Jump to content
Dogomania

Foksia i Dżekuś

Members
  • Posts

    6820
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Foksia i Dżekuś

  1.     doda nie zaszkodzi ani Maszy ani Makili bo są jeszcze ludzie którzy widzą i rozum swój mają.
  2.     Hotel nie ma obowiązku ogłaszac psa, a Długi jest moim podopiecznym i ja za niego biore odpowiedzilność . Rafik napewno jest ogłaszany przez osobe,która ogłasza psy w Racławicach i prosze sie o nie nie martwic bo nic złego sie im nie dzieje. Schronisko w Racławicach jest systematycznie przez inspektorów KTOZ odwiedzane. I jesteśmy zadowolenie z współpracy. Długiego miał zabrac do domu do swojej rodziny wolontariusz z Mysłowic ale sie wycofał. Czy dlatego ,że informowałam,że bedziemy robic kontrole poadopcyjna?
  3.     Dziekuje za link ,na fb jest wiecej zdjec i jednak Rafik tez jest psem z Woli Batorskiej bede myslec jak go zabrac.
  4.     Namiary na pw , drugiego niestety nie moge zabrac ,napewno nie jest z Woli Batorskiej.
  5.     Kudłaty piesek juz w hoteliku . Jechałam po niego wczoraj ale znalazałm w Niegardowie w rowie psa po wypadku .a ze gmina ma podpisana umowę z Racławicami to wspólnie ustalilismy ,że ja zawiozę psa do kliniki w Krakowie ,a ktoś z Racławic przywiezie mi psa do hotelu. A i zabralam go stamtąd nie dlatego, że tam jest źle tylko dlatego ,że osobiście znam tego psiaka bo to jest pies od słynnej A.K. Po przejęciu Woli Batorskiej pomagalismy gminie wydawc stamtad psy. Wiekszosc psów wydaliśmy ale jak byłam na urlopie gmina kilka psów przewiozła do Mysłowic . Niestety nic nie moglismy zrobic bo zarówno KTOZ jak i wolontariusze mieli kilka psów stamtąd na utrzymaniu w hotelach.Mimo to psy ,które mogły byc w Woli do końca roku przeszły do hoteli na utrzymanie KTOZ.
  6.     Ja równiez przepraszam iż nie było mnie tutaj (praktycznie od dawna nie siedzę na dogo)ale znam ostatnie wydarzenie zwiazane z Karlosem jak równiez znam od wielu lata Agnieszke, nie raz mi pomogła wyciagnąć ze schronu starego psa i wzieła do siebie lub umieściła w hotelu. Wiem jak bardzo się niemi opiekuje ,ile serca w to wkłada i podpisuje sie pod zacytwaną wypowiedzią tym bardziej ,że znałam Fenomena bo opiekowałam sie nim w schronisku jako wolontariusz. Pisanie równiez iż Aga chciała sie nad Karlosem znęcać jest krzywdzące i uważam ,ze powinna być za to przeproszona. Dodam ,że znam osbieście rówiez Anete ,od paru lat daje pod jej opikę psy, ja osobiscie jak równiez pod opieką KTOZ i zawsze o nie dbała , jak tylko coś sie z psem dzieje to zaraz dzwoni co ma zrobic ,jakie badania i to my decydujemy o tym ale Aneta ma zapewnione finanse .Jakieś dwa tyg. temu jak byłam chora Aneta dzwoniła do mnie iż suczka Linda bedąca moja podpoiczną jest bardzo chora ,cierpi a wet. powiedział iż trzeba ja uśpic bo i tak umrze tylko bedzie cierpiła . Podjęłam decycje o eutanazji i to ja z wetem podjełam taka decyzje ,nie Aneta bo to opiekun decyduje. Wem iz linka dawno juz by umarła jak by nie opieka i pobyt u Anety .Ponad dwa lata temu w schronisku postawili diagnoze "nowotwór" . Z Anetą udałysmy sie do weta ,tego samego co podjoł decyzję o eutanazji ,zrobilismy badania i okazało sie że żadnego nowotwora nie ma tylko ma nerki chore .Linka miała koło 13 lat. Od dawna już jej nie szukałam domu bo kto by chciał ,dużego ,schorowanego i lejacego psa ? U Anety czuła sie jak u siebie w domu. Po 11 latach w schronisku ,miała ponad dwa lata dom i umarła kochana ,a przy niej była Aneta.
  7.     Pani Kseniu , a można wiedzieć ile pani wpłaciła na Kaje? I czy poddaje pani w wątpliwość faktury na Kaje? Ile Pani ostatnio wyciągnęła psów ze schroniska i opłaca im osobiście pobyt lub leczeni?
