Jump to content
Dogomania

kamma13

Members
  • Posts

    248
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by kamma13

  1. Z reguły około 20-25 minut zajmuje połączenie GPS. Wewnątrz jest karta sim i z siecią komórkowa łączy się bardzo szybko, niestety dopóki nie połączy obu sieci to wiadomość SMS z lokalizatora zawiera tylko aktualną długość i szerokość geograficzną. W razie czego można wziąć mapę i taka informacja też może być pomocna, ale nie sprawdzalismy na ile jest precyzyjna. Po znalezieniu sygnału GPS w sms-ie jest po prostu link do Google maps, więc jest dużo prościej.
  2. Naso piekno psicka :) Lokalizator kupiliśmy jakiś zwyczajny na Aliexpress, kosztował coś 70 zika, ale leciał 2 miesiące. Na allegro też można taki kupić: http://allegro.pl/lokalizator-gps-dla-zwierzat-pies-kot-tracker-aw16-i7079437235.html?fromVariant=6849392745 Lokalizuje z dokładnością do kilku metrów, po naładowaniu działa długo. Niestety długo trwa, zanim się połączy.
  3. Foteczka ze śmigusowo-dyngusowej wycieczki do doliny Czarnej Wisełki. Jaga dorobiła się lokalizatora, tak na wszelki wypadek :) Odważyliśmy się puścić ją luzem, ale razem ze smyczą. Muszę powiedzieć, że była bardzo grzeczna i posłuszna - ganiała tylko od pani do pana i z powrotem. No, czasem mały skok w bok, ale przychodziła lub czekała, gdy dostała takie polecenie. Wymęczyła się nieprawdopodobnie, w drodze powrotnej po prostu odpłynęła :)
  4. Miałaby być niezadowolona, bo nie lubi, gdy coś się dzieje za jej plecami. Nie cierpi zamkniętych drzwi, reaguje na wszystkie... hm... oznaki aktywności ;) A eksmisja skończyła się tak:
  5. Ale nie ma nic za darmo... W zamian dostała całkowitą eksmisję z naszego pokoju na noc. Choć z tego też jest zadowolona... Wyniosła się do Tymka. Oto Jaga na wesoło: głowa w lewo, reszta w prawo, zabrakło skóry na osłonięcie zębów
  6. ...I czarne poddały się. Jaga dostała zezwolenie na pobyt na kanapie. Jak jej z tym? Zobaczcie:
  7. U Jagini stabilnie oczywiscie :) Ma koleżanki w parku, kolegów na podwórku, coraz bardziej próbuje dominować... Myślę, że za jakis czas poproszę Was o poradę, jak tylko znajdę chwilę żeby to opisać. Czasem pojawiają się lęki, jakieś przebłyski z ciemnej przeszłości... Pewne zwyczajne, zdawałoby się sytuacje, przywołują silne reakcje. Ale dopieszczamy, koimy, Jaga sama przychodzi po ukojenie. Bardzo cierpi, gdy nie ma wszystkich w domu. Potrafi podskoczyć i złapać przedmiot znajdujący się na wysokości 180 cm. Robi fikołki. Dobre czlowieki podstawiły podnózek do okna, dzięki czemu można obserwować ulicę lub po prostu pięknie się prezentować ;) Pod prysznic można wejść po dobroci, byle nie kąpali. Na sankach można pojeździć. No dobra, posiedzieć i pogryźć sznurek ;)
  8. Jednego absztyfikanta pogoniła zębami, drugiego chwyta za tylne łapy, powala na ziemię i chwyta za gardło :) Powiedziałabym, że szanse na ślub są marne... Choć ten drugi wydaje się to lubić, bo czasem sam podstawia gardło ;)
  9. Nie, nic nie nabroiła. I nie szykuje się do ślubu. Po prostu lubi tak się prezentować :) Aha, i tuż obok jest żarło ;)
  10. Nie wiem, jak pisać dalej pod zdjęciem ;) Z takich plusów dodatnich, to zauważyliśmy, że Jaga już nie ma takiego panicznego stosunku do jedzenia. Oczywiscie nadal sępi, ale albo nie kradnie, albo robi to tak dobrze, że nie zauważamy ;) Potrafi nawet odejść od niepustej miski, żeby coś sprawdzić, np. jakiś dźwięk. Je dużo wolniej, spokojniej. Porcja karmy przewidziana na jej gabaryt jest niewystarczająca. Musieliśmy zwiekszyć o 20 g, bo chudła. Dzielimy się z nią też naszym jedzeniem, może dlatego przestała kraść? Jaga poznała też moją siostrę i jej syna, przywitała ich jak starych przyjaciół. Innych członków rodziny traktuje z rezerwą.
