brydzia
Members-
Posts
530 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by brydzia
-
Trochę mnie pocieszyłyście. Moj weterynarz powtarza, że gdyby nie to, że tak prędko wykryliśmy chore nerki i brydzia praktycznie od pierwszych wyników była na specjalnej karmie, diecie i ipatiktine to byłoby o wiele gorzej. Trzymamy kciuki za wszyskie psiurki.
-
Brydzia cały czas jest na Royalu dla nerkowców i na ipatiktinie. Mój Weterynarz powiedział, że to nie są najlepsze wyniki, mocznik może być, ale kreatynina go martwi. W sobotę idziemy na kolejny zastrzyk i zrobi USG. Brydzia bardzo mało siusia. Zjada też mało nie wspominając o piciu.
-
Długo mnie nie było, ale muszę się wygadać. Dziś odebraliśmy wyniki Brydzi jest znowu gorzej mocznik 46 kratynina 1,7. :placz: Moje biedactwo od nowego roku nie chciało jejść, pić stres sylwestrowy i te cholerne nerki. Ostatnio udało mi się ją namówić i co nieco zje, pić ze strzykawki. Tak po niej nie widać, że jest chora biega zaczepia ale tylko w domu. Na dworze panika siusia tylko kropelkę. Bardzo sie o nią martwię. Dziś idziemy na kolejne zastrzyki.
-
trzymajcie sie dziewczyny. Ja i Brydzia jestesmy z Wami :buzi:
-
mnie zaproponował weterynarz, ale na ulotce jaką dostałam jest nazwa CEVA SANTE ANIMALE PRZEDSTAWICIELSTO W W POLSCE ul. Rejtana 17 lok. 5 tel. 022 542 41 91 e-mail [email]ceva@ceva.com.pl[/email]. Mój wet powiedział, że po cenie hurtowej kosztuje 100 zł, a na dogomani, ktoś pyta też o działanie tych feromonów i pisze, że kosztują prawie 90 zł. :shake:
-
pisałam już tutaj o lękach mojej suni, zadzwonił dziś weterynarz i stwierdził, że ma rewelacyjną metodę na lęki mojej Brydzi. Są to feromony uspakajające D.A.P. Dog Appeasing Pheromone (feromony uspokajające psów). Dodam jeszcze, że Brydzia ma chore nerki i nie może brać środków farmakologicznych. Czy ktoś miał z tym styczność i czy rzeczywiście są takie rewelacyjne. Brydzia w domu aż tak się nie boi,(no chyba, że strzelają petardami) na dworze jest najgorzej. Chciałabym bardzo uwierzyć w ten cudowny środek, jeżeli ktoś go wypróbował proszę o opinię. Na Razie spracery wyglądają tak że robi szybko siusiu i zwiewa do domu. W obecnej chwili nie mogę jej spuszać nawet ze smyczy, bo wariaty strzelają petardami,:diabloti: wczoraj się tak wystraszyła, że nieźle się musiałam napracować , żeby do mnie wróciła. Dziś żeby się wybiegała byłam z nią na wsi w naszym nowo budowanym domku i tam sobie poszalałyśmy ze spokojem. Teraz aż miło popatrzeć na tak wybieganą pisurę.:loveu:
-
Mam ten sam problem od roku. Moja Brydzia boi się hałasu, ludzi i wszytkiego co jest związane z miastem. Łapałam się wszystkiego, łącznie z konsultacją behawiorysty, szkoleniami no i oczywiście podawaniem tabletek Afoban, które nic niestety nie pomagały:mdleje:, miałam wrażenie, że strach był jeszcze większy a ona ospana i drętwa. Brydzia wychowywała się przez 4 miesiace na wsi i tam czuje się wspaniale. Na szczęcie na przyszły rok przeprowadzamy się w zaciszne miejsce i Brydzia z tego tytułu będzie bardzo szczęślia. Przywyczaiła się, że mam taką pisurkę i chyba nie będzie lepiej, ale cały czas nad tym pracuję.
-
Brydzia to briard. Miałam kontakt z jej poprzednią właścicielką nawet się spotkałyśmy niedawno. Przywiozła ze sobą jej siostry. Do odważynych nie należą, ale nie są tak bojażliwe jak Brydzia. Pogoniły ją i moja bidula trzymała się z daleka od nich. Natomiast ma świetny kontakt z bratem. Mieszka w tej samej miejscowości, chodzimy od czasu do czasu na spacerki razem. Brat jest odważniejszy. Bardzo ładnie się razem bawią. Mojej biduli nie wiem co się przytrafiło przez te cztery miesiące.:shake: Cały czas nad tym pracujemy. Zależy od dnia, nieraz ma ochotę na ćwiczenia i wygłupy, a jak ma zły dzień to ma mnie w nosie, nawet na mnie nie che patrzeć:placz: . uwielbia zabawy z psami, nie cierpi zaś obcych, a przede wszystkim hałasu.
