Jedziemy autem z koleżanką ale przeraża nas dystans. Żeby chociaż od Rzeszowa ktoś go przejął... nawet dalej. Nie damy rady tyle przejechać w jeden dzień i pewnie trzeba będzie gdzieś zanocować, tylko gdzie?:(
Odradzałam Państwu adocję bo mają 1,5 roczne dziecko. Uparli się , adotowali go bo malutki i bardzo spokojny. Psi ideał.
Niestety mała cały czas go tuli, nie daje spokoju .Nawraczał na nią, i doszli do wniosku ,że to był zły pomysł z tą adopcją:(
W schronie takie dzieciaki są bardzo zagrożone. Magda wsadza je do szpitaliku ale tam mogą być jedynie kilka dni. Potem kojce na zewnątrz i groźba zrażenia...tfu , tfu , tfu
Ledwo parę dni temu uprosiłam anecik żeby wzięła 6-cio miesięcznego podrostka. Muszę mu w ciągu miesiąca znaleźć dom bo potem nie ma miejsa a poza tym nie stać mnie na dłuższy pobyt psiaka w hoteliku.
Wrzucę go jak dostanę fotki może Ktoś wesprze biedaka.
Dzisiaj rano przywieźli malutką 5-6 miesięczną sunieczkę. Siedzi dzieciaczek i się trzęsie.
Jestem załamana:( Jak ją każą wrzucić do ogólnych kojców może nie przetrwać.
Elu z nerwów. Całą noc się denerwowałam bo ostatnie dni mam bardzo trudne..
Dzisiaj rano telefon ,że przywieźli 6-cio miesięczną malutką sunieczkę. Siedzi dzieciak i się trzęsie.
Bezsilność zabija. Wczoraj telefon,że po miesiącu wraca z adopcji Bulinek. Malutki , uroczy psiak. W piątek wiozę go do Zamościa do Guccio z dogomanii. Jestem przerażona odległością. Muszę gdzieś zanocować bo nie damy rady zrobić prawie 1000 km w jeden dzień.