Jump to content
Dogomania

agastaffbull

Members
  • Posts

    488
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by agastaffbull

  1. Leszczu, wzorzec wzorcem, a życie życiem. Moje psy też patrząc na wagę podaną we wzorcu są "ponadwymiarowe"-poprzedni staffik ważył 22 kg, obecny, w wieku 8 miesięcy, waży 19 kg. Ale im ta waga bardzo pasowała do wzrostu i gdyby ważyły mniej-wyglądałyby brzydko. Ja się z tych wyników wagi bardzo cieszę! Waga ma iść w parze z budową ciała i wzrostem, tylko uważaj, żeby psa nie zatuczyć. A jak się robi pomiary zoometryczne masz tu: [URL]http://www.swiatczarnegoteriera.republika.pl/n-standard_miara.htm[/URL]
  2. A to był mój nieodżałowany Yuko... [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/803/22669910235203985453310.jpg/][IMG]http://img803.imageshack.us/img803/5884/22669910235203985453310.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
  3. Wzorzec staffika jest jeden, nie ma rozdziału na "staffik blue" i "staffik nie blue". Blue to jedynie umaszczenie-błękitne (niebieskie), jedno z wielu dopuszczalnych przez wzorzec w tej rasie, które nie ma wpływu na wagę i wzrost. Ostateczna waga i wzrost psa to już wypadkowa genów i w przypadku masy ciała-także żywienia. Pisałeś w innym temacie, że Twój staffik ma 46 cm w kłębie. Czy aby na pewno dobrze go wymierzyłeś? 46 cm to powinien mieć amstaff, górna granica wzorca dla staffika to 40,5 cm. [url]http://www.alfatauri.pl/wzorzec.htm[/url]
  4. :) Ja swojemu gotuję. Mam też suchą karmę-Forza10, ale mój to taka menda, że żadnej suchej karmy bez dosmaczenia nie tknie. Purina Pro Plan nie jest zła, choć wiadomo-są lepsze. Ale z kolei nie wiadomo, czy coś innego podeszłoby Tygrysowi. Mam nadzieję, że zakup boomer balla się u Ciebie sprawdzi i opłaci. U mnie był to największy zakupowy niewypał, wydałam ciężkie pieniądze, a zainteresowania zero! Nawet chciałam ją sprzedać, ale poczekam do następnego roku-może Muffin dorośnie do niej. Tymczasem wielką furorę robi u nas kula-smakula. W domu-do podrzucania i toczenia nosem po podłodze-wtedy wypadają z niej smakołyki, a na dworze-do rzucania. Wczoraj myślałam, że mnie wykończy-tak żądał rzucania mu tej piłki! A oto ona: [url]http://allegro.pl/kula-smakula-pilka-na-smakolyki-9cm-trixie-i1932870179.html[/url]
  5. No niestety-mimo usilnych starań o pracę w zawodzie-nie udało się. Chyba, że zmieniłabym miejsce zamieszkania-a to nie wchodzi w grę. Gospodarstw jest u nas mało, a te co są-preferują mężczyzn. Pracuję jako sekretarka, ale ciągle szukam czegoś dla siebie, bo ciągle jestem jakby nie było zootechnikiem-i do tego mnie ciągnie. Staram się też być na bieżąco z tą tematyką.
  6. Mam obecnie drugiego staffika z rzędu. Ma teraz 8 miesięcy i zaczyna pięknie się rozrastać. Poprzedni staffik był tak fenomenalnie umięśniony i zbudowany, że wzbudzał podziw nawet laików. Żeby był takim mięśniakiem nie kiwnęłam nawet palcem, i przy obecnym psie też nie zamierzam-mam tu na myśli szelki z obciążeniem, jakieś treningi czy ciąganie opony. Moje psy miały (tzn. jeden niestety nie żyje) najnormalniejszy ruch, bez zacięcia sportowego-bom jest typ całkowicie asportowy. Geny i dobre żywienie zrobiły swoje. Do tego co najwyżej wbieganie i zbieganie z górek na spacerach, bo oba to uwielbiały. Patrząc na fotki Twojego Tygrysa nie widzę żadnych powodów, żeby się go czepiać. Jeśli chodzi o szelki, jestem wierna firmie Ami Play, ale to są szelki parciane, nie skórzane.
  7. Staffik to pies-dynamit, petarda, nadenergia i nadtemperament, a do tego czołg, taran i mistrz świata w niedelikatności. Przygotuj sie, że im będzie starszy-tym wytrwalszy w swoich działaniach. I to się raczej nie zmieni, te psy takie są od małego do swoich ostatnich dni. Musisz mu zapewnić dużo ruchu, zabaw, aktywności fizycznej i umysłowej. Baw się z nim, ucz go posłuszeństwa, staraj się zapewnić mu ruch i zajęcia, bo dewastacyjne zapędy biorą się z nudy! Ja jak wychodzę z domu, swojego staffika zamykam w metalowym kojcu o wymiarach metr na metr, dodatkowo barykadując go ze wszystkich stron cięższymi meblami, bo jak się oprze o kojec-to go wywraca. No niestety-pracować muszę, ale po pracy nadrabiam godziny, w których siedzial sam, żeby dać upust choć ułamkowi energii, bo o upuście 100% można tylko pomarzyć...Te psy takie już są, mam drugiego z rzędu i pod tym wzgledem są takie same... P.S. Pamiętaj, że nic tak nie męczy psa jak wysiłek umysłowy. Poczytaj sobie o zabawach z psami, np. w chowanego, w tropienie ciastek poukrywanych po domu, w kulę smakulę...Trenujcie podstawowe posłuszeństwo...
  8. 5 lat temu skończyłam zootechnikę na Akademii Rolniczej w Poznaniu, specjalność hodowla zwierząt, studia dzienne. Od dziecka wiedziałam, kim chcę zostać, nic innego nawet nie wchodziło w grę. Jednak sam program studiów strasznie mnie rozczarował. Za mało było "zootechniki w zootechnice", miałam wielki niedosyt przedmiotów typowo hodowlanych i zajęć w terenie. Poznańskie studia zdominowane były przez biochemię, fizjologię, genetykę i tego typu przedmioty bardziej potrzebne biotechnologowi siedzącemu w laboratorium niż zootechnikowi-hodowcy nadzorującemu jakieś gospodarstwo. Odsiew z biochemii, genetyki i fizjologii był okropny, co rok wielu ludzi oblewało, najwytrwalsi kiblowali po kilka razy, inni rezygnowali...Nie tak sobie wyobrazałam studia zootechniczne...
  9. Dziś mija równe 9 miesięcy, kiedy odszedł mój najukochańszy staffordshire bull terrier-Yuko, pies mojego życia. Miał rozległy nowotwór zatok i przegrody nosowej. Postanowiłam opisać naszą historię, żeby pokazać, jak podstępnie, perfidnie, fałszywie i niezauważenie potrafi rozhulać się agresywny nowotwór. Może komuś przyda się moja historia. Wszystko zaczęło się bardzo niewinnie w sierpniu ubiegłego roku. Byliśmy na spacerze, Yuko jak zwykle buszował w chaszczach, tarzał się i węszył w trawach. Nagle stanął i zaczął kichać. Czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałam! To nie było zwykłe kichanie, to był wielki atak kichania, który trwał dobre kilka minut, myślałam, że nie przestanie i że mu "nos odpadnie"! Wystraszyłam się, że wpadła mu plewka do nosa i aż byłam zła na niego za to wariactwa w trawach. Wróciliśmy do domu, jakoś wszystko się uspokoiło. Ale od tego dnia tylko wyszedł na dwór, a od razu zaczynał kichać. Potem zaczął się "zapowietrzać"-dusił się i nie mógł złapać tchu. A po paru dniach zaczął krwawić z lewego nozdrza. Pognaliśmy do lecznicy. Lekarz na ile mógł, na tyle obejrzał wnętrze nozdrzy wziernikiem, ale niczego niepokojącego tam nie stwierdził i powiedział, że to chyba jakieś podrażnienie, bo ciała obcego tam nie widzi. Wróciliśmy uspokojeni do domu. Ale problem nadal trwał-kichanie, zapowietrzanie i krwawienie. Pognaliśmy więc na rhinoskopię do Wrocławia. Łudziłam się, że moze jednak to ciało obce, które zawędrowało gdzieś