-
Miałam i mam ten sam peroblem. Brydzie kupiliśmy w wieku 4 miesięcy, też z wioski, gdzie był spokój. Kiedy przyjechała do nas pierwsze dni była noszona , bo tak ją strach paraliżował. Gdy podrosła wychodziła na smakołyki, ale krótko, bo bała się dosłownie wszystkiego. W domu też musiał być spokój, najmniejsze szurnięcie , stuk garnkiem lub talerzem już zwewała. Jest u nas już prawie rok (6.12.).W między czasie spotkania z behawiorystą , szkolenie z innymi psami, mała poprawa ale nadal na dworze boi się ludzi, samochodów, ostatnio nawet spadających liści. Gdy spotkamy jakiegoś psa to i owszem nikt jej nie chce zjeść, bawi się i zapomina o wszyskim, ale tylko w lasku , bo na przykład, gdy idziemy nawet w towarzystwie innego psa koło czteropasmówki tiry i te inne sprawy, to jest koszmar, nie patrzy czy jest ktoś obok, pełna panika nie uspokaja jej nic, ani smakołyki, ani zabawki, zwiewa ile sił w łapach, a ja na syczy za nią. Natomiast gdy jedziemy na wieś, bo tam się budujemy, teroryzuje wszytkich przechodniów, obszczekuje i nik jej nie odwoła :mad: ma mnie w nosie swoje musi odszczekać i koniec. Tam czuje sie świetnie.
-
Bardzo mi przykro Katerinas,:placz: tym bardziej, że twoja to też briardka. My z Brydzią idziemy 15 listopada na badania zobaczymy jak to u nas wygląda (mam cichą nadzieję, że dobrze) Trzymajcie się dziewczyny
-
Witam wszystkich bardzo serdecznie. Czytam to forum już od dawna, ale dopiero teraz udało mi się zalogować (choć tak do końca nie bardzo bo nie wiem gdzie mam wpisać miejscowość :oops: ) no ale przechodzę do sprawy. Mam na imię Mirella i od prawie roku jestem posiadaczką wspaniałego kudłatego stworzonka o imieniu Brydzia. Kupiliśmy ją gdy miała 4 miesiące i nic nie wskazywało na to, że jest chora. Zorientowałam się po jakimś czasie, ponieważ miała bez przerwy rozwolnienia jak na szczeniaka miała mały apetyt no i nie przybierałą na wadze. Po konsultacji z weterynarzem, badaniu usg i badaniach krwi okazało się, że ma niewydolność nerek. Kolana mi się ugieły :placz: . cały miesiąc była na royal canin dla nerkowców i na ipakitine. Następne wyniki wyszły lepsze i tu duża radość, lecz nie trwała długo bo po miesiacu znów okazało się, że wyniki są gorsze. No i zaczeło się zastrzyki i większa dawka ipakitine. Ponieważ jest bardzo chudziutka jak na briarda waży 23 kg, to gdy widze, że w ciągu dnia nic nie zjadła to karmię ja z ręki. Tak na codzień jest bardzo żywotnym psiakiem lubiącym zabawy. Martwię się o nią ale bardzo bardzo ją kocham i cieszę się, że jest i mam nadzieję , że długo tak zostanie.
-
jestem też zakochana w briardach. Mam to szczęście, że jestem posiadaczką suki 14 miesięcznej Brydzi. Opowiem jak to było Po stracie mojego 13 letniego spanielka, pojechaliśmy do znajomych, którzy mieli briardy i tam właśnie zakochałam się w Brydzi, nie było odwrotu postanowiłąm ją mieć i stało się. Później okazało się, że jest bardzo bojaźliwa, no a po paru miesiacach okazało się, że ma chore nerki.:placz: Ale nie poddajemy się walczymy i z bojaźliwością i z nerkami, Brydzia trzyma się dzielnie a ja jej w tym pomagam. Kocham ją bardzo i myślę, że będzie dobrze. Kocham wszystkie psy, ale myślę, że briardy są najwspanialsze:loveu: