-
Posts
1751 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Mraulina
-
Liza chce jechać na wystawę do Chorzowa, gdzie będą wystawiane młodziutkie biewerki. Może mi się uda z nią wyrwać? Ja kibicuję tzw. DONom... niby to co mam, a nie takie samo!
-
Kolega hoduje yorki rodowodowe. Bez rodowodu to nie hodowla - to produkcja. Ten kolega mówi, że czasem tego jasnego prawie nie widać.U ONów też szczeniaczki rodzą się prawie czarne, z rudymi łapkami - a potem wychodzi czaprak albo wilczasty.
-
Kolega hoduje yorki. Mówi, że szczeniaki rodzą się czasem prawie całkiem czarne a potem się dobarwiają.
-
Rzucam tego wychudzonego charta Miuti na charcie forum (nie jestem Miuti - jak niektórzy sądzą - inna grupa wiekowa, inna rasa...).
-
[quote name='Burchardt']To są właśnie wiejskie klimaty. Ja mam działkę na wsi. Jak Poni / suka rasy wyżeł moich rodziców / została pogryziona przez wiejskiego psa, chodziła w kołnierzu. Pół wsi przyszło popatrzeć, co to za stwór lata u nas. Kręcili głowami i pukali się w czoło. Na wsi psy traktowane są zupełnie inaczaj / oczywiście są wyjątki/. Jak suka się oszczeni i w miocie są suczki, to idą od razu do piachu, żywcem są zakopywane. Jak się ludzie pokłócą między sobą to strzelają do psów, oczywiście do skutku, aż padnie podziurawiony jak tarcza na strzelnicy. Nikt nie dba o psy, nikt ich nie karmi, o wodę też trudno. Te psy wieczorami wypuszczane są poza obejście i z głodu rozszarpują się nawzajem. Trucie jest na porządku dziennym.To co napisałam wynika z moich obserwacji. Aż szkoda mówić. Kasia i Tupek[/quote] Nie chciałam rozwijać tego problemu - ale to całkowicie zgadza się z prawdą. Mogę podac ogroooooooomnie dużo przykładów .. ale dajcie spokój. Tu jest temat o biewerach. Zauważyłam, że każdy temat jest dominowany przez "przyjaciół zwierząt". WRACAJMY DO NASZYCH BIEWERÓW!
-
Ale wróćmy do biewerów. Może MIgotka ma jakieś nowiny?
-
[quote name='agata :)']Ale ta "rasa" została uznana jako białe owczarki szwajcarskie, nieprawdaż?[/quote] Niezupełnie. Białe są w typie bardzo starego ON. Mają inną linię górną i bardziej strome kątowanie tyłu. Wzorzec jest n [URL="http://www.fci.be"]www.fci.be[/URL]
-
KRAKÓW-Miniaturowa suńka, przywiązana do drzewa...ma domek :)
Mraulina replied to Asior's topic in Już w nowym domu
Nie da się sprawdzić, jaki jest jej stosunek do kotów? Koleżanka kociara mogłaby jjejdać tymczas. -
siedzi w komórce...ma dom u ZUZANECZKI, zawieziona przez WELLINGTON
Mraulina replied to Frotka's topic in Już w nowym domu
Może coś poradzę....... -
Znam wiele przypasków oddawania pieska - kundelka na wieś, jak się znudzi. Bo mówiłam o biednym kundelku - nie yorku. A z kundelkami na wsi bywa nieciekawie... cóż, mam smutne doświadczenia. Ale wróćmy do biewerów - jak sugeruje Migotka.
-
A to najważniejsze.
-
To nie jest merytoryczna dyskusja. Dajmy sobie spokój.
-
Mój post zniknął. Ciekawe. Złe mzimu?
-
Dorota napisała: cukier szkodzi, co widac :lol: czosnek nie stymuluje funkcjonowania szarych komorek lecz jest naturalnym antybiotykiem.:roll: jak sie cos juz mowi to wypadaloby wiedziec, czy to prawda. To miał być żart... Może niewybredny, ale żart. Reszty nie skomentuję - bo nie warto. A w mieszkaniu o powierzchni 87 m może się zmieścić sporo zwierzaków - chyba nie mają one do mnie pretensji z racji złych warunków w jakich przebywają, zwłaszcza jeżeli alternatywą jest schron lub igła. Musiałam wyrzec się komfortu - sprzątać co najmniej trzy godziny dziennie... Ale uśmiech mojej stareńskiej suki i mruczenie niewidomego kotka Pauperka rekompensują mi wszystko. I to jest najważniejsze.
-
Dzięki, Agamo. Dałam się niepotrzebnie wciągnąć w głupią dyskusję z ... nieważne.
-
I to wszystko w mieszkaniu w bloku... A tak. Mam spore mieszkanie. Nawet bardzo spore.... W końcu przy moim zawodzie nie zarabiam najgorzej. Widzę, że mnie śledzisz, Dorotko. To byłoby śmieszne, gdyby nie było żałosne. Dalsza wymiana poglądów między nami nie ma chyba sensu. Jedz czosnek. I dużo cukru. To stymuluje funkcjonowanie szarych komórek. I to by było na tyle. Może teraz coś o borzoju?
-
Dlaczego nie rozmnażać kundelków? Bo nie wiadomo, co z nich wyrośnie. Kupujemy śliczną kuleczkę dla dzieci -wyrasta z niej ogrpomny agresywny kaukaz, który stawia pood ścianą całą rodzinę. Kupujemy pieska do pilnowania posesji - wyrasta z niej przesłodki przyjaciel świata, radośnie witający złodzieja napalonego na nasz dobytek. Nie raz już o tym pisano. Ludzie kupując psa mają pewne oczekiwania - jeżeli pies ich nie spełnia, to jego los może być różny. Schron, buda+ łańcuch u rodzinki na wsi albo igła. Nie wierzycie, że kocham psy? To powiedzcie - dlaczego wydałam prawie całą pensję (wcale nie małą!) na ratowanie mojej niehodowlanej, stareńkiej suki, po której mogę się tylko spodziewać jej słodkiego uśmiechu?
-
Dorothy - przygarniam zwierzęta (prowadzę DT) i jakoś sobie radzę. Współpracuję z Ledą (psy) i Miutką (w zasadzie koty - czasem jakiś pies). Nie podoba Ci się, że podaję nazwisko osoby zasłużonej na polu ratowania psów? Czy aby nie przesadzasz w poszukiwaniu zarzutów przeciw mojej osobie? Może mi jeszcze zarzucisz, że posługuję się językiem zbyt górnolotnym stosując równocześnie dla kontrastu wulgaryzmy? Że czcionka ma nieładny krój? Że nie wklejam fotek od których łezka się w oku kręci? Czy wiesz, ile psów przeszło przez mój dom? Ile kotów? Że o morskiej śwince nie wspomnę. (Była wredna). Roznosi Cię jakaś wściekłość. To, o powiedziała Agama, dało mi do myślenia. Nawiasem mówiąc chyba nie przeczytałaś dokładnie tego, co napisałam - albo też nie pojęłaś myśli przewodniej mojego tekstu. Jeżeli w grę wchodzi to ostatnie - to ... cóż... albo z IQ coś nie w porządku, albo ... już nie zdefiniuję jednostki chorobowej. Mieliśmy tu omawiać problem ratowania psa - a Ty nie możesz sobie darować okazji, żeby - właśnie:co? Odreagować? Dowartościować się? Mam do siebie pretensje, że dałam się wciągnąc w dyskusję z kimś, kto nie przyjmuje agrumentów strony przeciwnej - nie ważne, z jakiego powodu.
-
Ktoś kupi szczeniaczka jako yorka, wyrośnie kundelek - i właściciel się wścieknie, odda pieska do schronu albo, co gorsza, rodzinie na wsi....... :mad:
-
Agama - jesteś wielka. W dwóch słowach ujęłaś tak wiele!
-
Dorothy napisała: chcialam tylko zaznaczyc ze hodowcy ZYJA Z ROZMNAZANIA I SPRZEDAZY ZWIERZAT, jakby tego nie uberac w ladne szatki, i jakich szczytnych teorii nie dorabiac. Taka jest prawda. G... prawda. :mad: Ja nie żyję z hodowli psów. Ja do hodowli dokładam. A tak! Hoduję psy, bo wystawy i hodowla to moja pasja. A coż takiego dla psa -wystawa? Straszna męka! A ja się nie męczę, wstając codziennie o 5-ej rano, żeby sobie gady pobiegały w polach? A na karmę (3 worki!) idzie mi 450 PLN miesięcznie! Muszę na to zarobić, prawda? -Więc niech gad jeden z drugim poświęci mi 2 czy 3 dni w roku!!!!!! Jeżeli hoduje się psy duże, niechodliwych ras, to proces sprzedaży rozciąga się zwykle na wiele miesięcy... w międzyczasie szczeniaczki trzeba odpowiednio karmić, szczepić, odrobaczać. A karma dla miotu dużuch szczeniąt w wieku ok. 4 mieś - powiedzmy 6 sztuk - to jakieś 600 zł miesięcznie! Jeżeli się odżałuje pieniązków - to szczeniaczki dostają krzywicy, siadają im łapki, uszka. W szczególnych przypadkach szczeniaczko mogą zostać kalekami. Wielu hodowców rasowych psów pomaga czynnie kundelkowym biedactwom - mogę podać wiele przykładów - że wymienię tylko lek. wet Basię Ślaską z Wrocławia, sędziego międzynarodowego ACE, hodowcę jamników i moskwicinów (ta ostatnia hodowla całkowicie nieopłacalna - jamniki też się niezbyt dobrze sprzedają ) - Basia bardzo zaangażowała się w ratowanie piesków z Ligoty i przygarnęła jednio biedactwo. Ale z doświadczenia wiem, że hodowców i kynologów z upodobaniem miesza się na dogomanii z błotem - więc jej unikają, żeby sobie nie psuć nerwów. Tym sposobem wyłącza się z akcji pomocy grupę ludzi, która wiele może zdziałać. Czy to chcecie tu osiągnąć? Ostatnio pewna sędzina międzynarodowa - b. porządny człowiek, zaangażowany w ratowanie chartów - powiedziała, że dogomania to szmbo. Jeszcze jedno: rozmawiałam z Miutką - borzojarą. Powiedziała, że u chartów NIE WOLNO STOSOWAĆ POD ŻADNYM POZOREM BLOKAD HORMONALNYCH. Zresztą charcice mają cieczkę dużo rzadziej niż inne psy. Miutka ma dwie suki i psa. Kiedy przychodzi cieczka, po prostu zamyka je w oddzielnych pomieszczeniach - w pokojach, żeby nie było nieporozumień (psy Miutki są kanapowcami - straszna to hodowla, prawda??????). Pieski interesują się sobą przez kilka dni, tj w czasie owulacji suki. Trochę popiszczą i spokój. Jeżeli chcecie skontaktować się z charciarzami, wejdźcie na charcie forum. A w omawianej rasie jest w roku zaledwie kilka miotów. Bo nie ma zbytu na szczenięta. Do rozrodu wchodzą właściwie tylko psy wybiitne. To dobrze dla rasy, która jest podobno w Polsce na wyjątkowo wysokim poziomie. Czy Norman ma już zaklepany domek? Ja się tam na chartach szczególnie nie znam, ale Miutka twierdzi, że głowę ma prześliczną.
-
Może piesek znajdzie wreszcie domek?
-
I jeszcze jedno, XXXL: Marcin jest kolegą mojej przyjaciółki. Nie chwali się tu - ale on URATOWAŁ psy o których wspomniał. Przywiózł je zza granicy w POTWORNYM stanie, wydał kupę forsy na daleką podróż, na leczenie - i nie ma z tego ani grosza. Tylko satysfakcję. Historię jego psów śledziło charcie forum. Możecie tam zajrzeć i poczytać.
-
Buldożka Tosia - Ma nowy dom !!!! Są nowe zdjęcia ... :)
Mraulina replied to lavinia's topic in Już w nowym domu
Święta prawda!!!!! -
XXXX52 - trujesz nieprawdopodobnie. Zabierasz głos w kwestii o której nie masz zielonego pojęcia. Dyskutować z Tobą nie będę - bo nie posiadasz nawet minimum informacji na temat problematyki hodowlanej. :mad: Sama hoduję psy i wiem, jak czasem trudno sprzedać szczenięta - z rodowodem, po championach, zaszczepione, odchuchane, zsocjalizowane. A że trafiają się makabryczne pseudohodowle to prawda. Ale nie należy wszyskich hodowców ładować do jednego wora. :p MarcinB bardzo mądrze ujął istotę sprawy.:multi: