-
Posts
11352 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kar0la
-
Oj ślicznotko, domek potrzbny na już.
-
Czekamy na wieści. Co z sunią? :nerwy:
-
Zółty labkowy...na leczeniu..A CO PO TYM..?? WRÓCI DO SCHRONU;(?
Kar0la replied to Ewlee's topic in Już w nowym domu
Super. Oj żeby z tego coś wyszło.:thumbs: -
Zółty labkowy...na leczeniu..A CO PO TYM..?? WRÓCI DO SCHRONU;(?
Kar0la replied to Ewlee's topic in Już w nowym domu
Słuchaj najlepiej może do pani Hani. Ona zna go najlepiej. [email]hanka456@wp.pl[/email] -
Jeśli się uda wyciągnąć jamnisię i dziewczyny zawiozą ją jutro do Krakowa to dziewczynka trafi do dobrego domku tymczasowego, a my musimy w tym czasie kombinować transport do Wrocławia.
-
No i sunia nie pojechała.:-( Nie mogłam dodzwonić się do Jogi. Zresztą i tak nie wiem czy by jej Tosię wydali. Trzeba kombinować inny transport, żeby sie domek nie rozmyślił. Sunia będzie musiała poczekać w Krakowie.
-
Azyl jest otwarty podobno od 7.30. Pracownicy powiedzieli, że jamniczka będzie do zabrania najwcześniej po południu. Nie wiem czy Jogi będzie miała czas jeździć po Tarnowie i szukac azylu, zwłaszcza, że z Mielca bedzie wiozła już jednego jamnika. Oj czarno widze tę jutrzejszą podróż...:-( Na stronie azylu jest napisane, że wydawanie i oglądanie zwierząt od godziny 9. Obawiam się czy coś jutro z tego wyjdzie. Morgan kazali przyjść po południu, a tutaj by przyszła obca osoba o 7.30. :shake:
-
No właśnie, ale jeśli Jogi nie zgodzi się jutro po nią podjechać to nic nie poradzimy. Agnieszce suni nie wydadzą, a Morgan z samego rana wyjeżdża, jeszcze zanim otworzą azyl. Zresztą nie wiadomo czy będą chcieli wydać jamniczkę komukolwiek. Smutne to wszystko. Domek czeka a sunia nadal w azylu....:-( Ciekawe jak ona się czuje i co za leki dostaje...Oni sie pewnie w tym azylu przestraszyli, że ktoś się zainteresował nieleczonym psem...
-
Ulv dzięki. Zobaczymy co się jutro da załatwić. Jeśli nic z tego nie wyjdzie to dziewczyny pewnie w sobotę zawiozą Tosię do Krakowa do domku tymczasowego i tam trzeba będzie szukać najbliższego transportu do Wrocławia... :-( i znowu pod górę...
-
Cioteczko no co TY. :oops: Nie jest lekko:wallbash: to fakt. Czasami mam ochotę trzasnąć drzwiami i wyjść. Nie ma to jak uparty 2,5 latek, a ten młodszy naśladuje go i cieszy się, że spsoci. Nie nudzę się napewno. Domem też się trzeba zająć, a moje paprusy brudzą ile wlezie.:mad: Można przecież wylać wodę z psa miski na środek kuchni i się w niej położyć :roll:. długo by można opowiadać. Dobrze, że czasami przyjdzie na trochę moja mama, przypilnuje łobuzy to ja sobie coś załatwię.:lol: No cóż samo życie...:evil_lol:
-
:hmmmm: Ciekawe co Jogi na to. Nie mamy chyba z nią kontaktu... Jeśli Jogi nie wstąpi jutro do azylu po jamnisię to transport do Wrocławia przepadnie. Dziewczyny nie mają możliwości jej jutro wyciągnąć. Ciekawe czy wogóle ją wydadzą... Obawiam się czy jamnisia jutro pojedzie...
-
Jeśli dziewczyny nie dadzą rady jej jutro wyciągnąć, to może Jogi podjechałaby do azylu? Tylko nie wiadomo czy jej by wydali.
-
Bea dzięki :loveu: Jamniczka jest rezolutna i zdrowa. Jest gotowa do adopcji. Jutro pani Hania ma się dowiedzieć o wiek. Jak tylko będę wiedziała to wszystko Ci prześlę. Podobno jest jeszcze jeden jamnikowaty cudaczek. Cioteczek z Tarnowa nadal nie ma:roll:.
-
Ło matko dziękujemy. Lakuś teraz to prawdziwy bogol.:lol: Dzwoniłam właśnie do pani Hani. Lakuś jest zdrowy, ale niestety jeszcze nie jest na nic szczepiony. Ta łapka nie jest bardzo krzywa. Jest po prostu trochę wygięta w lekki pałąk, ale jej używa i daje sobie świetnie radę. To wulkan energii, szaleje po hoteliku na całego.:Dog_run: Zdjęcia będą jak pani Hania odzyska aparat, a narazie zabrał go syn i wyjechał.
-
Prześliczna Gabi (z Łodzi) niestety odeszła.. (*)
Kar0la replied to bonika's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Właśnie rozmawiałam z panią Hanią. Gabi szaleje na spacerkach :painting:razem z koleżankami z boksu.:painting: :painting:Dziewczynki są bardzo mądre. :loveu:Pani Hania mówi, że jak wraca z nimi do boksu to wiedzą, żę muszą zostać. Grzecznie idą napić się wody i wracają na swoje miejsca, a pani Hania spokojnie wychodzi. Komu mądrą, śliczną Gabi? Julia jakby tamta pani zgodziła sie wirualnie adoptować Gabi to można by ją dać do hoteliku i tam leczyć. Tego grzyba w schronisku ciężko wyleczyć. -
Oj cioteczki z tymi TZ-tami to już tak jest. :lol: Muszą pomarudzić, a potem jest dobrze. Mój TZ nie chciał psa min. właśnie ze względu na spacery. No, ale on wychodzi z nim właściwie tylko rano przed pracą i to też nie zawsze. Mój na trzeciego też się nie zgodzi. Nadal jestem w szoku, że zgodził się na drugiego. A Tolcia to mały diabełek. Muszę jej pilnować, bo potrafi nieźle dziabnąć jak się jej ktoś nie spodoba. O zdjęcia się postaram, ale ona nie lubi aparatu. Może uda mi się zrobić z ukrycia jak gania za piłką po ogródku i jak bawi się z Gabi. Jest taka zabawna. Tolcia ogólnie jest grzeczniutka, w domku prawie jej nie widać, mało szczeka, lubi sie przytulać, ale nie jest natrętna. Za to na dworze lew i tygrys w jednym :evil_lol:. Zrobiła się wybredna. Gabi wciąga wszystko jak odkurzacz, a Tolcia powącha, obejrzy, zastanowi sie i albo zje albo nie.:diabloti: