-
Posts
10156 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kakadu
-
nieeeee, ja mam 2 suczki bez tendencji do podsikiwania, a frodzio sika gdzie indziej; zreszta one sa jak deby bez zadnych oznak usychania, tylko marnie kwitna po prostu... dalie mi szlag trafil; w nocy z piatku na sobote byl mroz i w sobote byly juz tak zamarzniete, ze wczoraj sie zebralam i wszystkie powyciagalam z ziemi widlami; teraz podsychaja w garazu w pojemnikach, za pare dni je zasypie piaskiem i... czekamy do wiosny ;)
-
nie, floksy sa w ziemi...
-
ja tam nie wiem czemu u mnie nie rosna - przeciez jak dostalam kiedys od enii to mi zakwitly jeszcze w tej doniczce w ktora je wpakowalam; a potem jeszcze raz; a teraz taka marnota... ktos chyba musi do mnie w koncu przyjechac i rzucic okiem co robie nie tak bo to, ze robie to nie ulega watpliwosci; terra - jak to dobrze uslyszec, ze inni tez lataja z kwiatami po calym ogrodzie po kilka sezonow, dopoki nie znajda najlepszego rozwiazania :) i chetnie przyjme karpeczke tego cuda czerwonego :) czy astry jesienne sa wieloletnie? enia, dziekuje za floksy, bo jak sie tak rozrastaja to w koncu mi sie rozrosna, na wiosne jeszcze jedna przeprowadzka, moze tam beda mialy lepiej; przepraszam, ze sie nie odzywalam, ale w schronisku umarl moj podopieczny gordonek; strasznie go lubilam, to byl taki zamkniety w sobie olbrzym; nie bardzo sie moge pogodzic z jego smiercia... do tego kierowniczka schroniska nie wiem po co wciska mi pier...doly, ze pojechal do domu do bialegostoku, a aja pojechalam do weta, do ktorego ona jezdzi jak nie ma tych schroniskowych i dowiedzialam sie, ze byl w bardzo zlym stanie i zostal uspiony w piatek po poludniu; wracajac z pracy widzialam kierowniczke jak wracala od niego, nawet ja pokazywalam mezowi bo stalismy na tym samym skrzyzowaniu; i nic mnie nawet nie tknelo, ze gordon tam, lezy na pace juz niezywy; zycie jest naprawde przewrotnie okrutne; to gordon, moj ukochany gordon, ktoremu nie zdazylam pomoc... [IMG]http://i52.tinypic.com/oqh8vb.jpg[/IMG]
-
Hero - bronił większego od siebie. Nigdy go nie zapomnimy.
kakadu replied to Tola's topic in Już w nowym domu
wlaśnie na swojej skorze odczulam jak to jest kiedy znika pies; z jozefowa zniknal gordon; jeden pracownik schroniska mowi, ze zostal uspiony bo mial klopoty z chodzeniem (tydzien temu jak co weekend bylam u niego i bylo calkie dobrze), drugi twierdzi, ze pojechal do bialegostoku do domu; obu wersji nie mozna skonfrontowac, bo ta o uspieniu zostala podana w zaufaniu; kierowniczka twierdzi co innego; patrzyla mi w oczy i mowila, ze pojechal do domu; czemu oni nas traktuja jak debili? zdjecie gordona zamiescilam na zdychajacym watku (ktory to juz z kolei) jozefowskiego schroniska z idiotyczna nadzieja, ze moze on faktycznie zostal adoptowany; moze ktos z bialegostoku to zobaczy i da znac - prosze rzuccie okiem (post 182)...: [url]http://www.dogomania.pl/threads/211779-DRAMATYCZNA-SYTUACJA-w-schronisku-brakuje-podstawowych-rzeczy-i-wolonatriuszy-!/page8[/url] -
poniewaz ten watek i tak juz praktycznie nie zyje bedzie pasowal do tego, zeby pozegnac gordona, ktorego tak strasznie chcialam wyciagac ze schroniska; nie mialam wielkich nadziei, ze mi sie uda, ale takiej porazki sie nie spodziewalam; gordona nie ma; jedzenie dla niego ugotowane zjadl inny biedak; uslyszalam dzis dwie teorie wyjasniajace nieobecnosc gordona; zostal uspiony w piatek zostal adoptowany i pojechal do... bialegostoku; tak czy inaczej gordona nie ma, a ja prawdopodobnie nigdy sie nie dowiem co sie naprawde stalo; nie wiem co tam pisza na fb; nie ograniam tego; strasznie bym chciala zeby pojechal do tego bialegostoku, ale to brzmi tak absurdalnie; przepraszam cie gordonku, ze nie zdazylam z pomoca; miales trudny charakter i bardzo zasrane zycie; przyjechales do jozefowa zeszlej zimy straszliwie zachudzony z kolega, ktorego okropnie terroryzowales; dla ludzi byles dobry, choc niezbyt wylewny; czasem wtulales glowe pod pache i tak trwalismy sobie na lesnej sciezce; bedzie mi ciebie brakowalo kochany piesku; moze zajrzy tu ktos z bialegostoku, kto zobaczy kiedys gordona calego i zdrowego za jakims plotem, czy szczesliwego na spacerze; niech koniecznie da wtedy znac; bardzo prosze...
-
[quote name='mysza 1']Zaglądam. Rzeczywiście jak się nie ogląda Jasia na codzień to ta narośl robi wrażenie. [/QUOTE] oj robi, przerazilam sie prawde mowiac...; tym bardziej ciesza informacje, ze z nim jako tako w porzadku; trzymaj sie jasiu - dzielny chlopaku :kiss_2::happy1:
-
[quote name='Noemi1']Witam Jasieńka i Opiekunów :) Polar grzeje ale niestety nie oddycha.[/QUOTE] polar w sumie nie grzeje bo jest bardzo przewiewny (a wiec mozna powiedziec, ze oddycha bo wszystko przez niego przelatuje na obie strony); grzeje dopiero jesli dodac na wierzch nieprzepuszczajacy wiatru material (tani - nie bedzie oddychal, drogi bedzie chronil od wiatru, ale przepuszczal wilgoc na zewnatrz, a wiec "oddychal", biorac jednak pod uwage, ze psy sie nie poca, z wylaczeniem "stop" wiec nie ma co sie obawiac, ze sie "zapocą"; polar jest dobry tylko na bezwietrzna pogode;
-
a to mozliwe, ze mam jakas niska odmiane... chetnie wezme kilka korzonkow tych wysokich jak przekwitna; i te twoje floksy tez musze przesadzic bo postawilam plotek i odcielam im popoludniowe slonce; marnie mialy w tym roku; a te biale z ostatniej dostawy (jezu, mam chyba 3/4 roslin od ciebie) to takie marniutkie, ze sie plakac chcialo; mialy ze 30 cm wysokosci i prawie wcale nie zakwitly :( a te rudbekie z tego roku to calkiem nie sa szorstkie na lodyzkach tylko maja takie placzaste liscie - nawet zaczelu juz wypuszczac i az szkoda ze je zaraz zima zniszczy...; tak wiec stawialabym na odmiane golden glow czy cos w tym stylu
-
tak, kumpelka niczego sobie ;) a te dalie twoje to sa czerwone czy takie jak moje - bordowoczerwone? bo jak by byly takie calkiem czerwone to ja bym chciala kawalek karpki... :roll: a moje marcinki kwitna jakos slabo; juz je drugi raz przesadzalam, bo w pierwszym miejscu mialy za malo slonca i nie kwitly prawie wcale; teraz sie ladnie rozrosly, ale miejsce wybieralam w zeszlym roku latem i widze ze jesienia tez wcale nie jest tu tak slonecznie bo slonko juz nizej "chodzi" i znowu kiepsko im sie kwitnie; mam nadzieje, ze przymrozki nie przyjda zbyt szybko bo inaczej to praktycznie nie zadaza pokazac kwiatkow; posadzone w ziemi z kompostownika, podlewane - nie wiem co sie dzieje... zrobie zdjecie i wstawie to same zobaczycie jaka nedza... czasem patrze na marcinki mijane w drodze z pracy po roznych wioskach - cuda po prostu, kwitna jak szalone; wysokie, piekne; a te moje maja moze ze 30 cm wysokosci... :(
-
to sie odlamie na wiosne i sie da enii razem z kubkiem w takim razie ;) rety, gdzie ta wiosna... a u mnie dwa mieczyki dopiero co zakwitly w tym jeden sie zlamal; dale kwitna cala para i az sie boje bo mi sie przypomina wrzesniowy przymrozek w zeszlym roku, ktory w jedna noc scial je wszystkie na miazge; zal bylo patrzec; moze w tym roku troche jeszcze pokwitna...
-
[quote name='enia']to ja bym jednego kartofelka bordowej poprosiła jesli sie da :) żóltych kwiatów mam przewagę, muszę to zmienić kurka.[/QUOTE] co sie nie da? ;) musi sie dac; tylko mi powiedz czy z takiego kartofelka (ja to mazywam rzodkiewka) to jest kwiatek? czy jakos to inaczej trzeba podzielic? bo ja mam dopiero drugi sezon i posadzilam jak bylo bez dzielenia bo nie wiedzialam jakt o zrobic, zeby nie zaszkodzic roslinie...
-
[quote name='enia'] ps. a ta czerwona dalia z tyłu to duża?[/QUOTE] duuuza; te zolte gigantyczne, a bordowe po prostu duze; prawie dwa metry maja niektore; szkoda, ze tych zoltych nie mam wiecej...; dostalam od mamy kolegi; slyszalam, ze jak sie miesza razem dalie to w koncu jeden kolor domiujacy calkiem sie rozpanoszy i te co jest ich mniej sie przebarwiaja; chyba w przyszlym roku bordowe posadze razem a zolte gdzie indziej bo sie boje ze zbordowieja... :(
-
ika i vegusia :) [IMG]http://i52.tinypic.com/ibgo6q.jpg[/IMG] a teraz juz flora (z niewielkim zielonym dodatkiem fauny :)) [IMG]http://i56.tinypic.com/98zejt.jpg[/IMG] a to to nie wiem jak sie nazywa - moze tez rudbekia? jest nardzo wysoka, ma ponad dwa metry [IMG]http://i53.tinypic.com/2d7ddf9.jpg[/IMG] a na koniec malinki :) [IMG]http://i55.tinypic.com/16g9zdk.jpg[/IMG]
-
osz cholera, nie wzielam kabelka do pracy (a zawsze nisilam, nie wiem czemu wyjelam z torby...), ale mam jakies zdjatka sciagniete na kompa to te wstawie, a nastepne pozniej (jutro mam wolne i nie wiem czy uda mi sie odpalic cokolwiek; tu kolka wyraznie stoi z boku... [IMG]http://i54.tinypic.com/vo7pjb.jpg[/IMG] tu zdecydowanie w swojej roli: [IMG]http://i56.tinypic.com/sfuxoy.jpg[/IMG] frodzio i ika: [IMG]http://i55.tinypic.com/iem9op.jpg[/IMG] [IMG]http://i55.tinypic.com/9um2jc.jpg[/IMG] ika i mureczka (to dla kaja555 ;)) [IMG]http://i54.tinypic.com/fwlk79.jpg[/IMG]
-
o rety, enia jakie piekne zjecia!!! czy te zolte kwiatki na porzedostatnim zdjeciu to sa wieloletnie? czy to jakies rudbekie czy co? bo u sasiadki sa (u mnie nie maja szans przy kosiarce) i sie zastanawiam czy nie zrobic sobie takiej kepki z nich - strasznie mis ei podobaja; a te jezowki to wprost przecudne! w gruncie jednak maja lepiej..., moje w doniczkach juz szlag trafil, az do nastepnego roku... te czerwone to sa czerwone, czy tak zdjecie wyszlo? bo ja bym trasznie poprosila o nasionka..... super, ze filizanka sie przydaje - pamietaj, ze mam jeszcze dla ciebie kubek do kompletu :) to juz pw nie bede pisac, tylko tu napisze, ze po porstu mam tyle pracy, ze nie mam za bardzo czasu na nic innego; a w domu nie mam juz glowy do komputera, bo z psami trzeba na psacer, a ta mala zostala u nas ;) a jest strasznie ruchliwa i trzeba z nia lazic , zeby sie wybiegala bo inaczej jest nieszczesliwa i ja roznosi energia; malenstwo ma na imie ika i bardzo zaprzyjaznila sie z vegusia; po porstu kolezanki z wojska ;) veha ike wygryza przednimi zebami po szyi, a ika wylizuje vedze wode z lapek jak jest rosa; zaraz wrzuce zdjecia; zrobila sie unas mala roszada - kola sznaucerka pojechala do moich rodzicow, bo wyraznie zle sie czula w tak duzym towarzystwie psow; ona nigdy nie byla propsia, raczej proludzka i przyzwyczajona, ze jest pepkiem swiata; no wiec teraz juz znowu jest tym pepkiem, wcale za nami nie teski, jezdzi z moim ojcem na ryby i mam nadzieje, ze jest szczesliwsza nic u nas; zna i bardzo lubi moich rodzicow, moja matka nie pracuje wiec caly czas ktos z kolką jest; u mnie czekala po 10 godzin, az przyjedziemy z pracy; inne psy korzystaja ze swojego towarzystwa, bawily sie, kola nie zadawala sie z nimi; zawsze byla obok co nawet widac na zdjeciu ktore zaraz wstawie (jesli mam w aparacie) - vega z ika razem - kola stoi na boku; dobra, biore sie za wstawianie zadjec; a - frodzik tez sie bardzo zaprzyjaznil z ika, zreszta same zobaczcie jak sie lobuzy wałkują na poslanku onki :)
-
Hero - bronił większego od siebie. Nigdy go nie zapomnimy.
kakadu replied to Tola's topic in Już w nowym domu
[quote name='Szarotka']Ja oczywiscie tez pamietam i sie zastanawiam czy nie powinnam zmienic tytulu .............[/QUOTE] moze..., ale na jaki? ze zaginal bez wiesci? nie wiem... dla takich psow nie ma specjalnego "działu" na dogo; bo przeciez nie teczowy most... caly czas wierze, ze hero gdzies zyje -
jest otwarte - mozna przyjezdzac z darami i zeby zaadoptowac psa; otwarte rowniez dla wolontariuszy; jesli jest zamkniete to tylko w tym sensie, ze ma zakaz przyjmowania nowych zwierzat; zycie w schronisku toczy sie jak zwykle; psy jak zwykle czekaja na wolontariuszy ktorzy wyjda z nimi na spacer; te 20 kg ryzu i mieso bardzo sie przydadza; gdyby sie tylko udalo zorganizowac transport... przy okazji - w te sobote odebralam karme, garnki i podklad z owczej welny od :loveu:asiaczka:loveu: - bardzo ci dziekuje kochana - w weekend przetransportuje to do schroniska
-
sama juz nie wiem teraz czy bedzie dobrze; kolezanka powiedziala mi, ze okoliczne gminy nie chca wspolpracowac ze schroniskiem i jesli powstanie nowe w nowym dworze mazowieckim, nie beda placic za psy z jozefowa; w ten sposob schornisko samo sie wykonczy bo z datkow raczej sie nie utrzyma... nie bedzio to moze taki spektakularny koniec jak rozparcelowanie psow gdzie indziej czy ich nie daj boze eskterminacja, ale efekt bedzie smutny; wiecej informacji na ten temat znajdziecie na fb, ale gdzie dokladnie to nie wiem bo jestem "niepelnosprawna fejsbukowo" w kazdym badz razie bylam w jozefowie w czwartek i sobote; pozornie nic sie nie zmienilo; pracownicy sprzatali boksy jak codzien, psy szczekaly jak zwykle; tylko brama co chwila sie otwierala i przyjezdzaly transporty darow; glownie karma; przy mnie dotarl transport z glogowskiego towarzystwa pomocy zwierzetom amicus; w sobote przyjechala karma z krakowskiego tozu w sobote przyjechala tez mlodziez z zambrowa - dzieki tym wspanialym mlodym ludziom kilkanascie psow poszlo na dlugi spacer do lasu, miski zalsnily czystoscia; bardzo im tu na naszym portalu dziekuje; mam nadzieje, ze sie nie zniecheca i ze spotamy sie jeszcze w schronisku nie raz; amee - dziekuje za link
-
jest jeszcze to - na potwierdzenie moich slow: [url]http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,10242605,Schronisko_w_Jozefowie_do_zamkniecia___Ludzie__to.html[/url] albo tekst: "Ludzie, to jest nienormalne w jakim kraju my żyjemy?? Zamiast tworzyć schroniska i dawać fundusze aby jak najlepiej spełniały funkcje, to oni chcą likwidować?? Fajnie że wszyscy mamy domy i jedzenie w lodówce, szkoda, że tak ciężko jest się niektórym podzielić i okazać trochę serca i pomocy! - napisała na Facebooku Ania. Zapowiedź likwidacji schroniska w Józefowie wzbudza ogromne emocje. Do akcji na Facebooku przyłączyło się ponad 8 tys. osób [URL="http://www.tokfm.pl/Tokfm/51,103085,10242605.html?i=1"][IMG]http://bi.gazeta.pl/im/3/10242/z10242273N,Psy-w-schronisku-w-Jozefowie.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.tokfm.pl/Tokfm/51,103085,10242605.html?i=1"][IMG]http://www.tokfm.pl/i/37/lup2.gif[/IMG][/URL] Fot. Błażej Grygiel/TOK FM Psy w schronisku w Józefowie [URL="http://www.tokfm.pl/Tokfm/51,103085,10242605.html?i=2"][IMG]http://bi.gazeta.pl/im/1/10242/z10242281N,Psy-w-schronisku-w-Jozefowie.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.tokfm.pl/Tokfm/51,103085,10242605.html?i=2"][IMG]http://www.tokfm.pl/i/37/lup2.gif[/IMG][/URL] Fot. Błażej Grygiel/TOK FM Psy w schronisku w Józefowie [URL="http://www.tokfm.pl/Tokfm/51,103085,10242605.html?i=3"][IMG]http://bi.gazeta.pl/im/9/10242/z10242279N,Psy-w-schronisku-w-Jozefowie.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.tokfm.pl/Tokfm/51,103085,10242605.html?i=3"][IMG]http://www.tokfm.pl/i/37/lup2.gif[/IMG][/URL] Fot. Błażej Grygiel/TOK FM Psy w schronisku w Józefowie [URL="http://www.tokfm.pl/Tokfm/51,103085,10242605.html?i=0"][IMG]http://www.tokfm.pl/i/37/more_ph.gif[/IMG] więcej zdjęć[/URL] Ponad 600 zwierząt, głównie psów, potrzebuje pomocy - natychmiast. W związku z decyzją powiatowego lekarza weterynarii schronisko dla zwierząt w Józefowie niedaleko Warszawy musi wstrzymać przyjmowanie zwierząt. Docelowo placówka ma zostać zamknięta. Schronisko działa od 15 lat, od dawna boryka się przepełnieniem. Już raz otrzymało zakaz przyjmowania nowych lokatorów, jednak podczas zeszłych wakacji dyrektor placówki Bożena Rajczak zdecydowała się go złamać. Jak sama tłumaczy, nie wyobraża sobie sytuacji by nie przyjąć porzuconych i podrzuconych zwierząt: - Nie wiem do kogo mam się zwrócić, by mi wyjaśnił co mam zrobić, gdy znajdę pod bramą szczeniaki w kartonie. Mam je wystawić na ulicę? A przecież ludzie cały czasy przywożą kolejne. W ciągu wakacji do placówki trafiło około 240 psów. Część znajdywana była przywiązana do słupów, drzew, lub po prostu porzucana w polu. Najnowsi lokatorzy to grupka szczeniaczków, które ktoś zostawił w dwóch plastikowych reklamówkach na przystanku autobusowym. To, co może pomóc schronisku i dać szansę na jego ponowne otwarcie, to znalezienie stałych domów dla jak największej ilości zwierząt. - Tylko żeby to były adopcje przemyślane - zwraca uwagę Rajczak. - Nie może być podyktowane porywem chwili i tylko chwilową chęcią pomocy schronisku. Chodzi o to, żeby po miesiącu zwierzęta nie wracały do schroniska. Niestety, w piętnastoletniej historii placówki było sporo takich przypadków. [B]"Nie ma takiego prawa, które nakazałoby uśpić 600 zdrowych psów"[/B] W internecie, głównie na [URL="http://www.facebook.com/event.php?eid=163381353740752"]portalu Facebook[/URL], pojawiły się apele o zbiórki pieniędzy i darów dla schroniska. Wśród nich czasem można przeczytać komunikat o groźbie uśpienia zwierząt zamieszkujących schronisko. Na szczęście według Bożeny Rajczak taki scenariusz jest niemożliwy. - Na pewno nie zostaną uśpione, bo nie ma w Polsce takiego prawa, które kazałoby uśpić zdrowe zwierzęta - tłumaczy. - Do innych schronisk też nie zostaną przekazane, bo ja się na to nie zgodzę. Prowadzę to schronisko wraz z wolontariuszami, którzy dbają o te psy, wyprowadzają je na spacer, uczą chodzić na smyczy. Wizyta w schronisku w Józefowie nie pozostawia wątpliwości, że pomoc jest potrzebna natychmiast. Psów jest więcej niż boksów, mieszkają wszędzie gdzie tylko mogą się schronić, łącznie z budynkami gospodarczymi i mieszkalnymi. Mimo tych warunków są zadbane i zdrowe. Kłopoty schroniska zaczęły się właśnie z powodu przepełnienia. - Mamy podpisane stałe umowy z gminami Łomianki i Nowy Dwór, pozostałe umowy działają na zasadzie porozumienia - wyjaśnia Rajczak. - Jeśli jakieś zwierzę błąka się, my je przyjmujemy i dostajemy za to pieniądze. [B]Koniec dotacji[/B] Decyzja powiatowego lekarza weterynarii o zakazie przyjmowania kolejnych zwierząt oznacza zatem koniec dotacji dla placówki, która będzie musiała radzić sobie z darowizn prywatnych. Do tej pory w ramach umowy schronisko dostawało 1800 zł za przyjęcie jednego psa. - Nie jest to dużo, bo taki psiak może u nas siedzieć miesiąc, może i dziesięć lat - mówi dyrektorka schroniska. - Ale można za to zakupić tonę mięsa i zostanie jeszcze na [URL="http://ugotuj.to/kuchniaSearch.do?q=,makarony%20i%20pasty,dishType"]makaron[/URL]. W ten sposób jakoś tam sobie radzimy. Kolejne środki pozyskiwane przez schronisko pochodzą z adopcji. W przypadku suczek wzięcie do domu tymczasowego nic nie kosztuje, ale już adopcja na stałe wiąże się z wydatkiem 170 zł. W tej cenie jest przede wszystkim zabieg sterylizacji zwierzęcia, które do właściciela trafia już po przeprowadzeniu zabiegu. Dyrektor schroniska napisała pismo do powiatowego lekarza weterynarii z prośbą o cofnięcie zakazu. - I tak będziemy przyjmować psy, które potrzebują pomocy, ale zależy nam na tym by móc przyjmować je także od gmin, z którymi mamy podpisane umowy, bo są to środki finansowe - dodaje Rajczak. Obecnie najważniejsze jest, żeby jak najwięcej psich lokatorów znalazło stałe [URL="http://www.domiporta.pl/"]domy[/URL] u właścicieli. Zmniejszenie ilości zwierząt daje szanse na ponowne otwarcie placówki, choć oczywiście najlepszym scenariuszem byłoby przekonać ludzi do sterylizacji posiadanych psów i kotów. Bo właśnie ci, który tłumaczą się niechęcią do "poprawiania natury" czy "odbieraniu psu/kocurowi męskości" najczęściej pozostawiają pudła lub torby pełne maluchów przed bramą schroniska.
-
[quote name='tajga6'][I]/I] Wiesz... zupełnie pod niewłaściwy adres kierujesz tą krytykę... Z założenia informacje podawane przez wolontariuszy na grupie danego schroniska, w którym działają są uznawane za źródłowe. To oni są najbliżej zwierząt i sytuacji schroniska. Dla wielu osób jest to właśnie źródło informacji. Ja osobiście cenię sobie rzetelność, dlatego pisałam na grupie schronu i do jednej wolontariuszek już dawno, aby dołączyły do tego wątku aby udzielać bieżącej potwierdzonej informacji na temat potrzeb schroniska. W week podawane były przez nich dramatyczne informacje, aktualnie są zredagowane włącznie oczywiście z listem p. Dyrektor itd. To, że wszczęcie procedury jest drogą do zamknięcia schroniska, chyba nikt nie wątpi. Jedynie zabrakło informacji co oznacza zamknięcie schroniska. Myślę, że z tego powodu dalej ktoś gdzieś przekazał, że zwierzęta zostaną uśpione, a Ulki Kurek zamieściła info, że taką wiadomość ktoś puścił z jej podpisem i kontaktem. Czy jesteś wolontariuszem w tym schronisku i redagujesz grupę na FB? Jeśli tak, to warto tam zamieścić info co oznacza zamknięcie schroniska oraz info czy są jakieś terminy i warunki, które musi spełnić placówka, aby uniknąć wypisu z rejestru, żeby później nie musieć się ponownie starać o taki wpis. Ludzie pytają jak mogą pomóc oprócz zbiórek, może jest to szansa na pozyskanie stałych sponsorów firmowych dla schroniska, ale myślę, że wolontariusze winni uzgodnić z władzami schronu do kogo konkretnie ludzie mają się zgłaszać, szczególnie w przypadku pomysłów angażowania firm do remontu czy sponsoringu itp. Swoją drogą schronisko jest przepełnione mocno i kolejny napływ zwierząt nie ułatwi wygrzebywanie się z kłopotów. Tyle, że bezdomnych nowych też pewnie nie ubędzie...[/QUOTE] tajga, moze mnie troche ponioslo, ale jak sie dowiedzialam od postronnej osoby z mojej pracy, ze nie spala cala noc bo maja uspic 600 zdrowych psow i zamknac schronisko to mnie po porstu przytloczylo - w tym sensie, ze takie rzeczy zyja wlasnym zyciem choc z rzeczywistoscia nie maja nic wspolnego; jestem wolontariuszem w jozefowie od poltora roku wiec staz mam (w porownaniu do innych) praktycznie zaden; nie znam po imieniu wszystkich psow, nie ma mnie na fb (sorry ale nie lapie sie na ten portal z jakichs przyczyn - kolezanka z jozefowa na biezaco informuje mnie co tam sie dzieje i tez nie jest zachwycona); robie dla psow co w moje mocy, raczej widze to jako dlubanie w swoim zakresie, nic nie organizuje ani sie nie udzielam w szerszym tego slowa znaczeniu; spaceruje, dokarmiam jak trzeba; moze cos tam jeszcze; jestem praktycznie w kazda sobote; zadnych spektakularnych przedsiewziec; nie mam wielkich przyjaciol wsrod wolontariuszy; ale mniej wiecej wiem co tam sie dzieje, dlatego probowalam ugasic ten "pozar w burdelu", uspokoic sytuacje i ochronic przed bezsennoscia kolejne osoby; pierwsza wersja jaka slyszalam, byla taka, ze to ulki napisala te informacje o uspieniu; nie znam jej zbyt dobrze, raz z nia rozmawialam, ale nie wydaje mi sie zeby popelnila taka rzecz; moze sie myle, nie znam sie na ludziach; odpuszczam sobie wyjasnianie, wirtualne animozje i dochodzenie prawdy; az nazbyt dobrze zdaje sobie sprawe, ze mam gowniany wplyw na to co sie dzieje w realu - nie bede probowala zapanowac nad siecia; od jakiegos czasu probuje rozwiazac sytuacje pewnego psa ktory uwazany jest za dominanta, a ktory teraz jest totalnie zdominowany przez wspolokatorke; pogryziony (kuleje), wystraszony, znow zaczal chudnac; nic nie moge zrobic; nie ma miejsca, zeby te dwa psy rozdzielic; mur; pat; doszlam do sciany; z jednym psem mnie umiem zrobic porzadku - jak mam sie zabierac za cale schronisko? wiem tylko co zrobie w te sobote - pojade tam, wyciagne go znowu z boksu przy ujadajacej wspolokatorce, wyprowadze na spacer, nakarmie i wyczesze kolejny kilogram matowej siersci; poglaszcze, poprzytulam i wepchne z powrotem w miejsce w ktorym nie chce byc; ciesze sie, ze sa ludzie ktorzy potrafia wiecej; wierze, ze w kupie sila; byle ta kupa nie ograniczala sie do emocjonalnych wykrzyknikow na fb...