-
Posts
18429 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
6
Everything posted by Celina12
-
Dziś musiałam pojechać z moją Mamcią do szpitala - ma mieć operację - endoprotezę kolana. Sama nie dałaby sobie radę z torbą,torebką,wielkimi zdjeciami i dwoma kulami.Szybko to poszło ale w sumie do tej pory nikt z lekarzy się nie zainteresował,nie wiadomo kiedy zabieg...masakra:shake: Dziś mamy o 17,15 wizytę Wetki. A tu Linuś spacerująca
-
Tak Aniu z Wrocka do mnie to prawie rzut beretem , a z Warszawy wcale nie jest aż tak daleko kochana Pani Prezes....:evil_lol:....Elunia była u mnie- Boziu jakbym chciała aby tu znów była - Jej spokój, ciepło bardzo pozytywnie na mnie wpływają. To bardzo kochająca i cudowna Osoba. Elu - dziękujemy za piękne przeróbki - tak chwytają za serce.Dziękuję Tobie i Ani za smsy, za telefony,za bycie ze mną a szczególnie Linusią. To tak dodaje sił, wiary....Dorotko, Danusiu,Alu, Agnieszko-dziękuję też i WAM.....dziękuję Wszystkim za PW, za wpłaty do Fundacji dla Linusi,za bycie z nami na wątkach tu i na FB, Nie dałabym radę bez WAS......nie chciałabym nikogo pominąć. Bardzo WAS kochamy. Powiem też WAM coś.....moja Ania strasznie kocha nasze jamniki....Linka od początku obrała sobie mnie za jądro wokół ,którego należy krążyć - owszem prosiła o głaski Anię, moje ukochane Wnuczęta...o Kisiu nie wspominam,bo On z nami cały czas jest....chodzi o to ,że Linusia obdarowywała swoim ciepłem innych tylko w mojej obecności - ja musiałam być obok,bo jak nie...poszukiwania zaraz nabierały mocy. Teraz poprzez to , iż Ania jest Jej pielęgniarką-ja tylko trzymam Linusię...miłość Ani do Linki i Linki do Ani nabrała innej,subtelnej MOCY. Ania codziennie skoro świt przybiega na górę , spytać o Linkę, pocałować Ją, pilnuje jej brzuszka i nóżek. Nasza wetka codziennie dzwoni i pyta o Linkę , w czwartek przyjedzie przed 18. Ja około 10 muszę wyjechać odstawić moją Mamcię do szpitala- operacja....endoproteza kolana- prosze o kciuki. Na straży Linki zostaje Kiś. Pokaże WAM zdjęcie sprzed operacji.....krew podawana moje MAlusiej Zdjęcie z rana dziś - opuchnięta łapinka
-
Mało mamy czasu na ten wątek, Linusia po ciężkiej operacji powoli dochodzi do siebie a Dumcia i Fokusik grzeczni do bólu [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images55.fotosik.pl/287/fa746a8ef2199dc6med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images54.fotosik.pl/287/f24b64a3310a1306med.jpg[/IMG][/URL]
-
Od wczoraj popołudnia nie miałam netu,teraz jest ale o połowię mniejszy wrrrrrr. Linusia daje radę.Naświetlamy ranę i łąpinki Bioptronem, smarujemy żelem Aescin. DAlej jest na antybiotyku, wczoraj dostała dwie tabletki o przedłużonym działaniu. Boże tylko mnie dopadają doły giganty, martwię się stale, nie śpię-bo nie mogę. Linulinka na szczęście ma apetyt, znosi smarowanie i masowanie łapinek. Moja pokiereszowane Maleństwo Ukochane. Ciocie - ja nic wielkiego nie robię, każdy z nas robiłby tak samo. No i nie stać ,by mnie było na to wszystko.Linusia dzięki WAM jest leczona.
