Jump to content
Dogomania

OMM

Members
  • Posts

    262
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by OMM

  1. [quote name='zadziorny']Bardzo dobrze, tylko najpierw wczytaj fotkę na serwer, a dopiero później wklej [U]adres obrazka[/U] pobrany z serwera poprzez "Wstaw Obrazek" :cool3: :razz: :lol:[/quote] Zadziorny, a to ciekawe, nie wiedziałam, że mozna wstawić fotkę na forum nie umieszczając jej na serwerze:-o:lol: U mnie inny był problem:roll: "adres obrazka"+ URL z serwera dawał IMAGEx4 Doszłam, że wystarczy sam URL:multi: Mars mówisz, coś słyszałam ale nie widziałam w sklepie:-( Ibloya fota cudo! :loveu:
  2. Nintencjo dzięki za wsparcie to drugie zdjęcie ogony dwa, tak kręciły kółka, że nie sposób było złapać mordki [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/a02f3f74dccfb051.html"][IMG]http://images11.fotosik.pl/16/a02f3f74dccfb051m.jpg[/IMG][/URL] obrażony Spaiki [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/d56feb09120c59e9.html"][IMG]http://images14.fotosik.pl/5/d56feb09120c59e9m.jpg[/IMG][/URL] A to moje kochane Maxio [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images11.fotosik.pl/16/c3e39df056b61240.jpg[/IMG][/URL] Następne wstawię już małe, próbowałam jak idzie z różnymi rozmiarami i się udaje za każdym razem, huraaaa!!! Korzystając z okazji chciałabym zapytac o trymery, potrzebuję dobry trymer a nie specjalnie się na tym znam. Mam KARLI i nie spełnia moich oczekiwań, poradźcie proszę.
  3. Proszę o wyrozumiałość, próbuję wstawić zdjęcia:angryy: JEST!!!! już wiem, gdzie był błąd! [COLOR=Red]ZADZIORNEMU WINNAM DUUUżE PIFKO[/COLOR] Oto Spaikowe szczęście [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img129.imageshack.us/img129/4565/spaikoweszcesciesl2.jpg[/IMG][/URL]
  4. I ja się melduję, wprawdzie z herbatką ale za to pachnącą;) Ojej z tego co poczytałam to od poniedziałku u większości ruch i ekscesy... Hmm... U mnie tylko z rana ruter nawalił i wiercą od 7 rano bez przerwy. Dziwne może dziurkują ściany?:mad::mad: Ale to mały pikuś jak widzę. A [B]Jaborowego[/B] to serdecznie pozdrawiam, znam tę przyjemność samochodowych tańców na lodzie, jak tylko ściśnie mróz z mojego lasu wyjeżdża się właśnie w podobnym stylu:cool3: [B]Zadziorny- [/B]będę próbowała jeszcze przez ten serwerek, dziekuję bardzo za porady. Ja używałam tej funkcji "wstaw obrazek" ale nie wiem dlaczego zdjęcie było nie widoczne na forum, choć mniejsze niż 500px:roll: Widać praktyka czyni mistrzem:oops: Maxiowi chyba lepiej, wyniuchał ciasteczka i odstawia balet, służenie na zmianę z dawaniem łapek. :diabloti: Milusiego dzionka wszystkim życzę!
  5. :-(przepraszam, miotam się z tymi zdjęciami i mi nie wychodzi:-( wklejam linki do fotosika [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/c3e39df056b61240.html"]Maxio[/URL] i [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/efc0af6920645b3c.html"]Spaiki[/URL] zarośnięte oba, ale jakie kochane. Na Spaika to trzeba duuużo czasu, nigdy nie był trymowany. Zarośniety był jak owca. A Maxio na razie musi mieć spokój:))
  6. [quote name='paros']Spaiki wyczuł, że wujek nie ma psa ("nie pachnie psem") i będzie jedynym zwierzakiem w domu :lol: A wujek po prostu marzył o foksie :evil_lol: :lol:[/quote] Byłabym skłonna tak sobie to tłumaczyć, gdyby nie fakt, że w pomieszczeniu znajdował się również drugi facet prawie równolatek Juranda, mój Chrzestny, również lubiący teriery i nie mający żadnego zwierzaka w domu:))) czyt."nie pachnący psem" Kobit 3 sztuki pomijam.:diabloti: Załóżmy, że się Spaikowi kobity naraziły:angryy: Ale fajnie, że mają chłopaki siebie. A teraz dobrze by było by Stelle znalazła takiego pana/panią. W końcu analogicznie też powinno być jej dobrze;) Paros na temat Maxia powinnam coś konkretniejszego wiedzieć we wtorek. W wątku foxów trochę napisałam o tym co wiem.
