiego kosza, wyleguje się tam obecnie, na kołderce... . Chyba szczęśliwy pies.... " I z dzisiaj: KateBono, pani Kasiu... DZIĘKUJĘ :loveu:, może los będzie łaskawy ibędzie jeszcze na to szansa...
-
Alinko, kochana jesteś :loveu:. Taki sam tekst poszedł na forum FBwP i odzew tak samo był natychmiastowy. Dziękuję, dziękuję, dziękuję... Przy tak wielkich sercach my MUSIMY wygrać walkę o Sonię. I ją wygramy.... Na wrzesień/październik karmę Sonia ma już zapewnioną, w takim razie Ty i ja kupujemy karmę dla Soni za miesiąc :lol:.