-
Linusia może dostawać to co lubi a więc swoje puszeczki Rocco jagnięcina z ryżem....trzeba zamawiać ,bo się kończą :shake: Czasem chwyci ryż z kurczakiem i z marchewką, parówkę cielęcą na ciepło. Ma na szczęście apetyt , wydzielam Jej co prawda. Linusia przed operacją ważyła 5,5 kilo.Niedługo zważę Ją ponownie. W dniu operacji przed południem byliśmy na ogrodzie. Wyć mi się chce na samą myśl.....wtedy odkryłam ,że MAlusia potrafi aportować.Bezbłędnie biega za piłką, przynosi do nogi i zostawia, czekając aż ponownie się piłką rzuci. Po wieczornym opatrunku i zapakowaniu Linusi w kubraczek, śpi....dobzre,że mam Anusię. Pomaga mi przy przemywaniu wiodą utlenioną,smarowaniu okolic rany jodyną a potem smarowaniu maścią.Nie dałabym radę sama...Kiś dalej kontuzjowany. Ileż w malusim ciałku cierpliwości, wytrzymałości...miłości.JAk Ona cudnie macha ogonkiem na nasz widok.Stale jestem przy Niej,zwolniona właściwie ze wszelakich zajęć.Jestem tylko dla Linki i dla potrzeb dogo i Fb gdy Malusia śpi. Jestem szczęściarą....mam najwspanialszą Rodzinkę i najcudowniejsze jamniki na świeci...i to takie , które ktoś nie chciał a są Skarbami ,które mogą mi zazdrościć wszyscy. Jestem szczęściarą, bo mam tak wielu PRZYJACIÓŁ tu an dogo i na fb.....bo mam najwspanialszą WETKĘ NA ŚWIECIE. Potem dam zdjęcia z ogrodowych harców Linusi w dniu operacji.
-
Jak dobrze,że Jesteście z nami. Linusi właśnie usnęła,muszę siadać obok posłanka i głaskać a Ona tak ślicznie mruczy. Jesteśmy pod wielkim wrażeniem z moją Anią jaka Linuś jest dzielna,podczas przemywania , smarowania rany nawet nie drgnęła, zero szarpania,warczenia a nawet pisku. Boże jak ja cały czas błagam wszystkie moce,świętości aby się goiło, aby dane Jej było być z nami długo.
-
Linusia wczoraj po 23 zrobiła sioo na ogródku,napiła się wody i poszła spać...oczywiście na mój materac :). Spokojnie spała, po 5 sioo i śpi jeszcze teraz. Jak wstanie uwalniamy z ubranka, siku, papu malusie,leki i opatrywanie rany . Mnie boli każda cząstka ciała ale niech boli i więcej byle Linusia dochodziła do siebie. Mój Okruszek dzielny
-
Cioteczki Kochane-dziękujemy ale długa i ciężka droga przed nami.Teraz najważniejszy jest pierwszy tydzień. Linka musi współpracować,rana wielka,trzeba pilnowac,przemywać,smarowac aby się nie rozeszła,bo nie będzie jak naprawić. Wetka przed chwilką dzwoniła pytać jak sobie radzimy. Mogę dzwonić do Niej o każdej porze dnia i nocy, jak coś zaraz przyjedzie.Jesteśmy umówione na niedzielną wizytę jeśli wsio będzie ok do tej pory.Nawet powiedziała takie coś...." przed Wami trudniejsze zadanie niż przed nami było..." Mnie głowa pęka, nadal się boję.....Linusi śpi,co prawda co jakiś czas się budzi aby sprawdzić gdzie jestem.
-
No od 1,5 godziny jesteśmy w domku.Linusia z piskiem rzuciła się w moje objęcia , moja Ania bardzo się wzruszyła, dostałyśmy serię całusków.Całą drogę w moich objęciach jechała. W domku sioo na ogródku a potem wędrówka po pokojach,zjadła troszkę karmy,kazała przy sobie poleżeć i wreszcie po godzinie usnęła,więc jak mogę poszaleć przy kompie i przekazać wieści. Widział Ją onkolog,zostawił opis ale to dostanę później.Zalecał zbadania wycinków guzów,by potem zastosować odpowiednie leczenie.To dodatkowy koszt.Badania guzków-to około 160 złotych. Mamy leki przeciwbólowe,antybiotyk,lek do podania bezpośrednio do wenflonu w razie W. NA razie mam kołomyję,pewnie więcej będę wiedziała jak wetka przyjedzie do nas w niedzielę ,jeśli nie będzie żadnych wcześniej potrzeb.
-
Ja sprzątam dom jak na przybycie Królowej...nawet okna myję.Wczoraj w nocy dziergałam , żeby zabić nerwy.Zrobiłam wszystkie elementy szalika oraz wszystko an dwie maskotki . Potem zszyję. Dziś w lecznicy odbywają się konsultacje onkologiczne z udziałem onkologa ze stolicy. Linusia skorzysta i z Jego wiedzy :). Pewnie po południu dostanę porcję wieści o Mojej Kruszynie. A i chciałam napisać,że Linka przed zabiegiem ważyła 5,5 kilo a szelek różowych nie dało się dopiąć :diabloti: