Jump to content
Dogomania

margherita

Members
  • Posts

    82
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by margherita

  1. [quote name='maartaa_89']W niektórych przypadkach zdaje to egzamin, w niektórych nie ;)[/QUOTE] mysle ze w wiekszosci linka by zdala egzamin ale nie sama linka. Wg mnie potrzebny byłby do tego jeszcze drugi pies, bardzo spokojny i wytonowany nie reagujacy na dziamgoty na smyczy i po drugie takze czlowiek spokojny ktory zna sie na behawioryzmie psow i potrafilby reagowac na takiego smyczowego szarpaka i szczekacza ;) ja to nawet mam takiego psa -suke ktroa jest swietna do uczenia prawidlowych zchowan inne psy :) to moja tybetanka ktora potrafi rozładowac naapiecie meidzy psami w stadzie. jestem co chwila zaszokowana oczywiscie pozytywnie jej wspaniałym podejsciem iu umiejetnosciami w stosunku do innych zwierzat. Ostatni przykład z podworka: mam w tej chwili dwie kozy i jedna urodzila okolo 3 tygodni temu parke kozląt. Zaczełam je wyprowadzac juz na łąke dalej od domu od tygodnia i pierwsza rzecz to niby ta moja tybcia to szałaput szalony ale jak ida te małe kozki to ona porusza sie bardzo spokojnie jaskby wiedziala ze one sie boja i zeby je nie spłoszyc. A wczoraj wieczorem sprowadzałam je z pola i juz przy samym wejsciu na podworko maluchy sie zatrzymały i zaczeły cofac chociaz ich matka weszla przez furtke, ja je wołam i wabie ale guzik z tego i co robi tybtanka ktora juz kilka min wczesniej wyszła na pole i cos tam wachala ............. zawrociła i spokojnym wolnym krokiem podeszła do nich od tyłu i nosem zaczela je popychac w strone podworka do matki. A one jak tylko zrobiły te kilka kroków to chba sobie przypomniały ze tutaj mieszkaja i pedem juz pobiegły do mamusi. A Tybcia zwrociła i pobiegła na swoj codzienny obchód :multi: wiec polecam sie ze swoija tybcia do nauki prawidłowcyh zachowan u psow ktore maja z tym problemy
  2. no jak zwał tak zwał ale własnie tak sobie myslałam, ze to taki problem :) A czy w takim przypadku może dobrze byłoby chodzic z psem na bardzo długiej lince zeby on sie nie czuł taki bardzo uwiązany? Ja tez uwazam, ze bardzo duzo takich złych nawyków u psow powoduja sami ich wlasciciele. Z kazdym swoim psem na poczatku chodze bez smyczy oczywiscie w miejscach bezpiecznych czyli u siebie po polu za stodołą a smycz zakładam im pierwszy raz z upelnie dla nich obcym miejscu bo naturralnym zachowaniem psa jest wtedy trzymanie sie blisko wlasciciela a wiec i ta smycz jakby mu mniej przeszkadza. Z tym, ze smycz nawet jak trzymam do luzno i nie ciagne psa jak worek kartofli. Nie umie tego wytłumaczyc ale suma sumarum wszystkie moje psy dosc pozno zaczynaja chodzic na smyczy ale potem nie mam problemu bo kazdego z nich moge prowadzic na cieniutkiej lince i nie zrywają jej. Słysze tylko komentarze jak ja to robie ze moje psy tak ladnie ida na smyczy i nie koniecznie nawet przy nodze, nie ciągną i nie szarpią sie ;) ale dla mnie smycz słuzy do kontroli nad psem a nie do jego zniewolenia czy ujarzmienia. Poza tym w nauce chodzenia psa na smyczy stosuję taką sama zasade jaka stosują dobrzy jezdzcy trzymajacy konia na wodzach - koniarze beda wiedzieli o co chodzi :razz:
  3. [quote name='Martuchny']Opowiem Wam hicior - mój pies ze schroniska ma agresję smyczową. Walczymy z tym, również z pomocą behawiorysty, ale przy jego strachliwości jest ciężko, jak to praca z psem po sporych przejściach. [/QUOTE] sorki ale co to jest -agresja smyczowa? pierwszy raz spotykam sie z takim terminem :roll:
  4. [quote name='Martuchny']Opowiem Wam hicior - mój pies ze schroniska ma agresję smyczową. Walczymy z tym, również z pomocą behawiorysty, ale przy jego strachliwości jest ciężko, jak to praca z psem po sporych przejściach. [/QUOTE] sorki ale co to jest -agresja smyczowa? pierwszy raz spotykam sie z takim terminem
  5. jak opitolicie szpica na króciutko to moze sie w lato przegrzac bo futro ktore szpic posiada chroni go zarowno przed zimnem jak i przed przegrzaniem w czasie upałów bo dzieki gestemu podszerstkowi nie przepuszcza do skóry ani zimna, upałow i wody. Jak swojego pupila obciachasz prawie do skory to przy tak czestych kapielach przeziebienie murowane zwłaszcza ze akurat te miniaturki sa bardziej delikatne od tych wiekszych szpiców. Jesli juz to tylko skrocic z długosci ale jak juz ktos napisał niewiele to zmieni bo rozne drobne patyczki czy trawa i tak sie beda czepiac futerka. Laetitia cos mi sie wydaje, ze wybrałas nie tą rase, na rower lepszy byłby pies sredniej wielkosci np. husky bo ma bardziej odpowiednie futro na czeste kapiele a i w małych rasach na pewno cos by sie znalazło z odpowiednim futerkiem.
  6. Ja tez na próbe kupiłam worek 5kg i mialam ta karme jako smaczki na spacerach a jedna suka w ciazy dostawała ją w ramach posiłków. Suczysko zrobiło sie grube mi mo, ze duzo biegala i byla w ciazy, pisze ze stała sie gruba bo wygladala jakby miala urodzic z 10 a wyszła tylko piątka szpicków a po suce nie było widac ze dopiero co urodziła. Ale faktem jest ze te piec bączków to były kolosy waga urodzeniowa najmniejszego to 320g a najwiekszy - 450g. Suka jadal tą,karme przez okres karmienia plus surowe miecho oraz mleczo i serek od kozy i dzieciaczki były zawsze najedzone, brzuszki pełne i suka wygladala ok Wiec ja karmie tą karma swoje szpice w okresie jesienno zimowym bo one mieszkaja na dworze wiec zeby mialy czym sie ogrzac i jak pamietam to kupuję na okres kiedy spodziewam sie szczeniąt. Acha koopy po tej karmie jak najbardziej w porzadku oraz brak jakichkolwiek niezdrowych sensacji ukł. pokarmowego po niej no i psy ja uwielbiają , nawet moje niesforne szpice przybiegają do mnie na spacerze od razu jak mam tę karme w kieszeni kurtki. Generalnie karma jest ok i polecam innym :multi:
  7. sorry dubel
  8. [quote]Widzę, ze ta suczka z wodogłowiem chyba już weszła do panteonu najgłupiej zebranej kasy na dogo :-D Jakoś też tego przetrawić nie mogę.[/quote] no wlasnie i po co mieczyc tą sunie dalszym zyciem!!!!.............dla mnie takie wlasnie podejscie podpada pod znecanie sie nad zwierzetami. Sybel Ja bym sie tez ucieszyła jakby mi sie za kase ze szczeniat zwrociło utrzymanie hodowli i pozostałych psow i kotów ale nie pisze ze mam dorobek setek szczeniat i nie mam za co zyc bo to czysty absurd a tak niestety pisza osoby ktore trzymaja psy w nie odpowiednich warunkach, rozmnazaja nie patrzac czy zdrowe i sprzedaja byle komu aby zbyc ale sami maja piekne domy i ciuchy za grubą kase nie wpsominajac juz o wypasionych brykach. Sorry za taki tekst bo to wypowiedz na zupelnie inny temat i nie ma zadnych odnosników o z omawianą tutaj hodowlą.
  9. Martens jak sobie kupie lustrzanke bo ciagle za kase ze szczeniakow czesc przejadają zwierza a za reszte kupuje co innego to napisze o tym otwarcie na dogo :diabloti: na razie mam pozyczoną od przyjaciółki bo fotki robie zwierzom a zeby były ladne to i aparat musi byc dobry zwlaszcza jak fotograf ze mnie marny hehehe Napisze jeszcze wiecej niech sie sypia gromy ( przynajmniej bedzie temat do rozów i nie bedzie nudno ) ze wg mnie ratowanie i to ciagle cudzym kosztem to nie takie znowu wielkie halo. Niech kazdy z tych krzykaczy sam sie zajmie ze swoich pieniedzy znalezioną biedą ...dlatego ja mam tyle tych kocich futer w domu bo co znajde to przygarniam chociaz juz ostatnio u mnie brak wakatu wiec szukam im nowych domów. Ale i odrobina zdrowego rozsadku by sie przydała bo po co ratowac zycie dokonujac heroicznych wysiłków wlasnych i weterynarzy jesli potem skazuje sie tego zwierza na wegetacje w schronisku??????? Mialam kiedys takiego psiaka, znalazłam go na własnym polu, to byl obraz nedzy i rozpaczy, chudy jak kij od szczotki, zakleszczony i zapchlony na maksa. wiezłam na drugie podwórko bo by mi moje wszystkie psy pozarazał tym paskudztwem, zaczełam powoli karmic , odpchliłam, odrobaczyłam ale po okolo miesiacu zobaczylam ze mu strasznie brzuch rosnie. To było wodobrzusze spowodowane rakiem, bo zrobiłam badania no i co..........uspiłam biedaka bo nie dosc ze chory nieuleczalnie to i bez wlasciciela i do tego niemłody był, wg mnie zycie zaczelo mu dokuczac wiec po co sie mial biedak jeszcze kilka miesiecy tak meczyc jak i tak by skonczyl zycie tyle ze w bolu i meczarni. Wydałam na niego wlasne pieniadze ( z tych szczeniat wlasnie szpica wilczego) u nikogo nie szukałam wsparcia finansowego. Dlatego uwzam ze bardziej humanitarne jest bezbolesne odesłanie nieuleczalnie chorych zwierzat na druga strone niz bezsensowne ich lecznie i dokladanie im dodatkowych cierpień jak wiadomo ze i tak niedługo skoncza za TM. Tak, tak wiem ze zaraz przeczytaja co wszyscy miłosnicy zwierzat ktrozy uwazaja ze nieewazne ze one cierpia ale niech zyją bo to janwazniejsze wiec mnie wdepcza w asfalt ale zdania nie zmienie takie jest moje poczucie pomocy zwierzetom aby nie dowalac im dodatkowych cierpien i zycia w ciagłym bolu az do smierci...................tyle moge dla nich zrobić
  10. [quote name='Martens']Łojezu, mój ulubiony argument w dyskusjach na dogo - a czemuż Ty nie chcesz być Matką Teresą...? :evil_lol:[/QUOTE] no widzisz Martens - ironizujesz a to wg mnie wazne bo jak mozna kochac tylko te rasowe i potrzebne zwierzaki!!! bezdomne psy/koty nie biora sie znkad, ja nie mowie ze trzeba od razu zakladac schronisko i byc Matka Teresą......sama sie wkurzam jak ludzie pluja na hodowców ze tylko interesuja sie psami rasowymi ale troche to racji mają bo pokaz mi ilu hodowcow zwłaszca tych majacych duza ilosc rasowych psow maja tez przy okazji jakiegos kundelka w tej gromadzie? to troche tak jak by sie mowilo ze kocha sie ludzi ale tylko rasy bialej bo juz czarni czy zołci to sa beee...a czlowiek to czlowiek niewazne jakiego koloru. Tak samo pies /kot czy ladny czy brzydki mnie jest zal zawsze tak samo jesli sa one bezdomne i nie potrafie przejsc obk nich obojetnie. Czy to jest syndrom Matki Teresy - nie sadze to jest zwykłe człowieczeństwo !!!! I task sobie czsami marzę ze gdyby kazdy hodowca ktory mianuje sie miłosnikiem psow zaadoptował jedna czy dwie bezdomne istoty to w schroniskach byłoby duzo luzniej. temu hodowcy korona by z głowy nie spadła utrzymujac dodatkowo psa bezrasowego a pomoc dla tych biedul byłaby ogromna. Ale niestety dla wieksozsci tych hodowców gdzies głeboko w podsiwadomosci tkwi informacja ze to dodatkowy i niezwracjacy sie wydatek. CI ludzietak głeboko schowali ta informacje ze czesto nawet nie zdaja sobie z tego sprawy. dla przykładu hodowli szpicow wilczych nie jest zbyt duzo ale w ostatnich czasach poniewaz rasa sie troche spopularyzowała jest ich wiecej i chyba tylko dwie znich oprocz szpicow maja jeszcze dodatkowe adopotwane czy przygarniete z ulicy psy/koty.
  11. [quote name='Martens']Ja bardzo szanuję ludzi, którzy potrafią przyznać się do błędu, zmienić zdanie kiedy ktoś im przedstawi logicznie, że nie mają racji, itd. i sama się staram tak postępować. Ja sama kiedyś miałam dużo bardziej dogmatyczne zdanie o tym jak powinna wyglądać hodowla - kiedy zobaczyłam kilka różnych hodowli, z bliska, jak funkcjonują na codzień, poznałam ich psy, moje zdanie na pewne tematy się zmieniło, i stwierdziłam, że to wszystko dużo bardziej "zależy" i nie da się opisać, że zarabianie powyżej jakiejś kwoty/posiadanie psów powyżej pewnej ilości/itd. jest z gruntu złe. Są ludzie, którzy mają 1 czy 2 psy, nie mają z nich ani złotówki i sobie z nimi nie radzą albo je zaniedbują; są ludzie mający ich naście, mają z nich kasę i których psy są szczęśliwe, i autentycznie to po nich widać. Już za ten pogląd od paru ludzi na dogo mi się oberwało, że jestem zapatrzona, albo mam interes w takich poglądach (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi), ale co tam, na szczęście człowiek nie żyje tylko dla aprobaty dogomaniaków ;) Wiem jedno, nigdy nie dam w tej materii wiary opinii osoby, która nigdy nie była w danej hodowli, albo która wypowiada się o rzeczach, o których z racji braku doświadczenia nie może mieć pojęcia...[/QUOTE] Martens lubie Cie za zdrowy rozsadek :loveu: dlatego nie oceniam tego co robi Sisco bo nie byłam u niej i nie wiem ale z tego co pisze juz mi sie wylania osoba rozsadna i kochajaca zwierzaki z tym, ze zaufania moge nabrac dopiero jakbym odwiedzila jej hodowle i poznala osobiscie bo w necie to mozna wszystko napisac...juz sie o tym przekonałam niestety. Ludzie ktorzy pieknie pisali i ieli sie za miłosnikow psow to zwykli oszukańcy a psy wcale nie miały tak dobrze jak te osoby pisały. Ja do siebie takze zapraszam bez zapowiedzi zeby nie było ze cos upiekszyłam, co najwyzej prosze zadzwonic juz bedac blisko zeby nie było ze pocalujecie klamke :cool3: no ale przynajmniej zobaczycie sfore futer szczekajacych pod bramą. [quote]Straszna jest też ta hipokryzja, gdzie 30 psów na DT, karmionych Chappi, upchanych w kojcach, wychodzących na spacery raz na tydzień, z którymi nikt nie pracuje, na które żebrze się od obcych ludzi pieniążki to chwała, męczeństwo i w ogóle prosta droga na dogo-ołtarze, a 15 psów w hodowli, dobrze żywionych, w formie, zadbanych, wybieganych to wielka rozmnażalnia, psia krzywda i siedlisko plugastwa ;-) szkoda, że nie można spytać psów, co by wolały...[/quote] Wiele ludzi ocenia wlasnie na podstawie tego ze jedna pani drugiej pani cos tam powiedizala a ze plotka sie rozszerza w postepie geometrycznym to chyba wiemy. Psy jak sadze wola byc zadbane, nakarmione i miec milosc czlowieka ale pytaniem nie jest ze to rozmnazalnia tylko ze ten czlowiek ma z tego sporą kase a ciagle gada ze nic z tego nie ma....to jest wlasnie hipokryzja i obłuda bo jak te pieniadze w cos inwestuje i aktualnie nie ma gotowki to nie znaczy ze nie ma kasy wogole. Tak jak napsialam znam hodowle ktore maja psy zadbane, nakarmione zaszczepione i ma z tego kase na wlasne potrzeby ale tych psow hodowlanych maja wlasnie sporoa ilosc a nie dwie czy trzy suczki no i maja rasy chodliwe, popularne bo na innych to na pewno nic sie nie zarobi - taka jest polityka ekonomiczna.
