-
Posts
14079 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by furciaczek
-
Piegusia już w domku w Warszawie. Trzymamy kciuki za aklimatyzację!
furciaczek replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
[quote name='Aneta Sitkiewicz']Filmik jest troszkę krótki, może uda się następnym razem postawić kamerę gdzieś w kącie, żeby sama nagrywała, aby nie stresować suni, może zobaczylibyśmy coś jeszcze? Przyniosłabym do tej łazienki jakiś koc, żeby tam usiąść z dala od pieska, bokiem i po prostu bym siedziała, wysyłając sygnały uspokajające. Smakołyki można po prostu wolno rozsypać na podłodze (choć nie sądzę, żeby na tym etapie miały jakieś znaczenie - ona jest za bardzo wystraszona) i jeśli będzie chciała, sama do nich podejdzie (prawdopodobnie dopiero, jak zostanie sama). Warto byłoby dać jej wybór - jeśli zechce podejść się poznać, niech ruszy dupsko i niech to zrobi sama, choćby miało to nastąpić po dwóch dniach. Postawiłabym jej tam kuwetę z piaskiem, żeby mogła się załatwić, bo w tym stanie raczej nie wyjdzie chętnie na spacer, a nie powinno się jej do tego zmuszać.[/QUOTE] Filmik na zoomie, spokojnie nie podstawiam przerazonemu psu kamery pod nos :) W jej przypadku lepiej skupic sie na szybszej desyntezacji i klasycznym przeciwwarunkowaniu, juz wczoraj brala smakolyki z reki, dzisiaj bedziemu utrwalac to co osiagnelismy wczoraj a wieczorem bedziemy motywowac sie do zrobienia jednego- dwoch kroczkow w strone czlowieka. Trzeba jak najszybciej zmniejszyc reagcje stresowa i strzal negatywnych emocji na moj widok- taka wyduzona ekspozycja na dzialanie kortyzolu hamuje procesy uczenia sie, uposledza zapamietywanie. Dlatego tak wazne jest podniesiene nastroju i zwiekszenie poziomu serotoniny ( po to ten kalmAid). Sukcesem bedzie jesli w tym tygodniu opusci lazienke, a musi to zrobic bo pranie musze zrobic a w jej obecnosci pralki nie wlacze (cholerstwo dosc glosne. chociaz kupowalam taka co miala byc cicha:roll:). Dobrze ze mam dwie lazienki bo chyba bym na pole musiala biegac w wiadomych celach i kapac sie za pomoca weza ogrodowego. Dzisiaj w kazdym razie reakcja na moj widok juz znacznie spokojniejsza, w nocy rowniez nie opuscila swojego poslanka ( patent na sprawdzenie czy pies zwiedza- rozsypac cos i sprawdzac czy sa slady lapek), zalatwic tez sie nie zalatwila. Zywo spogladala, nie unikala kontaktu wzrokowego i z ogromna niepewnoscia ale jednoczesnie duzym zainteresowaniem probowala wyniuchac co tez tam do jedzenia przynioslam. -
Enia - młoda suczka w typie ON szuka najlepszego domu!
furciaczek replied to joaaa's topic in Już w nowym domu
Allegro moge machnac jak cos. -
[quote name='joaaa']No fakt! I z dogiem. Bo musi czuć respekt, wtedy jest w miarę grzeczna, a jak nie, to dostaje bęcki. ;)[/QUOTE] Oj tam gadasz...przystojny chlop po prostu:eviltong:
-
Iwa już we własnym domu, oby to był ten jeden jedyny!
furciaczek replied to agusiazet's topic in Już w nowym domu
Oj tak, domek bardzo by sie przydal ehh -
Piegusia już w domku w Warszawie. Trzymamy kciuki za aklimatyzację!
