ARKA, no to naprawdę bardzo mądre dzieciaczki... Eksperyment z muzyką pomaga gdy jesteśmy w Łodzi, np. w Sylwestra, bo huków noworocznych też się boi. Na działce, gdy jest burza, to często wyłączają prąd, więc ciężka sprawa.Jeśli chodzi o leki, to gdy już naprawdę dygocze, dostaje kilka kropelek walerianowych. Chyba porozmawiam z weterynarzem, ale z drugiej strony nie chcę faszerować jej lekami. Raz gdy była burza, pobiegła do garażu i tam przesiedziała całkiem spokojnie, no ale gdy burza jest w nocy, to nie będę z nią chodziła do garażu. Zastanawiam się skąd się wzięły takie lęki, ale raczej odpowiedzi nie znajdę, bo Pinia jest ze schroniska, a u mnie od 2 lat, i nie znam jej wcześniejszego życiorysu. Może biedactwo musiało spędzić burzową noc na ulicy...