Jump to content
Dogomania

OlimpiaK

Members
  • Posts

    451
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by OlimpiaK

  1. jakie za zimno? chodzimy i po godzinę i nikt nie narzeka, biegamy, rozgrzewamy się, szalejemy :) karma dotarła dzisiaj w południe :)
  2. trochę ciemny, ale takie nocne warunki [url]http://s1016.photobucket.com/albums/af289/OlimpiaK/Szanta%20do%20adopcji/?action=view&current=Szanta002.mp4[/url] a tu zdjęcie - Szanta spała ;) [URL=http://s1016.photobucket.com/albums/af289/OlimpiaK/Szanta%20do%20adopcji/?action=view&current=Szanta001.jpg][IMG]http://i1016.photobucket.com/albums/af289/OlimpiaK/Szanta%20do%20adopcji/th_Szanta001.jpg[/IMG][/URL]
  3. Tylko mnie nie chodziło o zawartość składników, a program odchudzający - czyli dwie rozpiski dawkowania - na utrzymanie danej wagi i na schudnięcie do jakiejś tam wagi. W necie nie znalazłam rozpiski programu dla Happy Doga, ale zobaczymy jeszcze co będzie na opakowaniu. :) Chodzi o to, że karma z programem odchudzającym sprawia, że pies jest najedzony przy mniejszej dawce karmy, a organizm wykorzystuje zapasy, które ma, bo materiału budulcowego i energetycznego dostaje mniej w karmie. Nie wiem czy to zrozumiałe, bo ciężko mi trochę to opisać. Po prostu pies, by schudnąć (jak każde inne zwierzę, także człowiek) nie może być głodne, bo organizm pamięta głód i wtedy nawet przy niewielkiej ilości pokarmu będzie magazynował i gromadził "na zapas". Ja mam sprawdzony program odchudzający Eukanuby, ale jak już pisałam - zobaczymy co z tym HD. edycja/ udało mi się znaleźć program dla HD :D
  4. A ta z HappyDoga ma program odchudzający? Nie każda karma light jest karmą odchudzającą. ;) Te bez rozpisanego programu odchudzającego zapobiegają jedynie tyciu, ale nie pozwalają na prawidłowe odchudzanie bez głodzenia. Moja Kora bardzo ładnie schudła na Eukanubie.
  5. Bo Ava czeka na mnie ;) Odkąd ją zobaczyłam na stronie Azylu zakochałam się w niej, ale niestety nie mogę sobie pozwolić na trzeciego psa. :( Więc Ava pewnie czeka, aż będę mogła...
  6. [B]Ziutka[/B], będę na dniach (może najbliższy weekend) umawiać się z koleżanką na sesję, która robi artystyczne fotografie zwierzętom. zrobiła sesję Bierce i moim psiakom. może być tak "późno"? Samej na spacerze będzie mi trudno, bo muszę pilnować 3 psów naraz, w tym jednego prowodyra bójek, a w domu nie wiem czy uda mi się oświetlenie (w sensie, czy wystarczająco wcześnie będę w domu).
  7. Komendy "do mnie" nauczyła się w jeden dzień ;) fakt, że moje psy znają ją super i to też dużo daje - w końcu najlepsza nauka jest przez naśladownictwo. No i nie spuszczam jeszcze Szanty ze smyczy ;) wczoraj wieczorem to był pierwszy raz i to w takich warunkach, by nie miała za bardzo gdzie i do kogo uciec oraz nie mogła np. wpaść pod samochód czy rower. Co do apaszki, to raczej to nic nie da, bo ja nie chodzę z psami na spacery w miejsca, gdzie są ludzie. ;) Mój Duszek nie lubi psów samców, a ja mam już dość proszenia, tłumaczenia i krzyczenia żeby ktoś zabrał swojego psa samca. Dlatego chodzę w miejsca, gdzie jest mało psiarzy i o godzinach, kiedy mało kto na spacer wychodzi. Jak kogoś spotykamy, czy to naszych znajomych, czy nowych ludzi, to mówię, że Szanta szuka domu.
  8. Szanta podbija serce każdego kto ją pozna. Zupełnie nie wiem dlaczego tak długo już czeka na swoich ludzi... Przedwczoraj byliśmy całą naszą bandą w odwiedzinach u moich rodziców, Szanta pierwszy raz w całkiem nowym otoczeniu. Duszek jak zwykle wgalopował do mieszkania w poszukiwaniu mojego taty, Kora weszła powoli, ale pewnie, Szanta zaraz za nią. Bez większych problemów obeszła mieszkanie, sprawdziła kąty, uraczyła moją mamę merdnięciem ogona, w ja w tym czasie zdejmowałam buty i kurtkę. :p Weszłam do pokoju, Szanta za mną, usiadła i już była gotowa do głaskania. Mojej mamie się spodobała, tata się z niej nabija, że jest gruba i baleron (sam ma nadwagę, więc to tak pieszczotliwie). Jednak dzisiaj Szanta przeszła samą siebie - najpierw u rodziców, potem na spacerze. Ale do rzeczy. Mój tata bardzo lubi częstować psy smakołykami, oczywiście są to smakołyki psie, czasem chrząstki z kurczaka (mmmm, wg Duszka palce lizać :P ) oraz wszelkie opakowania po jogurtach, maśle etc. Krzątał się w kuchni, psy oczywiście z nim, po czym słyszę "jak podzielić kubeczek na 3 części?", odpowiadam "nie wiem?" i cisza. Słychać cięcie plastiku nożyczkami i pewne poruszenie. Tata wchodzi do pokoju i mówi "Ale ta Szanta to mądra psina - dostała kawałek kubeczka po jogurcie, wzięła w pysk i tak trzyma nie wiedząc co z nim zrobić. Spojrzała na Duszka, na Korę i od razu położyła na podłodze i zaczęła wylizywać" :D taka pojętna jest Szancia. Tak samo szybko załapała komendę "do mnie", którą ćwiczę z moimi psami niemal na każdym spacerze (teraz też z Szantą, chociaż ona cały czas na flexi chodzi, nie luzem). Łapę też czasem daje, chociaż nie zawsze wie o co chodzi i na komendę "połóż się" kładzie się kołami do góry. Drugi raz dzisiaj zaskoczyła mnie na spacerze wieczornym, chociaż też mnie omal o zawał serca nie przyprawiła. W ciągu dnia moja Kora mnie zdenerwowała i na nią nakrzyczałam, za co moja księżniczka oczywiście się obraziła. Obrażona do samego wieczora, więc stwierdziłam, że na spacerze trzeba odstresować i ją i siebie samą. Kora uwielbia biegać i się ścigać. Oczywiście jak na swoje 13/14 lat nie jest to bieg długodystansowy, czy sprint, ale powiedziałabym, że przełaje na krótki dystans. No i jesteśmy na spacerze, kupa śniegu, dalszy sypie z góry, biegnę, Kora obok mnie, Szanta nie wie o co chodzi (najpierw się trochę wystraszyła). Biegnę dalej, podszczypuję Korę, która już na całego się rozkręciła w zabawie, łapie mnie za rękę jak ją szczypię, odbiega, przeskakuje na łapach, ugina się w przednich, Szanta biegnie już nie truchtem, już pełnym biegiem, wie o co chodzi, oglądam się gdzie jest Duszek, prawie ląduję w zaspie podcięta smyczą przez Szantę. :roll: Duszek biegnie, wymija nas w dzikim pędzie, puszczamy się za nim szaleńczo, ja ledwo zipię, Kora rozbawiona na całego, Szanta przy szczypnięciu Kory łapie mnie za rękaw. O, taka jesteś myślę sobie. Ok, nie ma psów wokół, jesteśmy między działkami, a kanałkiem - spuszczę Cię ze smyczy. Najwyżej będę do rana latać i Cię szukać. Odpinam, podszczypuję, Szanta mi się kłania, odskakuje, biegniemy, znowu szczypnięcie, tym razem łapie mnie delikatnie za nadgarstek. Dalej biegniemy, zatrzymuję się (bliska omdlenia i zawału :P ), Szanta się kłania i szczeka "baw się, baw się ze mną". Podszczypuję, odskakuję, podbiegam, "skaczę" uginając nogi imitując atak i zachęcając do zabawy, Szanta rozbawiona do granic możliwości, to samo Kora. Nagle myślę "gdzie jest Duszek?", podnoszę głowę i pusto. O matko! Idę naprzód, dziewczyny obok mnie. Mówię Szancie "szukaj młodego", ona na to wybiega przede mnie, biegnie truchtem, nagle puszcza się galopem i już widzę mojego