Jump to content
Dogomania

rotek_

Members
  • Posts

    8997
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by rotek_

  1. na jednym z forum o pozytywnym szkoleniu wypowiadała się kiedyś dziewczyna, która ma labradora mieszkającego w kojcu. Pies pracujący zostawiony sam sobie szybko nauczył się rozrabiać, forumowiczka sama stwierdziła że nie wiele może z nim osiągnąć, gdyż pies zupełnie nie zwraca na nią uwagi. W okresie zimowym może spędzać z psem najwyżej 2h dziennie. Nie każdy pies nadaje się na kanapę, a wiele psów woli spędzać czas w ogrodzie, ale na boga po co kupować/adoptować psy które męczą się w takich warunkach(bo bieganie za ptakami, czy ludźmi zza ogrodzenia świadczy tylko o braku zajęcia). A waracając do tematu zauważyłam że większość takich dorosłych "szczeniąt" po prostu dorastają w hodowli bo jako małe szczeniaki nie zostały sprzedane. Niestety wszystkie psy jakie znam(ale nie jest to regułą) jest trochę źle zsocjalizowana w hodowlach. Taki pies wychowuje się zazwyczaj w obrębie własnej rasy nie poznając nigdy innych przedstawicieli własnego gatunku, a raczej rzadko opuszczają teren hodowli więc często boją się obcego środowiska. Jeśli pies nie jest bojaźliwy czy agresywny to tą socjalizację można szybko nadgonić przy odrobinie chęci i wiedzy
  2. to jeden z moich ulubionych kolorów AmiPlaya, ale w rzeczywistości kolory chyba są trochę inne...
  3. każdy ma swoją teorię. Kilka razy stosowałam takie doradzanie(chociaż psy znałam osobiście i wiem jaki miały charakter) i za każdym razem pomagało. Pies przy odepchnięciu był raczej mocno zdziwiony niż reagował agresją przeniesioną. Problem przechodził w przeciągu tygodnia do dwóch
  4. labek w środę jedzie na kastrację... cały dzień zlatuje nam, nawet nie wiemy kiedy się kończy. Lady w nowym domu sprawuje się ok, jeszcze jest mocno zestresowana ale idzie ku lepszemu;) Z adopcyjnych psiaków można zacząć ogłaszać Zorkę, tylko z dopiskiem że do domu z ogródkiem
  5. też miałam kilka takich przypadków, jest na to dość prosty sposób. Pies uznaje swoje stado(stadem może być jedna osoba lub część rodziny) za swoje zasoby, które zaczyna kontrolować. Stara się odizolować swoje stado od innych osób. Osoba która jest "terroryzowana" przez psa powinna przejąć większość obowiązków nad psem-spacery, karmienie, powinna mieć w kieszeni garść smakołyków i dawać smaka psiakowi za każdym, gdy ten podchodzi do tej osoby. Za każdym razem, gdy pies warczy na daną osobę założę się że robi to w obecności innego członka rodziny. Czyli jest sytuacja-Pani Ania stoi w kuchni, a pies leży obok niej, wchodzi do kuchni pan Adam i pies zaczyna warczeć, wtedy pani Ania powinna odepchnąć od siebie psa, najlepiej nogą nie używając ręki i nie nawiązując kontaktu wzrokowego. Ważne jest żeby wiedzieć, że kontakt wzrokowy jest nagrodą dla psa i w momencie odpychania od siebie psa możemy popatrzeć się na niego. Wygląda to tak że pies kontroluje swoje zasoby, a zasobem jest stado, wtedy najgorszą karą jest odsunąć go od zasobów. Starałam się to najprościej wytłumaczyć, ale gdybyś miała jakieś pytania pisz na pw
  6. tosia jedzie do domu, właściciele mieli już szczeniaka, mają domek z ogródkiem, w domu cały czas ktoś jest. Poprzedni pies odszedł na mocznicę...
  7. trochę zbaczając z tematu, przypomniała mi się sytuacja z mojego miasta. W Świdnicy jest kilka podajników, gdzie można za darmo wziąć papierowe worki na psie nieczystości. Znajoma podczas spaceru z psem podchodzi do podajnika i bierze kilka torebek na zapas(nigdy nie wiadomo ile pies zużyje podczas jednego spaceru). Znajomą zaczepia starsza kobieta, fachowo zwana [I]moherowym beretem,[/I] i pyta się: -"Pani też bierze te torebki na pieczarki?" :crazyeye: a później spacerowicze dziwią się że podajniki są cały czas puste:diabloti: ------------------------------ ktoś używa torebek biodegradowalnych? Zastanawiam się czy rwą się tak jak torebki z trixe, które często pękają w łączeniach...
  8. niestety za szybko cieszylismy się Arliego leczy inny wet niż do tej pory, ale postępów nie ma. Mięsień sercowy praktycznie nie reaguje na podawane leki, pytaliśmy się czy wizyta u kardiologa coś pomoże, ale sam weterynarz stwierdził że moga co najwyżej zrobić EKG ale z leczeniem nie będziemy mieli dużego pola manewru. Na razie zaczęliśmy eksperymentować leki, może któreś pomogą. Dzisiaj rozmawiałam z pracownikiem na temat Megan-nie jest dobrze...ona dosłownie znika w oczach, w ogołszeniu jest podane że Megi waży ok 8 kg...co najwyżej 4kg. Jest znerwicowana, dużo schudła, na jedzenie rzuca się jakby nigdy nie jadła, a dostaje sporą dawkę....dom jest jedynym ratunkiem
  9. [quote name='mari23']znalazła się? bo jeśli to ten "hotelik" do którego kiedyś ta mina odwiozła spora ilość psów, to boję się o jej los :([/QUOTE] mari o jaki hotelik chodzi??? ja miałam na myśli hotel "Kubuś" w Szymanowie k. Kątów Wrocławskich-naprawdę dobry hotelik. Wiem że przyjmują psy bezdomne z gmin, ale w małych ilościach, a warunki w hoteliku są świetne, byłam i sprawdzałam
  10. mamy w schronisku mixa labradora...śliczny czarny chłopak, ze smyczą chyba nie wiele miał kontaktu, ale szybko się uczy...do dzisiaj chodził na flexi,ale czas zmienić mu smycz na zwykłą parcianą, żeby nie nauczył się ciągnąć-niestety automaty sa świetnymi "nauczycielami" do nauki ciągnięcia Labek na razie bardzo ładnie chodzi na smyczy, jak zablokuję mu automat od razu staje w miejscu i czeka. Trzeba mu nadać jakieś imię, kastracja, szczepienia i niech pędzi do domu, bo jest uroczy- chociaż powiem że labki nie należą do moich ulubionych ras-ten jest fajny:evil_lol: Zdjęcia w sobotę, wtedy ogonek pomoże mi go ustawić do fotek, Robert nic a nic się na tym nie zna:diabloti:
  11. kiedyś ktoś polecał mi, że karmy dla psów aktywnych świetnie poprawiają witalność przy staruszkach i rzeczywiście podziałało. Starsze psy odzyskiwały trochę młodości, ale wet powiedział mi że te karmy są gorzej trawione przez staruszki i obciążają (chyba?!) wątrobę. Przy zmianie karmy adult, activ i senior widać różnicę w zachowaniu psa, ale jednak przekonałam się, że lepiej zachowywać odpowiednią karmę do wieku psa.
  12. Powodzenia u wetów, zaproście jeszcze rodzinę do wizyt w lecznicy to jakoś tam dacie radę;)
  13. boguś to dobry wybór, ale daj to zdjęcie zza krat....qrcze jakoś ludzi bardziej chwyta coś takiego... Arli ma się trochę lepiej, pojechaliśmy do innego weta i kazało się że arli powinnien dostawać dodatkowo zastrzyki-zadziałało! Nie kaszle już pół dnia!
  14. niestety nic nie wiadomo, malawaszka zadzwoń do urzędu gminy i zapytaj się gdzie odwożą bezdomne psy. Tak będzie najprościej. Wiem że część wrocławskich gmin oddaje swoje psy do hoteliku dla psów ogonek, myślę że można odświeżyć ogłoszenia pamira i lady, zwłaszcza z tym zdjęciem jak smutna leży w posłanku. Było kiedyś kilka zapytań ale skończyło się na telefonach
  15. kaskę trzymaj, jeśli trafi się jakiś płatny transport sama wiesz ile to kosztuje, czasami nawet po 700zł W uciechowie spokój, trochę rozluźniło się więc mamy więcej czasu na remonty.
