Jump to content
Dogomania

bou

Members
  • Posts

    4937
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by bou

  1. Biopsja jest wiarygodnym diagnostyccznie badaniem.Powiększenie węzów moze byc odpowiedzią na przebytą infekcję.Nie martw się,powinno byc wszystko ok,a węzły powinny się zmniejszyć do 3 tyg..
  2. Od początku ma problem z jedzeniem?Czy tylko 'wybrzydza'?To mały piesek,czy np.molos?
  3. Wyjaśniło się coś?Napisz.
  4. Przeciwnie do wypowiedzi czia.Wkłuwasz się najprawdopodobniej za płytko.Weż skórę w dwa palce I unieś do gory,pod skosem wkłuj igłę,płyn powinien polecież szybko,jednak trzeba go 'zwolnić'.Po ćwiartce ma nie być prawie śladu,chyba,ze to maleńki piesek.(gdybyś była za głęboko,tzn w mięśniu - nie robiłby się od razu guzek.Powodzenia.
  5. Moje zdanie najpewniej najmniej sie liczy,jestem tu 'nowa',nie znamy się.Mam jednak dla was pewną historię.Wiele lat temu zostaliśmy opiekunami szczenięcia bernardyna (przeżył wypadek samochodowy,rodzina ofiar go nie chciała,więc...).Wszystko ukladało sie świetnie,(od zawsze byliśmy psiarzami),Aga była wtedy naszym jedynym psem.Przyjacielska,zrownowazona etc.Zero problemow.Miała ok.2,5 lat,kiedy zauwazylismy dziwne incydenty - a to chwyciła za rękę (za mocno),a to pokazywała zęby - zmieniał jej się wtedy "wyraz twarzy" - b.wyraźnie.Spodziewałam się dziecka,kiedy pewnego dnia idąc ze stertą ubrań do uporządkowania w szafie - Aga mnie przewróciła,usiadła nade mną I dyszała mi w szyję.Głupio brzmi,ale wiecie o co chodzi.Leżałam na podlodze,na mnie ubrania,bałam się,mówiłam do niej,ale jakby nie słyszała i miala znowu ten dziwny 'wyraz twarzy'.Trwało to ze 20 min.W koncu desperacko wyciągnęłam powoli wieszak I pacnęłam ją w głowę.Pies jakby się ocknął,polizał,odszedł.Pozbierałam się jakoś,ona zachowywala się jakby kompletnie nic sie nie wydarzyło.Za kilka dni zaatakowała męża,tak z pozoru niegroźnie,ale to jednak był atak.Wyjechałam na kilka dni,po powrocie Agi nie zastałam...Płakaliśmy obydwoje,a weterynarz powiedział coś,co pamietam do dziś:"Pies,jak I czlowiek,może mieć problem ze zdrowiem psychicznym".Wygląda na to,że Aga była psychicznie chora,mimo tego,ze to było ze 20 lat temu,wet.podejrzewał odkleszczowe zapalenie mózgu z takimi dramatycznymi skutkami. Myślę,że przy niewyjaśnionych,trudnych do diagnozy w sensie behawioralnym,a I organicznym przypadkow - nalezy i taka możliwość brać pod uwagę. Ale oby u Maliniaka to było nie to.
  6. A sprawdzano Frania pod kątem babeszjozy?Jednym z objawów jest krwiomocz.Tyle,ze to juz kilka dni,więc byłaby I gorączka I jadłowstręt,a na to Franio nie narzeka,prawda? Ale skoro 'ludzkie' choroby wyglądają coraz bardziej nietypowo,to zwierzackie moze też...Zyczę Franiowi zdrowia,a o tę babeszję - spytałabym veta.
  7. Ale czy Henio się chociaż objawia,czy po prostu go nie ma,nie widać,nie słychać?
  8. bou

    Skąd lęk?

    Burza I strzały - niestraszne,ale bliskie spotkanie z grożnym zwierzem - tak własnie sądzę.Na ile grożne - no na tyle,ile ktoś się obawia.Dex nie ma żadnych obaw,jest spokojny.Dzięki za odpowiedz,pozdrawiam.
  9. bou

    Skąd lęk?

    Witam.Chodzi o 3,5 letnią sunię (bernardynka z rodowodem).Jest bardzo zrównoważona,przyjacielska,bardzo kochana.Mieszka w domu z ogrodem - (ogromnym),przyjażni się od 3 lat z piesem wziętym przez nas ze schronu.Oczywiście ona rządzi:).Moze to nieistotne,ale wspomnę,że Dex miał niedawno poważną operację (resekcja śledziony).Dopiero teraz dochodzi do siebie,po trzech m-cach.Tak więc benusia musiała przejąc jego podworkowe obowiązki,robic patrole,poszczekać...mieszkamy na wsi na totalnym odludziu,więc atrakcji jest niewiele,nawet psy nas nie odwiedzają.Jest za to bogate życie podwórkowe...gryzonie wszelkiej maści,owady,ptaki,za płotem zające I lisy,a nawet zdarzyły się dwa ŁOSIE.Z powodu mniejszej aktywności Dexa,całe towarzystwo się chyba rozhulało...Dziś po raz trzeci,czy czwarty,a zdarza się to coraz częściej - widać było,że Berta się czegoś panicznie boi i zdecydowanie domaga sie powrotu do domu.Ziała,jęzor wywalony,niepokój - przeraziłam się,czy to nie udar cieplny,ale przecież było 18 stopni i nie wylegiwała się w słońcu.To zdecydowanie był efekt lęku.Uspokoiła się po około godzinie.Po kolejnym wyjściu,juz ze mną, trzymała dystans,rozglądała się,przystawała,nasłuchiwała,wąchała.W domu pchała się do okien,niespokojnie wyglądała.Zjadła chętnie,śpi... O co w tym chodzi?Czy sądzicie,że to jakieś realne niebiezpieczeństwo (dlatego pisałam o zwierzętach,np.kuny?) Jeszcze jedno...pierwszy raz taką reakcję zauważyłam jak sąsiad (1,5 km.od nas) - popełnił samobójstwo.Wczoraj,psy innego sąsiada,tez około km.poważnie pogryzły kobietę..Czy możliwe jest ,zeby takie zdarzenia determinowały zachowanie psa?Jak na bernardyna przystało,dziewczyna jest bardzo inteligentna,wra żliwa i mocno związana ze mną. Proszę,moze ktoś ma coś do powiedzenia,co rozjaśni troche sprawę.
  10. 1,5 godziny trwa 'wyłączenie się' psa?Omdlenie,leżenie,brak kontaktu?O to chodzi?To nie są objawy epilepsji,na podstawie czego jest takie podejrzenie u Twojego psa?
  11. Dzięki.Zacznę od gminy - kto kogo kiedy i za ile.Poza moją benusią jest jeszcze kilka powodow,dla ktorych nie grozi mi bycie opiekunką z dzikim przytuliskiem...hmmm,moze i troche szkoda.Jeszcze raz Ci dziękuję,poczytam jeszcze na forum co i jak.Pozdrawiam,Magda.
  12. Witam,jestem na forum nowa,ale psiarzem jestem starym;).Proszę o podpowiedz,co robić w sytuacji,kiedy...zaraz powiem.3 lata temu wyprowadzilismy się z W-wy,zamieszkalismy na wsi w swoim domu.Mamy 2 psy - bernardynkę rodowodową i mieszanego z on-kiem I moze z jakims północnym,kochanego szefuńcia ze schroniska,oraz koty dwa.O ile szefuńcio zaakceptowałby może nowego kolegę,o tyle benusia moglaby go/ją definitywnie spacyfikować.Z zazdrosci,z miłości z - nie wiem jakich jeszcze powodów,ale tak to wygląda.A na wsi...na wsi,przy drodze krajowej na Olsztyn,już zaczął się sezon wyrzuconych psów...dla mnie to dramat,nie wiem co robić.Zimą udało mi się znależć dom dla suni,która zamarzała przy bardzo uczęszczanej drodze,teraz też znalazłam dom dla młodego psa,który pędxił w stronę auta jak torpeda,tyle,ze to nie było jego auto...nic to..wsiadł,zjadł,zasnął.Ale więcej pomysłow nie mam,te domy się nie rozmnożą,poza tym - to tez nie jest szczyt szczęścia,tyle,że jest to szansa na życie. CO zrobić,kiedy się spotka psa koczującego I czekającego na kogoś,kto go wyrzucił jak zużytą zabawkę.Gdzie zdzwonić?Kogo prosić o pomoć?(o schronisku nie chcę nawet mysleć...)Podpowiedzcie,proszę.
×
×
  • Create New...