Jump to content
Dogomania

olapaco

Members
  • Posts

    330
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by olapaco

  1. chciałam Wam przesłać zdjęcie mojej bakterii
  2. super zdjęcia i świetnie,że utrzymujecie całą rodzinką ze sobą kontakt :)
  3. ja kiedyś pracowałam jako sekretarz z p.Matyasem to był istny koszmar, on coś źle mówił, a mnie się obrywało, bo taki miał dzień, a potem zapytał mnie czy wystawiam psy ( i już wiem, że mam do Niego nie jechać po ocenę, chociaż wprost mi tego nie powiedział). Jeżeli chodzi o p. Deutschera ( bałam się go strasznie) to pracowało się z Nim wspaniale i dla wystawców też był bardzo miły.
  4. co zrobić,żeby można było załączać, bo ja mam napisane, "Nie możesz wysyłać załączniki"
  5. będę czekać
  6. Viris to strasznie smutna historia, wsółczuję takiego traumatycznego przeżycia.
  7. trzymajcie za nas jutro od 10.00 do ok. 14.30 kciuki, bo idziemy na biochemię krwi ( pół roku temu wyniki rewelacyjne, mam nadzieję, że teraz też tak będzie)
  8. teraz mój pies wielce obronny śpi u mnie na wersalce, ale temu "przystojnemu starszemu Panu" wolno teraz o wiele więcej niż wtedy, kiedy był młody :)
  9. Oczekuję ślicznej wystawowej suczki, najlepiej pręguski z krawacikiem :)
  10. mnie nie spuszczono ani złotówki, ale najważniejsze, że była zgoda na raty, chociaż było trudno, to i tak o wiele łatwiej.
  11. dorotl muszę Ci powiedzieć, że okiem laika, ale jednak bardzo mi się podobają Twoje pieski :)
  12. tak Hebulko to byłam ja i serdecznie dziękuję za pomoc.
  13. Mój piesek to Paco, a zaczęło się to wszystko tak: Wracałam przed świętami Bożego Narodzenia ( to był chyba 21.12.1999 roku) do domu tramwajem "15" z hurtowni zoologicznej ( bardzo nie miło mnie tam potraktowano, a ja tylko chciałam się rozejżeć za klatkami transportowymi), a przejeżdża on koło zakładu szkolenia psów i hodowli w jednym" Złodziejska Zgraja" i akurat na wybiegu brykały sobie takie słodkie małe kluseczki ( a dzień wcześniej mama, która wychowywała mnie sama kazała mi podzwonić po hodowlach i dowiedzieć się, czy mają szczeniaczki i na tym był koniec), więc ja totalnie zdenerwowana przez "sympatyczną Panią z hurtowni" zadzwoniłam do mamy do pracy i poprosiłam Ją, żebyśmy tam podjechały jak wróci z pracy. Zgodziła się, pod jednym warunkiem, że powiemy hodowcy, że my się zastanowimy i, że nie będę truć. W hodowli spędziłyśmy na rozmowie z hodowcą 4 godziny, a ja pytałam w tym czasie o wszystko, żeby się jak najwięcej dowiedzieć o ukochanej rasie. Mój pierwszy wybór padł na Paszę, ale on był ( nie wiem jak było potem) taką sympatyczną ciapą siedzącą na okrągło w misce, co dało się zauważyć po Jego masie. Zapytałam więc hodowcę, który piesek jest średnio dominujący ( o dominanta nie trzeba było pytać, bo Porky właśnie obgryzał mojej mamy sztuczne futerko i był najszczuplejszy, bo cały czas musiał rządzić i nie miał czasu zjeść), wtedy Pani Henia podała mi Paco i właśnie wtedy się w Nim zakochałam i kocham do dziś ( tyle, że z dnia na dzień mocniej). Pamiętam, że powiedziałam do Niego, "ja to bym Cię wzięła, ale musisz porozmawiać z tamtą Panią" i dałam Go mamie na kolana, a On inteligencją błyszczał od najmłodszych lat ( a nawet miesięcy i tydodni) położył mamie przednie łapki na ramieniu i zaczął ją lizać po uchu ( wtedy była już sprzedana, ale ja o tym nie wiedziałam). W między czasie pokazano nam mamę Tonię Złotą Lianę ( niech spoczywa w spokoju), wszystkie ciotki i wspaniałego, ale to wspaniałego wujka Diora ( nie znam niestety przydomka). To właśnie Dior sprawił, że moja mama zakochała się w rottkach. Sierść Diora miała odcień grafitowy, a Jego wielki łeb, który podstawiał do głaskania był przyczyną kilku siniaków na ciele mojej mamy, ale nikt nie miał Mu tego za złe, bo On to robił dlatego, że był strasznie przyjaznym olbrzymem niezdającym sobie sprawy z tego, że jest taki potężny ( najważniejsze, że super przyjazny). Wychodząc pożegnałyśmy się z rottkami i tak, jak było mówione stwierdziłyśmy, że musimy się zastanowić, na co Mirek- syn hodowczyni powiedział, że już dużo osób się nad Pacem zastanawia. Wróciłyśmy do domu maluchem ( nowo kupionym w listopadzie) i jak nigdy nie odezwałam się ani słowem na temat psa ( przez 14 lat były prośby, groźby, płacz, histeria itd.). W nocy mama mnie zawołała i powiedziała, że zgadza się na rottweilera i, że jakiejś Jej koleżanki z pracy znajomy ma szczeniaki, wtedy napisałam Jej karteczkę, że ma to być szczeniak z rodowodem, wyprawką, po szczepieniach, odrobaczony i ma kosztować 300 zł. ( tyle powiedziała mama), a jak nie to " odwróć na drugą stronę" , a tam Paco Złodziejska Zgraja i numer telefonui wtedy mama powiedziała " gdyby On był na raty, to jeszcze, ale jak ja mam wydać 800 zł. na psa, na dodatek przed świętami" przypominam, że wychowywała mnie sama i w dodatku kupiła pod koniec listopada nowy samochód- malucha, bo na inny nie było nas stać). Mnie nie trzeba było dużo, byłam wtedy w Liceum i była szkolna Wigilia ( hodowla otwarta od 8.00, a od 7.00 dzwoniłam tam co 5 minut). Telefon odebrał Mirek i powiedziałam mu, że gdyby się zgodzili na raty 400 zł. teraz i 400 zł. w styczniu to my bardzo chętnie weźmiemy Paco. Poszedł porozmawiać z mamą ( trwało to pewnie kilka minut, ale dla mnie to była wieczność) i wreszcie przyszedł z odpowiedzią, że nie ma problemu. Jak tylko skończyłam rozmawiać z Mirkiem zadzwoniłam do mamy i poinformowałam Ją, że hodowca się zgadza na raty (tylko Jej koleżanka widziała tą minę i jej zdziwienie, bo Ona była święcie przekonana,że tego ( a zawsze potrafiłam wiele) mi się nie uda załatwią, bo nikt nie da osobie z ulicy psa wartego 800 zł. na raty- myliła się. Słowo się rzekło, więc nie miała innego wyjścia, jak tylko pojechać po pracy ze mną po tego najwspanialszego i najcudowniejszego, wymarzonego psa(od marzeń różnił się tylko tym, że nie miał czerwonej kokardki, ale On nigdy nie lubił jakiś niepotrzebnych pierdół na szyji). I tak właśnie mój kochany Paptuś trafił do mnie do domku.
  14. pomóżcie mi wybrać dobrą hodowlę
  15. już jestem, a tu nadal cisza...
  16. Wracam za ok. 30 minut
  17. Aha i jeszcze jednego zapomniałam dodać- myślę niestety, że nie będzie to żaden buldożek, bo w moim zamyśle jest wziąć najbiedniejszego psa, np. takiego, o którym piszesz, takiego, którego nikt już nie chce.
  18. Oktawio napewno w moim życiu nadejdzie taki dzień (obiecałam sobie to), że wezmę pieska ze schroniska ( muszę już wtedy mieć hodowlę rottweilerów), ale póki co żyjemy sobie z maleństwem w mieszkaniu, a ja jestem wystawomaniakiem i muszę mieć wystawowego pieska ( również do kochania). Rottek też jest z rodowodem.
  19. Viris nie wiem, czy to dobry pomysł, żebym pisała coś o maleństwie, bo ja tego psa kocham nad życie ( czyt. mam na Jego punkcie totalnego świra) i mogę o Nim opowiadać godzinami :)
  20. Dzień dobry Wszystkim :)
  21. trzymajcie się, ja mam rottweilera, który w tym roku kończy 7 lat i też drżę o Niego, jak widzę, jak coraz bardziej kuleje to aż mi się serce kraje
  22. życzę Wszystkim dobrej nocy
  23. chcę kupić za kilka lat buldożka suczkę, ale nie wiem z jakiej hodowli
  24. nigdy nie spałam z shar-peiami, ale mój pies jest naprawdę głośny
  25. a jakie masz buldożki ( chodzi mi o maść)
×
×
  • Create New...