-
Posts
122 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by rodzina_rr
-
[quote name='WŁADCZYNI']Jak dla mnie reakcja po odciągnięciu jest zbyt późna[/quote] Ale z tego wynikałoby, że można w ogóle nie reagować "po", bo jest za późno. :shake: Czy brak reakcji nie będzie odebrany jako przyzwolenie?
-
Byłam świadkiem takiej sceny: sredni kundelek spuszczony ze smyczy zaatakował hszczaka na smyczy. Kiedy psy odciągnieto od siebie, pani kundla zaczęła wrzeszczeć na swojego, szarpać go (już na smyczy) i parę razy go walneła, nie zbyt mocno. Jak zachować się, kiedy pies zaatakował ? Pomijam, że pańcia winna, bo winna czy nie, jakos trzeba potem psu dać znać, że takich zachowań się nie akceptuje. Co wtedy robić?
-
Nikt otwartym tekstem nie odpowie na Twoje pytanie - regulamin:shake:. Ale poczytaj forum, na pewno znajdziesz jakies wskazówki.
-
Labradorka Uratowała życie Tonącemu Chłopcu
rodzina_rr replied to Mirabel's topic in Labrador retriever
:lol::lol: Fajnie, że ktoś wyciągnął wątek do góry. Przypomniałam sobie tę historię i jakoś tak milej mi się zrobiło:loveu: -
Pilnie Proszę O Pomoc Agresywny Samiec Do Innych Samców
rodzina_rr replied to Daria_13's topic in Agresja
Skoro dopada Cię stado psów, to naprawde trudno mi coś doradzić. Ja jeżeli napotykam na swej drodze jednego psa, to patrzę jak ustawiają się psy wobec siebie: jeśli którys ustawia się bokiem, to informuje tego drugiego: "uspokój się, nie chcę z tobą zaczynać". Podobnie jeśli któryś odwraca głowę w prawo lub lewo, oblizuje się albo podnosi łapę. Ostatnio podchodzę pomału i NIE NA WPROST tylko w miarę mozliwości bokiem, po łuku. Uczę Medora, że jak mu daję komendę "noga", to nie może się wysuwac ani na krok. Dzieki temu nie wyrywa się do przodu jakby chciał zjeść przeciwnika, a ja podchodząc pomału mam czas obserwować zachowanie psów. I podchodzę na luźnej smyczy, daję spokojnie komendę "przywitaj sie". Ona zwalnia "noga". Jak się przywitają, mówię "idziemy" i bez problemu (ostatnio) idziemy:) -
Pilnie Proszę O Pomoc Agresywny Samiec Do Innych Samców
rodzina_rr replied to Daria_13's topic in Agresja
Proszę bardzo: Turid Rugaas "Sygnały uspakajajace. Jak psy unikają konfliktów" -
Pilnie Proszę O Pomoc Agresywny Samiec Do Innych Samców
rodzina_rr replied to Daria_13's topic in Agresja
Dario, sądzę, że niewiele można Ci doradzic:roll: poza tym, żebyś poszukała szkoleniowca, który poradzi Ci i nauczy, jak zachowywac sie w takich sytuacjach jak opisałaś. Może pomogłoby Ci też poczytanie forumowych wątków o agresji i wychowaniu. Szkoleniowiec mojego psa pożyczył mi ostatnio książkę o tym, jak psy dają sobie znaki, żeby uniknąc konfliktu. Całkiem inaczej zaczełam patrzec na to, jak Medor podchodzi do innych psów a one do niego. Myślę, że dzięki książce unknęłam już kilku spięc, bo dowiedzialam się jak "umiejętnie" podchodzic i witac się z napotkanym psem. Pozdrawiam:multi: -
[quote name='WŁADCZYNI']a jak szybko przeszłas od komend w domu do tych na dworzu? Spróbuj znaleść odległość w której psa nie interesują inne psy i nagradzaj, później kawałeczek bliżej psa i nagradzaj, tak żeby pies osiągał sukces ciągle. Upierdliwe, ale daje efekty. Może jakaś fajna zabawka?[/quote] Od samego początku tak miałam, że w domu ideał, a na dworze głupek. Nie przychodził natychmiast, udawał, że nie słyszy i takie tam. Aż doszlo do tego, że pozwolił sobie raz zwiać, drugi raz zwiać. I wtedy zaczęłam bardzo uważnie pracować na dworze. Przestał być spuszczany ze smyczy, zresztą do dziś chodzi na lince. Na to wszystko nałożyło się jego dojrzewanie i wciągu dosłownie dwóch-trzech miesięcy przestał być przyjacielem każdego spotkanego człowieka i zwierzęcia. No, wtedy wziełam się ostro do roboty - zaczełam go szkolic z trenerem. Udoskonaliłam wiele rzeczy, których nauczyłam go wcześniej, ale ze startem do innych psów jest tak, że raczej się ich zaucza niż oducza. Poprosiłam szkoleniowca, żeby parę razy wyszedł z nami na plac, gdzie jest pełno psów i poprawił moje i Medora zachowanie w tych razach. zaczynamy w czwartek. Ja stale mam wrażenie, że jest postęp - pies pracuje coraz lepiej, coraz więcej nam wychodzi. Ale w takich sytuacjach, jak np. miałam w sobotę, gdy cisnął mi się pod nogi, bo po drugiej stronie ulicy zobaczył psa, to zaczynam wątpić. Cudem, że się na nim nie przewróciłam i nie zaciągnął mnie (i siebie) pod przejeżdżający samochód.:mad::angryy: W programie jest jeszcze kastracja, ale wstrzymuje się tym do czasu, jak już pozbędę się nadziei (złudzeń:roll:), że nad tym zapanuję. bardzo dziekuję wszystkim za rady. naprawdę je wykorzystuję:lol:
-
[quote name='WŁADCZYNI']A probowałaś podawania smaczków z ust? Spojrzenie - wyplucie smaka w psa. [/quote] To jest tak: w domu, jak widzi, że mam coś w ustach i spodziewa się dostac, siada i gapi się, jakby miał mnie zahipnotyzowac. To jest skupienie! Zresztą w domu wszystko robi jak pies pokazowy:evil_lol: Na dworze: coraz częściej robi to, co ja chcę, ale wtedy gdy nie ma jakiegoś psa w pobliżu. Pojawia się pies - ja nie istnieję, no prawie:angryy:
-
[quote name='Martens']Wydaj psu kilka komend. Siad, leżeć, potem trochę chodzenia przy nodze z niespodziewanymi zakrętami, i znowu leżeć, itd. - kiedy tylko siedzi, ma za dużo czasu na myślenie :evil_lol:[/quote] Właściwie, to chodzi mi o to, jak koncentowac go na sobie w takiej sytuacji jak opisałam, a nie co robić, żeby odwrócic uwagę od "przeciwnika" w ogóle - z tym sobie raczej :lol:radzę. On nie łapie w takich razach mojego wzroku :mad:
-
[quote name='Marta i Wika']I wtedy skupienie, patrzenie na Ciebie, smakołyki jeden za drugim. [/quote] Jak tylko widzę, że mój pies się jeży i zwalnia, żeby capnąć jakiegoś przechodzącego obok psa, daje komendę "siad". Siada, ale łeb mu chodzi naokoło, kark zjeżony i tylko czeka, żeby runąć na wroga. I nic go wtedy nie interesuje - ani smakołyk, ani piłka:angryy: Nawet jak stanę na linii jego wzroku, próbuje tak wyciągnąć łeb, żeby stale mieć "przeciwnika" na oku. Jak wtedy skupiać go na sobie? Stale ćwiczę, w domu nie spuszcza ze mnie oka, a na dworze przeciwnie, wcale mnie nie zauważa. Albo ćwiczy, niby skupiony, a jak tylko na orbicie pojawia się sie inny pies, mój porzuca wszystko i gdyby nie linka, to zero kontaktu ze mną.:angryy:
-
[quote name='Belga']O tym pisałam na pierwszej stronie tego wątku. [/quote] Ach tak, myslałam, że chodzi o jeszcze jednego psiaka. :oops:
-
[quote name='Belga']AMuszę Cię pocieszyć, że mój pies też po kastracji błyskawicznie przytył, lecz po pewnym czsie wrócił do poprzedniej wagi.[/quote] A co z zachowaniem, osobowością? Stał się ciapą :shake:czy jest tak, jaki był:lol:?
-
[quote name='magia85']Tak jak w temacie: Ośrodek szkolenia psów PASTEL [URL="http://www.szkolapastel.pl"]www.szkolapastel.pl[/URL][/quote] Sorry, nie zorientowałam się, ale ludzie z okolicy pewnie wiedzą, o co chodzi:lol:. A sprawdziłaś, czy nie ma na forum opinii na temat tej szkoły?