  7. [quote name='Ali26762']Tak dzisiaj wyglądał Deryś na spacerku :) [IMG]http://i45.photobucket.com/albums/f81/Ali26762/Spacery/Zdj281cie009a.jpg[/IMG] [/quote] Dziekuję wszystkim za ciepłe przyjęcie, cieplutko na serduchu się robi:))) Ależ z tego Deryla przystojniacha...:loveu:
  8. Witam:bluepaw: Zachęcona opowieściami o tym wątku, zajrzałam. Czytałam 2 dni:oops: Piękna tutaj u Was atmosfera panuje.;) I tak nieśmiało, postanowiłam się przywitać z welshmaniakami;):Dog_run: Mieszkam w Legnicy, mam foxa (a raczej on ma mnie) Maxa 9 latka, ostatnio choruje, ale mam nadzieję, że jakoś damy radę. Można mnie spotkać też w kilku wątkach dotyczących foxterierów. Uwielbiam teriery, głównie foxy i walijczyki. Wszystkich serdecznie pozdrawiam:Rose:
  9. Grażynko, miłość czyni cuda. A podobno nie ma nic cenniejszego na świecie, niż miłość psa. Wszyscy na dogomanii chyba to znają. Spaiki na dziś jest uczony poprzez nagradzanie. Już siada i daje łapkę...kiedy widzi "psi przysmak"-cwaniak:diabloti: Podobno jest to NAJWSPANIALSZY PIES NA ŚWIECIE!! Śpi przy łóżku Juranda, a Ciocia mówiła, że Jurand zasypia z ręką na psie:roll: Chciałabym aby moje noworoczne życzenie się spełniło. Żeby każda sierotka psia dostała w tym roku takiego pana jak Jurand.
  10. Będzie to długi post, najwyżej mnie moderatorzy zbanują. [B][COLOR=red]Historia psio-męskiej miłości.[/COLOR][/B] W środę Spaiki miał mieć zabieg kastracji o godzinie 10 rano. O 9:00 rano udało się dodzwonić do mnie mojej ciotce Bogusi. Podobno dzwoniła już tydzień czasu. Faktycznie 6 połączeń zastrzeżonych. Nie wiedziałam nawet kto dzwoni. Ubłagała mnie, żebym się zgodziła aby jej brat rodzony a mój wuj Jurand, zobaczył Spaika. Nie chciałam. Psa przywiozłam dla siebie i wiedziałam, że jestem w stanie nauczyć wszystkiego. Ale na odczepnego umówiłam się, że wstapię do Ciotki zostawię swoją najmłodszą córkę Zuzię i pójdę ze Spaikiem na zabieg. Poszłam do ciotki, mieszkała nieopodal. W domu już było kilka osób. 3 dorosłe, 2 dzieci i ja. Spaiki wesoły z każdym się przywitał, merdał ogonkiem, zaczepiał dzieci. Kiedy do drzwi zadzwonił wujek Jurand Spaiki znieruchomiał, wystawił wujka jak szkolony pies i zaciekawiony patrzył. Wujek wszedł, schylił się do psa i powiedział : " gdzieś Ty był tyle czasu? Ja na Ciebie tak długo czekałem" i wtedy stało się coś, czego nie widziałam nigdy na oczy. Pies delikatnie wszedł wujkowi na pochylone kolana i objął go łapami a następnie wylizał uszy. Już nie odstąpił wuja na krok. Na moje wołania wogule nie zwracał uwagi. Starszy Pan miał łzy w oczach. Bardzo bał się, że psa mu nie oddam. I nie miałam takiego zamiaru. Na moje pytanie co zrobi kiedy psa trzeba będzie skarcić, powiedział, że dzieci i psów się nie bije. Niektórych dorosłych czasem trzeba by było. Spaik przykleił się do Juranda do tego stopnia, że nie mogłam go wyciagnąć z domu. Zapierał się łapami. Dopiero Jurand poszedł z nami a z nim przy nodze grzecznie Spaiki na smyczy. Poszliśmy do weta. Wuj kurczowo trzymał smycz a pies, który mnie ciągnął, u niego szedł przy nodze... Nie patrzył w moją stronę. Dziwnie mi było. Miałam się zastanowić, wuj miał się zastanowić, ale pies nie odstępował go na krok. A wuj śmiał się oczami