  12. [quote] :-( Hodowla nie daje mi możliwości przeżycia jak sugerujesz i nie jest moim jedynym źródłem. Mam też jak już wspomniałam wspólnika, który prowadzi ośrodek jeździecki, sprzedajemy sportowe konie i piszę artykuły do gazet - jeśli już muszę się tu spowiadać, co zaczyna mnie bardzo irytować, bo mam wrażenie, że niedługo będę musiała napisać jakiego koloru noszę majtki, bo ktoś będzie próbował mi znów coś imputować, albo kolejny jasnowidz będzie znał każdy mój motyw. Mylisz się również co do marudzenia odnośnie nabywców szczeniąt. Nie sprzedaję psów każdemu. Dziś też "odesłałam do domu" klienta. Nie słyszałam jeszcze, aby jakiekolwiek z moich szczeniąt wylądowało na ulicy lub w schronisku (w umowie mam także zastrzeżone prawo pierwokupu). [/quote] Witam Cie Sisco! A wyobraz sobie , ze nic mi nie jest przykro z tego o czym pisałas na moj temat bo wiem, ze duzo rzeczy o mnie nie wiesz wiec masz prawo tak myslec jak napisalas. Ja i inni maja wg mnie takie samo prawo oceniac Cie po tym co zechciałas sama o sobie napisac - wiec jak widzisz wiem o tym ze dziala to w dwie strony. Co do przezycia za pieniadze ze sprzedazy szczeniat to wlasne widac bardzo wyraznie ze im wiecej miotów sie sprzeaje w roku tym wiecej kasy ma sie za to. Znam takie hodowle ktore z tych pieniedzy dorobiła sie pieknego domu ale i psy mialy piekny budynek mieszkalny, wybiegi, najlepsze zarcie i milosc ludzi . I mam na mysli wlasnie hodowler najbardziej oplacalnej rasy jaka jest owczarek niemiecki. Dzieki za wyjasnienia i teraz rozumiem z czego zyjesz i jak widac wystarczylo dwa krotkie zdania i wszystko wiadomo, o kolorach majtek ktore nosisz nie musiz pisac. Mozna powiedziec ze jakby blizej sie znamy i widac ze masz kase na te psy i masz dla nich czas bo masz ludzi do pomocy w i nnych pracach domowych. [quote] Na początku wyjaśnię, że nie mam zajęć z ludźmi, do tego mam instruktorów. Owszem, sama jeżdżę konno i czasem startuję, ale poświęcam na to czas, który ktoś inny poświęca np. na oglądanie telewizji :smile: Oczywiście to, że mamy ośrodek jeździecki i osiedla w sąsiedztwie bardzo ułatwia mi socjalizację maluchów :smile: :-( Hodowla nie daje mi możliwości przeżycia jak sugerujesz i nie jest moim jedynym źródłem. Mam też jak już wspomniałam wspólnika, który prowadzi ośrodek jeździecki, sprzedajemy sportowe konie i piszę artykuły do gazet - jeśli już muszę się tu spowiadać, co zaczyna mnie bardzo irytować, bo mam wrażenie, że niedługo będę musiała napisać jakiego koloru noszę majtki, bo ktoś będzie próbował mi znów coś imputować, albo kolejny jasnowidz będzie znał każdy mój motyw. Mylisz się również co do marudzenia odnośnie nabywców szczeniąt. Nie sprzedaję psów każdemu. Dziś też "odesłałam do domu" klienta. Nie słyszałam jeszcze, aby jakiekolwiek z moich szczeniąt wylądowało na ulicy lub w schronisku (w umowie mam także zastrzeżone prawo pierwokupu). [/quote]Tak się zastanawiam czy Ty oddajesz psy za darmo, bo skoro bierzesz za nie pieniądze, to chyba przeznaczasz je na życie Twoje czy Twoich psów, pokrywasz z nich koszty hodowli? - czyli według tego, co napisałaś pseudo? Widzisz na każdą rzecz można spojrzeć w dwojaki sposób. O Twojej hodowli można powiedzieć na przykład tak: nie poświęcasz się hodowli całkowicie, tylko na niej dorabiasz, bo przecież w sieci można znaleźć Twoje ogłoszenia o sprzedaży szczeniąt. To w takim razie hodowla taka to zwykła fucha upychana między pracą zawodową, życiem rodzinnym a obowiązkami domowymi. Brzmi dla Ciebie miło? Znam wiele osób, które uważają, że praca ze zwierzętami wymaga podporządkowania całego życia, a inne formy to pseudo. Fajny osąd? Dokładnie taki, jak Twój nade mną. Ja osobiście nie oceniam, bo nie znam szczegółów życia innych ludzi ani motywacji ich serc i wolę wierzyć, że są dobre :smile: Życzę Ci wielu sukcesów w hodowli! :smile:[/QUOTE] Tak biore za szczeniaki pieniadze ale czy to sa duze to sama ocen bo szpcie wilcze nie sa w cenie z braku zainteresowania nimi i jest to w granicach od 1000 ( czasami mniej) do góra 1500zl. a ze mam jeden miot w roku to chyba latwo obilczyc ile mam tej strasznie wielkiej kasy z ktorej oplacam papiery krycie, szczepienia, czipowanie, opieka wet i jedzenie dla szczeniat. Podpisuje takze umowy podobne do tych twoich z kazdym nowym wlascicielem i takze mam prawo pierwokupu i takze czesto odsyłam ludzi z kwitkiem złwaszcza ze szpic to rasa odrobine trudniejsza niz owczarek bo szpice maja inny charakter i typowa tresura i reżim nie działają na nie tak jak na ONka. Dla