-
[quote name='magia85']Piszę, gdyż byc może jakiś forumowicz skończył kurs w tej szkole i mógł by mi napisac jak przebiegał kurs,ile sie piesek nauczył,a ile przewodnik:evil_lol: [/quote] Napisz, o którą szkołę Ci chodzi, gdzie? :razz:
-
[quote name='A_Cichy']rodzina_rr czy możesz napisać z jakiego ośrodka tresury jest szkoleniowiec który poleca ci kastracje? Mając 1,5 godziny dziennie na szkolenie psa możesz nie tylko oduczyć go agresji wobec innych psów ale nieźle przygotować do zawodów. Miałem podobny problem z owczarkiem niemieckim którego kupiłem w wieku 4 lat. Szkoleniowiec w moim klubie kynologicznym bardzo szybko wyperswadował mu takie zachowanie. Pokazał mi jak pracować z psem. Efekt tego jest taki że kiedyś Nero atakował wszystko co było podobne do psa i miał mnie gdzieś, a teraz jak robimy grupowe przywołanie to puszczamy 20 psów naraz i na komendę każdy wraca do przewodnika.[/quote] Napiszę na PW
-
[quote name='A_Cichy']Problem agresji psa do innych psów, jest zwykle wynikiem braku lub błędów w szkoleniu. Eliminowanie go poprzez kastrację jest trochę "nie fer" wobec zwierzaka. :-)[/quote] Nie mama takiego planu, żeby wykastrowac psa i spocząć:razz: Codziennie szkolę psa, spędzam z nim około póltory godziny na dworze na ćwiczeniu i zabawie. Nie spodziewam się, że przez kastrację agresja "się wyeliminuje", ale że się zmniejszy. Takich opinii jest na forum najwięcej. Poza tym biorąc pod uwagę, że mój pies prowokuje bójki, to próbuję zważyć, czy bardziej nie fer jest go wykastrować, czy wiedząc o jego "skłonnościach" liczyć na to, że nie pokaleczy innego zwierzęcia, a inne, które w starciu okaże sie silniejsze, nie zagryzie jego. Oczywiście nie fer byłoby tu wspominać o uczuciach ludzi, których taka sytuacja by dotknęła. Również nie fer byłoby udawać, że jestem pewna, że za każdym razem uda mi sie odwrócić uwagę psa i w porę przewidzieć każdą sytuację i jej następstwa (np. wyskakujący z nienacka pies, którego babcia spuściła ze smyczy, bo tak ciagnie, że może ją przewrócić) Muszę powiedzieć, że nie uważam się za kiepskiego przewodnika, ale w pokorze muszę przyznać, że popełniałam błędy zanim zaczęłam ćwiczyć mojego psa ze szkoleniowcem. On także doradza mi kastrację. Ale szczęśliwie jest jeszcze forum, na którym można poprosić o zdanie tych, którzy zdecydowali się na zabieg, a ich opinie wynikają z doświadczenia, a nie tylko z tego, co sądzą o właścicielu psa. Ale za te też jestem wdzięczna:evil_lol:, w koncu forum nie jest po to, żeby się ze mną zgadzać i mi przytakiwać. Ciągle liczę na Wasze uwagi:)
-
[quote name='WŁADCZYNI']Nie traktujcie kastracji jako leku na całe zło, owszem spadnie psu trochę samczość po czasie, ale nie koniecznie musi to pomóc na inne problemy. Kastracja nie zastępuje szkolenia i wychowania, może tylko pomóc psa ułożyć.[/quote] Nie na całe zło, ale na tę agresję. Medor, który do tej pory nie wykazywał cienia agresji, zmienia się z dnia na dzień. Na ostatnich zajęciach na placu (dla absolwentów szkolenia) biegnac za swoja piłeczką nagle zrobił zwrot i rzucił się na ogromniastego psa ćwiczącego w innym końcu. Piłaka nie mogła być przyczyną agresji. Ćwiczenia i szkolenia jak najbardziej, kastracja, tak jak pisze Władczyni, mam nadzieję pomoże w prowadzeniu psa.
-
Mój dwuletni labrador od kilku tygodni zmienia swoje zachowanie wobec inych psów. Przestał każde napotkane zwierzę traktować jak kumpla - małe lekceważy, za to im większy samiec, tym wieksza chęć do starcia:angryy: Postanowiłam wykastrować Mećka zanim zauczy się rzucać do każdego psa. Czy zaobserwowaliście u swoich pupili wyraźne osłabienie agresji po sterylce? Czy zmienia się osobowość psa? Jakie macie doświadczenia w tej sprawie?
-
[quote name='Bogna'] widziałam ostatnio jakiegoś człowieka, który bawił się ze swoim jamnikiem tuz przy dwupasmowej drodze!:angryy: Było to praktycznie 20m od drogi. Brr ja sie boja psa wypuścić tu u mnie a co dopiero tam[/quote] Treser mojego psa zupełnie nie zawracał sobie głowy tym, że obok miejsca, w którym ćwiczymy jest ulica, którą jeżdżą samochody, obok chodzą ludzie nierzadko z psami, spod zaparkowanego tuż przy nas samochodu wychylaja się koty, toczy sie normalne życie. Pies był tak skupiony na zadaniach, ćwiczeniu, że nie wiem, co by sie musiało stać, żeby to odwróciło jego uwagę. A szkolenie zaczęłam miedzy innymi z tego powodu, że Medor nie przychodzi na zawołanie, a jak już coś sobie upatrzy, to ....:mad:szkoda gadać. Pan od jamnika pewnie dobrze wiedział, że może sobie pozwolić na zabawę w takim miejscu.