tak samo śmiał się pies. Wet orzekł, że Spaiki kastrowany nie może być, ze względu na ten kark i nadkarzone ranki. Jurand codziennie biega z nim do weterynarza na zastrzyki, przez pół miasta piechotą, szczęśliwy że ma dla kogo. Poszłam do domu, przyniosłam rzeczy Spaika i usłyszałam zamiast dziękuję takie słowa dorosłego faceta: "marzyłem o Nim, właśnie o takim psie, postanowiłem, że będę marzył i 5 lat jeśli trzeba, Magda spełniłaś moje marzenia..." Sadzę, że Spaik też marzył właśnie o takim panu. Spotkało się dwóch facetów, którzy bardzo potrzebowali miłości. Kto ich zrozumie? Oni siebie na pewno. Gdybym się nie zgodziła, byłabym najgorszą egoistką na świecie. A tak, tylko mi smutno...nie wzięłam psa, po to by Go oddać, nie szukałam mu nikogo, Sam sobie znalazł, czy mogłam mu tego zabronić? Jest dwóch facetów o dziwnych imionach Spaiki i Jurand, tacy którzy potrzebowali siebie nawzajem. Miast jednego dwa szczęścia. Pewnie tak miało być. Zapytano mnie czy nie żal mi Spaika. Tęsknię, ryczałam przez cały dzień. Ale mi nie żal. Aż moja 14 letnia Córa powiedziała: "Mamo, wszyscy Spaika ratowali, albo brali go z litości a tylko Jurand o nim marzył..." Trzy ulice dalej mieszka Pan i Pies, śmieją się tak samo, wstają o 6 rano i są dla siebie stworzeni. A następnego dnia dowiedziałm się, że Max jest poważnie chory...
  11. [quote name='MARS']Jesli juz stan zapalny jader rzeczywiscie jest to przyczyna chyba gdzie indziej, tylko zastanawia mnie potrzeba tego usg, Przy stanie zapalnym jadra powinny byc gorace, powiekszone i bolesne. [/quote] Takie są, duże i bolesne. USG będzie nie tylko jąder, i nie z ich powodu, lekarz chce zobaczyć co z brzuchem itd. Ja mogłam coś poplątać, byłam oszołomiona. Zadaję pytania, żeby sobie to wszystko jakoś poukładać, wiedzieć o co pytać lekarza. Ibolya- dopiero wróciłam do domku z zajęć, Max jest w lepszym stanie, merda ogoniskiem, mam nadzieję, że już go nie boli. Spaiki jest przeszczęśliwy, bo zakochany, ale o tym [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=2719228&postcount=136"]tutaj[/URL]. Jaką właściwą temperaturę powinien mieć psiak? Bo zgłupiałam już:oops:
  12. [quote name='Flaire']OMM, ale jaka jest diagnoza? Czy wet ma pomysł, co mu dolega? "Zapalenie" to objaw, nie choroba. Czy wet powiedział, co może powodować to zapalenie? Na "zapalenie" raczej się nie umiera, więc jeśli stwierdził, że "że za pół roku nie było by co ratować", to chyba ma pomysł, co mu jest... I co się dzieje od dwóch lat z jego oczami?[/quote] Już odpowiadam. I z góry przepraszam, że tak chaotycznie podaję informacje, ale raz, że się nie znam a dwa że mnie to wszystko zwyczajnie przerasta. Zapalenie odbytu i jąder nie ma nic wspólnego z oczami. Max z racji swojego wieku i osłabienia organizmu chorobą oczu nie opróżnia już gruczołów, prawdopodobnie nie oprózniłam ich dokładnie sama (musze to robić od roku) i pies w tej chwili ma przewlekłe zapalenie, może tak być że i od tego zapalenie jąder, to wykaże wtorkowe USG. Natomiast poważnie jest z oczami. Nie wiadomo dlaczego, hipotezą było virusowe zapalenie płuc, które przechodziły moje dzieci 2 lata temu, Max dostał gorączki a potem strasznie ropiały oczy, przelewał się przez