głębiej. Niestety. Ciała obcego tam nie znaleziono, natomiast okazało się, że w tym nosie są obfite złoża tkanki w stanie martwicy i rozkładu. Pani doktor powiedziała, że w pewnym momencie musiała przerwać badanie, bo się już endoskop zapychał. Diagnoza-na 85% nowotwór, a na 15% silny stan zapalny. Pobrano też próbkę na cytologię i histolpatologię. Wyniki przyszły po dwóch tygodniach-wykluczono nowotwór, stwierdzono tylko stan zapalny! Wielka ulga! Dziś wiem, że ta histopatologia to w naszym przypadku był pic na wodę, bo wszystko zależało od miejsca pobrania materiału, a oni to ewidentnie spieprzyli. Pomijam fakt, że wyniki miały być w ciągu kilku dni, a przyszły po ponad dwóch tygodniach. Minął niecały miesiąc i problem znów powrócił-kichanie i podkrwawianie. Kiedy przestał reagować na Cyclonaminę, przeszliśmy na Exacyl, ale i po nim podkrwawiał. Zdarzało mu się też wykichiwać skrzepy. Badania krwi były bardzo dobre, jedynie z powodu krwawień w nosie wyhodował sobie gronkowca złocistego i później gronkowca złocistego z E. Coli. Po drugim wymazie widocznie coś mu podrażnili wymazówką, bo od tamtego momentu to nozdrze miał jakby całkiem zatkane... Problem się nasilał, leczenie zachowawcze nie przynosiło efektów, a my ciągle nie znaliśmy diagnozy. Pojechaliśmy więc na rezonans do Wrocławia, pojechaliśmy go zdiagnozować, a tymczasem-zabiliśmy go!!! 15 minut przed końcem badania podali mu kontrast i Yuko dostał wstrząsu anafilaktycznego. Na naszych oczach reanimowali go około 20 minut, moją mamę poprosili do pomocy w trzymaniu jak robili mu sztuczne oddychanie... Bezskutecznie...To był najgorszy dzień mojego życia...Dostałam tam strasznej histerii, wyłam, krzyczałam, biegałam w kółko po wszystkich pomieszczeniach, nie mogłam się uspokoić...Miałam ochotę iść się powiesić, wyrzuty sumienia dręczą mnie do dziś...Bo może gdyby nie ten cholerny rezonans-żyłby do dziś? Wstrząs po kontraście jest ponoć tak rzadkim powikłaniem, że nawet się go nie bierze pod uwagę. A jednak trafiło na nas... Oto wynik z rezonansu, o który poprosiłam po kilku dniach, bo uznałam, że muszę to wiedzieć dla własnego spokoju: [B]Pani piesek mial rozlegla zmiane nowotworowa z licznymi ogniskami martwicy i krwawienia. Zmiane zajmowala cala prawa jame nosowa, zatoke szczekowa, sitowa i czolowa. W okolicy nozdrzy tylnych niszczyla przegrode nosowa i przechodzila na lewa strone do jamy nosowej lewej. W prawej jamie nosowej doszlo do calkowitego zniszczenia malzowin nosowych. Rozleglosc zmiany i jej wyglad na obrazie MRI pozwalaja stwierdzic, ze mielismy do czynienia z agresywnym procesem nowotworowym. Nie potrafie odpowiedziec na pytanie ile mialby czasy gdyby badanie zakonczylo sie zgodnie z oczekiwaniami nas wszystkich. Ale odnoszac sie do rozleglosci zmian i zdolnosci inwazyjnych mysle ze mogloby to byc kilka tygodni.[/B] Dziś właśnie moja równo 9 miesięcy od tego okrutnego dnia...I choć mam już drugiego staffika- Muffina-nie ma dnia, żebym nie myślała o Yuko...Nie ma dnia, żeby nie prześladowały mnie obrazki z reanimacji...Łapie mnie to znienacka po kilka razy dziennie i nie umiem sobie z tym poradzić...Sumienie dręczy mnie do dziś...Co byłoby gdybyśmy tam nie pojechali? Dodam, że oprócz krwawień i zatkania nosa, pies do ostatniego dnia zachował 100% powera, kondycji, apetytu i humoru. Być może komuś moja opowieść kiedyś się przyda, choć trzymam kciuki-żeby nie!
  10. A ja byłam zadowolona z pętli. Stosowałam ją u poprzedniego staffika z super efektem i żadnych schodków nie miał. U nas zdała egzamin na medal. U obecnego staffika nie próbowałam, bo mi się owa pętla gdzieś zapodziała.
  11. Każdy pies jest inny, nawet w obrębie tej samej rasy. Mój obecny staffik, 6-cio miesięczny pies jest niezwykle przyjaźnie nastawiony do wszystkich psów, pięknie się z nimi bawi, a w zabawie nie jest szczególnie nakręcony tak jak potrafią bullowate. Zastanawiam się jaki będzie jak dorośnie. Ale jego poprzednik, gdy był w jego wieku, już dymił do psów, prowokował chętnie awantury a każdą zabawę sprowadzał do chęci pokłócenia się-był w zabawie nakręcony, a im bardziej się nakręcał-tym mniej przyjemny miała przebieg ta zabawa dla drugiego psa. I przez całe swoje życie był awanturnikiem chętnie prowokującym psie sprzeczki.
  12. Witaminy z Dolfosa wydają się OK, to znana i dobra firma. Ale jeśli będziesz karmić sunię dobrą suchą karmą to dodatkowa suplementacja takimi witaminami może zaszkodzić.
  13. Dokładnie tak-jest wiele odpowiedników Gammolenu z tym samym składem, a za wiele niższą cenę :)
  14. Pisałam już na staffikowym forum, ale powtórzę się tu: Przecież to jeszcze szczenię, psie dziecko, które przechodzi kolejne fazy rozwoju psychicznego i socjalizacji z otaczającym światem, z nowymi zjawiskami, zdarzeniami, zwierzętami i ludźmi, które zaczyna napotykać na swojej drodze-często po raz pierwszy! Nie oczekuj od 4 miesięcznego szczeniaka zachowań typowych dla dorosłego, ukształtowanego już psychicznie psa! To, jak się zachowuje jest dla mnie typowym zachowaniem szczenięcia, i nie widzę tu powodów do niepokoju. Musisz po prostu dać dziecku być dzieckiem! Żaden super glina, żaden komandos czy oficer GROMu nie urodził się od razu twardzielem, tylko dzieckiem-które na pewno czegoś się bało. Nawet Chuck Norris też był dzieckiem :P A o fazach rozwoju szczeniaka możesz poczytać sobie np. tu: [URL="http://www.coape.pl/art_etapyrozwoju_pies.html"][COLOR=#34444b]http://www.coape.pl/art_etapyrozwoju_pies.html[/COLOR][/URL]
  15. Aha, na ekstremalne problemy z wypadaniem sierści jest Laveta Super z Beaphara. Na takie same problemy, tylko o mniejszym nasileniu jest sama Laveta.
  16. Do czesania polecam pętlę trymerską. Do nabycia np. w internetowym Karusku. To właśnie tam polecono mi ją bardziej niż furminator-i uważam, że to naprawdę super zakup. Na sierść polecam Gammolen a na połysk i wyciągnięcie koloru u mojego psa fenomenalnie sprawdzał się Algolith z Beaphara. Co do Gammolenu-to minusem jest cena, ale równie dobre, a naprawdę niedrogie są np. tabletki Sanal z drozdżami. Generalnie szukaj preparatów bogatych w kwasy tłuszczowe, z biotyną (witamina H) oraz drozdżami-wybór jest przeogromny.
  17. To typowy sposób zabawy dla terrierów typu bull. Jedne psy się bawią w ganianie, drugie-w "zagryzanie". Dwa staffiki będą bawić się ze sobą brutalnie i dla obu będzie to frajda. Staffik w zabawie z psem innej rasy może wywołać konsternację, bo inne psy nie są przyzwyczajone do takich zabaw. Mój pierwszy staffik i teraz obecny-bawią się z innymi psami w taki właśnie sposób, pierwszy staffik to już na maxa się nakręcał i każdą zabawę sprowadzał do bójki. Nie pozwalaj mu się za bardzo nakręcać. Jak widzisz, że zaczyna przeginać-odwołaj go, złap na smycz i zakończ zabawę. Powinien wiedzieć, że są pewne granice, bo inaczej nie będzie miał psich przyjaciół. Ćwicz z nim skupianie uwagi na Tobie, a że nie słucha-to takie teraz newralgiczny wiek, ale musisz nad nim pracować.
  18. Zaciskam kciuki z całej siły!!!! Mój Boże, że ja dopiero teraz dowiedziałam się o tej klinice... 14.01. tego roku straciłam ukochanego Yuko, 8-mio letniego staffordshire bull terriera. Miał rozległy nowotwór zatok i przegrody nosowej, krwawił mimo podawania leków przeciwkrwotocznych, potem oddychał już tylko jedną dziurką, bo drugą miał zatkaną. Ale do końca miał 100% powera i dobrego humoru. Rhinoskopia-po tym badaniu pani doktor powiedziała, że na 85% jest to nowotwór. Badanie histopatologiczne jednak go wykluczyło...Dziś wiem, że wszystko zależy od miejsca pobrania próbki...Przez te rozbieżności staliśmy w miejscu z diagnozą. Jedynym wyjściem był rezonans. Pojechaliśmy...15 minut przed końcem badania podano kontrast...Yuko dostał wstrząsu anafilaktycznego. Na moich oczach go reanimowali przez dobre 20 minut... Głęboką traumę mam do dziś, te obrazki wracają do mnie natrętnie każdego dnia...Zabił go nie rak (badanie potwierdziło rozległe zmiany nowotworowe), ale kontrast...Wyrzuty sumienia mam do dziś...Chcieliśmy mu pomóc, a wyszło inaczej... Rozpisałam się... Trzymam kciuki za Caruso, jesteście WIELCY, że zrobiliście wszystko, aby go ratować!!! MUSI się udać, nie ma innej opcji! Czekam na dobre wieści! Proszę go ode mnie uściskać i ucałować!!!
  19. :crazyeye::crazyeye::crazyeye:Czytam i nie dowierzam własnym oczom! Jak żyję i jak długo siedzę w rasie (a mija wlaśnie 9-ty rok) pierwsze słyszę, żeby staffik zrobił człowiekowi krzywdę! I zasadnicze pytanie-czy to na pewno był staffik, czy jakiś mix w typie, kupiony gdzieś na giełdzie, po nie wiadomo jakich rodzicach i nie wiadomo od kogo?! Prawdziwy staffik nigdy by nie stanął przeciw człowiekowi! Te psy kochają ludzi aż nadto, dlatego większość z nich absolutnie nie nadaje się np. na stróża, bo każdego obcego wita w rączych podskokach, rozdając buziaki na lewo i prawo! Staffik to pies z wiecznym uśmiechem na mordzie, z niesamowicie pozytywną energią, kochający wszystkich ludzi, nie znający umiaru w molestowaniu o pieszczoty, zawsze z szalonymi pomysłami, zawsze w świetnym humorze! I jeszcze jedno-żywienie psa surowym mięsem nie zrobi z niego krwiożerczej bestii! Mamy XXI w., a tylu ludzi wciąż wierzy w takie zabobony! Surowe mięso nie ma nic wspólnego z zachowaniem psa, zachowanie i charakter to składowe genetyki i wychowania! Owszem-nadmiar białka w diecie czy np. niedobór pewnych aminokwasów (np. tyrozyny, tryptofanu) może wpłynąć na zachowanie, ale to już są sytuacje skrajne. Prawdą jest, że psom agresywnym w ramach terapii obniża się też podaż białka w pokarmie, ale to nie ma nic wspólnego z surowym mięsem jako takim!
  20. Krzysiek, czyli Jegomość! Na pewno kojarzysz mnie z bolec.info, gdzie zawzięcie się produkuję na temat kynologii, pseudohodowców i uświadamiam ludziom to, jakim niebezpieczeństwem są bezmyślni rozmnażacze psów, jakie triki stosują i czym może się skończyć zakup psa od kogoś takiego! Szkoda, że nie napisaleś do mnie wcześniej, chętnie pomogłabym Ci w wyborze dobrej, prawdziwej hodowli! O mały włos padlbyś ofiarą typowego pseudohodowcy-rozmnażacza psów! Upatrzony przez Ciebie piesek nie tylko nie jest charcikiem włoskim, ale nawet nigdy koło takiego nie stał! Facet chce Cię oszukać w podły, perfidny i wyjątkowo bezczelny sposób! W razie jakichkolwiek pytań zootechniczno-kynologicznych polecam się do usług. P.S. Rasowym jest tylko pies z rodowodem (metryczką uprawniająca do wyrobienia rodowodu), pochodzący z hodowli zarejestrowanej w ZKwP. Nie istnieje coś takiego jak rasowy bez rodowodu, podobnie jak nie ma czegoś takiego jak "rasowy, ale bez rodowodu, bo siódmy z miotu". Są to częste triki pseuduchów, na które nieświadomi ludzie dają się nabierać.
  21. Witam! Jeśli chodzi o jedzenie, to po wykluczeniu problemu natury medycznej można będzie domniemywać, że albo trafiłeś na niejadka, albo karma, którą mu dajesz-przestała mu smakować. Spróbuj od rzeczy najprostszej-dosmacz mu ją odrobiną mięsa lub np. twarogu. Czasem nieduży dodatek czegoś atrakcyjnego do suchej karmy spowoduje, że micha zostanie wyzerowana w kilka sekund. A jeśli chodzi o spacery-to spróbuj kucnąć, przywołać go i nagrodzić, jeśli przyjdzie. Można mu też uciekać-wtedy powinien Cię gonić i być może to go rozrusza lub rzucać przed niego zabawkę. Trzeba jednak zachęcać do czegoś psa z wyczuciem, delikatnie i bez nerwów ani siły, żeby go nie zniechęcić.
  22. Przesympatyczna kobieta! Bardzo miła, kulturalna, z wielkim poczuciem humoru, sędziuje szybko i sprawnie, nie przeciąga oceny i uzasadnia werdykty. Wystawianie psa u niej w ringu to sama przyjemność!
  23. Malakosa-staffik jest jeden i nie ma żadnych odmian pod wzgledem wielkości. Owszem-poszczególne osobniki będą ciutkę różnić się wzrostem-to normalne, w każdej jednej rasie mamy psi niższe, wyższe, lzejsze, cięższe, ale u staffika wzorzec jest jeden i nie ma tu żadnych odmian.
  24. Megi, nie sugeruj się ceną, tylko tym, z jakiej hodowli i od kogo kupujesz psa. Dla mnie dobra hodowla to taka, która "czuje rasę", która jest w niej nie od dziś, gdzie hodowca naprawdę jest miłośnikiem i znawcą, no i przede wszystkim, gdzie hodowca dobrze traktuje swoje psy-jak przyjaciół i członków rodziny, a nie maszynki do wygrywania wystaw i rodzenia szczeniąt. Dobry hodowca to takze ten, który cały czas będzie służył radą i pomocą. Akurat hodowle staffików w Polsce mamy na bardzo wysokim poziomie, są one bardzo ambitne i naprawdę dobre. Nie ma problemu ze znalezieniem renomowanej hodowli, problem raczej na którą się zdecydować, bo wszystkie czołowe i liczące się mają ciekawe skojarzenia do zaoferowania. Moja rada? Nawiąż kontakty z kilkoma hodowlami, porozmawiaj z hodowcami, pojeździj na wystawy, wyrób sobie zdanie i wybierz tą, która najbardziej Ci będzie odpowiadać.
  25. Pisałam o wymianie zębów i jej wpływie na noszenie ucha już na poprzedniej stronie- w listopadzie ubiegłego roku, ale nikt mnie nie chciał wtedy słuchać! Strumyk i Vectra, ja jestem dokładnie tego samego zdania co Wy. Nie ma co nadgorliwie kleić tych uszu, jeśli pies ma je nosić poprawnie, to będzie-bez niczyjej pomocy. Na razie dajcie tym szczeniakom w spokoju dorosnąć i ustabilizować gospodarkę mineralną. Poza tym istnieje też swego rodzaju zależność między typem budowy, a sposobem noszenia ucha. Co nie znaczy oczywiście, że pies o lżejszej budowie będzie miał zawsze tendencje do stawiania uszu, a cięższy-zawsze będzie miał idealne.
×
×
  • Create New...