to jush szosty dzien a o Tobie zadnych wiesci... wczoraj jak bylam w schronisku to wzielam Salwka i poszlam go szukac bo moze jeszcze sie tam gdzies paleta... bylam we wszystkich miejscach w ktorych z nim bylam i w ktorych on moglby byc ale jego nigdzie nie bylo.. przez chwilke kilkaset metrow ode mnie nawet mi sie zdawalo ze go widze bo biegl sobie jakis rudy zwierzaczek ale jak go zaczelam wolac po imieniu to nawet lebka nie obrocil ani nie przystanal wiec chyba to nie byl on... nie mam pojecia gdzie on moze byc...
od tego jestesmy w schronisku ;] ale jak jush bylo powiedziane tu wiele razy Dussi teraz jest pewnie o wiele szczesliwsza w psim niebie... wreszcie moze tam odpoczac, zapomniec o tych wszystkich koszmarnych chwilach w swoim zyciu...
ja wogole jush nie mam kasy na komorce :P jak se zasile to wysle esa ;) ale zanim se kupie ta karte zasilenia to Bosek jush dom znajdzie ;) nie no postaram sie jak najszybciej zasilic ;)
biedna mala... dobrze ze choc przez ta chwile w schronisku mogla poznac dobrych ludzi ktorzy wyciagaja reke nie po to zeby uderzyc ale po to by poglaskac i przytulic...