Jump to content
Dogomania

Fioletowa

Members
  • Posts

    164
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fioletowa

  1. To ja się dołączę:): [U]Szarik: [/U]8 lat temu do mojego dziadka na wsi przybłąkał się pies. Bity i przeganiany na wsi zatrzymał się przy naszym domu. Dziadek wyszedł wyrzucić mu chleba a kiedy wrócił na podwórko i znikł za drzwiami pies włożył łeb w pręty bramy i zaczął przerażliwie piszczeć i wyć. Chcąc nie chcąc trzeba było go wpuścić na podwórko. dziadkowie uznali, że gdy przyjedziemy z mamą to odwieziemy cwaniaka do schronu i po kłopocie. Tyle że jak przyjechałyśmy pierwszą decyzją było że pies w żadnym razie nigdzie nie wyjedżie. I tak został. Nigdy się nie dowiem co mu zrobiono choć do mnie trafił jako kilkumiesięczny psiak. Przez pierwsze miesiące piszczał gdy znikaliśmy mu z oczu, bał się podniesionej ręki nawet lekkie klepnięcie powodowało straszny płacz. Ostatnio podczas wizyty u weta okazało się, że pies miał złamany u nasady ogon:placz: , który zrósł się nieruchomo i dlatego Szarik może trzymać ogon tylko na wysokości grzbietu wyżej go podnieśc nie może. Prawdopodobnie od bicia ma też uraz neurologiczny, który kilka razy objawiał się jako całkowity paraliż tylnych nóg(leczyliśmy go sterydami):-( Pilka razy już odwdzięczył się typom ze wsi za dawne przeganianie:diabloti: podartymi portkami, nie wspominajć że na wsi gadają że taki pies to "bogactwo":evil_lol: [U]Figiel[/U]: Jego historia jest krótka, znaleziony jako szczeniak w pudełku na trawniku ruchliwego skrzyżowania. Przyniosły go do szkoły dzieci. A ponieważ dwaj towarzysze Szarego odeszli za TM:-( wzieliśmy go bez zastanowienia żeby psiakowi nie było tak strasznie smutno. Teraz ma około 4 lat. [U]Milka :[/U] Zeszłoroczna wielkanoc, przyjechałam na wieś tydzień póżniej i od razu dostałam info że koło kopalni piachu błąka się pies. Sąsiedzi ze smiechem zaczeli mi proponować wzięcie Psa nie widziałam więc nie za bardzo mogłam cokolwiek zrobić a adopcja była mglistą mrzonką-dwa inne psy już były . Jako że i tak szłam na spacer z Figlem i Szarym to poszliśmy na wieś szukać znajdy. I znalazłam, moje na smyczy ale psisko i tak suneło zaroślami trzymając się na dystans aż schowała się za budynkiem. Przypiełam psy i ruszyłam za psiakiem. Była śliczna kremowa z długą sierścią i czarną mordeczką. Duża mix kaukaza ale góra 6-7 miesięczna bała się, gdy przykucnełam podczołgała się te kilka metrów które nas dzieliły i przewaliła do góry kołami:loveu: Potem szybko krótki tel do mamy z ukoloryzowanym zagrożeniemśmierci ślicznego kudłatego psiska, no i oczywiście info że to piekna panienka:loveu: Umowa była żę psa przyprowadzę a następnie oddamy do schronu(deja vu:evil_lol: ) babcia chciała mnie z domu wyrzucić, gdy sukę na podwórko do naszych wpuściłam. A awanturę cała wieś słyszała. Po tygodniu wojny efekt był jeden: ja domu nie straciłam a pies zyskał:evil_lol: :evil_lol: I najlepszy motyw: w sobotę ją wziełam a w niedzielę gdy była już moja mama przyjechał znajomy ze wsi z dwoma innymi i mówi że panowie psa zgubili, spytałam więc grzecznie którego bo trzy akurat po podwórku biegały panowie konsternacja ale po podpowiedzi wskazali sucz, więc im wyjaśniam że to nie pis tylko sucz akurat. I słyszę suka o nie lepszy by był pies bo suka to szczeniaki... a znajomy też teatralnym szeptem: biercie szczenioki bedą to się wyda to nawet lepiej:mad: :mad: :mad: . Oczywiście psa na oczy wcześniej nie widzieli... Ale się rozpisałam sorka:oops:
  2. Przecudne słodziaki:loveu: :loveu: :loveu: A czarna dziewczynka miodzio!!!:loveu: :loveu: :loveu: Gratulacje dla rodziców:multi: :loveu:
  3. Mam podobny problem: Milka ma obecnie niecałe dwa lata, trzy cieczki za nami i tylko jeden pies próbował sforsować ogrodzenie( nie zdołał:). Ale co tam obce psy dwóch kawalerów Milka ma na podorędziu - swoich kumpli podwórkowych. W czasie cieczki zabieram małą do miasta albo psy są separowane na łańcuchach- tyle że mojej babci ze dwa razy się uwolniły:shake: Najadłam się strachu, ale na szczęście nic nie było. Moja mama o sterylce nie chce słyszeć powiedziała, że jeżeli to zrobię to muszę sama jechać z suką, sama ją przywieźć i się nią potem zająć. Ona do tego ręki nie przyłoży. Też sterylizowałam kotkę, i te wspomnienia wcale nie ułatwiają decyzji... Strasznie boję się zarówno wpadki jak i ropomacicza czy nowotworu, ale nie wiem czy umiałabym spojrzeć suni w oczy skazując ją na taki ból.
  4. Puli dzięki za odp. więc wystarczy czyszczenie płatka ucha i na tym poprzestaniemy. Milka jak śpi to samej jej się jakoś tak ucho odwija, że wygląda trochę jak połączenie nietoperza i onka:) więc myślę, że co do wietrzenia to sama sobie radzi;) Martwi mnie trochę,że chociaż psica ma klapnięte uszka to jak miała zapalenie to ucho kompletnie jej opadło na łepek i chociaż już sporo czasu mineło nie podniosło się do poziomu zdrowego. Suka ciągle trzyma je trochę niżej. Mam nadzieję, że to minie.
  5. [quote name='URIA']Zasadniczo ja sobie oliwke chwale - czyszcze nią tylko płatek uszny a nie w srodku i wszystkie syfy ładnie schodzą,[/quote] To skoro oliwką się czyści tylko płatek ucha, to czym wyczyścić wnętrze gdzie ucho zaczyna być takie nierówne?? (mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi:oops: ) Czy do tego używać tych wkraplanych płynów?
  6. Milka w wieku około 8 miesięcy przeszła zapalenie ucha, w efekcie pozwala na wszelkie zabiegi przyuszne i tylko patrzy z wyrzutem:lol: Na szczęście usiska się nie brudzą, to i wytarcie suchym wacikiem raczej wystarcza. Co sądzicie o czyszczeniu usisków wacikiem nasączonym oliwką dla dzieci? Bo mój wet mi kiedys polecał, tylko czy to nie powoduje że ucho bardziej się klei i jeszcze bardziej łapie kurz?
  7. Ja radziłabym daleko posuniętą ostrożnośc w zaznajamianiu psów. Skoro suka jest w zaawansowanej ciąży to zarówno teraz jak i zaraz po porodzie może być drażliwa w stosunku do innych psów. Musicie to rozegrać bardzo ostrożnie bo w końcu pierwsze wrażenie jest bardzo ważne i często od tego i od zachowania opiekunów zależy czy psy zapałają do siebie sympatią. Znawcą nie jstem więc myslę że ktoś lepiej zorientowany dokładniej wam w tej kwestii pomoże pozdrawiam
  8. [quote name='*luthien*']Może urlopik?:razz: Albo opiekunka dla psiaków:p Nic dziwnego, ze zapominają. Erga zapomina już po 2 tygodniach jeżeli nie przypomne jej w ciągu tych dni:p[/quote] Chyba dziekański ten urlopik:lol: a opiekunkę pewnie by pożarły, bo to psy obronno-szczekające:diabloti: No cóż jakoś sobie poradzimy, w wakacje sporo gości zazwyczaj, może uda mi się kogoś zaprząc do wspólnych ćwiczeń bo psiaki pojedyńczo nawet są ok choć oporne ale wszystkie razem małpiego rozumu dostają:angryy: :diabloti: Gorzej że reszzta rodziny do zaleceń nie chce się stosować i psiaki mi rozpuszczają:mad:
  9. [quote name='Sonix']Fiolotetowa, dwa psy po jednej stronie to chyba nie jest dobry pomysł :shake: A dlaczego twoja trójka jest niewychowana? Pozdrowionka dla psiaków.[/quote] Ja tak od kilku dobrych lat jeżdżę, i tylko sąsiedzi się za głowę łapią, że kark skręcę. Psy nieuczone zasadę jedną znają żadnego przebiegania przed kołem roweru na drugą stronę. A nieuczone bo ja jestem w domu tylko raz w tygodniu, w weekend to i z czasem dla psów ciężko bo i inne prace czekają, co prawda zawsze w wakacje je podszkalam ale cwaniaki "zapominają" i tak w kółko:angryy:
  10. Jeżeli teraz spędzasz czas w domu, a przynajmniej zazwyczaj ma się kilka tygodni odpoczynku po operacji, to spróbuj sama pouczyć psiaka podstawowych komend za pomocą żarełka, tylko w krótkich sesjach. A jak wydobrzejesz najlepsze byłoby szkolenie z innymi psami. Wtedy psiak nauczy się odpowiednio reagować na towarzystwo, i psy spotykane na spacerze nie będą takim problemem.
  11. Jakiś rok temu kupiłam halti mojej suce, duża i ciężka a miała w dodatku wtedy nawyk atakowania innych psów. I powiem tyle jak się raz nakręciła na psa a była w samym halti to tak skakała i ciągnęła że bałam się że sobie łeb ukręci naprawdę. A halti było takie jak napisała LALUNA, zaciskające się na pysku bez ogranicznika. Teraz halti jeśli już tylko ze zwykłą obrożą, bo wyjścia w samym halti raczej już nie zaryzykuję.
  12. Tak, tak jazda na rowerku z psiakiem - super sprawa, ja zazwyczaj jeżdzę z dwoma biegną obok siebie na smyczach po tej samej stronie. Kiedyś wybrałam się ze wszstkimi na raz(trzema) ale to jednak trochę za dużo zwłaszcza, zę niewychowane są. Ale jak się ludzie u mojej babci patrzyli, pomijajac że większośc się ewakuowała i obserwowała zza bram domostw:diabloti: Halti nie polecam, moja suka halterek zerwała:angryy: PS:Nowa tu jestem więc witam wszystkich serdecznie, i ;pozdro dla psiaków:)
×
×
  • Create New...