gamonia, więc zwalniam i idę spokojnie. Nagle patrzę, że Szanta szykuje się i wchodzi czołgając się za ogrodzenie działek dziurą znalezioną przez Duszka. O matulu, jezusie najsłodszy! krzyczę w myślach! :crazyeye: Z ust wyrywa mi się "Szanta nie! Szanta do mnie!" Ona już po drugiej stronie. Mówię do siebie "pięknie, masz za swoje" :mad: i już widzę jak sama czołgam się przez ową dziurę lub biegnę dookoła do bramki na działki, a tam różne menele nocują i w ogóle bomba! Trwało to ułamki sekund. W tym czasie Szanta na hasło do mnie zrobiła w tył zwrot, przeszła z powrotem na naszą stronę ogrodzenia, podbiegła dziarsko do mnie i stanęła przede mną w oczekiwaniu na nagrodę za wykonaną komendę. :razz: Chwalę psa, ganię siebie i pękam z dumy, że ona taka mądra i grzeczna oraz dostaję zawału w jednym... Później jeszcze próbowała przejść przez inną dziurę, ale odwołała się natychmiast, nawet nie zdążyła się schylić. Cudowna jest, naprawdę.:loveu:
  9. tu jest mini albumik i ogłoszenie zrobione przeze mnie na facebook'u - można udostępniać :) [url]http://www.facebook.com/media/set/?set=a.311264858917403.75447.100001016737390&type=3[/url]
  10. Wszyscy (nie tylko dziewczynki, proszę nie zapominać o Duszku :P ) radzimy sobie dobrze. Szanta bardzo chętnie chodzi na spacery, ale pokazuje też małe różki. Jest terytorialna, przez co jak leży gdzieś i ktoś próbuje do niej podejść do kłapie zębami i warczy, ale pracujemy nad tym. No i pcha się do łóżka, nie reaguje na "zejdź", ale za zepchnięcie nogą się nie obraża (oczywiście nie spycham jej tak by spadła, ale by zeszła), co czyni np. mój Duszek, ale on z kolei reaguje na komendę. Zastanawiam się tylko czy nie zmienić jej karmy na typową light, z programem odchudzającym. Takie karmy są lepsze, moja Kora bardzo ładnie na nich schudła. Tylko nie wiem czy dobrze pamiętam, że Szanta miała problemy gastryczne?
  11. [quote name='DIF']A jak się zachowywała po naszym wyjeździe, bardzo była zdenerwowana? [/QUOTE] leżała przez pewien czas w przedpokoju i nie dała się namówić na wejście do pokoju, ale po wspólnym prawie godzinnym spacerze wszystko jej przeszło i spała już zwinięta na małym dywaniku w pokoju obok kanapy. :) [quote name='malibo57']Już miałam rozgrzać telefon, bo czekam i czekam na wieści, a tu nic... Ale widzę, że wszystko w porządku:) Witaj Olimpio na Szantowym wątku! Jak ją znajdujesz? Nie sprawia kłopotu?[/QUOTE]witam, witam. :) przeprosiłam się trochę z dogomanią, ale tylko dla wątków moich dt :P Szanta kłopotu nie sprawia. Myślałam, że na spacerze będzie gorzej, a tu zaskoczenie - na smyczy chodzi umiarkowanie, tzn. trochę ciągnie, ale reaguje na upomnienia lekkie już, więc powinnyśmy szybko się z tym uporać mam nadzieję. Teraz uczę ją komendy "do mnie", nie spuszczam jej ze smyczy, ale na pustym terenie bez psów przepinam na flexi jednego z moich psiaków i panienka całkiem nieźle sobie radzi. Raz się brzydko w domu zachowała, bo mój psiak chciał podejść do mnie jak siedziałam na kanapie, a Szanta leżała mi przy nogach i nawarczała na niego, ale dobra reakcja mojego futra (wysyłał jej wszelkie możliwe CSy) i moje skarcenie głosem i przywołanie Duszka do siebie pokazały Szancie, że nie należy się tak zachowywać. Mam nadzieję, że zrozumiała, bo się coś takiego nie powtórzyło. No i mam wielką nadzieję, że moje psy nauczą się od Szanty, że jak się chce iść na spacer, to należy iść pod drzwi i dać znać. :D Moje futra nie dają znać, tzn. starsza nigdy nie marudziła i nie sygnalizowała, że jej się chce (jest ze mną ponad 12 lat), a młody tylko zaczepia i się kręci, a robi to także kiedy chce jeść i kiedy mu się nudzi, więc mało to miarodajny sygnał.