-
Ładny psi tandem:) Witajcie:multi:
-
Ciszę sie Anko, że stonowałaś :p Starannie przeczytałam ten post i dociekam tego, co nie jest dla mnie jasne, więc: [quote name='Anka i Leon'] mam wielu znajomych,którzy znają osobiście ją samą lub mają od niej psy.Jasne,wielu jest zadowolonych,ale pani Dowgiałło ma tu generalnie bardzo złą opinię.Jej hodowla postrzegana jest jako zarzewie psich chorób,z dysplazją na czele. [/quote] Zadowoleni są ci, którzy maja psy z tej hodowli. Bo przecież ci, którzy postrzegaja hodowlę jako źródło chorób nie kupiliby tam szczeniaków. Dlacego więc trzymasz się jakiejś "generalnej" opinii, być może tych z bliskiego sąsiedztwa, którym przeszkadza ujadanie :roll:, podjeżdzające samochody:roll: itp. Hodowla nie może być zarzewiem dysplazji, bo to nie jest choroba zakaźna. Wiesz na pewno, potrafisz wskazać więcej niż jednego psiaka, który ma dysplazję i jest z tej hodowli? Co, jeśli opinia, którą powtarzasz na formu, jest złośliwa plotką? [quote name='Anka i Leon'] moja przyjaciółka kupiła od niej psa za kilka tysięcy złotych(nie pamiętam, 2 lub 3 tys.),zabrała go do domu,po czym kontakt z hodowcą urwał się.Inaczej sobie to wyobrażałam,bo czytałam,że pani Dowgiałło pilotuje niejako rozwój swoich szczeniąt.Gdy okazało się (natychmiast po badaniu),że pies ma dysplazję,namawiałam znajomych,aby domagali się przynajmniej wyjaśnień,dlaczego weterynarz pani Dowgiałło tego nie zauważył...Jednak było im już wszystko jedno,bo pokochali tego paskudę i zaczęli leczenie za grubą kasę. [/quote] Też bym chciała, żeby hodowca przynajmniej w pierwszy okresie interesowała się szczeniakiem. A czy Twoi znajomi zgłosili się do hodowczyni po diagnozie? Czy poinformowali ją o tym, że w miocie był szczeniak z dysplazją. Przecież dla hodowcy to też jest ważna informacja, bo skąd ma wiedzieć (zakładam, że nie wiedział, sprzedając:lol:), że ma u siebie takie przypadki? Dlaczego nie renegocjonowali ceny, kiedy dowiedzieli się o chorobie? Jezeli hodowca sprzedaje peta, to nigdy za taką cenę, jak psa wzorcowego. Anko, nie mam nic wspólnego z jakąkolwiek hodowlą ani hodowlarzami i jak napisalam wczesniej nie bronię niczyjego interesu. Nie chodzi mi o to, żeby zrobić Ci przykrość czy kłócić się z Tobą. Ale nie zgadzam się na bezpadonowe atakowanie kogokolwiek, szczególnie pod nieobecność tego kogoś. :shake: Pozdrawiam Cię:lol:
-
[quote name='Anka i Leon']Nie mam ochoty psuć sobie dnia czytaniem waszych wypocin,wolę iść z psem na długi spacer,"hodowcy"Żegnam![/quote] I od tego może trzeba było zacząć. Najpierw spacer, relaks, potem dyskusja :cool3: Bo chyba nie po to piszesz na formu, żeby Twoje posty zostały przemilczane? Chyba chodziło o to, żeby ktoś zajął stanowisko? Nie znam pani Moniki, nie wystepuję w niczim imieniu. Odezwałam się, bo radę jakiej udzieliłaś jomi, to żadna rada. Za to oszkalowałaś hodowlę otwartym tekstem.:shake:
-
Anka i Leon w swoich postach łaczy dwa wątki - jeden dotycz kwestii rasowy=rodowodowy, drugi -pod pretekstem perypetii znajomych z dysplastycznym labem - hodowli Herbu Zadora. Pominę wątek pierwszy, który zawsze będzie aktualny, a fora są pełne opinii na ten temat. Ale podobnie jak Ewa i flatki zastanawiam się, po co ta historia niby o psie znajomych? Gdyby Anka i Leon pisała o tym trzy lata temu, rozumiałabym - świeża sprawa, rozczarowanie, emocje. Ale teraz? O co chodzi?:roll: