-
Posts
60 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Marta Pe
-
Zdolniacha..... gdyby kózka nie skakała, to by pazurek cały miała...a złamała :D I teraz jest "chory" pies. Normalnie nie zauważa, że coś jest nie tak. Ale jak mam założyć nowy opatrunek, to jest TRAGEDIA :D Podgryzanie moich rąk i wielki płacz, że TO PRZECIEŻ TAK MNIE BOLI, NIE WIDZISZ? A figę, nie boli, tylko panikara jest, bo jej pani wet ucięła ten złamany kawałek i to miało prawo boleć ;-) Ale pojęczeć i podramatyzować trzeba ;D A jak wyjdziemy na śnieg, to jakoś jej złamany pazur w tarzaniu się w śniegu nie przeszkadza. W węszeniu też nie. Oraz w zabawie (sprintach) z innymi psiakami. No ale CHORA. No i już wiem, że Pokrzywa uwielbia króliki. Nie wiem tylko, czy jako obiad czy towarzysza zabaw (obawiam się, że jednak to pierwsze). Zdjęcie poglądowe JAKA TO JESTEM BIEDNA I SMUTNA I OBOLAŁA I DAJ MI SMACZKA TERAZ!
-
Haha, no tak, jak na razie smaczki są najlepszym motywatorem :D Ale powoli zaczynamy przechodzić na szarpaki - może coś z tego będzie. Dzisiaj Pokrzywa znowu mnie zaskoczyła - na psim wybiegu, w pełnym pędzie (goniąc z innym psiakiem a ona jest NAPRAWDĘ SZYBKA) zrobiła samodzielnie slalom pomiędzy słupkami do agility :D 5 zwrotów :D aż ludzie się oglądali w podziwie ( w tym ja) - ona powoli odkrywa po kolei wszystkie swoje asy :)
-
No to szybciuchny update, jak Pokrzywa spędzała święto Trzech Króli :) Dodam, że była jedynym psiakiem bez doświadczenia w grupie - stąd na filmie można odnieść wrażenie, że psy robią cuda na kiju a Pokrzywa tylko spaceruje - a w rzeczywistości bardzo ciężko pracowała! Pokrzywa na jutubku! To były jej pierwsze zajęcia a postępy widzę na każdym spacerze - pięknie chodzi przy nodze, przybiega na zawołanie (niby wcześniej też to umiała, ale nie robiła tego z takim zapałem ;-)) oraz, co ważne - na komendę FE porzuca znalezione kąski (z tego jestem szalenie dumna). Monika (trenerka) powiedziała, że Pokrzywa albo ma naturalny talent ("no cóż, ona wykonuje polecenia lepiej od Ciebie....") albo już kiedyś była szkolona w tym kierunku. Też było dla mnie dziwne, że pies schroniskowy rozumie lewo/prawo/prosto - a to są typowe komendy obedience przecież :) Ależ się rozpływam nad Chwastem :)
-
Dziękuję dziewczyny za miłe powitania i słowa otuchy oraz garść porad :) Co do kaml-aid'u - Pani Wet z racji nieznanej przeszłości Pokrzywy zdecydowała, że bez nadzoru lekarza to przepisze tylko ziółka :) W sumie racja, wolę galaretkę z pokrzywy niż żeby mi pieseł po zażyciu chemii na serce zszedł... A to Sileo to jakie jest? Chemia czy natura? I nie wiem, czy Pokrzyw da sobie coś do pyszczka włożyć, chociaż jest najcierpliwszym i najwyrozumialszym psem pod słońcem <3. Co do lęku separacyjnego - jest mały, to prawda, ale oznacza dyskomfort zwierza, stąd nawet te szczątki wolę usunąć :) Radyjko leci, kong jest codziennie (jak nie ma to foch :D) - i nawet już wie, że rano wychodzę do pracy i nie robi problemu, nie piszczy, nawet za bardzo nie rejestruje, że wychodzę (tylko jeśli pracuję z domu, to patrzy na mnie z wyrzutem "nie poszłaś do pracy i nie mogę sobie teraz spokojnie spać!"). Gorzej, jak wychodzę nierutynowo - najczęściej po pracy na jakieś piwo czy zakupy - to rozbija jej grafik i od razu jest niespokojna i ciężko znosi rozstanie. Ale to kilka minut płaczu. Jednak jak wyjechałam na weekend poza Kraków i została u znajomych w domku z innym pieskiem, to wyła podobno około 2 godzin... Mam jednak nadzieję, że powoli jej to samo ustąpi. W końcu jest mądra i zatrybi, że zawsze wracam (trochę myślenie sprzeczne z psią logiką, ale wierzę, że tak się właśnie stanie :)) A na koniec coś miłego :) Po pierwszych zajęciach obedience komentarz trenerki: " Pokrzywa to łamacz serc jakich mało! I do tego jaki talent! Świetnie mi się dziś z Wami pracowało i już nie mogę się doczekać aż znów Was zobaczę Emotikon smile i gratulacje pierwszych sukcesów!" A nieoficjalnie w trakcie treningu trenerka przytuliła Pokrzywensa i całkiem serio (no, na 50% ;)) zaproponowała wymianę - ona bierze Pokrzywę na zawsze a ja w zamian dostaję jej shibę ;-) Miziania przekazane! :-)
-
Korzystając z możliwości rejestracji - melduję się z Pokrzywą na forum :-) Spędziłyśmy ostatnie 2 tygodnie przerwy świąteczno-noworocznej w moim domu rodzinnym w Toruniu, gdzie Pokrzywa się cudownie otworzyła - dowiedziałam się, że to jest tak naprawdę szczeniak w ciele dorosłej suczki :) Głupoty jej w głowie :D Ale tak bardzo pozytywnie :) Poza tym świetnie tropi w lesie (2 razy sarny, raz dziki) i sprawia jej to chyba największą przyjemność pod słońcem! To zdjęcie z głową w trawie to właśnie w trakcie jednej z prób wyciągnięcia myszy spod ziemi (nie pozwalam) :D Jutro z rana jedziemy na pierwsze zajęcia z obedience, ale mocno się zastanawiam, czy na wiosnę nie ulegniemy dogtrekkingowi ;) Ma też smykałkę do agility (jest przede wszystkim odważna, bez problemu wskakuje na pochylnie i wbiega do tunelu), ale ja niestety nie nadążam za pociskiem... Miała słabą kondycję, ale to już przeszłość - maszeruje dziarsko wyznaczając tempo a na Poddasze...musi na mnie czekać. Z problemów - zbiera całkowicie WSZYSTKO z ziemi a niestety w centrum Krakowa jest masa "skarbów" :( Niby zna komendę nie rusz (w domu jedzenie leży nawet na jej łapach), ale na spacerze... no pies - śmietnik. Jak nic skończy się kagańcem (ale będzie foch). Ma też niestety lęk separacyjny (na szczęście objawia się tylko krótkim skomleniem po moim wyjściu) nad którym pracujemy, jednak jest mi dość ciężko - nie jestem psim ekspertem. Dlatego będą wizyty u pani behawiorystki, żeby wyprostować psychikę piesełka - ale jeśli możecie coś doradzić w tej kwestii, to będę wdzięczna. Małpizna się po prostu bardzo do mnie przywiązała :) Do lekkiej korekty chodzenie przy nodze i przywołanie (generalnie wraca, ale jak poczuje jakiś zapach.......). Dlatego jak do tej pory spuszczam ją tylko na psich wybiegach i na Plantach, gdzie się trzyma dobrze znanej sobie psiej watahy. Poza tym - jest prze -arcy - wybitnie - cudownie zsocjalizowanym pieskiem!!! Grzecznie się wita z każdym psem/suczką na spacerze, wesoło machając ogonkiem. Czasem poszczeka na większe psy, ale jak podejdzie i powącha, strach mija i już nie szczeka. Do dzieci jest łagodna i wyrozumiała, ale oczywiście mam ją ciągle na oku. Kocha ludzi, więc każdego zaczepia i domaga sie pieszczot ;-) A ludzie ją komplementują za urodę :D i za to, że jest "takim pozytywnym pieskiem". Aha i w losowych przypadkach oszczeka przejeżdżający samochód / rowerzystę / biegacza / człowieka z miotłą - ale są to absolutnie losowe incydenty, więc nie wiem co by można z nimi zrobić, jak nie rozumiem logiki :) Jak tylko coś mi się jeszcze przypomni, to będę tu pisać. Wiem tylko jedno - Chwasta nie oddam :) Aha, Sylwester, to niestety nie jest mocna strona Pokrzywensa. Przez 4 dni poprzedzające dostawała kalm-aid, ale nie wiem, czy to coś dało - była niespokojna od pierwszych wystrzałów a sylwestrową kanonadę przetrzymała "jakoś" pod drzwiami wejściowymi, skomląc i trzęsąc się jak galareta. Nie wiem czy mam nawet sumienie ją zaczynać przyzwyczajać do huku. Pewnie następny Sylwester spędzimy w domu na wsi :) Na szczęście już zapomniała, że było taaaak strasznie przez kilka ostatnich dni.