Witam.Chodzi o 3,5 letnią sunię (bernardynka z rodowodem).Jest bardzo zrównoważona,przyjacielska,bardzo kochana.Mieszka w domu z ogrodem - (ogromnym),przyjażni się od 3 lat z piesem wziętym przez nas ze schronu.Oczywiście ona rządzi:).Moze to nieistotne,ale wspomnę,że Dex miał niedawno poważną operację (resekcja śledziony).Dopiero teraz dochodzi do siebie,po trzech m-cach.Tak więc benusia musiała przejąc jego podworkowe obowiązki,robic patrole,poszczekać...mieszkamy na wsi na totalnym odludziu,więc atrakcji jest niewiele,nawet psy nas nie odwiedzają.Jest za to bogate życie podwórkowe...gryzonie wszelkiej maści,owady,ptaki,za płotem zające I lisy,a nawet zdarzyły się dwa ŁOSIE.Z powodu mniejszej aktywności Dexa,całe towarzystwo się chyba rozhulało...Dziś po raz trzeci,czy czwarty,a zdarza się to coraz częściej - widać było,że Berta się czegoś panicznie boi i zdecydowanie domaga sie powrotu do domu.Ziała,jęzor wywalony,niepokój - przeraziłam się,czy to nie udar cieplny,ale przecież było 18 stopni i nie wylegiwała się w słońcu.To zdecydowanie był efekt lęku.Uspokoiła się po około godzinie.Po kolejnym wyjściu,juz ze mną, trzymała dystans,rozglądała się,przystawała,nasłuchiwała,wąchała.W domu pchała się do okien,niespokojnie wyglądała.Zjadła chętnie,śpi...
O co w tym chodzi?Czy sądzicie,że to jakieś realne niebiezpieczeństwo (dlatego pisałam o zwierzętach,np.kuny?)
Jeszcze jedno...pierwszy raz taką reakcję zauważyłam jak sąsiad (1,5 km.od nas) - popełnił samobójstwo.Wczoraj,psy innego sąsiada,tez około km.poważnie pogryzły kobietę..Czy możliwe jest ,zeby takie zdarzenia determinowały zachowanie psa?Jak na bernardyna przystało,dziewczyna jest bardzo inteligentna,wra żliwa i mocno związana ze mną.
Proszę,moze ktoś ma coś do powiedzenia,co rozjaśni troche sprawę.