  8. [quote name='Majkowska']Dziewczyny, to nie tak że tego kota ktoś szuka, chciałam się poprostu dowiedzieć czy go w schronisku nie ma bo doszły mnie wieści że został oddany przez osobę z naszej rodziny, jeśli tam faktycznie jest to chciałabym mu jakoś pomóc, tyle że przez pół roku utrzymywała się wersja że ten kot został komuś oddany...[/QUOTE] A czy ten kot nie miał na imię Filip i czy był z ulicy Dworcowej może?
  9. Pies nigdy nie był i nie jest pod opieka KToz ,jest pod opieka gminy Niepołomice i czeka w Woli Batorskiej do momentu przewiezieni do schroniska . A warunki jakie tam panuja nie można przyrównać do warunków jakie panowały za pani Anny K. Ludzie tam pracują i opłacani są przez gmina Niepołomice, karmy również tym psa nie brakuje .Sa tez pod stał opieka weta. Pies taki zdredowany został znaleziony i taki pewnie wyjedzie do schroniska .U nas na kwarantannie też nie robi sie psa zabiegów pielęgnacyjnych bo może odnaleźć sie właściciel.
  10. [quote name='Rudzia-Bianca'] Z tego co wiem to na przełomie lata/jesieni nie jestem w stanie podać dokładnej daty w przytulisku przeprowadzona była kontrola . '' Na wiosnę 2012 roku była kontrola zapowiedziana z dutygodnioym wyprzedzeniem . Wolontariusze bardzo mocno wtedy sprzatali ,a część psów została przewieziona do przytuliska w Winiarach. Wtedy to zewzględu na duża ilośc psów koło 70 (a powino ich byc ze 30-40 bo my wydaliśmy przez 4 lata ponad 100) Pani Małgorzata oświadczyła co jest na piśmi ,ze nowych psów nie przyjmuje ,a te co sa wydaje do adopcji. Ciekawa jestem kto zaopjekuje sie psami jak sie stanie coś pani Małgosi lub panu Jurkowi ? Ci co przywozili tam psy ? A i jeszcze jedno - tak są tam psy przerzucone przez Annę K. , wszystkie już w dobrych kondycjach, zdrowe, zadowolone, merdające ogonami i ŻYWE gdyby zostały u Anny K to obawiam się , że by ich już nie było, a jakoś nikt nie kwapił się żeby te psy z Harbutowic zabrać i zapewnić im bezpieczeństwo . Tak Pani Ania przyjechała ,przywiozła około 50 psów i przeżuciał pania Małgosi przez ogrodzenie . I niby kto je miał zabrac ? po co przyjmowali psy ,która anna K. przywoziła ze Szczyt i z ninnych miejsc za które to psy brała pieniądze. I sama Anna K pewnie wpisala sie do zarzadu fundacji Harbutowic_
  11. [quote name='Rudzia-Bianca']Kochani pomagamy, są w czołówce mają szansę - należy im się to na pewno ... Jak głosować Głosowanie potrwa do 7 lutego. Głosować można na kuponach, drukowanych w "Gazecie Krakowskiej" do 31 stycznia i poprzez SMS. Czytelnik może oddać dowolną liczbę głosów na jednego czy więcej kandydatów, ale na jednym kuponie można głosować tylko na jednego kandydata do tytułu "Człowiek Roku 2013". Kupony zawierające imię i nazwisko więcej niż jednego kandydata (z wyjątkiem podwójnej kandydatury) będą nieważne. MAŁGORZATA I JERZY DOBRZAŃSCY (LUDZIE.10) 138 głosów SMS pod nr 72355 o treści LUDZIE.10 [URL]http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/1071488,glosuj-na-ludzi-roku-2013-plebiscyt,id,t.html[/URL][/QUOTE] Tak tak , naleŻy sie tytuł "Ludzie roku " za to ze współpraCOWALI Z ANNĄ K. PRZED kŁAJAEM , BRONILI WŁASNĄ PIERSIA PRZYBYTKU W kŁAJU WSPÓŁPRACOWALI TEŻ Z ANNA K. PO ODBIORZE PSÓW Z kŁAJA , PRZYJMOWALI OD ANNY k. PSY CAŁY CZAS MIMO ZE ZOSTAŁA SKAZANA ZA ZNECANIE SIE NAD PSAMI W KŁAJU ,A W KRAKOWIE TOCZY SIE POSTEPOWANIE ZA ZNĘCANIE ZE SZCZEGÓLNYM OKRUCIEŃSTWEM I MA ZAKAZ PRZETRZYMYWANIA PSÓW.
  12. [quote name='Dorotean']Owszem bywa, że pies ucieknie. Ale tu chodzi o brak informacji , a raczej podawanie każdemu innej informacji, co jest szczególnie nieuczciwe w waszym wykonaniu bo i iwoniam i ty Foksiu i Dżekuś zawsze za brak informacji lub opóźnienie w podaniu informacji w takich sytuacja strasznie sekowałyście winnych. Słowo kłamca było w waszym repertuarze najłagodniejsze. Robiłyście w podobnych sytuacjach dosłownie lincz na watkach. Więc przy takim podejściu do tematu to pierwsze co w dniu odzyskania Trufelki powinna zrobić iwoniam to udać się z sunią do weta i zrobiwszy zdjęcia u weta zamieścić je natychmiast na stronie. Wybacz ale "informacja" o wykąpaniu i wygroomowaniu Trufelki po tak licznych sprzecznych informacjach wcale nas nie uspokoiła. A ludzie maja prawo pytać iwoniam tak samo jak ty czy ona wypytuje a raczej często przesłuchuje innych. po tych krętactwach zasada ograniczonego zaufania do iwoniam jest w pełni uzasadniona.[/QUOTE] Dorotean ,a ty nawet nie masz odwagi pisać pod starym nikim tylko zakładasz nowy na potrzeby siania na watkach :evil_lol:
  13. [quote name='Malgoska']Po tym wpisie jestem niemalże pewna, że Trufla zaginęła w okolicach starego miejsca zamieszkania Iwony a nie w Rącznej. Brak słów.[/QUOTE] Małgosia ,a nie słyszałaś o historiach psów ,które po adopcji uciekały z nowego miejsca na stare śmieci? Ja O TAKICH HISTORIACH SŁYSZAŁAM NIE RAZ . Swego czasu Magda H. osobiście zawoziła psa do nowego domu bo starsza pani umarła i szukała kilku zwierzęta domy.Pies był przygarnięty przez ta starszą panią, mieszkali gdzieś za huta ,a potem pies został zawieziony gdzies pod Skawine . Dwa razy uciekał z nowego domu i koczował pod domem starszej pani .
  14. W Racławicach juz dość długo przebywa pekińczyk bez oczka ,czy ktoś mógłby mu pomoc. Wyślę zdjęcia na maila jak kogoś zainteresuje z forum pekińczyków.
  15. [quote name='AgaG']majku napiszę Ci na pw ale już nie dziś, bo padam na nos. :) Tu powiem tylko tyle, Olę K. znam od wielu lat i ogromnie podziwiam za to, z jakim sercem, mądrością i odpowiedzialnością ratuje zwierzęta. Oby więcej takich ludzi, świat byłby lepszy wówczas.[/QUOTE] Ja również znam panią Olę niedanego psa starego i chorego wzięła z naszego schroniska i leczyła do końca za swoje pieniądze. Każdy pies u niej jak trzeba ma masaże (jak jest niepełnosprawny) ma wszystkie potrzebne leki i opiekę weterynaryjna . Jeszcze niedawno u pani Oli było 10 starych psów oraz kilka kotków. Dlatego wiem ,ze teraz kiedy znalazła taka biedę należy jej pomóc. Sunia jet młoda ,wiele przeszła i mam nadzieje że będzie zdrowa i znajdzie kochający domek ,który jej wynagrodzi to co do tej pory przeszła. Aga przyślij mi zdjęcie suni ,jej historię ,taka do ogłoszenia . Poproszę w KTOz o ogłoszenie suni na na stronie oraz o udostępnienie subkonta bo wtedy będzie można ogłosić zbiórkę funduszy w gazecie.
  16. [quote name='Ank@']Ogarnę się i za 2-3h zrobię wydarzenie na fb, ogłoszenia i plakat...[/QUOTE] Bardzo Aniu dziekuje .
