-
Posts
5561 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dzodzo
-
szczeniak dobermana w schronie w Bytomiu:placz: kopiuję: W Schronisku w BYTOMIU czeka na dom ok 4 mcy Piekny Doberman Piesek. W tej chwili maluch jest na kwarantannie,ale w przyszlym tygodnio mozna go zabrac. Zdjec niestety w tym schronisku robic nam niewolno!! Tel do Schroniska o32/3952176 BYTOM-Miechowice ul Łasczyka tu załozony wątek [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=67061[/URL]
-
daje go na Nadzieję dobermana-nic więcej nie wiadomo o szceniaku?
-
ja tez oststnio odkryłam dopiero ten topic i naprawde daje sens dzialaniu!!! witamina M, bezpieczny dom i "swój "człowiek i z tych wystraszonych, zabiedzonych stworzeń robią się psie piekności:loveu:
-
dogomaniacy!!potzrebna pomoc!jeśli to belg proponuję uderzyc na forum miłośników tej rasy!!!!!!!!!może ktoś z dogo podrzuci jakies namiary!
-
ROZA-Chora dobermanka dostała szanse na nowe życie w Niemczech!
dzodzo replied to aisaK's topic in Już w nowym domu
tu jeszce byly male poprawki więc aktualny link [URL]http://www.allegro.pl/show_item.php?item=197009842[/URL] -
ROZA-Chora dobermanka dostała szanse na nowe życie w Niemczech!
dzodzo replied to aisaK's topic in Już w nowym domu
[URL]http://www.allegro.pl/show_item.php?item=197009842[/URL] dziewczyna na allegro -
ROZA-Chora dobermanka dostała szanse na nowe życie w Niemczech!
dzodzo replied to aisaK's topic in Już w nowym domu
moge ją oglosic na Allegro ale potzrebuje info zebranych do kupy i do kogo kontakt etc.wszystko co o niej wiemy i co powinno się znależć w allegro -
no to czas na moja staruszkę Beję(dobermanka, ok 8-9 letnia ktora wypatrzylam na dogo w schronisku na drugim koncu Polski) tu pogryziona, z cycuchami do ziemi,chora w jeszcze w schronisku: najgorszy byl strach w oczach i wiecznie stulone uszy, podniesienie patyka czy bardziej gwałtowny gest powodowało paniczny lęk u niej, mysle ze w poprzednim życiu jej codziennoscia byl regularny wpie.... [IMG]http://img526.imageshack.us/img526/7275/dsc24944xxlq8.jpg[/IMG] fizyczne zmiany sa mniej widoczne ale moja dziewczynka juz umie sie usmiechać a nawet śmiac:) [IMG]http://img218.imageshack.us/img218/3015/200702170149bo9me3.jpg[/IMG] [IMG]http://img518.imageshack.us/img518/6392/200701010013xc6.jpg[/IMG]
-
z wieloma poglądami tutaj musze się niestety zgodzic:shake: ja wychowałam się na takiej wsi-miasteczku i do dzis tam mieszkam,odkąd pamiętam w moim domu byly rasowe psy, do tego kundelki i koty.I pewnie zawsze bylismy pod tym wzgledem troche za dziwaków traktowani, tak sobie myłse ze w oczach sąsiadów to tak musi wygladac.No bo moja babcia, jakies 30 parę lat temu mieszkając na wsi spała w łozku z dobermanem...mój dziadek z tatą jeździli motorem WS-ką po wsiach okolicznych, zeby wybiegac kolejnego dobermana ...psy i koty byly regularnie szczepione, dostwalay witaminy i preparaty, nie rozmnazaly sie bez sensu(kotki dostawaly tabletki antykoncepcyjne odkąd pamietam-o sterylkach jescze chyba nie bylo tak slychac jak dzis), pewnie moja rodzina byla jedyną "na rejonie", która hodowała psy rasowe.Czasy sie zmienily, miejscowosc tez, coraz więcej luzdi z miasta się tu przeprowadziło, coraz więcej rasowych psów z ktorymi sie chodzi na spacery i do lasu. Ale mentalności starszego pokolenia i części mlodego nic nie zmieni:uwiązane na łancuchach ujadające, zdziczale, nigdy nie spuszczane psiaki-mój niby dobrze sytuawany sąsiad mieszkający w slicznym domku z slicznym zadbanym trawnikiem trzyma od kilku lat psa w malenkim kojcu za garazem, nigdy nie widzialm tego psa na wolnosci, mozna sobie do niego gadac, inny wymienia "na nowszy model"psy tak mniej więcej co 3 lata-Bóg jeden wie co z nimi robi?raczej nie szuka im nowych domów...Zakopywane żywcem kocięta czy szceniaki to juz norma...i suka musi miec koniecznie male, bo zglupieje... A ja wariatka zamiast trzymac moja bandytke-dobermankę w kojcu, łaże z nią na smyczy po wsi i tzrymam na kanapie.A moja mama dokarmia psy sąsiadów i wałęsające sie koty.I zawsze zwierzęta byly w mojej rodzinie czlonkami rodziny i te rasowe i te przygarniane kundelki.
-
tak, to cos w tym sensie-silna anemia, niedokrwistosc, jakas pochodna białaczki-stad jej słaba kondycja, szybkie męczenie się-czerwone krwinki transportuja krew do serca a jak ich nie ma serce nie ma co tłoczyc:shake: jestem dobrej mysli, Beja to staruszka(8-9 lat?)-sądzac po zębach, których z jednej strony prawie nie ma (mój szczerbol)ale kochamy ją i ma u nas zasluzona emeryturę, byle tylko zdrówko dopisało!
-
nie stwierdzono babeszi w krwi, więc kleszcze odpadaja-początkowo wet bral pod uwagę krwawienie żoładka i wykrwawianie się wewnętrzne(np. wrzód, który uszkodził ścianki) bo Beja słabła w tempie zaskakującym, miała białe błony śluzowe-czyli kompletny brak czerwonych krwinek, wyniki były-jak to określił "śmiertelne".Powiedział ze zrobi wszystko, żeby żyła mimo,że juz jedna noga była na drugim świecie:shake: to byl tak szybki proces, ze z samochodu do lecznicy kilka metrow jescze przeszla ale juz nie wyszla o wlasnych siłąch tylko zaniósl mi ją do auta, zebym mogla ją przetransportowac do drugiego miasta gdzie juz czekali z krwia. co drugi dzien robimy teraz morfologie i wyniki sie systematycznie polepszają, po konsultacjach lekarze orzekli ze to przypadek autoagresji, tzn sam organizm Bei zaczął zwalczac jej czerwone ciałka w krwi stąd niedokrwistośc i osłąbienie, ktora niestety moze wrócic ale teraz Gwendolina jest pod ciągła kontrola i będzie mozna zareagowac natychmiast lekami.Być moze ona chorowala na to juz od dawna, tylko sama zwalczała te ataki albo nie byly tak silne. a wet jest po prostu niesamowity-bardzo zaluję ze wczesniej do niego nie trafiłam-był nawet gotów dzwonic do Mielca po historie leczenia Bei
-
jakie nowe wieśći u Zojki?? pojutrze mija nam 3 miesiąc z Bejka!!!! na szczęscie mogę napisac tu dobre wiesci, bo tamten tydzien zacząl sie dla nas koszmarnie-Beje zaatakowała choroba i tylko cud w osobie wspanialego lekarza, który mimo skończonej pracy i późnej godziny poruszyl swoje znajomosci i zorganizowal błyskawicznie krew do transfuzji sprawił, że przezyła tamtą noc i jest lepiej, wyniki ida w gore chociaz jeszcze wciąz ponizej dolnej granicy normy.Słabiutka i na lekach ale się trzyma. Rekonwalescentka: (zaznaczam, ze jestem na ogół przeciwniczka spania psów w łozkach-ale ta sie rzadzi Bejus jak zostaje w domu sam z kotem:evil_lol: ) [IMG]http://img101.imageshack.us/img101/318/200703020052lf4.jpg[/IMG] [IMG]http://img524.imageshack.us/img524/6466/200703020056ef0.jpg[/IMG]
-
ROZA-Chora dobermanka dostała szanse na nowe życie w Niemczech!
dzodzo replied to aisaK's topic in Już w nowym domu
Boze co za ludzie, ja Beje woże co dwa dni na badanie krwi....biedna suczyna, co z nią bedzie...