:shake: mamy maly problem z karmelkiem. moze ktos cos doradzi???
karmelek szczeka w nocy juz druga noc. tak jakby kogos obszczekiwal, kto przechodzi pod oknami(mieszkamy ma 3 pietrze). dziwne jest to,ze w dzien zupelnie tego nie robi nawet jak lezy sobie na balkonie. jak go wolam to przestaje szczekac i przychodzi. za jakis czas powtarza sie wszystko od nowa. przezylabym to, gdyby nie sasiedzi. pod nami jest male dziecko.
druga sprawa:karmelek budzi mnie w nocy. przychodzi nawet srednio co godzine i wali mnie lapa.ale nie, ze pac i zabiera lape, tylko ja na mnie trzyma. po prostu sobie na mnie stoi. spie na materacu i to jego budzenie nalezy do srednio przyjemnych. tak jakby chcial mnie przydepnac. zrobil to pare razy nie oszczedzajac mojej glowy czy szyi. ja lapie go wtedy za te lape, stawiam ja na ziemi i mowie nie wolno. puszczam lape, a on mnie pac. jak dlugo trzymalam to pacnal mnie druga lapa. nie wiem jak ma na to zareagowac. nie chce krzyczec, zeby sobie mnie zle nie kojarzyl, ale nie moge pozwolic mu na cos takiego, bo to jest nieprzyjemne. zastanawiam sie, czy on nie probuje mnie sobie ustawic. bo chyba juz zdominowal nasza pysiunke, ktora z racji jego wielkosci odchodzi zrezygnowana. staram sie oba psy glaskac rownolegle, a nawet z przewaga dla karmela, by poczul, ze jest juz nasz, ze nic mu nie grozi, ale jak tylko przytule pysie, to on od razu ja blokuje.wchodzi miedzy nas i jej nie dopuszcza. nie wiem tez jak na to reagowac. czy w dalszym cigu glaskac pysie,a jego zignorowac, czy zajac sie nim