Mam wrażenie, że pisząc "szybkobieżny" pyra miała na myśli to, że psy nie zagrzewają w nim zbyt długo miejsca, tylko szybko idą do adopcji. Taka "szczęśliwa ręka". Chyba, że się mylę, to proszę pyra sprostuj.
Może haszczakowe geny dały o sobie znać i młody narwaniec poleciał w świat na zwiedzanie i już nie dał rady wrócić, a właściciele nie szukali albo słabo szukali. I tak trafił do schronu.
Od razu bym brała... Ale muszę doczekać do emerytury. Mam pod opieką mamę z demencją, ona by bez przerwy karmiła psa byle czym, jak ja byłabym w pracy. Kota też próbuje, ale kot się nie da :) Ostatnia sunia zamiast 8 kilo miała 16 :( To było nieszczęście dla psa :(