Yewcia, troche przestraszyłaś mnie swoją wypowiedzią.
Dotychczas miałem do czynienia z dwoma sterylkami, pierwsza to staruszka ONka Saba, tam nie było wyjścia, zagrożenie życia - ropomacicze. Sunia zniosła operację bardzo dobrze, pomimo 13 lat, "na pamiątkę" zostało jej po tym nietrzymanie moczu (ale w bardzo niewielkim stopniu), Noreczka, gdy była sterylizowana, była młodziutka, więc i ryzyko było mniejsze.
Na wszelki wypadek małpiszonek będzie miał narkozę wziewną.
Ciąża urojona u Saruśki to już tylko wspomnienie. Szybko przeszło, z czego się bardzo cieszymy, bo możemy znów ją głaskać i obdarowywać smakołykami :)
Pod koniec zeszłego tygodnia prawie codziennie padało z rana, w takich warunkach spacer z Sarą to ciężka sprawa. Małpiszonek wychodzi z bramy i gdy tylko poczuje pierwsze krople deszczu natychmiast włącza wsteczny i chce wracać ;) Trzeba ją mocno namawiać, żeby chociaż pochodziła z 10 minut. W sumie nie dziwię się jej. Swoje się już w życiu namokła.
Już niedługo okaże się jak suńka zareaguje na choinkę, mam nadzieję, że choinka trochę postoi :cool3: