-
Posts
1232 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Peter Beny
-
Rozumiem że niema szans na całkowite wyzdrowienie łapy ??? Może jakiś inny wet Beja obejrzy :shake::shake:
-
Oborniki Wlkp. Tiger...jest już po operacji. ma nowy dom!!
Peter Beny replied to Hala's topic in Już w nowym domu
No to czekamy na zdjęcia i dalszą relację :loveu::loveu::loveu: -
Oborniki Wlkp. Tiger...jest już po operacji. ma nowy dom!!
Peter Beny replied to Hala's topic in Już w nowym domu
Acha , a pan do kogo wraca :lol: Też tak nie raz słyszę , wiec odpowiadam do psa :lol::lol::lol: Małgosiu baaaardzo dziękuję :laola: -
Oborniki Wlkp. Tiger...jest już po operacji. ma nowy dom!!
Peter Beny replied to Hala's topic in Już w nowym domu
:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: Małgosiu bardzo dziękuję za relację :multi::multi::multi::multi: Trzymamy kciuki za Tigera , spokojnych snów życzę :cool3::cool3: ( chociaż nie bardzo w to wierzę ) , ja dwa dni po tym jak zabrałem Brajla , dalej nie mogłem spać :razz: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Peter Beny replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Haha, ale się cieszę że policja się okazała wyrozumiała :loveu::loveu: No i koniki na spacerek sobie posły :cool3::cool3::cool3: -
Oborniki Wlkp. Tiger...jest już po operacji. ma nowy dom!!
Peter Beny replied to Hala's topic in Już w nowym domu
No mam nadzieje że Tiger już w klinice jest :cool3: Cytuję Małgosie : Chyba ta dogomanie to wykrakalam. Niniejszym oglaszam uroczyscie, ze od natychmiast jestem uzbrojonym jezdzacym szpitalem. Ale po kolei: otoz wracam sobie niczego zlego nie przeczuwajac z dzisiejszego wieczornego dyzuru, przejezdzam obok budki z piwem i widze jak lysa pala ubrana na czarno i w wojskowych butach katuje dobermana. Pies wije sie i wyje, wlasciciele budki z piwem kompletnie przerazeni i bezradni. Dorwalam sie do moich ampulek i przygotowalam mieszanke k.o. dla skurczybyka i narkoze dla dobermana. Kompletnie pijanemu facetowi wbilam strzykawke "po rekojesc" miedzy lopatki, co zwalilo go z nog natychmiast. Gorzej bylo z dobermanem, bo nie dawal do siebie podejsc. W koncu mi sie udalo - do faceta zawolalam feuerwehre (polaczenie policji z pogotowiem) i zostawilam nie udzielajac pierwszej pomocy. zajelam sie dobermanem, ktory biedak krwawil z pyska i uszu, wiec podejrzewalam obrazenia wewnetrzne. Zataszczylam do samochodu, podlaczylam pod kroplowke i pojechalam na ostry dyzur. Tam na szczescie okazalo sie, ze jest tylko niesamowicie poobijany. Bede go odwiedzac w schronisku, do domu niestety wziac nie moge, bo staruszek Fryc dostalby zawalu. Ale przysiegam, ze od dzisiaj bede wozic ze soba paralizator elektryczny na wszelkich malych i duzych bydlakow. Malgosmalgos i druga część :lol: No to za kare opowiem, jak uczestniczylam w uratowaniu labedzia we wtorek. Zanim zapytacie: to jest choroba zawodowa pilelegniarek, zwie sie fachowo w psychologii "syndrom pomagacza" czy cos w tym rodzaju... Chorych jest wiecej, jak sie okazalo. Streszczam sie: -byla raz sobie labedzia para -bardzo sie kochaly i co roku mialy duzo labedzich dzieci -w anno domini 2007 sztuk osiem - przezylo 5 -piecioro labedzich dzieci rozwijalo sie pieknie -byly coraz samodzielniejsze -apetyty mialy wilcze, tfu.labedzie -jeden szczegolnie -az do tego feralnego dnia -kiedy to w trakcie uczty utknal pod woda -i utopilby sie niechybnie -biedny, glupi, mlody labedz -na szczescie dobrzy ludzie (mnie oczywiscie wliczajac) -wskoczyli w ubraniach do wody -wyciagneli -zrobili sztuczne oddychanie (jak myslicie kto?) -zawiezli do kliniki -uratowali MalgosMalgos -
Oborniki Wlkp. Tiger...jest już po operacji. ma nowy dom!!
