Jump to content
Dogomania

tangerine74

Members
  • Posts

    181
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tangerine74

  1. [quote name='LeCoyotte']a bo ona jest szczeniaczek:loveu: przynajmniej z zachowania:evil_lol:[/quote] Ktos mnie pocieszył, że sznupy mini poważnieją... jak im dziewiąty roczek zejdzie :evil_lol: Gimlas tez się pasie. Raczej bez związku z samopoczuciem itp. Wiosną co roku mu się nagle na całym swiecie otwiera bar sałatkowy ;) Perz smaczny jest ;) Mlecza tez chetnie by juz podjadł, ale na razie z tym cieńko.;)
  2. A ja widzę :p I wciaz na nowo zachwycam sie szcześciem na pysiach Twoich psów :loveu: Sa takie wyluzowane i radosne, ze nie umiem sobie wyobrazić, że potrafia mieć wrogów (kota i huskiego), o których pisałaś ;)
  3. [COLOR=black]Waszko, dzikie zwierza piękne :p ale te bociany to rzeczywiście ciut Cię oblatują... czas wzmocnić ochronę ;)[/COLOR] [COLOR=black]Eria, skrót CS to calming signals, czyli sygnały uspokajające. OE tez nie umiem rozszyfrować.[/COLOR] [COLOR=black]Asher, jest dokładnie tak, jak piszesz: moi przyjaciele słyszeli gdzieś-coś-kiedyś i uznali, że każdego psa można traktować tak samo. Niestety nie nauczyli niczego swojego psa poza siadaniem i podawaniem łapy na widok smakołyka. Nie zamierzają nic w swoim postępowaniu zmieniać, chociaż to co robią im nie działa. Dla mnie dziwne – dla nich nie. Żal mi ich psa. I boje się trochę o niego, bo gdy niedługo w ich domu pojawi się dziecko, pies będzie karany za istnienie (bieganie, szczekanie, warczenie…), za to że nie umie w domu zachować się spokojnie. :shake:[/COLOR] Vectra, naprawdę wychowanie bezstresowe ma się nijak do klikera i CSów. Jakbyś miała okazję to przyjrzyj sie psom w trakcie kształtowania klikerem jakiegos zachowania. Totalny stres, wielkie kombinowanie, czasem nawet "rzucawka" :multi: Mozna jedynie podyskutować o rodzaju stresu. Sami doswiadczamy stresów motywujących do czegoś i zniechęcejących. Ten przy szkoleniu ma za zadanie motywować, jednak często na poczatku jest dla psa tak silny, że pies się wycofuje. To wyraźnie potwierdza, ze stres JEST. [COLOR=black]Rzeczywiście wymądrzamy się nieźle :p [/COLOR] [COLOR=black]Uświadomiło mi to kilka faktów: nie sposób odczytać napisane przez kogoś wywody bez własnej interpretacji (tu wyjmuję się z worka, do którego sama poczułam się wsadzona ;)) - ten fakt mi się nie spodobał. Za to drugi bardzo mi się podoba: większość z nas myśli podobnie, chociaż z innej strony wychodzi: psa trzeba wychowywać (stresować, motywować, uczyć) i kochać :p Metody wybieramy początkowo trochę na oślep, część odrzucamy, często łączymy różne rzeczy, a nasze postępowanie korygują nasze psy. [/COLOR] [COLOR=black]U mnie na pewno wybór metod był związany z wielkością psa. Nie byłam w stanie karcić tak małego słodkiego pieseczka i przez takie myślenie nie robiłam nic. Narobiłam tym szkody sobie i Gimlemu. Potem poznałam klikerowców i ta metodą szybko zaczęłam uczyć psa. Gdyby metoda dla mnie i tego konkretnego psa okazała się nieskuteczna, to pewnie też nie miałabym dobrego zdania o klikerze :eviltong: W końcu każdy z nas bazuje na swoich doświadczeniach [/COLOR] [COLOR=black]Lekturę "Sygnałów..." polecam uparcie jako pomoc w obserwacji psów.[/COLOR] [COLOR=black]Przyjmijcie to, proszę, jako podsumowanie i zamknięcie dyskusji. Niech nam tu lepiej Waszka foteczki wkleja :p[/COLOR]