ręce, nie miał siły stać. Różni weterynarze go leczyli z marnym skutkiem, po prostu po zakończeniu podawania leków znów to samo wracało. Ten wet co obecnie zastosował lecznie, które wyciszyło chorobę, ale jedno oko zostało uszkodzone bezpowrotnie i zaszło bielmem a w drugim teraz obecnie sa jakieś wylewy do tęczówki i również zachodzi bielmem. Na dziś w oczodołach jest silny stan zapalny, podobno Maxowi sprawia to ból, wet sądzi, że cały organizm jest zaatakowany i może to być, albo odkleszczowe, albo nowotwór może być również genetyczne. Wet powiedział mi, że podejrzewa iż samopoczucie psa wynika z ogólnoustrojowego zapalenia, może przerzuty, to mają wykazać szczegółowe badania które zaczynamy we wtorek. U specjalisty dopiero będziemy jeśli zdecyduję sie Psiaka leczyć. Zdecydowaliśmy, że tak. Więc zaczynamy we wtorek. Na razie Max dostał leki przeciwzapalne i przeciwbólowe oraz został odrobaczony.
  13. Borsaf- dokładnie to samo powiedział mi wet. Tylko nie spamiętałam nazwisk oszołomiona diagnozą. Właśnie mój wet coś mówił o AR. Mówił też, że komplet niezbędnych badań zrobi tutaj, żeby ograniczyć do minimum moje wydatki. A potem pojadę na konsultację do Wrocka.
  14. I kłania się również Legnica, ale znając moje szczęście to pewnie już dogomaniacy się wykruszyli.
  15. Kochane dziewczyny, jeszcze raz dziękuję.:loveu: Ja byłam dziś u jeszcze innego weta, ale on ...on chciał psa uspić dla jego dobra bo psisko cierpi. Na weterynarii też założyłam wątek. Ten weterynarz ma ogromne serce. A szacunkowy koszt podał na moją prośbę. On tylko powiedział, że to będzie kosztowne leczenie. Prosiłam o szacunkowy koszt leczenia. Nawet bronił się, żeby powiedzieć ile Maxowi zostało czasu. To ja chciałam wiedzieć nie wiem po co. Ten lekarz nawet nie wziął ode mnie pieniędzy za zastrzyki. Na pewno są fachowcy w całym kraju. Tutaj chodzi o profesora z Wrocławia On podobno jest najskuteczniejszy i słyszałam już od wielu, że jest jednym z najlepszych specjalistów. Mam do niego najbliżej to też istotne w razie dojazdów. Ale jestem wdzięczna Ibolya i będę na pewno pamiętała. Spaikowi zchodzi opuchlizna z karku.
  16. [quote name='Ibolya'][COLOR=blue]Ale się pokomplikowało :-( [/COLOR] [COLOR=#0000ff][B]OMM[/B] trzymam kciuki za poprawę sytuacji :thumbs: [/COLOR] (...)[COLOR=#0000ff][/COLOR][/quote] Dzięki. :sad: Max bardzo chory. Zapalenie odbytu, ostre zapalenie oczodołów i zapalenie jąder. :-( Właściwie obijam się o ściany. Wszystko dzieje się jak dla mnie za szybko. Na razie ma zastrzyki przeciwzapalne i przeciwbólowe. We wtorek mamy badanie krwi i USG. Podobno za pół roku nie było by co ratować. Mamy dwie drogi. Albo psa leczymy u specjalisty z Wrocławia (podobno jest tylko takich dwóch fachowców-genetyków w kraju) koszt leczenia ok.1000 zł i Maxio pożyje jeszcze trochę, ale nie dłużej jak 2-3 lata. Leczenie żmudne, obciążające dla nas i psiaka, bo trzeba jeździć z nim do Wrocka, nie daje gwarancji, że wszystko się uda. Ale gdyby się udało, można spróbować przy okazji uratować jedno oko. Albo dajemy psu spokój, leczymy zachowawczo, żeby nie cierpiał. Pogodzimy się z tym, że oślepnie całkowicie i nastawimy się, że pożyje w takim stanie, może rok.:sad: Tak to wygląda.
  17. Witam dziekuję wszystkim za cenne podpowiedzi. SengaSengana-na pewno napiszę, dzięki, tylko po wczorajszym dniu muszę ochłonąć. :cool1: Jajka są na swoim miejscu, na razie.:diabloti: Spaiki ma mocno pokłuty kark od kolczatki, najprawdopodobniej nadkażony jeszcze grzybami. Leczenie potrwa miesiąc. Kastrację trzeba było odłożyć, bo to się rozłazi już do ogonka. Bierze zastrzyki. Kolczatkę miał ogromną, wtedy gdy poprzednia (tfu)właścicielka trzymała go na łańcuchu przy budzie. Odezwę się jak ochłonę po wczorajszym dniu. :-(Jeszcze Max coś chory, nos suchy, pies gorący, muszę jego również zawieźć do weta.:-( Pozdrawiam wszystkich życzliwych ;)
  18. Dziękuję za trzymane kciuki. Tak mocno trzymaliście, że jajka są na swoim miejscu pod ogonkiem.:evil_lol: Na razie kastracja nie może się odbyć, ponieważ Spaiki ma od kolczatki ranki na karku, to się rozsiewa po całym grzbiecie. Może być tak, że ranka po kolczatce (a była ogromna ta kolczatka) została nadkażona grzybicą. I dlatego się rozłazi. Weterynarz twierdzi, że leczenie potrwa miesiąc. Spaiki dostaje zastrzyki. Przepraszam, że się nie odzywałam wczoraj, ale miałam księdza po kolędzie, zadyma okropna i to co mi się przydarzyło, taka niesamowita Psia historia wymaga długiego posta, a nie wiem czy moderatorzy na to pozwolą a ja chyba na razie nie mam sił. :bluepaw::bluepaw::bluepaw:
  19. :talker::talker:Może ktoś ma kilka samców tej rasy w domku? I pamięta co skutkuje a co nie?:talker::talker: Przyznam szczerze, że rady Mars-a są logiczne. Sama nie wiem, czuję się skołowana.:talker: Pies jest mądry, na spacerze problemu nie ma. W domu mimo kagańca rzuca się o wszystko. A jednocześnie potrzebuje pieszczoty, psi dzieciak. Kombinuje, obserwuje... Max nie ma kagańca i nie atakuje. Jutro o 10 Spaiki straci swoje jajeczka. :cry: Trzymajcie kciuki. Wprawdzie minie trochę czasu, ale mam nadzieję, że troszeczkę mniej będzie zaczepny.
  20. Jutro o 10 rano Spaiki straci swoje jajeczka. Trzymajcie kciuki za łobuza.:placz: Paros, to moje psie dziecko jeszcze nie bardzo wie co to być grzecznym. Nie łatwo jest go okiełznać, przekora chytra jest, co róż coś wykombinuje. W domu się panoszyć chce, ale na dworze w kagańcu-halti chodzi przy nodze, grzeczniutki i potulny jak baranek. Na komendę "siad" siada, już kilka razy-mądry jest niesamowicie. Ale tak samo uparty. Walczy nadal uparcie. Ja też, ciekawe kto wygra:mad::diabloti:
  21. Proszę poradźcie mi co zrobić. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=2696299&postcount=119"]Tutaj napisałam co się dzieje.[/URL] Po prostu nie wiem co mam robić. Jak przechytrzyć tego szelmę Spaika:angryy:??
  22. Właśnie wybieramy się do weta. Martwię się. Spaiki zadomowił się u nas tak bardzo, że próbuje zdominować po kolei wszystkich. Max się boi podejść do michy, chodzi smutny, wystraszony. Zuzia zaczęła się bać, bo Spaiki na nią skacze i to nie jest zabawa. Nie dopuszczam do takich sytuacji, ale nie mam już siły latać za nim wszędzie. Odnoszę wrażenie, że skubaniec sie ze mną siłuje, kto wygra. Już dziś kilka razy spacyfikowany, bo zaczynał bójki, awanturuje się o wszystko. Taki czupurny się zrobił i złośliwy. Chodzi nastroszony, ogon sztywny, wyprostowane nogi, łepek uniesiony. Staje przed domownikiem, między nami i Maxem, i wtedy rzuca się na niego (na Maxa). Po kolei robi to przed każdym. To trochę tak wygląda jakby odbierał każdego Maxowi. Oczywiście legowisko mu podsikał, z michy wyciągnął. Na spacerze próbowałam ściągnąć kagańce, to był spokój, dopóki nie było smyczy. Na smyczy Spaiki broni nas przed Maxem...takie odnoszę wrażenie:razz: I stawia się strasznie do mnie również. Gapi się prosto w oczy. Każda taka jego próba, to moja ostra reakcja, właściwie za każdym razem pacyfikuję go do ziemi. Ale jest bardzo silny, już mnie łapy bolą a uparciuch ma kark czerwony.:diabloti: Poradźcie mi coś, zaczynam mieć doła, że nie dam rady.
  23. :icon_roc:Witam dziś:watpliwy: Jestem zielona ze strachu, bowiem dziś Spaiki (dzieci go nazwały Czaki-norris:angryy:) idzie do weta aby ten go zbadał przed jutrzejszą kastracją. Zadzwoniłam do bardzo fajnych młodych Weterynarzy, którzy podleczyli Maxa w jego trudnych chwilach i obiecali mi zrobić kastrację jak najtaniej się da. Ale trzeba zobaczyć czy piesek jest zdrowy. Obejrzą też Maxia przy okazji. Zwierzaki jakby odpuszczają. Ubaw po frotki, bo się wcięłam w awanturę, niepotrzebie w sumie i oba się obraziły na mnie. Każdy odesłany na swoje posłanie obrócony do mnie ogonem:evil_lol: JEDNAKOWO:diabloti: Nie wiem, interweniować czy nie. A tak poza wszystkim to denerwuję się zabiegiem, wszystko mnie drażni i nie będę się tutaj nawet odzywała, bo dziś jestem marudna.:watpliwy::watpliwy::watpliwy::watpliwy:
  24. Mars muszę przyznać, że to co pisze Flaire do mnie przemawia, szczególnie, że rozmawiałam z dziewczyną Salux, która hoduje pieski ma ich 9 sztuk, i jest podobnego zdania co Flaire choć nie czytała Waszych postów. Ale bardzo Ci dziękuję za wskazówki. Trochę czuję się skołowana, bo na pewno było by dobrze panować nad nimi ale gdy się wtrącam awantury się znacznie przedłużają i oba pieski ewidentnie czują się obrażone na mnie... Choć przyznam szczerze, że stosuję jak na razie oba sposoby. Toleruję krótką wymiane zdań, ale jeśli zanosi się na wiekszą awanturę staram się być czujna. Ostry komunikat słowny faktycznie daje efekt, nawet Spaik się po chwili wycofuje. Mądry piesek z niego. Szczególnie, że cała rodzina nie toleruje agresji, ostra komenda słowna i wychodzą demonstracyjnie. Natomiast chwaleni są gdy są grzeczni, w/g nas oczywiście tzn. np merdaja ogonami i gonią za piłeczkami obaj. Zdarzyło się, raz bo raz ale...
  25. [quote name='Flaire']Bo jeszcze nie jesteś. ;-) Póki co, musisz wychwycić moment przed spięciem. Ale wiem, że jesteś na dobrej drodze! :-)[/quote] A jak to zrobić? Co byś poradziła? Max się słucha, Spaiki nie. Gdy krzyknę Max staje Spaiki się na niego rzuca tym bardziej. Co w takiej sytuacji? Dziewczyny naprawdę jesteście bardzo, bardzo pomocne. Strasznie dużo się nauczyłam przez te 3 dni.:loveu:
×
×
  • Create New...