Peter Beny replied to Hala's topic in Już w nowym domu
[quote name='Hakita']Peter, no gdzie się pojawisz, tam się cuda dzieją...:lol:[/quote] No nie ma cudów ;) Podziękowania dla Małgosi :loveu::loveu::loveu::loveu: -
Oborniki Wlkp. Tiger...jest już po operacji. ma nowy dom!!
Peter Beny replied to Hala's topic in Już w nowym domu
Ja się bardzo cieszę że jutro Tiger jedzie do nowego miejsca w Niemcach :cool3: I też czekam na relację :lol::lol: Hihi , chyba dobry negocjator ze mnie jest ;) Pozdrawiam -
Warszawa Dogomaniacy potrzebny ktoś kto ma cyfrówkę i może zrobić zdjęcia Bejowi :Help_2::Help_2:
-
Oborniki Wlkp. Tiger...jest już po operacji. ma nowy dom!!
Peter Beny replied to Hala's topic in Już w nowym domu
Ja też trzymam kciuki za udaną akcję i za Tigera :multi::multi: Mam nadzieje że Małgosia już staję się wiarygodna w waszych oczach , pamiętajmy o tym że nie ilość postów tutaj na Dogo świadczy o efektach , liczy się serce i chęć pomocy :lol::lol: Pozdrawiam serdecznie ;) -
Z tego co wiem to niedaleko Warszawy ;) Bejuniu nikt do ciebie nie zagląda:placz::placz: A domek dalej pilnie potrzebny :shake::shake:
-
Potrącił go samochód, 8mc ON. Pojechał do gigi!!! Zdjęcia str. 16!
Peter Beny replied to Masza4's topic in Już w nowym domu
Ale fajno sobie Selo poszalał na śniegu :lol::lol::lol: -
Beju na pierwszą , fotograf pilnie potrzebny :Help_2::Help_2:
-
To ja sobie pozwolę zacytować Edytę :lol: Dziękuję wszystkim raz jeszcze za kciuki i wsparcie,ciągle jeszcze borykam się z resztką paskudnej grypy.Dawno mnie tak nie złamało jak teraz. Wszyscy jednak czekają na wieści,wiec choć kilka słów napiszę. Brajl został wczoraj obejrzany przez dr.Gierka od czubka noska po koniuszek ogona.Chłopak nie ma tatuażu,choć to aż dziwne.Jest ogólnie silny i zdrowy.Oczodołów zaszywać nie bedzie potrzeby.Nie ma nadmiernej wydzieliny,ropy,trzeba przemywać oczodoły solą fizjologiczną. Zęby....Hm.Tu sprawa jest dośc dziwna i zagadkowa.Zęby nie zostały wyłamane,upiłowano je równo i fachowo,co zreszta musiało zostać dokonane pod narkozą.Jak i dlaczego-teorii dziesiątki,a dalej nic nie wiemy. Właściwie jak sie okazuje nie wiadomo w jaki sposób pies znalazł sie w schronisku.Sprawa na pewno wymagała bedzie prawie detektywistycznych zabiegów,ale chcemy zrobić wszystko,aby poznać choć trochę prawdę. Brajl jest wspaniałym psem,biegunka ustepuje,w brzuszku mniej burczy.Dostaje leki i odpowiednią dietkę. Reszta wieści-później. I trochę później :multi: Brajl zaszczekał!Wprawdzie jeszcze nieśmiało i krótko,ale zaszczekał!Na wieczornym spacerku mały potwór rozdarł się jazgotliwie na biegnącego kundelka.Bartek natychmiast poczuł się w obowiązku wesprzeć podopieczną.I nagle usłyszałam nieśmiałe kilkakrotne hau,hau dobiegające z drugiej części skwerku.To Brajluś stał ze swoim Panem i dopingował stadko..Poczuł się już najwyraźniej jego częścią...
-
Co tu taka cisza :shake::shake: Beju co u ciebie ??
-
A ja miałem okazję wczoraj i dziś odwiedzić Brajla :lol::lol: Dziś miała miejsce wizyta u Weta . Nowe informację przekaże , jak napiszę Edyta ;) Teraz kilka cytatów z Owczarka :razz: Moi Kochani,grypa jak to grypa nie chce dać sie przekonać do opuszczenia domostwa..Jeszcze daje się we znaki,a tu wokół przecież całe mnóstwo pracy. Psiaki rozbisurmanione do obrzydliwości,wchodzą na głowę Włodkowi,a przeciez facet ma teraz dziesiątki obowiązków. I wiecie tu mi się nasunęła ciekawa teoria.Otoż zawsze twierdzono(patrz TZ),ze to ja rozpuszczam psy ,ja pozwalam na wszystko,ja doprowadzam do niepożądanych sytuacji.I co się okazuje?Ledwie trzy dni brakło mojego złożonego grypą ciała,aby psy zdominowały męza w każdym calu.No bo jakże inaczej nazwać sytuację,w której Pan spedza noc na ,,psiej kanapie,,a cała zadowolona banda bezczelnie wyleguje się w małżeńskim łożu obok chorej Pańci?Mętne tłumaczenią Pana jakoś do mnie nie trafiają. Ledwie dzisiaj podniosłam się z łózka i poczęłam wydawać niesmiałe jeszcze polecenia,futrzasta gromada potulnie wróciła do ustalonych zwyczajów. Mają szczęście,żem słaba i zgodna.Inaczej mały czarny potwór miałby się z pyszna za zeżarcie słuchawki bezprzewodowej do telefonu komórkowego..Bonka i Ciri nabiły punktów karnych przynajmniej do końca roku prawie demolując pokój.Sprawcy żeżarcia kocich gówien i nasikania na legowiska jeszcze nie ustalono,wiec każde jest podejrzane,poza Brajlusiem oczywiście. Tak,moi drodzy,to JA nie panuję nad psami... Brajl to ideał.Grzeczny,spokojny,opanowany.Poznaje mieszkanie coraz lepiej,ale też i coraz lepiej wie,gdzie NAJlepiej.Najlepiej oczywiście w kuchni,bo tam są michy i żarełko pachnie na piecu,ale też wiadomo już,że stoi tam ogromna pucha,z której pachnie...suchą karmą.No,cóz,na przegryzkę dobre i to. Brajl jest coraz bardziej ufny,tuli łeb do mnie,ale chyba jednak preferuje meża.No,w końcu to Pan uczył go chodzenia po schodach,wyprowadza na spacerki i nawet biega z nim. Stadko przyzwyczaja się do Brajla,aczkolwiek każdy psiak reaguje inaczej.Borys przyjał nowego domownika bez wiekszych emocji,uznajac pewnie,ze gabarytami są tak różni,iż na pewno nie zagrozi ani jego misce,ani miejscu na kanapie.Bajka pilnuje Pani nieustannie,ale właściwie też nie wykazuje większych emocji.Ten psiak to waściwie jakby częśc mojego ciała.Z jednej strony to miłe,z drugiej strony problem ogromny.Bajka wychodzi na spacerek wyłącznie ze mną.Podczas choroby było to niemożłiwe,więc wyprowadzenie jej było dla TZ=a wyzwaniem większym niż wygranie wyborów przez PO.I niestety jak sie okazało nie zawsze skutecznym. Bonka zachowuje sie jak baba z targu..Obchodzi Brajla,obwą****e,czasem popyskuje,ale generalnie podoba jej sie taki duży kawaler.No chyba,ze JEJ Pan go przytula,to przestaje być zabawne i miłe.Wtedy trzeba koniecznie zakręcić młynka,złapać za ogon,zrobić nieszczęśliwą minkę i już Pan zwalnia jedną ręke do myzianka panienki... I w ten oto sposób doszliśmy do Bartka..Taaak.Oj ma facet zagwozdkę,ma.Po odejściu Billa jeszcze bardziej niż zwykle zakrólował w domu,zawładnał Pańcią,a tu taki pasztet.Zeby porządnemu,zasiedziałemu od 12 lat facetowi przyprowadzić coś takiego.Nie dość,że wilczaste,to jeszcze WIELKIENo,zeby choć mniejsze to było,to jeszcze,ale taki OLBRZYMW dodatku napyskować nie można,bo jak się tylko zacznie intruzowi uzmysławiac,ze jest niemile widziany,to Pańcia zaraz leci i w łeb daje..A z Pańcia przecież wojować nie uchodzi..I jakie bezczelne TO nowe!Sami zresztą zobaczcie: Widzicie?Widzicie?Najlepsze miejsce,znaczy sie Bartkowe obok Pańci łoża zajęło No i co tu robić?Pyskować