Dołączam do grupy bokseromaniaków! Od prawie dwóch miesięcy mam malutkiego boksia i muszę się przyznać, że mimo, że to drugi mój boksio (pierwszy niestety odszedł mając 11 lat) to potrafi mnie wciąż zaskakiwać swoim zachowaniem. Basterek był takim cudnym fajtłapą, dla którego pełna micha, wygodna kanapa i błogi spokój to był szczyt marzeń. A Hakuś? Wszędzie go pełno. Gdziekolwiek nie spojrzę wszędzie go widzę!
Powinien chyba nazywać się Huragan. Ciągnie za sobą obrusy, firanki, zasłony, na porozwalanych zabawkach można połamać sobie nogi. Zniszczeń odstukać, jako takich nie poczynił, ale wszystko wskazuje na to, że to jeszcze przed nami. Czytając Wasze posty o poczynaniach Waszych pupilków, włos mi staje na głowie ;-)
Napewno nie jeden raz będę potrzebowała Waszej porady
pozdrawiam