  4. Hahaha :) No cóż nie zamierzałam wywołać zadymki. Nie twierdze, ze ta teoria sygnałów uspokajających rozwiąże problemy. Nie wierzę w cuda, tylko w codzienną systematyczną pracę z psem. Piszę tylko, że fajnie ksiażka "Sygnały uspokajajace" uczy obserwować psy i że mi z małymi psami podziałało to szybko. Małe psy mają ten specyficzny problem, że wszystko i wszyscy są od nich więksi i zwykle nie lubią gdy ktoś jest nad nimi - dlatego tak prosto mi było je "rozpracować" zwyczajnie zniżajac sie do ich poziomu. Świeta racja, że jesli ktos zna swojego psa, to mu to zwykle wychodzi samo, a ksiazke polecam jako ciekawą lekturę. AMEN (za Waszką) :p Justa, błagam, nie czytaj tak dosłownie, ze pies pokochał grzebień bo jest do niego po psiemu zaproszony.:shake: Napisałam wyraźnie, że decyduje o tym nagroda, która jest po czesaniu, a CSy tylko obniżają dodatkowo poziom stresu rozemocjonowanego sznupka. Nie widze sensu w stwierdzeniu "becki za becki", ale rozważanie tego jest dla mnie wybitnie teoretyczne, bo Gimli nigdy nie zaatakował innego psa. Zrobiło mi sie przykro z powodu Waszej krytyki i uogólnień w moim kierunku, jednak chce sie nadal tutaj, miedzy Wami, czuć miło. Proszę więc o nie wkładanie mnie do worka z nawiedzonymi idealistami. I wieczornie pozdrawiam
  5. [quote name='Justa']O kurcze :cool3: To mnie zaintrygowalaś :cool3: A jakieś przykłady?[/quote] U nas w domu CSy (calming signals) słuzą głównie w 2 przypadkach, gdy chcemy uspokoic psa i gdy chcemy, żeby do nas podszedł. Wyciągam grzebień, Gimli sie stresuje, wiec ziewam przeciągle, przykucam, odwracam wzrok. Po 5 sekundach mam pelną psią zgodę na czesanie, chociaż on tego nie lubi. Oczywiście o zgodzie decyduje nagroda, która będzie po czesaniu, ale nie gonię psa po domu, nie denerwuję siebie, ani jego - przychodzi, bo po psiemu go zapraszam. Świetnie sprawdza się tez domowe zapraszanie do zabawy psim "ukłonem". Przy takim małym psiaku wychodzi smiesznie:lol:, ale warto. Raz skopałam Gimlego :placz: leżącego w ciemnym korytarzu:placz: Był pisk, płacz i strach. Walnęłam sie obok psa na podłodze na plecach, odwróciłam twarz od psa i czekałam. Po chwili namysłu, z wielką ostroznoscią Gimli podszedł, również odwrócił wzrok, zatrzymał sie, po nastepnej chwili dotknął nosem mojego ucha i usiadł. Wtedy juz sie ruszyłam, ja go pacnęłam nosem w ucho i... znów nastała miłość wielka - przeprosiny przyjete. :loveu: Dla mnie wazne jest pełne zaufanie mojego psa, a dzieki takim "pogadankom" je mam :p Jest tez inny spektakularny przykład - nasz zaprzyjaźniony Frodek. To egzemplarz niedotykalski, którego próśb o niedotykanie nigdy nie szanowano. Od szczeniaka warczał i gryzł, gdy go podnoszono czy dotykano i dostawał kary za warczenie :shake: To oczywiscie poteguje w nim niechęć bycia dotykanym. Raz na dwa tygodnie przygarniamy go na godzinkę-dwie w ramach przyjacielskiej pomocy. Jeden z takich frodosittingów ;) miał nastepujący przebieg: oba psy wskoczyły do mnie na kanapę i rozsiadły sie każdy po innej stronie. Każdego głaskałam po boku z reką przełożoną nad psem. Ta agrazająca ręka tak zdenerwowała Froda, ze mnie ugryzł. Jego reakcja na ugryzienie mnie była przerażająca: on sie mnie bał, chociaz nic mu nie zrobiłam-to on mnie skrzywdził. :crazyeye: Wzięłam smakołyki, potem zabawki, wołałam i... nic. Pies w koszmarnym strachu: uszy po sobie, ogoneczek pod psem, strach w oczkach, ucieczka pod biurko.:crazyeye: Usiadłam na podłodze, bokiem do psa, 2 m przed nim. Kilka razy sie oblizałam, odwróciłam głowę i czekałam w bezruchu. Po niecałej minucie miałam przy sobie zdystansowanego i nieufnego, ale zaciekawionego Frodka. Podszedł zajrzeć mi w oczy, oblizał się. Pokazałam mu, ze wyciagam do niego dłoń, ale go nie dotknęłam. Dałam mu zdecydować i to on dotknął tej dłoni. Po chwili miałam jego łapy na moich kolanach, oczy wpatrzone ze zdumieniem w moje i oblizujacy się psi jęzorek niemal na mojej twarzy. Stwierdziłam, ze też spróbuję i na jego oblizywanki odpowiadałam tak samo. I tak niedotykalski Frodek stał się w naszym domu przytulaczkiem :loveu: bo wie, że uszanujemy jego zdanie. Od tego czasu przybiega się z nami czule witać i za każdym razem sprawdza czy jeszcze umiemy "jezyczkować". Zaczął nawet wskakiwac nam na kolana. Czasem myslę, że emocjonalnie jest pewniejszy siebie u nas, niz u siebie w domu (gdzie jest karany za swoje zdanie). Inny przykład: sznupeczka Fionka, która nie podchodzi do ludzi, bo sie boi, do mnie podeszła od razu, bo nie pochyliłam sie nad nią, tylko kucnęłam bokiem przy niej i jej pozwolołam zdecydować o momencie "kontaktu". Przykładów mogłabym podawac mnóstwo, bo po prostu stosuje CSy na co dzień. Daje mi to ogromną satysfakcję :p Uwielbiam ten moment, gdy pies zaczyna sprawdzać "ona na prawdę do mnie mówi? ona rozumie?" :p
  6. Ta ksiażka nie uczy żadnych metod. Nie poleca konkretnych działań. Ona tylko POKAZUJE co mówi pies. Psy gadają cały czas do siebie nawzajem i do ludzi. Jeśli człowiek chce psim językiem gadac do psa, to po tej ksiazce zrozumie co i jak może powiedzieć. Uwielbiam to :loveu: A najpiękniejsze jest to, ze psy rozumieją i się dziwią :p Zobaczyc zdziwienie własnego psa, gdy nagle z głuchego niemowy stajesz sie dla niego kumaty - BEZCENNE :p
  7. [quote name='chester07'][URL]http://images31.fotosik.pl/216/3051f53435c2bda9.jpg[/URL] małpa czy kot? :evil_lol:[/quote] Kot, kot, na pewno kot :p Nie wiem jak Wasze sznupy małe i duże mają rozwiniętą umiejętność zabawy łapkami, ale wszystkie które widziałam, ze potrafią łapać, robiły to bardzo po kociemu :loveu: Widocznie łażenie po drzewach też podpatrzyły u kotów ;) Z takim kocim wdziękiem ona się wspina :loveu:
  8. A już miałam Ci przyszłość przepowiedziec z tytułu obecnosci bociana :lol: Ten onek, to bardziej na Ciebie i aparat chyba spoglądał, niz na Lunkę. Sądzę, że Ciebie uspokajał, żebys nie sledziła ich (i nie błyskała?). I że był gotów bronić Lunki przed Tobą :lol: Koniecznie przeczytaj sobie te "Sygnały uspokajające". Wiedza z tej ksiażeczki zmienia człowieka :loveu: i dzieki temu pies wreszcie zaczyna widzieć, że ludź coś rozumie.:p No i łatwiej tez przy spotkaniach z obcymi psami stwierdzić czy w ogóle warto podchodzić ;) Kontakty Luny i Pepy przypominają mi kontakty Gimlego i Froda. To Frodek jest ten większy żarłok, zazdrośnik i krzykacz ;) Nie mozna postawić obok 2 misek, bo Frodek wciagnie swoje i ruszy z rębiskami na Gimlasa. Nie mozna głaskać tylko jednego z nich, bo awantura gotowa. Nie mozna zostawić kości do gryzienia, bo bedzie zadymka. Zawsze lepsza jest ta zabawka, którą ma kumpel. Zawsze mozna spróbować ugryźć kumpla w udo. Zawsze warto sprawdzić czy nie da się go wykorzystać (sic!) ;) Za to wodą dzielą sie bez problemu. Potrafią nawet tak, że jeden sie napije, a drugi mu tylko brode wyliże, bo szkoda czasu na drogę do kuchni ;) No i czasem po wojnie o miejsce w kojcu, padają tam razem umęczeni, przytuleni, z brodami na bakier :lol: Ale... niech pojawi sie trzeci pies - samiec. Od razu przechodzą w tryb sfory i jeden za drugiego życie gotów oddać. Tak jak Gimli bronił Frodka cierpiącego z powodu wykałaczki w kiszkach...