nie można,bo Pańcia złą,jakieś dyskretne łapoczyny i zęboczyny też nie wchodzą w rachubę,bo po pierwsze to Pańcia czuwa jak ABW,a po drugie tak do końca to nie wiadomo jakie toto ma zęby.Mówią,ze wyłamane,ale jak obraca żarcie w misce i kawałęk ucha,co mi od pyska odjął,to powątpiewam,ze on taki inwalida zębowy.. Najlepiej zatem fortelem,jak Zagłoba.Czeka zatem Bartek cierpliwie w progu,a jak tylko Brajl wstanie kości rozprostować,czy też wody łyknąc,to okazja jest niepowtarzalna.Szybciutko wskakuje sie na miejsce Brajla,zaciera łapy,a potem..Choćby susza stulecia przyszła i tak nie oddaje się zdobytego z takim trudem miejsca.Wiadomo,czy bezczelny wielkolud nie wpadnie na taki sam pomysł?Mówią,że madry..Ha,jakby taki mądry był to by nie opuścił miejsca przy Pańci nawet jakby miał uschnac... A widzicie jak sie rozpanoszył w mieszkaniu? Moi Kochani.Na razie tyle relacji z życia Brajlowego.Jutro wizyta u weterynarza.A Bartkowi wybaczcie ,bo chłopak też jutro ma zabieg operacyjny,to nerwowy cały. Zapraszam za jakiś czas do topiku TM-dziś mineły 2 miesiące,kiedy nasz kochany Bill pozegnał sie z nami i przeszedł na drugą stronę. Za jakiś czas również zapraszam do nowego topiku Finanse Brajla. Teraz zaś chcąc nie chcąc musze zakutać sie mocno i wyprowadzić na siku małego czarnego potwora. Cdn. Starszy owczarkarz klubowicz Rejestracja: 27 grudnia 2004 Miasto: Sosnowiec Online: Offline Wypowiedzi: 1473 Wypowiedź: Dzisiaj o godzinie 01:04 Moich Drodzy,znowu opóxnienie w wiadomosciach,rozliczeniach itd.Peter pojechał,wszystko było w porzadku,więc wybraliśmy się na małe zakupy.Podstawowym sprzętem u nas jest porządny mop.Stary własnie odmówił współpracy,więc koniecznością stała się wyprawa po nowy.Wróciliśmy pełni satysfakcji i...już w progu okazało się,ze mop musi ostro zabrac się do roboty.A z mopem ja.Brajl jak każdy schroniskowiec postanowił wyrzucić z siebie resztki starego życia.Co tu dużo gadać:nasz gościnny pokój wyglądał jak sracz po bombardowaniu.O zapachu zamilczę... Zabrałam się do sprzątania,no i dopiero się zaczęło... Psy hurtem wyekspediowaliśmy na stryszek.No,prawie hurtem,bo korzystajac z ogólnego zamieszania Borys dał natychmiast nogę.Mąz popędził za Borysem,a ja zabrałam się do zebrania tego co najpilniejsze.Niestety,reszta towarzystwa juz na tyle przebierała łapami,ze nie pozostawało nic innego tylko wyprowadzić je na spacerek,odkładajac na później sprzątanko. Włodek czerwony z wściekłości wrócił bez Borysa,czego zresztą należąło spodziewać się od początku.Zabrał Brajla i rzucił mi od niechcenia:na strychu też już nasra...Machnęłam ręką,zabrałam Bartka z Bonką,Bajke u nogi i Borysową smycz do kieszeni.Ledwie wyszłam z klatki schodowej,gdy mały gnojek w radosnych podskokach dołaczył do spacerku.. Jak to w swojej książce napisała Małgorzata Capri cytując Mniszkówną,,z tłumionej furii zmysły wypełzały mi na wargi,,lecz pomna wszelkich przestróg,iż karać psa nie wolno skoro sam przyszedł,nałożyłam wyciągnięta z kieszeni kolczatkę ze smyczą.Obarczona już czterema kundlami wlokłam je tam i spowrotem po osiedłowym skwerku,wyklinając pod nosem na czym świat stoi.. Po powrocie zaczęło sie wielkie sprzątanie mieszkania i strychu..Skończyłam po północy i ulgą weszłam do łazienki,aby wziąśc prysznic...I tu przekonałam się,ze Pan Bóg mnie jednak nie lubi..Wodociągi zakręciły wodę,bo włąśnie wymieniają rury w części dzielnicy... Wybaczcie zatem,ze znowu słowa nie dotrzymałam,ale idę spać zmęczona,brudna i nie do końca zdrowa.. A Pan Bóg naprawdę mnie nie lubi.. Edyta +BBB+B Im bardziej poznaję człowieka,tym bardziej kocham swojego psa...