  16. jeśli będzie taka potrzeba to mogę przeznaczyć 30 zł miesięcznie na juranda, moja dotychczasowa tymczasowiczka znalazła już dom więc mam na razie trochę luzu w oszczędnościach. Ada może wrzucić wydarzenie na facebooku to zawsze działało
  17. jak troche zrobiło się cieplej to ruszyły i adopcje i spacery.
  18. hmm...o Azarze wiesz??? Joszir raczej zostaje w DS! Myślę, że któryś ze szczeniaków pójdzie, jest spore zainteresowanie Nelly, więc wszystkim mówię że mamy małe czarne suczki, może ktoś przyjedzie i adoptuje suczki. Aha, pochorował się Loki. Dzisiaj był apatyczny i nic nie jadł, wet kazał go poobserować i jeśli do jutra mu nie przejdzie jedziemy na kontrolę...
  19. niestety z Arlim się mocno pogorszyło... Tabletki na serce nie dają żadnych rezultatów, kaszel mocno się pogłębia. Mamy wrażenie, że chłopak cierpi;( Szkoda nam go strasznie, kazdy kto przychodzi do biura zostaje przywitany przez Arlika, jego słodka mina wynagradza wszystko. Brał na próbe jakieś tabletki, ale nie zadziałały, a kaszel postępuje...jutro kolejna wizyta u weta...oby cos poradził na serducho Arlika
  20. na razie cisza, ale cieszę się bo przez ostatnie dni trochę psiaków poszło do nowych domów, widać że trochę udało się rozluźnić miejsca w schronisku. Z gorszych wieści -Nelly, nasz szczeniak-albinos [IMG]http://fotoo.pl//out.php/i108331_nelly3.jpg[/IMG] Kilka dni temu znalazła dom we wrocławiu, niestety dzwoniła jej właścicielka i okazało się że Pani ma objawy alergii. Przez 15 lat mieli psa i wszystko było w porządku. Osoba miała kiedyś robione testy i wyszło że ma alergie na koty, ale nigdy na psy...Rozmawialiśmy i jest jeszcze prawdopodobieństwo, że siedząc u nas w biurze miała kontakt z sierścią kota, w końcu nasza kocia rezydentka Pantera siedzi w biurze całymi dniami. Jeśli okazałoby się, że niestety jakimś cudem Opiekunka Nelly ma alergię na psią sierść, nelly zostanie u nich a oni będą jej szukać domu. Nie chcą jej oddawać do schroniska. Widać, że cała rodzina zakochała się w małej zielonookiej suni...
  21. ogonek, mieliśmy tyle tymczasowiczów i zawsze było wszystko w porządku... głowa do góry....bo gdyby nie ty pewnie masa psiaków nadal siedziałaby w schronisku. poszukamy kogoś na zrobienie zdjęć....
  22. teoretycznie można nauczyć psa przywoływania, ale mam podobny problem z psem ze schroniska. 10 letni pies, który wygląda mi że był psem "samowyprowadzającym się"-tzn troskliwy właściciel otwierał drzwi mieszkania, pies wybiegał załatwić się i wracał do domu-niestety to dość często spotykane w mojej miejscowości:( obecnie jeśli tylko pies poczuje że ma trochę wolności, odwraca się dosłownie na pięcie i biegnie nie zwracając uwagi zupełnie na nic. Jeśli ktoś ma typowy problem z nieprzywoływaniem psa polecam książkę J. Gałuszki "Aria, do mnie"
  23. sam rezonans bez konsultacji to koszt około 900zł rachunek jest już opłacony
  24. zapłaciliśmy niedużo-150zł wstawię rachunek ale teraz jestem padnięta... jeszcze czekają nas spacery... ogormne podziękowania dla justyny, która wiozła Lenę, poświęciła całe popołudnie
×
×
  • Create New...