byłam u Luki koło 21 i miała wciąż pełne michy. Luka mnie nie zna i była wystraszona, ogonek podkulony troszeczkę merdał ale tak nieśmiało, na spacerku troszkę się rozruszała, ale szukała każdej możliwości żeby gdzieś wleźć i chyba się schować:niewiem: , kojec przywitała po powrocie z wyraźną ulgą, odrazu wlazła do budy. biedna psinka dziś wezmę dłuższą smycz, będzie miała większą swobodę to może wyluzuje trochę...