Stokrotka bardzo się zmieniła. Zaokrągliły jej się boczki. Jest wesoła, nie przypomina psa, który był na granicy tak jeszcze niedawno.
Ale dom jest super wyjściem.
Dopiero w tej nowej budzie bliżej ludzi widać jak Tobi do nich tęskni i jak bardzo cierpi.
On każdego zbliżającego się człowieka traktuje jak wybawcę. Tak bardzo chce nawiązać kontakt, uczy się tego, bo przecież jest bardzo młody i niewiele szczęścia zaznał.
Czasem jest tak, że człowiek przytuli psa gdy jest chory, pies zdrowieje, bo odzyskuje nadziejeę okazuje się, że mu tylko trochę miłości potrzeba. Człowiek szuka mu domu, a pies czeka. Tak czeka Lejla. Czeka z nadzieja, że słusznie zaufała.
Dla niej każdy dzień się liczy.
Miriam jest symbolem umierania w samotności i ciemności.
Jest tym, czego tak nie lubimy i boimy się wszyscy. Podać jej pomocną dłoń, to tak jakbyśmy pomogli podobnym na całym swiecie.
Z Justą dzisiaj było oryginalnie. Podrywała Lecha. Pierwszy raz widziałam jak usiłuje się przypodobać innemu psu.
Troszkę zaczęła dzikować. Ale wszystko w porządku.