brydzia
Members-
Posts
530 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by brydzia
-
Jestem zakochana w Cudaczku.:loveu: Trzymam mocno kciuki za psiórkę, chialam go adoptować ale mój TZ wybil mi to z glowy.:mad: mamy już jednego jest chora na nerki, więc nas to trochę kosztuje, no i stwierdzil, że nie stać nas na drugiego:placz:.Kibicuję Ci Cudaczku mocno znajdź wspanialy domek. Ja swoją drogą pytam też znajomych, lecz na razie nic z tego.
-
Opowiadał w samych superlatywach:loveu: Dokładniej umówimy się może w przyszłym tygodniu. Bardzo miło będzie mi będzie poznać nowe futrzaki z Leszna:lol: Koło Was jest prawdopodobnie ogrodzony teren (przedszkle), może spotkamy się tam, łatwiej będzie mi podjechać jednym, niż Wam w trójkę a i być może Haron do nas też dołączy.
-
Znam Cię ze słyszenia, w pobliżu miszka mój kolega, który ma haskiego Harona, opowiadał mi o Was. :eviltong: Spotkamy się bardzo chętnie, tylko w ten weeked wyjeżdżamy. Napisz w jakie dni Ci pasuje. My popołudniami chętnie po 16,tylko nie w poniedziałek bo wybieramy się do fryzjera pierwszy raz, będzie przeżycie, tym bardziej ,że moja zmora jest strasznie bojażliwa ale chyba jakoś przezyjemy. jak nie wyjdzie w ciągu tygodnia to możemy spotkać sie w następny wekkend. Mam nadzieję, że twoje psióry nie są agresywne , bo mója tchórzliwa baba jest przyjacielsko nastawiona na wszystkie zwierzaczki.
-
Cześć! Nareszcie ktoś z Leszna. :multi: Mieszkamy na oś. Rejtana, mam 18 miesięczną briardkę, która uwielbia się bawić z psami.
-
Dzięki za porady, wszystkie już sprawdzałam i udawałam, że mnie Brydzia nie obchodzi i z tym podchodzeniem pomału do stracha. Moja kochana psióra jak się czegoś wystraszy to nie zwraca uwagi na nic i na nikogo tylko zwiewa co sił w łapach, więc przy blokach nie mogę jej spuszczać ze smyczy bo sobie wariatka jeszcze coś zrobi. :mad: No ale ja jestem cierpliwa i uparta prawie jak ona :eviltong:,jest to nieraz wyczerpujące zależy od napotkanych strachów ale na szczęście już niedługo się będziemy męczyły w mieście, najprawdopodobniej na wiosnę będziemy mogli się przeprowadzićjuż na wieś, więc wszyscy będą szczęśliwi. Już moi przyszli sąsiedzi pytali czy Brydzia będzie w domu, bo oni sobie nie wyobrażają psa w domu.:crazyeye: A my nie wyobrażamy sobie psa przed domem ha, ha:cool3:
-
Pisałam już kiedyś o tym ale po krótce przypomnę W grudniu ubiegłego roku kupiliśmy briarda, śliczną 4 miesięczną po niedługim czasie okazało sie, że była najprawdopodobniej żle socjalizowana bała się ludzi, samochodów, poprostu wszystkiego co się rusza oczywiście w mieście, bo na wsi gdzie niedługo się przeprowadzamy jest pogromcą pilnuje domku i nie tylko. Dla ludzi, których zna po roku pracy jest bardzo przyjazna, kochana ale każdy obcy chce ją zjejść. :diabloti: Radziliśmy się behawiorysy, brała leki na uspokojenie i wyciszenie i nic, byłyśmy na szkoleniu było trochę lepiej, ale niestety przyszedł sylwester, strzały i na nowo się zaczęło. Wczoraj wieczorm myslałm, że dostanę szału, ciągła i zwiewała do domu, tak przy okazji to Brydzia ma chore nerki i na dworzu muszę pilnować, żeby zrobiła siusiu (bo strasznie się ociąga). Nasze spacerki w chwili obecnej wyglądają tak, że idziemy spokojnie do chwili aż coś lub ktoś nie pojawi sie na horyzoncie, wtedy szybkie zwiewanko do domu. Zaznaczę, że na żadne jedzenie, zabawki nie reaguje, nawet na moje prośby lub groźby też nie:angryy: Pełna panika. Skończył mi się pomysły, może ktoś mi podpowie bo ręce mi opadają.
-
Moja Brydzia nie chce się wysiusiać, kuca na chwilkę zrobi parę kropek i koniec. Dwa dni temu zdarzyło sie wysiusiać porządnie ale na tym koniec. Weterynarz mówi, że jak tak dalej będzie będziemy musieli ją nawodnić, ale ja nie chciałabym jej dodatkowo kłuć. Tak i tak dzielnie znosi zastrzyki. Jeżeli chodzi o jedzenie to też jak jej nie dam z ręki to nie bardzo. Trzymam kciuki za wszyskie pisurki :calus:
-
Bardzo mi przykro. :-( Trzymaj się Waszko. Jesteśmy z tobą:buzi:
-
Trzymaj się malawaszka, jesteśmy z tobą:calus:. Bardzo mi przykro czytać tak złe wiadomości:bigcry:
-
witaj sylwiasong. Bardzo Ci współczuję z powodu twojej psinki.:-( Ja niestety też mam ten sam problem, moja Brydzia (briard) ma 17 miesięcy, kupiliśmyją gdy miała 4 miesiace a o chorobie dowiedzieliśmy się w wieku 6 miesięcy. Była dokładnie taka sama sytuacja jak u Ciebie , psinka nie chciała jejść i pić. W tej chwili Brydzia jest pod stałą opieką weterynarza, wydaliśmy też dużo pieniążków, ale cóż nie robi się dla ukochanego stworzonka. Ponieważ mam już dorosłego syna ją traktuję jak moje młodsze dziecko. Trzymam kciuki za Ciebie i Sonie.