  12. i co tam u mojej Biereczki słychać? cieszę się, że tak szybko od przyjazdu do nas na dt znalazła dom, chociaż ciężko mi było się z tą panienką rozstawać. Agata, wrzuć jakieś foty!
  13. Szanta już u mnie, grzecznie drzemie jak i reszta towarzystwa :) Mam nadzieję, że nasze zdrowotne spacerki (mam 13-letnią sunię własną, która nie powinna biegać, ale musi się ruszać by jej mięśnie nie zanikały) pomogą Szancie w zrzuceniu nadmiaru tuszy.:razz:
  14. czy psiak miał już zrobione to badanie krwi? dobrze by było też zrobić badanie moczu, to może w dużym stopniu pokazać jego stan zdrowia.
  15. ciotka Kostucha (Kostek :eviltong: ) mnie nie lubi i nie zadzwoniła :placz:
  16. a co moimi pytaniami o tymczasik cioteczki? :cool3:
  17. [LEFT]Jezuuuu, jak Wook jest boski...!!! :loveu: [/LEFT]
  18. możliwe, że będę miała dla małej domek w Warszawie ;)
  19. Dziewczyny, potrzebuję małego szczeniaka, tzn. szczeniaka, który w przyszłości będzie niewielki. Najlepiej żeby to była suczka. Dla sprawdzonego domku. ;)
  20. Dziewczyny jak u Was wygląda sprawa domów tymczasowych? Macie, potrzebujecie? Na jakich warunkach pies trafia do dt itp.?
  21. [quote name='Qti']Tak będzie sobie leżała? Może ją jakoś uruchomić i zapełniać grosiakami od dobrych ludzi :lol: OlimpiaK - pomyśl ;)[/quote] Myślę, myślę i coś wymyśliłam, ale póki się nie powiedzie to nic nie powiem, o! :eviltong:
  22. [B]malagos[/B], Fusica ostatnio pisała o jakimś domku dla większego psiaka, może się uda?
  23. Jak się udała akcja w Dolince? Nadal mam Wasze książeczki. ;)
  24. To może ja wyjaśnię. ;) Były faktycznie dwa rodzaje puszek, bo się nie porozumiała ze mną (jako organizatorką adopcji i zbiórki kasy) Viva czy jak to Fela określiła "wolontariuszki Vivy z ramienia SGGW". Były dwa rodzaje puszek, ale się zmyły. Dali ciała i jeszcze migali się pozwoleniem na publiczne zbiórki. I owszem, mają, ale nie jak puszki stoją na stoisku WMW i pod hasłem zbiórki na bezdomne ze schronisk, z których są psy do adopcji. :p Sprawa została rozwiązana pokojowo - za cegiełki Vivowych niczyich oddaliśmy kasę, reszta poszła na Niczyje i Azyl. Kasę wpłacę w weekend, bo teraz mam zawrót głowy w tygodniu na uczelni i w życiu ogólnie. Byłabym wdzięczna, gdyby już nikt więcej o głupotach (czytaj puszkach) nie dyskutował, ino zajął się np. szukaniem domów dla psiaków, które ich nie znalazły.;)
  25. [quote name='Ewusek']"nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia" czyli jak np pozwala mu uciec... prawo polskie jest tak skonstruowane, ze powstala anegdotka "pokaz mi czlowieka, a znajde na niego paragraf"... wg mnie facet moze dostac grzywne + zwrot kosztow leczenia, rehabilitacji, utrzymania, ogloszen + pokrycie kosztow sadowych...[/quote] Po pierwsze - jakie facet ma dowody, że to jego pies? Zdjęcia rodzinne? To za mało. Skoro pies nie był zachipowany lub nie miał czytelnego tatuażu to według prawa uznawany jest za niczyjego. Jedyne prawne podstawy do roszczenia sobie prawa własności jest chip lub tatuaż z odpowiednią do tego dokumentacją.
×
×
  • Create New...