furciaczek replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
W chwili obecnej i w nablizszym czasie raczej napewno nie uda sie zbadac pulsu. Jestem prawie pewna ze przy probie kontaktu fizycznego nastapil by atak. Pozniej jak juz sobie zaufamy i dotyk bedzie czyms co sprawia przyjemnosc wdrozymy masaze relaksacyjne, mysle ze to pozowli sie dziewczynie wyciszyc i odprezyc. Niestety nie zalatwila sie ale to bylo do przewidzenia, nie chodzila tez po lazience. Mysle ze zniosla by zmiane lepiej gdyby nie te pogonie i lapanka...teraz trzeba to odkrecic ehh -
Piegusia już w domku w Warszawie. Trzymamy kciuki za aklimatyzację!
furciaczek replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
Mysle ze warto zainwestowac w KalmAid zeby podniesc nieco nastroj dziewczynie bo od tego powinnismy zaczac. Przy takim stresie niestety zahamowane sa w znacznym stopniu procesy uczenia sie, a zeby cos zdzialac musimy ponownie system uruchomic. W pozniejszym okresiemy mozemy przejsc na diete wspomagajaca te funkcje, ale narazie apetyt mamy marny i na efekty diety czeka sie stosunkowo dlugo. A potem mozna reszte preparatu np na bazarku sprzedac czy cos to zawsze czesc kosztow sie zwroci. To malizna wiec dawkowanie niewielkie i butelka 250ml starczy na dluuugi czas, a w nieskonczonosc nie bedziemy przeciez tego podawac. Zobacze jutro czy moja wetka ma ten preparat i gdzie sie bardziej oplaca zakupic, u niej czy np na Allegro. Ceny o ile sie nie myle ok 40-45zl za opakowanie. -
Piegusia już w domku w Warszawie. Trzymamy kciuki za aklimatyzację!
furciaczek replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
Tak bylo przed poludniem : [url]http://www.youtube.com/watch?v=3zK8YGCdApQ[/url] Teraz juz sie nie trzesiemy, spoglada z zaciekawieniem nawet i czeka az jej smaczka pod nochal podsune. Udalo mi sie kocyk jej tam wcisnac, bo lezala na irankach ktore sobie do prania rzucilam...ale prania to ja nie zrobie do czasu az nie opusci lazienki raczej, bo sie ulokowala tuz przy pralce. Bede miec wymowke dla TZta przynajmniej:lol: Mysle ze jutro bedzie widac wieksza poprawe i moja obecnosc nie bedzie wywolywala tak silnych negatywnych emocji. Z lazienki jutro tez nie wyjdziemy podejzewam ale licze ze zrobi kroczek czy dwa w moja strone. Zaufanie mi to niewielki sukces, bedzie trzeba ostro popracowac nad kontaktami spolecznymi bo jesli przy kazdej zmianie beda podobne akcje to nie bedzie wesolo. Mysle ze relacje wewnatrzgatunkowe z powodu ktorych zmienila DT sa w tej chwili na dalszym planie. Musimy skupic sie na zbudowaniu zaufania do ludzi ogolnie a nie do jednej tylko osoby...ciezka sprawa ale okres letni wiec licze ze gosci i powodow do wypadow towazyskich nie zabraknie. Napewno ostro za posluszenstwo trzeba sie zabrac zeby miec werbalna kontrole nad suka...ale do tego to dluuga droga. Zobaczymy tez jak to z tym niszczeniem, gryzieniem kabli i z ogolna tendencja do dewastacji i alpejskich kombinacji o ktorych slyszalam. Pewne jest ze nudzic to ja sie z nia nie bede. -
Musimy troszke doleczyc te cholerne przetoki, w tym tygodniu skoczymy na USG i prawdopodobnie bedziemy sucz kroic i wyciagac to co w niej siedzi. jak sie zmniejszy stan zapalny..mam nadzieje ze raczysko to to nie jest. Od jutra bede jej wstrzykiwac ten plyn co ostatnio, do piatku jakos na USG skoczymy i w sobote prawdopodobnie konsultacja u dr. Krawczyka w Toruniu jeszcze. A tego bezdusznego weta z soboty to przy najblizszej okazji udusze za to co powiedzial i jak nas potraktowal. Juz sie uspokoilam, troche sie boje tak czy siak ale juz bez paniki...musi byc dobrze.
-
Dalcia po roku znalazła wspaniały dom! POWODZENIA KSIĘŻNICZKO!
furciaczek replied to agaga21's topic in Już w nowym domu
Macie jeszcze takie, zrobie jakies spacerowe tez. [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/_QipkfcwJf8k/TcfaEtcjLXI/AAAAAAAADOg/HWTvMy1mzXQ/IMG_7379.JPG[/IMG] -
Panna Zuzanka:) [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/_QipkfcwJf8k/TcfTvS8IcGI/AAAAAAAADOY/p3wVtkNGbhY/IMG_8091.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/_QipkfcwJf8k/TcfTbYwvbrI/AAAAAAAADOU/1vNM38LK4UU/IMG_8102.JPG[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/_QipkfcwJf8k/TcfTRmmMZrI/AAAAAAAADOQ/TLNi4x5bHRA/IMG_8106.JPG[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/_QipkfcwJf8k/TcfQc-HeAiI/AAAAAAAADOM/Pe6hi2mMLt4/IMG_8139.JPG[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/_QipkfcwJf8k/TcfQJp-Ak7I/AAAAAAAADOI/2ryHSfCEYTk/IMG_8145.JPG[/IMG]
-
Piegusia już w domku w Warszawie. Trzymamy kciuki za aklimatyzację!
furciaczek replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
Piegusie zastalam w tym samym miejscu i w tej samej pozycji, wcisnieta w kat lazienki, drzaca, napieta, zrenice rozszerzone. Dzisiaj napewno z lazienki nie wyjedziemy:shake: Rzucalam jej kawaleczki serka zoltego, za pierwszym razem nie zjadla przy mnie, nawet nie wodzila wzrokiem, patrzyla w jeden punkt po prostu. Przy kolejnych odwiedzinach w lazience wzrok juz podazal za lecacymi kawalkami ale nadal nie zjadla w mojej obecnosci. Teraz bylam, rzucilam i zjadla, wziela dwa male kawaleczki z reki ale gdybym sie tylko jakos zachwiala czy cos to pewnie by zatopila swoje zabki w moich palcach...uciekac niema gdzie bo siedzi w rogu. Dzisiaj skupie sie na tym braniu smaczkow, nie bede jej zmuszac do wiekszego wysilku...mam nadzieje ze zacznie chodzic po tej lazience bo narazie siedzi w jednym miejscu chyba. Czy jest cos co Piegusia jakos wyjatkowo lubi? Cos za co da sie pokroic doslownie? KalmAid by sie przydal tez. -
Czekoladka - teraz MASZKA! W dogomaniackim DS!
furciaczek replied to evel's topic in Już w nowym domu
Cudowne wiesci, oby tak dalej:loveu: -
Moze ktos machnie plakacik? Chce porozwieszac tymczasowiczow w paru miejscach w okolicznych miasteczkach:) Moze akurat ktos interesujacy sie trafi.
-
Piegusia już w domku w Warszawie. Trzymamy kciuki za aklimatyzację!
furciaczek replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
Dobra, juz moge oddychac. W podrozy zestresowana, zwymiotowala i chcieli wyczyscic transporter...ucierpeili bo Piegusia po rpstu na oslep dziabala. Przyjechala do mnie, wysliznela mi sie i nawiala...przez brame prosto w zboze i na pola...to lece, nie wiem ile tak za nia bieglam ale nie sadzilam ze jestem w stanie czegos takiego dokonac. Przez wiekszosc czasu widzialam ja ale w ktoryms momencie zniknela mi z oczu...jezdzilismy po wsi, dalismy znac, wyznaczylam nagrode za odnalezienie. Aga musiala juz smigac do domu, rozstalismy sie kawalek przed moim domem. Oni pojechali a ja na pieszo szybko do domu po auto i ruszac na dalsze poszukiwania...chociaz nadzieje mialam naprawde niewielka ze uda sie Piegusie znalezc i zlapac. Ledwo doszlam , patrze wracaja....maja Piegusie! Ktos ja pod sklepem pochwycil, niestety dosc dotkliwie zostal pogryziony. Osoby transportujace rowniez doznaly obrazen. Piegusia na szczescie bezpieczna, ale zestresowana i przestraszona. Siedzi narazie w lazience, nie bede jej dzisiaj przenosic do pokoju bo raz ze napewno zechcialaby mnie pogryzc a dwa kolejna sytuacja stresowa dla malej nie wrozy szybkiego zbudowanie wiezi. Bylam u niej, lezy na kocyku. Dalam wody, jedzonko jutro dostarcze jak emocje opadna. I ja i ona ledwo zipiemy. Mam nadzieje ze pomimo tak niefortunnego poczatku uda sie Piegusi zaufac i szybkos ie zaaklimatyzowac. Szczescie w nieszczesciu ze to nie ja ja pochwycilam i nie ja sie z nia szarpalam bo odbudowanie zaufania potrwaloby znacznie dluzej a tak niema wiekszych negatywnych skojazen z moja osoba. Dzisiaj dam jej spokoj a jutro zobaczymy jak sie sprawy potocza. Ufff edit: Sucz ma nieaktualne szczepienia niestety. Narazie musimy sie wstrzymac ale bedzie trzeba szybciutko zaszczepic. Dowiem sie dzisiaj czy pogryziony znalazca zglaszal gdzies obrazenia swoje, jesli tak to mamy maly problem. -
Piegusia już w domku w Warszawie. Trzymamy kciuki za aklimatyzację!
furciaczek replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
Takiej akcji to ja jeszcze nie mialam...jak ochlone to opowiem. Bonsai daj mi swoj nr bo posialam a chce zadzwonic. -
Piegusia już w domku w Warszawie. Trzymamy kciuki za aklimatyzację!
furciaczek replied to Bonsai's topic in Już w nowym domu
Piegusia juz w drodze, dostalam sms od Agi ktora ja wiezie ze mala wymiotuje, drapie i gryzie....pewnie masakrycznie zestresowana ehh Wieczorem skrobne jak wygladaly pierwsze chwile i spacer. -
Czekoladka - teraz MASZKA! W dogomaniackim DS!
furciaczek replied to evel's topic in Już w nowym domu
Super ze mala tak dzielnie znosi zmiany :) Transport na szczescie za free wiec te koszty odpadly, co jest duuzym ulatwieniem zapewne. Ja jej obcinalam pazurki ale moje obcinaczki takie fantastyczne ze tylko koncowki dalo rade przyciachac:roll: Ktos moze polecic moze jakies porzadne?? Te moje to jakies fioletowe plastikowe, trixie chyba czy cos. Trzymam kciuki za nastepne dni i jeszcze raz gratuluje wspanialego psiaka:loveu: -
Zygmus jak to Zygmus, wiecznie glodny i wiecznie w poszukawniu pozywienia...taki cel jego zycia. Zaczal na kanape wskakiwac...przednie lapki stawia na kanape i sie drze zeby go podsadzic bo doopki juz nie wciagnie na gore sam. Motywatorem do wchodzenia na kanape jest lepsze dojscie do stolika na ktorym zawsze cos do jedzenia znalezc mozna. Z kanapy zeskakuje zazwyczaj sam :) Coraz czesciej merda ogonem dzidunio:loveu:
-
W poniedzialek sie okaze co sie dzieje...jedziemy do Torunia, do dobrego, zaufanego weta...weta ktorego diagnozie zaufam...narazie wbrew logice, wbrew zdrowemu rozsadkowi panikuje i wyje...w poniedzialek napisze co sie dzieje...narazie nie wiem, a w to co dzisiaj uslyszlam nie wierze...ale i tak panicznie sie boje;/