  11. Porcja niusów: niedziela jest ulubionym dniem Jagi. Wszyscy w zasięgu łapy, ranek leniwy, w ciagu dnia robimy coś ekstra... O, niedziela w Beskidach:
  12. Może ten psiak ma jakąś kryjówkę... Jaga ma nowe wieści - jesteśmy w gości u rodziny, jechaliśmy ponad 4h. Podróż zniosła znakomicie. Miejscówka podoba jej się baaaardzo... Dom z dużym ogrodem i przemiłe czlowieki, każdy pogłaszcze, poczęstuje smaczkiem. Jaga w mig podbiła serca domowników i gości. Wszystkich wita, obwąchuje. Jest ciekawska, towarzyska. A za płotem ma nową przyjaciółkę - labkę Lunę. Ganiają razem ile wlezie. Już słyszę teksty, że nie będzie chciała wyjechać :) To jest dom stworzony dla dużego psa, ale rodzice nie chcą następnego po stracie Kory. Może kiedyś...
  13. Melduję, że trening Jagi znacznie przyspieszył. W dwa dni nauczyliśmy ją oddawania pluszaka na komendę, już coraz rzadziej się z nami siłuje. A jest taka chętna do nauki, aż miło :) Swietnie też podskakuje, ale jeszcze ignoruje komendę. Jak widzi pinga wysoko, to skacze impulsywnie. Ale będzie dobrze :) lewitująca Jaginka
  14. Gabi, zastanawialiśmy się ostatnio z mężem, czy zauważylibyśmy Jagę, gdyby nie dostała na imię Kama. Możliwe, że wlasnie imię przykuło nas do niej od pierwszej chwili :)
  15. Poważnie się nad tym zastanawiam ;) Teraz, jak już osiągnęliśmy stabilizację, Jaga w ogóle nie jawi się jako ADHD. Ma swój czas spokoju i czas aktywności. Dzięki treningowi jej aktywność jest coraz bardziej uporządkowana, a zabawa sensowna. Jaga potrafi swietnie bawić się sama, a także zaprosić kogoś do zabawy. Ma swojego ukochanego pingwinka, który ciagle jest w jednym kawałku (inne pluszaki już w strzępach). No i daje nam wyjsć z domu, choć wyraz oczu ma rozpaczliwy. Jest przekochana. Uwielbia pieszczoty. To najlepsza psina pod słońcem :)
  16. Myślę, że czas na zmianę tytułu wątku... Coś na kształt "Misja aklimatyzacja zakończona powodzeniem" będzie jak znalazł :)
  17. Hm, stabilnie. Bez większych zmian. Szczeka jakby mniej, dostaje konsekwencję, gdy szczeka na swoich lub próbuje podgryzać. Wtedy na chwilę zostaje wyproszona z pokoju, wraca wyciszona. Kradnie, wykorzystuje każdą okazję. Dziś zwędziła pizzę, gdy córka zapomniała zamknąć kuchnię. Jest pół kilo na plusie. Zdominowała Lucky'ego. Nadal nienawidzi, gdy wychodzimy. Desperacko pcha się przez drzwi. Ale przestała wpychać się do łóżka. Fantastycznie działa trening poszukiwania maskotki, zaproponowany przez Sowę. Jaga jest wtedy taka skupiona... Aż widać, jak jej czacha paruje :) Ładnie się wtedy wycisza. Stabilnie.
  18. To jest niesamowite, jak Jagę stabilizuje obecność całej rodziny w domu. Wczoraj była naprawdę świetna. Zwłaszcza w porównaniu z przedwczoraj, gdy byłam cały dzień w pracy, a po moim powrocie była najpierw szalona radość, a potem szczekające-gryzące odreagowywanie. Na tę ambiwalencję tylko czas może pomóc. Czas i powroty. Powoli eksmitujemy też Jagę z naszego pokoju. Ma swoje stałe miejsce polegiwania, ulubione na czas naszej nieobecności, bo w przedpokoju przy drzwiach. Na razie więc zostawiamy drzwi do pokoju otwarte i usuwamy wszelkie miękkie elementy. Księżniczka lubi na miękkim, więc w końcu dała sobie spokój i poszła na swoje posłanie. Bez wypraszaniu, bez zamykania drzwi. Tylko jeszcze czasem przychodzi w nocy sprawdzić obecność, a potem wraca spać.
×
×
  • Create New...