  9. Pysiu, uściski urodzinowe :loveu:i gratulacje z tytułu prezentu :p Co do zachowań psów, np. takich [URL]http://img385.imageshack.us/img385/4586/dsc0037rr7.jpg[/URL] gorąco polecam lekturę: Turid Rugaas "Sygnały uspokajające". Myslę, że coś go zaskoczyło i wyraźnie mówi, zeby to cos się do niego zbliżało wolniej. Na pewno po chwili sie przekonał, ze nic złego sie nie dzieje i wyluzował :) Podobał mi sie opis Lunki podbiegającej do Pepy, sprawdzającej czy wszystko OK i merdającej przyjaźnie. Mam nadzieje, ze to już teraz znak, że mała egoistka wyluzowała ;) Zauważyłam, ze Gimli jest bardziej zazdrosny gdy głaszczę innego psa (w sensie samca), niz suczkę. Ciekawe to. Nie mam pojęcia dlaczego tak reaguje. Wczoraj polesiliśmy ;) sie trochę. W lesie pacnęłam sie mocno w czoło: "o, ja głooopia ci... nie wzięłam aparatu" :mad: Tym bardziej, ze pogoda dopisała, a psuń pieknie i fotogenicznie szalał... Za to po powrocie zaczęłam poszukiwaie kleszczy. Wyczesywałam grzebieniem z włosem i pod włos, miziałam uszy, szyję, policzki, brodę, klatę i pachy... aż wynalazłam jednego paskudnika :angryy: na szczescie jeszcze nie wczepionego, ufff... szlag jaśnisty by te potwory :mad::angryy::mad: Doszłam do wniosku, że moze jakaś szczotka z włosiem byłaby lepsza do takiego wyczesywania. Co o tym myslicie? Możecie jakąś polecić? Dzis kawa nie pomaga... śpię na siedząco i usiłuje pracować...:cool3:
  10. Rude jest piekne :loveu: [URL]http://img187.imageshack.us/img187/6479/dsc0011je9.jpg[/URL] Widać, że kawalerowie pognani przez Lunkę do drugiej panny uderzyli;) U nas leje. Czas na trzecią kawę, bo zasypiam na biurku:shake:, a tu pełna mobilizacja potrzebna :cool3:
  11. Wspaniałe "rodzinne" zdjęcia :p [URL]http://images29.fotosik.pl/193/58acb8804c418719.jpg[/URL] Jestem pod wrażeniem zgody i radości, któa panuje w Waszej sforze :p
  12. [quote name='Justa']Moja droga - sznaucer miniatura myśli, że jest wielkości olbrzyma :eviltong: A on się zapiera, bo ma nadzieję, że mu uwagę większą poświęcisz :cool3:[/quote] Widzę to trochę inaczej: wszystkie sznaucery są tego samego rozmiaru we własnym mniemaniu - oczywiście olbrzymiego :lol: Natomiast jeśli o uwagę moja na spacerach chodzi, to zapewniam Cię, że Gimli wolałby jej unikać. W domu jest przytulakiem, na zewnątrz panem świata :lol: któremu nie wiadomo dlaczego smycz przypinają i nie pozwalają panoszyć sie dowolnie po jego królestwie :lol: Waszko, nie dziwię się Twoim nerwom...:cool3: Przy okazji zauważyłam, że ludzie kliker kojarza własnie z bezstresowym wychowaniem rozumianym jako pozwalanie na wszystko :shake: Totalna pomyłka :shake: Świetna metoda odstresowania - zazdraszam :loveu: I za dobranocke o rycerzu pieknie dziekuję ;) Masz juz kawę??;)
  13. [quote name='malawaszka']Tangerine :mdleje: hahh to sie nazywa bezstresowe wychowanie :evil_lol: jak dla mnie za bardzo bezstresowe - a jak kiedyś sobie ubzdura, że zaprze się na środku ulicy to też królowca nie pociągniesz na smyczy????? :mdleje: :lol: [/quote] Ciut źle mnie zrozumiałaś ;) To nie jest tak, że ja pieseczka ratuję z takiej opresji, ani ze nigdy na smyczy nie ciągnę za sobą. Tylko, że jak juz ciagnę go kilka metrów a ten łoś siada na środku i zaraz podrze sobie łapy, dooopsko albo nos o chodnik, to juz wtedy nie daję rady z osiołkiem i czasem go kawałek przeniosę. :razz::angryy::razz: Na środku ulicy raz mi sie zatrzymał, zeby sie otrzepać, osiołek. Oczywiście "smycz szła ze mną", więc on też musiał. :p Ale takie zatrzymanie sie to co innego niz ośli upór :shake: Ogólnie bezstresowe wychowanie uważam za bzdurę. Stres rozsądnie dawkowany jest motywujący i wzmacniający. :p I zapewne dlatego Gimloń upiera sie tylko czasem: rozsądnie dawkuje mi stres i liczy, że sie dostosuję :lol: Justa myslę, że gdyby Gimli był olbrzymem, to by się nie bał wiatru. On sie boi, bo chudzielec jest na długich łapkach i go wiatr przestawia :lol:
  14. Jak ja Gass opisałam? Że zachwycająca, zamyslona? Że eteryczna niemal? [URL]http://images31.fotosik.pl/210/0e0ea273f0fb3e1b.jpg[/URL] No to dodam jeszcze, że wybitnie kobieca, bo zmienna :roflt: Dzie bry ;)
  15. [quote name='malawaszka'] i co? i on się tak zaprze i iść nie chce i Ty go wtedy na rączki bierzesz????? :-o :mdleje: Luneta uwielbia wicher i wtedy skacze jak sceniacek :loveu:[/quote] No własnie: zaprze się i nie chce iść:mad: Potrafi nawet usiąść i siedzieć w nieskończoność:mad: Uparty osioł. Nie pomaga zabawa, wołanie, rzucanie smaczków w innym kierunku, jako nagrody za np. podanie łapy. NIC nie działa :angryy: Bo pieseczkowi przeciez w nos wieje :razz: Pieseczkowi krzywda się dzieje :razz: Czasem go biore na ręce i przenosze 2 metry, żeby ruszyć go z tego najgorszego miejsca. Problem w tym, ze nie mogę go tam zostawić samego i mu uciec. To przy domu nie działa. On bardzo dobrze zna ten teren i nie boi sie tam zostac sam. Pójdzie posznupać w śmietniku, który jest 3 metry od feralnego miejsca, wlezie w krzaczory za śmietnikiem... (czyli wciagnie cos ohydnego), no i co gorsza to jest tuz przy parkingu i co chwilę cos tam jeździ. Nie mogę go tam zostawić.:shake: [quote name='malawaszka'] Mam Pepowe wyniki no i kurna nie wiem co dalej - w lecznicy gdzie robiłam badanie (blisko mnie) rzuciła okiem i "ooo tu dobrze dobrze dobrze, amylaza trochę za nisko, ale nie przejmowałabym się tym, wątroba dobrze, nerki dobrze, mocz dobrze dziękuję do widzenia" :shock: i tak planowałam iść do innej wetki z wynikami więc pójdę bo nie tak do końca jest wsio dobrze bo ALAT jest 108 a norma 3-50 i Amylaza jest 92 a norma 388-1800 - więc nie tak całkiem dobrze :roll: jutro jeszcze odbiorę morfologię. Powinnam sięcieszyć bo tragedii żadnej nie ma, ale liczyłam na rozwiązanie zagadki bąków :lol: może to ta trzustka, tylko to też kurna jak czytałam o trzustce to pies powinien być CHUDY :roll:[/quote] Tak, świetny weterynarz :angryy: Wychodzi pewnie z założenia "JEDYNE - nie szkodzić". W sumie to dobrze, że chociaz tyle.:angryy: Trzymam kciuki za rozwiązanie smierdzącej zagadki ;) I zaparzam kawę :p Zobaczyłam tą fotkę [URL]http://img514.imageshack.us/img514/1326/dsc0106ql2.jpg[/URL] i sie zauroczyłam :p A potem zobaczyłam TĄ :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: [URL]http://img149.imageshack.us/img149/8341/dsc0108uk3.jpg[/URL] i mnie z zachwytu zatkało :crazyeye::loveu::crazyeye::loveu::crazyeye:
  16. [quote name='malawaszka'] i uciekła do mamci [/quote] :loveu: Bo to kochana dziewuszka jest i wie, że mamcia najlepsiejsza, nawet jak się narozrabia ciut wczesniej... :loveu: Przez fochi Gimlonia zaczynam nienawidziec wiatru. Mój uparty osiołeczek nie będzie szedł pod wiatr i koniec. A że wiatr mamy zwykle w oczy, gdy dochodzimy do domu, to powoli furia dzika mnie trafia na osiołka :angryy: Wczoraj mu groziło, że go pociągnę siłą po chodniku. Pokapował się, że siedząc najłatwiej wymusic odpięcie ze smyczy i kombinuje, cwaniak jeden :angryy::mad::angryy: Od dziś bedę go nosić pod wiatr :crazyeye: Oczywiscie też się szybko pokapuje, że upór tak działa. To prowadzi w problemy, a mi chwilowo brak pomysłów, jak je rozwiązać :placz:
  17. Rodzinka szczęsliwa, bo w komplecie :p [URL]http://images32.fotosik.pl/209/2717a37bf5e505e5.jpg[/URL] Nie moge się nadziwic rozmiarom Lordzika:crazyeye: Naf wyglada przy nim na średniaczkę. Drobniutka się wydaje :loveu: Za to Bangi wyczynia z brodą cudowne rzeczy :loveu: [URL]http://images33.fotosik.pl/209/17ec127111c430d3.jpg[/URL] Jakbym Gimlonia po tarzaniu ogladała :p
  18. [URL]http://images27.fotosik.pl/191/7803a4a75c156a36.jpg[/URL] Smukła, zamyślona, zachwycajaca :loveu: Gdybym nie znała sznaucerzych chcrakterków to wręcz mogłaby się zdawać eteryczna :lol:
  19. Dobrze, że z Nafcią lepiej. Oj dobrze :p Trzymamy kciuki za dobry wyniczek :p Jak nie o kupkach, to o siusianiu :lol: Naprawdę psiarze maja wiele wspólnego z rodzicami :lol: I dobrze mi z tym :loveu:
  20. [quote name='malawaszka']nie chce mi się iść do sklepu :p[/quote] O Ty leniuszku ;) Mnie brak kawy by wykurzył do sklepu, a najszybciej brak mleka do kawy :lol: Za to jestem wybitnie odporna na brak chleba czy ziemniaków ;) Pogoda u nas zdechła. Nudny dzień sie w domu szykuje, ale za to przytulny :p Wczoraj Gimloń biegał, skakał i rozrzucał zabawki, podczas gdy drzemałam popołudniowo. Jak zaczął kombinować ze szczekaniem przy drzwiach, to oczywiscie mnie obudził. Zawołałam go na kanapę i po 2 minutach był spokój absolutny:crazyeye:. Psuń potrzebował, żeby go ktoś dotykał :crazyeye:, więc jak zasnęłam z dłonia na nim, to błyskawicznie do mnie dołaczył :crazyeye: Tłumaczyłam mu później, że pies to dzikie zwierze i nie lubi jak mu ktoś wchodzi w jego prywatną strefę. Że psy nie lubią głaskania, przytulania, zasypiania pod kimś :shake: Że to narusza ich swobodę, powoduje dyskomfort i unieszczęśliwia psa. A ten tylko dziwnie sie na mnie patrzył i mocniej wcisnał się pod moja dłoń :loveu::loveu::loveu:
