rozumiem... Może znajdźcie młodych ludzi którzy zechcą zrobić zbiórki w szkołach... U nas to zawsze działa. Tacy nazbierają karmy, pieniędzy i masę koców...
Psy potrafią się dziabnąć jak jednego się wyprowadzi a reszta zostanie, jednak bynajmniej u nas są to sporadyczne wypadki i nie jest to groźne (żaden nie odnosi obrażeń...) właśnie przeglądałam mapę... ode mnie to szmat drogi... Może jednak jakieś akcje, festyny, apele skłonią ludzi do przyjścia i pomocy.
a czy schronisko ma stronę internetową?