bardzo kochany ale bardzo skrzywdzony przez ludzi. Czym bardziej ją poznaję tym bardziej to widzę.Dzisiaj rano przydarzyło się jej co nieco zrobić w domu, ale tak malutko. Mąż z nią wyszedł a po powrocie wbiła się za wersalkę i nic nie jadła-dawanie pod pyszczek tez nie pomagało.Wystraszyłam się ogromnie. Nawet zadzwoniłam do Mony. O 13 wyszłam na spacer i wzięłam ciastka, na początku nie chciała jeść , ale chyba zauważyła ze wszystko w porządku bo zjadła. Po powrocie pies wyzdrowiał, biega, a jaki ma apetyt. Dzisiaj bardzo wkurzyła mnie sąsiadki, zapytała mnie czy zakładam psiarnię-takich mam sąsiadów