twojej ciekawosci obliczyłam ile do tej pory mialam kasy ze swoich miotów i ciagle mi wychodzi wielki minus bo kosztuja wystawy, zakupilam reproduktora no i na karme. Z kasy za szczeniaki wyobraz sobie utrzymuję cała game ( 8 moich ) kotów ktore adoptowałam albo zgarnełam z ulicy plus kilka dochodzacych głodomorów. Z tej kasy opiekuje sie tez znalezionymi psami ktorym szukam nowych domów. Mam nadzieje ze umiesz liczyc i domyslasz sie, ze do tego "biznesu" kocio-psiego ciagle dokładam z zarobionych zawodowo pieniedzy :razz: bo do pracy jako takiej nie pojde zeby siedziec 8 godz w biurze , wtedy co rpawda zarobiłabym wiecej ale nie mialabym czasu dla swoich milusinskich a dla mnie to tez jest wlasnie sposob na zycie, robie to co lubie :multi: [quote]Rezygnując z pracy zawodowej miałam trochę inne motywacje niż te, o których piszesz, ja chciałam być ze zwierzętami cały czas, bo uważam, że hodowla tego wymaga, zwłaszcza w okresie posiadania małych szczeniąt. Jeśli masz tak mocne nerwy, że potrafisz zostawić maluchy i iść do pracy, to super, zazdroszczę, ja niestety zbyt się o nie martwię [/quote] Wiec wyjasniam , ze moja praca zzawodowa to praca w domu bo jestem ksiegową. Tak samo jak Ty nie wyobrazam sobie zeby zamknac maluchy i wyjsc z domu na 10 godzin, jestem pesymistka wiec zaraz bym widziala i wyobrazala sobie ze ktoremus dzieje sie krzywda, ze gdzies sie zaklinował czy tym podobne bo wiadomo ze takie male to maja pomysly nie z tej ziemi. A jak musze ywjechac nawet na 4 czy 5 godz to w tym okresie zawsze w domu zostaje moja mama i opiekuje sie tymi szkrabami :p Sisco ja Cie nie oskarżam ale ciagle probuje zrozumiec intencje osob tak postepujacych bo do tej pory wszyscy ktorych spotkalam i mieli tak wielka hodowle robili to dla kasy zeby miec z czego zyc wiec sama rozumiesz ...zwłaszcza ze ekonomia takiego przedsiewziecia pokazuje to o czym wiekszoc wie ze to jest zywa gotowka. Ja iwem ze kazdy ma swoje pomysły aleja jak juz pisalam bałabym sie kiedys cos sie rozpieprzy i zostane bez srodków do zycia z tak ogromna iloscia psow ktore trzeba nakarmic, zaszczepic czasami leczyc a to sa koszty. Dlatego to raczej ja CI zazdroszcze odwagi i tego ze masz wokol siebie osoby na ktorych pomoc mozesz liczyc bo ja niestety jestem zupelnie sama z tym swoim hobby i caly czas drżę ze jak mi sie cos stanie to co z moimi psami i kotami........ ........ale sorry dalej nie rozumiem po co Ci tyle miotów w roku, kochasz zwierzaki to mozesz przeciez pomagac tym co domow nie maja...........ale to pytanie retoryczne i akurat nie spodziewam sie na nie odpowiedzi. :lol: ale zycze Ci dalszego pasma sukcesów w dziedzinie ktorą tak lubisz i szcześcia :cool:
  13. Zajrzałam tutaj z ciekawości, zaintrygował mnie tytuł ale przeczytałamcałość i jestem lekko zniesmaczona bo po pierwsze od razu nagonka na hodowce mimo, ze sie nie zna cżłowieka a wiadomosci sa li tylko od wlasciciela o ktorym takze nic nie wiemy oprócz tego co sam zechciał nam o sobie napisać. a po drugie z dysplazja u owczarków i ogolnie u innych ras to ejst tak, ze najczesciej to sami wlascicele doprowadzaja swojego psa do tak makabrycznego stanu. A dlaczego?...... bo najczesciej trzymają młode psy w nieodpowiednich warunkach, psy ktorym caly czas i to szybko rosna kości, kształtują sie stawy muszą sie poruszać po sliskich powierzchniach czyli terakota i tym podobne a więc zeby sie nie slizgać i utrzymac równowagę psy chodzą "na pazurkach" czyli od razu ustawiają swoje biodra nieprawidłowo i tak mija dzien za dniem, biodra sie deformują a przyczepnosc do podłoża maja tylko na spacerach na trawie a to za mało. A kolejnym błedem jest przekarmianie szczeniat za dużo żarcia to morderstwo dla stawów. Szczeniak ( zwłaszcza ras szybko rosnących) ma byc szczupły nie chudy ale szczupły zeby masa nie obciążała dodatkowo stawów i szybko rosnących kości. No i czesto takie maluchy mają za dużo ruchu ( i wiem co piszę :cool3:) Ja wiem, ze wlasciciel w dobrej wierze ciąga malca na długie spacery ale to błąd bo taki szkrab nie powie nam ze sie zmeczył tylko biegnie za nami co chwila przystajac albo sie pokłada. A to jest juz oznaka tego ze jest zmeczony inie powinien juz wiecej biegac ...no ale ze spaceru trzeba wrocic a nikt takiego ciezkiego psa na rekach do domu nie zaniesie wiec psinka mimo, ze kosci bola drepce za panem i nawet bedzie jeszcze sie probował bawić. Ale trzeba miec na uwadze ze to dziecko wiec nie zdaje sobie sprawy ze nie powinien sie forsować. Najlepiej zeby sapcer był sredni a reszte energi niech spali w zabawie z innymi mlodymi psami albo w trakcie nauki i bardzo dobrze sprawdza sie nauka tropienia czyli chodzenie po śladzie. Dlatego przypuszczam, ze piesek autorki tego wątku w wieku pol roku mial stawy ok a potem na RTG było fatalnie bo taka jest najczestsza przyczyna dysplazji. A co do stowarzyszeń to wiem juz z autopsji ze i w ZKwP i PKPR czy innych sa hodowle nastawione wyłącznie na zysk wiec o dobru psow tam nie ma mowy. CO prawda to co widziałam na wystawie zorganizowanej przez PKPR w Zyrardowie to o litosc wołało. Bo jesli chodzi o,male rasy to nawet ładne te psiaki były ale owczarki to tragedia. Wygrywały psy ktore chodziły na nadgarstkach, a na przedstawiane tam szczenieta to chyba nikt normalny nie patrzył no chyba ze z litości - biedaki poruszały sie jak króliki, przednie łapy krzywe i oczywiscie "stały" na nadgarstkach maskara!!!! Sisco! Ja zrozumiałam, ze hodowla to Twoj sopsób na zycie i ok rozumiem ale ja mam inne sppojrzenie bo tez moim marzeniem było miec hodowle owczarków z tym, ze nie zrezygnowałam z pracy zawodowej poniewaz bałabym sie ze jak sie szczeniaki m nie beda sprzedawały to moge nie miec czym nakarmic swoich psow. Hodowle mam szpicow wilczych, rasa mało znana ale bardzo fajna i nie kłopotliwa. Mam w tej chwili dwie suki hodowlane, jedną na emeryturze i jedna jeszcze młodą, dwa samce kryjące i jednego z powodu choroby wykastrowanego, w sumie mam ich 7 sztuk do tego jedna tybetanka i dwa szetlandy i powiem CI ze ciezko jest zaspokoic codziennie ich potrzeby zwłaszcza spacerowe przy tym, ze mam inne obowiazki ( kozy, kury gospodarstwo na mojej głowie) a nie wspominam juz o czasie kiedy mam szczenieta bo ich socjalizacja i zajecie sie nimi odpowiednie to cala masa czasu. A poniewaz maluchy łażą po podworku z dorosłymi psami dlatego wiem co pisze i wiem ile czasu zajmuje zrobienie czegokolwiek przy takiej futrzastej asyscie. Wiec wybacz ale nie bardzo wierze w to co napisałas ze Twoje psiaki sa ciagle przy Tobie zwłaszcza jak masz zajecia z ludzmi i konmi ( konie tez mialam swego czasu - 5 szt). Ani w to ze zeby dojsc do czegos w hodowli to musiz miec cale stado suk hodowlanych. Moja kolezanka z ktorej biore przykład i od sie uczyłam hodowli wyhodowlała swoj włąsny typ szpica wilczego majac u siebie tylko dwie suki i jednego samca. Kryła w roznych kombinacjach i z roznymi samcami co oczywiscie wiaze sie tez z inbredem ale dało super efekty. Z Twoim podejsciem faktycznie musiałas zrezygnowac z pracy i musisz miec cała mase suk zeby moc wybrac z tego co sie urodzi typ ktory Tobie odpowiada w hodowli a reszta idzie do ludzi bo z tego jest kasa na utrzymanie calej hodowli. I to jest roznica bo ja utrzymuje swoja hodowle z tego co zarobie praca zawodową a Ty ze sprzedazy szczeniat. Dla mnie hodowla to moje hobby a Tobie hodowla daje mozliwosć przezycia. Mozna i tak , mozna i tak zyjemy w wolnym kraju wiec mozemy wybierac. Ja nie neguję takiego podejscia do hodowli ale nie bardzo mi sie podoba bo w Twoim sposobie wydaje sie na swiat cale mnostwo szczeniąt ktore nie zawsze znajda odpowiednie domy . I to nie z Twojej winy tylko z czystej ekonomii i rachunku bo latwiej jest znalezc dom odpowiedni dla kilku psow bo mozna sobie powybierac i pomarudzic a jak sie ma miot co dwa miesiace i trzeba sprzedac zeby moc wykarmic pozostale stadko przy szukaniu domow dla szczeniat to juz tak bardzo marudzic sie nie da ;) Co daje przy kilku takich hodowlach jak Twoje ilosc szczeniat do potegi entej wiec duaz ich czesc ląduje czesto na ulicy albo w schronie. a z innego punkut widzenia czy uwazasz, ze jak nie uda Ci sie wyhodowac Twojego typu owczarka to rasa ta zginie???????......sądzę, ze nie wiec naprawde mozna to robić na spokojnie -ja tak pojmuję hodowlę jaką jest [B]hodowla psów czy kotów ze powinno sie na nia miec pieniadze z innych zrodeł a nie zyc za pieniadze ze sprzedazy szczeniąt [/B] bo ten drugi sposob zakrawa juz na pseudo czyli zwykłą rozmnażalnię. Wydaje mi sie, ze o to chodziło przedmówcom piszacym, ze jestes pseudohodowlą......bo hodowla psow/ kotow to nie to samo co hodowla krow ( świn, kur, krolikow) bo dają mleko czy mieso do jedzenia.
  14. Wiem jak to jest bo ja mialam juz dwa koty ktore odeszły w młodym wieku ( 7-9 miesiecy) własnie na FIP i jednego ktory umarł z powodu FIV czyli kociego aidsa. Faktycznie to podstepna choroba bo badania krwi niby w porzadku, kot niby zachowuje sie ok moze jest spokojniejszy a potem nagle ...... [*] Trzymam kciuki zeby Borysek był zdrowy.
  15. Kochane tak strasznie mi przykro :-( Maniusiu [*] - bądz szczesliwy za TM [SIZE=2]Aniu ale na co tak nagle zachorował biedulek[/SIZE]............:shake:
  16. [quote name='Dorota Maria']....................... Świadomość kynologiczna w Polsce jest niemal zerowa i dziwi szczególne uwielbienie dla "chamerykańskich" showmanów zamiast wzorować się na naszej poczciwej Mrzewińskiej...................... A wracając do lękliwości psa to potrzebne jest nie jego siłowe zdominowanie ale zdobycie zaufania, bo tylko wtedy gdy pies ufa swojemu przewodnikowi to wykonuje jego rozkazy i pozwoli zrobić ze sobą wszystko. A oprócz tego opanowanie, spokój, cierpliwość, jasne dla psa niezmienne zasady i [B]żelazna konsekwencja[/B] w postępowaniu. Jak mało ludzi posiada ww cechy wszyscy dobrze wiemy bo są one również cenione w ludzkim świecie. A na koniec powiem, że ciekawią mnie losy psów, które wystąpiły w tych programach - ile z nich jeszcze żyje, a ile zostało uśpionych czy oddanych z powodu pogłębiających się problemów. Bardzo jestem ciekawa, dlatego kupię tę książkę stanowiącą krytykę Millana, choć zdaję sobię sprawę, że pewnie prawnie odpowiednio się zabezpieczył by ludzie mu czarnego PRu nie robili.[/QUOTE] Zgadzam sie z Pani wypowiedzią, to zaufanie do przewodnika jest podstawa do dobrego wychowania naszego psa ale taki showman jak CM zeby zdobyc mase kasy woli otumaniac naiwniaków siedzacych przed TV. Co rpawda nie jestem szkoleniowcem, chociaz dla swoich psow chyba juz moge o sobie tak powiedziec bo wyszkoliłam ich pod kierunkiem fachowca kilka sztuk, widizalam tez ile trwa nauka psa zeby pozbył sie swoich leków czy złych nawykow. I tego uczył swojego psa sam wlasciciel oczywiscie pod kierunkiem i okiem szkoleniowca. Widizalam jak grzeczne robią sie psy ktroe do reki brał trener, robiły wszystko po jednym no drugim pokazaniu, natomiast w rekach wlasciciela od nowa było to samo czyli nie rozumiały czego sie od nich chce. Wniosek dla mnie jest taki ze to wlasciciel musi sie najpierw nauczyc jak rozmawiac z psem zeby byc dobrze rozumianym. Bo trener to juz potrafi wiec taki CM oczywiscie nie mial duzo kłopotów zeby wyegzekwowac od psow to co chcial. Dlatego tez jestem ciekawa co sie potem z tymi psiakami działo. A o jakiej ksiazce Pani pisala bo tez bym ja chetnie kupila i przeczytała ?
  17. SAIKO - widze w avatarze ze masz akite, ja mam szpice wilcze czyli psy z grupy V ktore sa niezalezne nawet powiem ze akita jest bardziej niezalezna niz moj szpic. Powiedz mi czy gdybys tak kopał ( dotykal) i rzucal na smyczy swoim psem to On by sie z tym pogodzil i spokorniał??? ....bo moje futra na takie traktowanie czyli wg CM nauki to wziełyby nogi za pas i spierniczyły z podworka a jesli nawet nie to na pewno nie mialyby do mnie za grosz zaufania.
  18. [quote name='SAIKO']Przepraszam, zapomniałem dodać:) Tu masz rację to było niemądre i nieodpowiedzialne, można inaczej to rozwiązać.[/QUOTE] ano wlasnie i wiekszosc tego co robi CM mozna załatwic inaczej, mniej szarpania i wieszania psa na smyczy a wiecej inwencji i zdrowego myslenia. [quote]Ogarnięcie w pełni „przekazu” Cesara nieodłącznie wiąże się z -po polsku rozumianą- MENTALNOŚCIĄ. Pozerom dużo wygodniej jest stosować od dawna znane i nie zawsze działające schematy, bo stosując te schematy dalej mogą być pozerami. Żeby zrozumieć, te metody działają jedynie wtedy, kiedy stosuje się je całościowo. Jeżeli ktoś myśli, że może stosować je na wyrywki, to znaczy, że nie rozumie o czym nawija Cesar. A ktoś, kto nie rozumie jego przekazu, nie może (z powodzeniem) stosować jego metod. [/quote] a pozerem to wydaje sie byc walsnie sam Pan Cesar Millan, troche juz zyje na tym swiecie i widze ze facet znalazl sobie ciepla posadke i trzepie kasiure na tych programach
  19. SAIKO - to co to za spacer jak pies sie wlecze za mna .....głupota jakas spacerto pies sobie biega jesli akurat nic do niego nie mam, wacha trawke czyta swoje ogłoszenia na drzewach itp. Ale na moje wolanie wraca do mnie niezwłocznie tak dla mnie wyglada spacer z psem bo ten spacer ma byc dla psa a nie dla mnie , mnie by sie niechcialo samej latac trzy razy dziennie zeby sie przewietrzyc. Mam teraz w domu owcxzarka szetlandzkiego i powiem CI ze mnie czasami wkurza jak sie tak za mna stale snuje bo juz mnie szyja boli od ciagłego odkrecania sie i patrzenia gdzie jest moj szeltik a czasami to biedak niechcacy dostaje kopa bo jak idzie tuz za mna to jak sie noga moja zaplacze w trawe to ja dosc energicznie wyszarpuje wiec sie biedakowi czasami dostaje ...za nic jak to mowia w pewnej reklamie hehehe sorry jakos nie doczytałam zes mezczyzna ale teraz juz wiem czemu lubisz miec psa za soba - to testosteron przemawia. Ale wiem ze faceci tak maja szybkie auta piekne kobiety i psy-automaty/roboty :evil_lol:....no cóz taka meska ułomnosc. ja tam wole miec psa-przyjaciela ktory potrafi sam myslec bo to sie czesto przydaje w codziennym zyciu :lol:
  20. [quote]..........Strasznie krótko jest piesek szarpnięty. Zwłaszcza ten tu, w 2:15: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=RFCGtatpCwI[/URL][/quote]Z ciekawosci obejrzałam ten film, nie bardzo rozumiem co Cesar tam gada ale jedno wiem na pewno ze jego metody sa przestarzałe jak za czasow sredniowiecza. Nie wiem w ktorej minucie była scenka ze Cesar trzyma huskeigo na smyczy a obok przechodzi czlowiek z drugim psem, rozumiem ze mialo to na celu oduczenie huskiego rzucania sie na inne psy ale ja znam skuteczniejsza metoda i bardziej humanitarna niz takie rzucanie psem na smyczy:angryy: Cesar najpierw pozwala huskiemu gapic sie na drugiego psa i nakrecac sie a potem sie nad nim zneca a mozna zwyczjanie odwrocic uwage huskiego od tego drugiego psa i po kilku razach pies sie uczy ze nam jako przewodnikowi takie zachowanie sie nie podoba. Przeciez taki wielki znawca jak CM powinien wiedziec ze jak sie pies w cos wpatruje a zwlaszcza w drugiego psa to na 100% sie na niego rzuci jak tamten bedzie przechodzil obok. Skupic uwage uczonego psa na nas samych np. smaczkiem czy czymkolwiek innym a jak drugi pies juz przejdzie a nasz nie zawarczy bo nawet niech przegapi to natychmiast duuuza pochwala. Sama tak uczyłam swoje futrzaki i sie nauczyły zeby nie atakowac innego psa.
  21. [quote].........wystarczy zgarbiona postawa ciała i już jesteś dla psa niepewny (głównie na spacerach).[/quote] no sorry ale sie nie zgadzam z takim rozumowaniem chyba ze cos nie dopisałas. podobne rzeczy przeczytalam w ksiazce Millana dot. tego ze caly czas musimy byc czujni i gotowi do dzialania zeby pies czuł w nas przewodnika. Ludzie to gdyby tak bylo to nasze psy dawno juz by nas zjadły na obiad bo co zrobic jak jestes chory i wychodzisz z psem na spacer ledwo człapiac bo masz gorączke albo jakis bol ci dokucza, idziesz jak paralityk albo zgarbiony jak staruszek i co!!! Twoj pies niechybnie sie na ciebie rzuci zeby obalic twoje przywodctwo:evil_lol: Ja na spacerach chodze prawie caly czas zgarbiona bo sie po prostu garbie i jakos mnie psy słuchaja a mam ich kilka i nieraz nie dwa mnie cos boli wiec ide jak ciezko chora staruszka i tez mnie psy słuchaja. Oczywiscie jak cos od nich chce to oprocz głosu uzywam takze mowy ciała i moim psom to wystarcza zeby byc posłuszymi
  22. [quote]Mój pies kiedy jeszcze chodził do "grupy przedszkolaków" bawił się z innymi psami. Potem z upływem czasu plac treningowy kojarzył sobie wyłącznie z harcami i zabawą z kumplami. I tak oto narodził się problem, bo zamiast skupić uwagę na przewodniku i ćwiczeniach, pies patrzył tylko na inne psy.[/quote][quote name='Martens']No i to był właśnie błąd, który po utrwaleniu spowodował konieczność użycia takich a nie innych metod. Ja sama zrobiłam podobnie naście lat temu z pierwszym psem i miałam potem problemy z odwołaniem przy innych psach. Z młodym psem, choć teoretycznie trudniejszego typu takich problemów nie miałam, nie musiałam używać korekt, bo od małego 98% spacerów to była praca ze mną, a psy tylko do powąchania w ramach minimum socjalu; zabawa i gonitwy z innym psem dosłownie raz na miesiąc albo rzadziej.[/QUOTE] W 100% zgadzam sie z Martens :lol: kolezanko sama sobie zrobiłas problem ze swoim ONkiem, ja oczywiscie wierze ze to z nieswaidomosci ale i tak uwazam ze mozna było Twojego psa oduczyc tych złych nawyków inna metoda niz korekta siłowa czy jak to tam zwał. Tylko tak jak pisze maertens trzeba nauczyc sie byc atrakcyjnym dla wlasnego psa, bardziej atrakcyjnym niz psi kumple. Miałam ONka ktroy jako szczeniak sprawiał takie kłopoty bo wyszedł z hodowli kompletnie dziki i niezsocjalizowany ale po przeczytaniu kilku ksiazek o metodach pozytywnych udąło mi sie wychowac wspaniałego psa, z histeryka i dziczka wyrósł piekny odwazny i zrownowazony pies. Tylko był zbyt przyjacielski do wszystkich obcych ale i z tym sobie poradziałam, odpowiednie szkolenie u naprawde dobrego szkoleniowca i mialam super psa ktory w razie zagrozenia potrafił mnie obronic. I nie mysl ze rzucal sie na wszystkich przy byle okazji, o nie!! ON umiał ocenic sytuacje i jesli trzeba było to wkraczal do akcji najpierw tylko ostrzegajac wroga i wierz mi nigdy nie musial robic nic wiecej chociaz potrafił bo jego spokoj i opanowanie dzialalo jak zimny prysznic na kolesi ktorzy mieli niezbyt dobre zamiary wobec mnie :cool3: I sadze ze 90% problemów z psami wytwarzaja sobie sami wlasciciele albo pozwalajac psom na zbyt wiele albo zbyt mocno je karząc A Wogole to Martens to musze Ci napisac ze uwielbiac czytac to co piszesz bo czytam sobie ten watek i sie juz nie odzywam bo po co mam sie powtarzac po Tobie:lol:
  23. [quote name='panbazyl']jedynym koszmarem moich psow w jestem ja. :evil_lol: to sa psy wychuchane i wydmuchane, niuńki domowe, wygi wystawowe, światowcy.[/QUOTE] aaaaa no i jestesmy w domu hahaha po prostu masz rozpieszczone na maksa te swoje psiulce
  24. kurcze koty szalały i mi odłaczyły internet i nie wszystko napisalam...wrrrr chodzilo mi o to ze moze akurat suczka qrde polubi klatke bo jesli ma takiego stracha lezac na łózku czy na innym otwartym terenie to moze akurat ten pomyslo wypali. A jesli chodzi o szczescie to nie mam tyle ze moja suczyna jest chyba po jakis koszmarnych przejsciach z ludzmi i klatka jej podpasiła. Zreszta pozostale moje psy chociaz mieszkaja na podworku to nawet jak chwilowo przebywaja w domu a je zamkne z jakis powodow to nie robia z tego problemu. Wydaje mi sie ze uznaja moje przywodctwo w stadzie i tyle. A moze Ty masz psy takze po jakis koszmarach i stad niektore z nich klatek nie lubią :p
  25. panbazyl moja znajdka -sunia ktora wiele złego doznala od ludzi nie znala klatki i tylko zupelny przypadek sprawil ze taka klatke jej posatwiłam a Ona od razu ja zaakceptowala i uznala za swoja bude i azyl
×
×
  • Create New...