  21. A to ja przepraszam za wymądrzanie :oops: ale w ramach dobrze pojetego dobra psów czasem mnie bierze na taki wykładzik.:oops: Szlag mnie trafia, gdy moi najbliżsi przyjaciele swojego minisznupa straszą, męczą i biją "bo on jest złosliwy" :mad::-(:mad: Furia dzika mnie ogarnia :angryy: Ostatnio juz bez względu na ich uczucia walnęłam im publicznie wykład o tym, że teoria dominacji poległa w latach 70 poprzedniego wieku i tylko w Polsce jest podtrzymywana jako wiedza najświętsza bez żadnych badań ją potwierdzających :angryy: Gimloń ostatnio prezentował takie fochi ;) gdy jego psijaciel u nas w domu nie chciał przestać się bawić. Poszedł pod drzwi sypialni i z błagalnym spojrzeniem z cyklu "ratuj mnie!!!" domagał sie otwarcia tam drzwi - oczywiście w celu schowania się przed Frodziem :lol: Co z tą Twoją kawą? Dalej telefon Ci jej odmawia? ;)
  22. Cudna Zmorka :loveu: A jakaś fotka cudnej Gass z dużymi??? No skoro 4 godziny z nimi szalała, to na pewno się coś fajnego trafiło :p
  23. [URL]http://img168.imageshack.us/img168/4854/dsc0042zy9.jpg[/URL] Prześliczna :loveu: Normalnie jakbym była psem, to bym się przy niej powstrzymać od niegrzecznych mysli nie mogła :lol: Wg mojej wiedzy psy sie nie obrażają. Podobnie jak nie potrafią byc złośliwe, ani sie mścić. To wymaga myślenia abstrakcyjnego choć ciutek, a one się na to juz nie łapią. Psy tylko starają się uniknąć czegoś co miało już miejsce, więc w tym przypadku udają, że ich nie ma. Potrafią wiązać fajkty jedynie w ramach danej sytuacji. To ludzie wmawiaja im zdolność do swoich negatywnych uczuć i zachowań, a psy same z siebie nie są do takich zdolne. Bo to cudowne stworzenia :loveu: Dzis odkrylismy o poranku, że mamy całe stado zwierzatek w domu:lol:: ze spaceru powolutku, jak uparty osiołek wrócił nasz mokry szczurek, pochrumkał jak świnka o ciacho i przeciagnął sie jak kot. :crazyeye: Cały czas wyglądał przy tym jak pies :lol: M męczył wczoraj myszkę do godz. 22. Potem oboje juz chyba byli dość zmęczeni i przestali sie sobą zajmować ;) Zaparzam kawusię i rozpoczynam nowy dzień :p Dzię bry :p
  24. [quote name='malawaszka']to czekam :loveu::loveu::loveu:[/quote] Supergrzeczny Gimli pozdrawia Lunkę :p [IMG]http://img99.imageshack.us/img99/134/dobrarbzdjciaalenieczesnr8.jpg[/IMG] Zdjęcie fatalne - odbijające oczko:mad: Za to jak na niego patrzę to jestem w cięzkim szoku - on ma 2 wcielenia: domowe (jak widać) i "zewnetrzne" (jak sznup szalony) :cool3: To zdjecie było zrobione po wyszczotkowaniu łap :evil_lol: Gimli siedzi z miną z cyklu: "dobra bedę wybitnie grzeczny, ale juz do tego nie wracajmy" :lol: A tutaj wymroził sie wystarczajaco na balkonie i zapragnał ciepła domowego ogniska ;) "No wpuśccie mnie!!!" [IMG]http://img99.imageshack.us/img99/2018/wpuciemnievp4.jpg[/IMG] Zmykam, bo M musi męczyć dalej myszkę ;) Dobranoc :p
  25. [URL]http://img89.imageshack.us/img89/975/dsc0035kx8.jpg[/URL] zdziwiona życiem :loveu::crazyeye::loveu: Jak nie padnę z domku na twarz i dopcham sie do komputera (M jakąś nową grę męczy wieczorami) to wkleję Lunce wybitnie grzecznego Gimlonia ;)
×
×
  • Create New...