Rozumiem, że pomoc polega na wyciąganiu psów z Punktu przed ich przewiezieniem do Mysłowic. Ale gdzie są te psiaki umieszczane? O domy tak trudno, jak Wam się udaje znaleźć miejsce dla nich? I dlaczego to schronisko w Mysłowicach takie straszne? Trochę mało obyta jestem w schronowym temacie, mam nadzieję, że ktoś mnie oświeci...
A co do pszczyńskiego punktu - znajoma chciała oddać wielki wór karmy do punktu - odmówili, że im nie trzeba byle jakiego żarła, a karma była porządna, od weta, za prawie 250 zł, nie jakieś tam śmieciowe żarcie z supermarketu... Nawet wet się zdziwił (bo to on osobiście do punktu w tej sprawie dzwonił), że pierwszy raz spotkał się ze schroniskiem, któremu nie potrzeba karmy...