  17. [quote name='niepokolorowanka']Zrobiłam sobie dwugodzinny spacer po os Hutniczym, Stalowym, Willowym i Ogrodowym, ale nie widziałam żadnego małego rudego pieska. Jeśli ktoś zrobi plakat, to mogę pomóc w rozwieszaniu po starej części Huty.[/QUOTE] Dziękuje bardzo za pomoc .Wiedziałam ,ze pies najprawdopodobniej jak tylko go znajde podejdzie do mnie ponieważ mnie zna ,Jak dwa lata temu trafił do schroniska po wypadku i przerażony to starałyśmy się raz w tyg. wyprowadzać go na spacery choć było trudno bo ze strachu gryzł. Potem już było coraz lepiej ,, po roku sam pchał się na spacer i cieszył się z każdego kontaktu z człowiekiem . Potem został przeniesiony na inny boks ,którego wyprowadzały młode wolontariuszki .Dawno nie byłam u Maczo ale ostatniej niedzieli jak się okazało ,ze tego boksu dawno nikt nie wyprowadzał to wzięłyśmy cały boks na spacer .maczo i inne psiaki nas poznały . Kiedy wczoraj byłam w schronisku i zobaczyłam ,ze psiaka adoptuje starsza pani , która była z sąsiadką bardzo się ucieszyłam ,a Maczo również był zadowolony i wy przytulał się do mnie . Jak pani wczoraj zadzwonił ,ze pies uciekł jej między nogami jak przyszła sąsiadka to od razu mi się zrobiło słabo ale nie mogłam jechać bo miałm jeszcze umówione interwencje . Dzisiaj pojechał tam i rozmawiałam z sąsiadkami ,wiedziały ,że pies uciekł bo starsza pani szukał go razem z sasiadką (starsza pani mówiła ,ze widziała go pod śmietnikiem ale jak zaczęła go wołać to uciekł)ale powiedziały ,że psa nie widziały . Nagle patrze ,a maczo idzie w strone bloku ,zaczęłam na niego wołać i szłam w jego kierunku ,a on zatrzymał się ale zaczął biec za blok ,pobiegłam zatrzymałam się i usiadłam wołając psa po imieniu jak głupia Maco ,maczo to ja nie poznajesz mnie . Maczo się zatrzymał ,obrócił do mnie , chwilkę popatrzał ,i nagle zaczął biec w moja stronę . Wpadł w moje ramiona i cieszyliśmy się razem jak głupki. Poinformowałam pania jak ma postepowac z psem ,ze musi go trzymać na smyczy jak będzie otwierac drzwi ,a przede wszystkim kupić adresatkę . Maczo cały czas siedział koło mnie i nawet szyneczki nie chciał jeść taki był zestresowany. Mam nadzieje ,ze państwo poradzą sobie na początku dopóki pies się nie oswoi z nowa rodzina . Przepraszam ,ze dopiero pisze ale godzine temu wróciłam do domu .
  18. Bardzo proszę wszystkich z okolic Nowej Huty ,a dokładnie osiedla Hutniczego: W wczoraj został adoptowany z krakowskiego schroniska mały rudy piesek imieniem Maczo. piesek trafił dwa lata temu po wypadku ,był zupełnym wypłoszem ,który gryzł i nie chciał chodzić na spacery tak bardzo się bał .Dzięki pracy wolontariuszy pies przeszedł metamorfozę , na spacerki jest pierwszy i do głaskania pierwszy . Piesek przy otwieraniu drzwi wymknął się starszej pani i uciekł . :-( Jak by ktoś widział lub coś wiedział proszę o kontakt 602-118-659
  19. [quote name='KrystynaS']No to może jednak coś ostrego połknęła, pozbyła się tego (wymioty, biegunka) i już nie krwawi z przewodu. Oby to było właśnie tak. Teraz jeszcze ją nawodnić kroplówkami, jakiś antybiotyk czy inny p/zapalny bo czort wie co ona tam zeżarła i miejmy nadzieję, że będzie dobrze. Foksiu ciarki mi przebiegły po skórze. Ale już dobrze a w każdym razie lepiej? [B]Z d r o w i a [/B] życzę Moni i jej Pani lub może raczej życzę Foksi i Jej suczce. Ściskam kciuki za Was obie.[/QUOTE] Dziękujemy pięknie za życzenia . Obie czujemy się lepiej.Monia oczywiście dostaje antybiotyki w zastrzyku. Monia wyszarpała w kawałki cały bandaż zabezpieczający wenflon i wyszarpała go. Teraz ma owinięte bandażem elastycznym.Takie ma niestety skłonności .
  20. Z Monia lepiej ,wczoraj już nie wymiotowała ani nie robiła z krwią, z kontrastem się wstrzymaliśmy po pierwsze dlatego ,ze się jej poprawiło a po drugie , że ja wczoraj popołudniu wylądowałam na sorze i gdyby nie przyjazd karetki pewnie bym już tu nic nie napisała. Córka moja pojechała wczoraj z Monia do weta ,dostała kolejna serie zastrzyków i kroplówkę oraz leki do domu . Trzymajcie nadal jednak kciuki .
  21. Z Monia jest niedobrze ,trzymajcie kciuki .Siedzę z nią od wczoraj z przerwami na kroplówce. na razie nie wiadomo co jej jest .Dwa tyg.temu pogorszyło sie jej ,zaczęła okropnie kaszleć mimo iz wcześniej dostawała leki przeciwzapalne . Zrobiliśmy RTG ,nic nie wyszło tylko jakieś cienie ale wetka nie byla wstanie odczytać tego.Dostała więcej leków na odwodnienie oraz nowy lek na serce "cardisure",troszkę sie poprawiło .w niedziel popołudniu zaczęło ja czyścić dostała laremid (dla nas to nic nowego bo ona często tak ma tym bardziej że lubi coś zjeść na polu.(w domu dostaje hilsa na serce i purine na nerki tak jak Dżekuś. Wczoraj w nocy dwa razy ja przeczyściło ,rano zwymiotowała z kawałkiem tak jak by plastiku. Myślałam,ze może połkła kawałek kości -sztucznej do gryzienia bo jej kupiłam żeby nie zjadała nóg i innych znalezionych rzeczy. Potem jej przeszło ,przed wyjściem do pracy byłam z nia dwa razy i nie maiła ani biegunki ani nie wymiotowała. Jak mąz przyszedł z pracy to zawału mało nie dostał całe mieszkanie było we krwi ,nie wiedział co sie stało . Przy nim Monia ze rzygała sie krwią . Natychmiast zadzwonił po mnie ale ja byłam na interwencji wiec przyjechała córka i pojechali do lecznicy .Tam załatwiła sie czysta krwią . Zrobiono krew, zrobiono RTG brzucha ,podłączono do kroplówki. Pech był taki ,ze zacielą sie maszyna do odczytywania płytki i jakiś czas nie można jej było odczytać .Krwe była dobra ,RTG nic nie wykazało.Dostała kroplówki do domu i 3 zastrzyki ,między innymi przeciw wymiotny i przeciw krwotoczny. w nocy 3 razy przeleciała z niej krew spora ilość .od drugiej w nocy jest spokój ,z przerwami podaje jej kroplówki. jak sie powtórzy i nadal będzie załatwiać sie krwią pojedziemy na kontrast .Tylko zastanawiam sie czy to bezpieczne . w ciągu dwóch tyg.dwa razy była prześwietlana , a moja córka jak miała kontrast robiony to prawie odjechała ,natychmiast dostała zastrzyk .:shake: Czy ktoś wie czy kontrast jest bezpieczny w takiej sytuacji? juz nie mówiąc o tym czy to coś da i nie wydam nie potrzebnie pieniędzy bo ostatnio leczenie Dzekusia i teraz Moni mnie wyczerpało. :shake:
  22. [quote name='KrystynaS']Przychodzę odwiedzić Monię. Jak z jej zdrowiem, jak samopoczucie?? Co słychać u Moniusi?? To już rok jak zamieszkała z Wami w Krakowie.[/QUOTE] Monia jak na swoje lata czuje sie dobrze ,cały czas bierze leki na serce ,a ostatnio była troszkę przeziębiona wiec dostawała zastrzyki . Ale każdy wyjazd samochodem dla niej jest stresem ,panicznie boi sie wsiadać do samochodu. Jak juz jedzie leży spokojnie ale wysiadanie i wsiadanie to ogromny stres i panika. Niestety jej przyjaciel Dżekuś żyje juz z wyrokiem z dnia na dzień. Miesiac temu walczyliśmy ponad tydzień o jego życie ,udało sie mimo ,ze wecie nie dawali mi nadziei i powiedzieli żebym sie nie łudziła ,nadal żyje , nosimy go na rekach żeby sie nie przemęczał; bo serduszko juz przestaje pracować ale walczymy o każdy dzień.
  23. [quote name='MTD']Szukam kogoś kto mógłby przeprowadzić wizytę na Wielickiej, okolice Lidla.[/QUOTE] podaj namiary na pw ,adres ,imie i nazwisko oraz telefon ,równiez info dla jakiego psa.
  24. Byłam dzisiaj w hotelu i odwiedziłam tez Misia. Misiu przeszedł metamorfozę i ja najlepiej mogę o tym zaświadczyć bo widziałam go pare razy w schronisku, potem kilka razy przelotem u Anetki ,a dzisiaj na prośbę Salabinki zaglądnęłam do niego i jego towarzyszy . Wygląda ładnie, cieszy sie razem z innymi psami i oczywiście jest tak ruchliwy ,że nie mogłam mu zrobię zdjęcia .Ale przejże możne jednak coś da sie umieścić na stronie.:loveu:
  25. okej ,Renatka dostała juz namiary i sprawdzi domek
×
×
  • Create New...