Jump to content
Dogomania

mc_mother

Members
  • Posts

    1710
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mc_mother

  1. Kulek jak najbardziej potrzebuje pomocy. Alee... Jaki jest plan? Macie jakiś DT dla niego? Jakieś pomysły? Bo żeby umieścić psa w hotelu czy dt musicie mieć deklaracje na dłuższy czas a nie parę stówek od nas... Kulek na pewno nie znajdzie domu w miesiąc...
  2. Witajcie:) Jurek był na kontroli u dra Kiełbowicza. Okazało się, że ostrość wzroku nieznacznie się w jednym oczku poprawiła, dlatego będzie dalej przyjmował leki. Niestety doktor stwierdził też, że operacja nie wchodzi w grę- zmiany są zbyt stare i zaniedbane i dotyczą głębszych warstw oka, których się nie da operować:( Powiedział, że nie chce Pani Lilki oszukiwać i robić nadziei... Poza tym u Jurka same dobre wieści- chłopaki bardzo dużo czasu spędzają razem, czasami dochodzi do małej wymiany zdań, ale coraz rzadziej i jest to raczej "dyskusja" niż wojna;) No, ale małe spięcia zdarzają się w najlepszych rodzinach, prawda? Na początku Jurcio najbardziej lubił siedzieć w domku- teraz nie można go do domu zagonić- idzie tylko spać, woli być z Jogim na podwórku:) Wczoraj uśmiałam się wieczorem z filmiku, na którym Jurcio układa się do snu :D Jak szczeniak! Kula się po legowisku, wydaje śmieszne odgłosy- ubaw po pachy :D A teraz kwestie formalne: Ponieważ operacji nie będzie trzeba podjąć decyzję na jaki cel zostaną przeznaczone pieniądze zebrane przez nas dla Juranda? Ponieważ Jurcio jest niewidomym podhalanem proponuję połowę pieniędzy przeznaczyć na innego niewidomego psiaka w potrzebie (lub kilka psiaków) a drugą połowę na podhalany w potrzebie. Ponieważ na dogo nieczęsto bywam- proszę o propozycje któremu/ którym niewidomym psom najbardziej przydadzą się te pieniądze. Jeśli są jakieś inne propozycje- proszę dać znać.
  3. Pamiętam, że kilka osób pisało do mnie z pytaniami jak można pomóc Jurciowi i jedna Pani krótko przed adopcją Juraska pisała, że zamierza podesłać karmę- poszukam w domowym kompie.
  4. Jurcio jutro jedzie na wizytę kontrolną do dra Kiełbowicza- okaże się czy leki skutkują... Relacja będzie pojutrze, bo wrócą w nocy.
  5. Internet mi koszmarnie chodzi przez tą pogodę i nie mogę edytować pierwszego postu, więc na razie napiszę tutaj... Tak jak Akrim prosiła wcześniej- prosimy o nie wpłacanie już pieniędzy na Jurcia- Wasze deklaracje przydadzą się innym psiakom:) Ale chciałabym przede wszystkim napisać o sytuacji z finansami zebranymi przez Juranda. Jak już wspominałam- Dr Kiełbowicz widzi szansę poprawienia wzroku Jurka- w tej chwili chłopak przyjmuje leki mające poprawić ostrość widzenia. W dalszej perspektywie (w zależności od skutków leczenia farmakologicznego) jest możliwość operacji oka. Dla właścicielki koszt operacji to niebotyczna kwota. W umowie adopcyjnej zobowiązałam się do partycypowania w kosztach ewentualnej operacji- pierwotnie przecież pieniądze były zbierane na ten cel. Dlatego do czasu wyjaśnienia sytuacji pieniądze Juranda będą "zamrożone" do jego dyspozycji. I póki co nie będą przekazane na inny cel. Mam nadzieję, że nikt nie ma nic przeciwko temu. Jeśli jest inaczej- bardzo proszę o informację:)
  6. Chłopaki na spacerku :) Odpoczywam sobie:) Tulimyyyy :)
  7. Jurcio jest dobrze wychowanym pieskiem i siusiu zostawił sobie na "potem" :D Zresztą, żeby skorzystać z polskich pociągowych toalet to trzeba mieć naprawdę wielkie ciśnienie ;) :D Mam fajne foty a nie mam czasu wkleić :( Może jutro..
  8. Jurcio wczoraj był u Dra Kiełbowicza- to świetny okulista. Został dokładnie przebadany i doktor stwierdził, że jest szansa poprawienia wzroku! :) Na razie dostał kilka leków, które mają mu poprawić ostrość widzenia. Za 2 tygodnie p. Lilka ma się skontaktować ponownie z doktorem i zobaczy co dalej. Jurcio w pociągu zrobił furorę- wszyscy go podziwiali :P Grupa kibiców, którzy jechali w pociągu była nim zachwycona. Jurcio był bardzo grzeczny :loveu: Po powrocie do domu nasz misiek nie posiadał się ze szczęścia i szalał z radości :P Co ciekawe- Jogi też bardzo się ucieszył z jego powrotu :)
  9. Oooo mamooo! Argusiowa! Jak mi wstyyyd:oops::oops::oops: Dałabym sobie rękę uciąć, że pisałam do Ciebie e-mail z wiadomością o domku Juranda... Bardzo przepraszam za to niedopatrzenie. I BARDZO DZIĘKUJĘ- to z Twojego allegro Pani Lilka dowiedziała się o Jurciu Dziękuję za wspieranie Juranda i kilkumiesięczne ogłaszanie- wielkie buziaki :) A skoro już dziękuję, to chciałabym bardzo, bardzo podziękować wszystkim osobom, które pomagały, wspierały, radziły i finansowały pomoc Jurandowi- jesteście kochani!:loveu: Przede wszystkim dziękuję Saphirze i ilon_n za wszystko(za szybki odzew i chęć pomocy, jeżdżenie do psów, przewożenie, leczenie, SPA, szukanie miejsca dla Jurka, odwiedzanie go, spacery- no za wszystko)- bez Was nic by się nie udało! Dziękuję Ania+Milva i Ulver za czujność i powiadomienie nas o białaskach w Kowalewie, osobom, które ogłaszały Jurka, schronisku w Toruniu, Mariamc, która wzięła Jurka pod swoje opiekuńcze skrzydła i wyprowadziła go "na ludzi", Biafrze, która udostępniła konto do zbiórek, Cajusowi za rady(chociaż nie zawsze się zgadzaliśmy)i pomoc Jurkowi w Toruniu, joli_li kochanej, bez której na pewno nie udałoby się zebrać potrzebnych deklaracji, osobom, które odwiedzały miśka u mariamc i osobom, które zdecydowały się swoją deklaracją wesprzeć Juranda. :loveu: Dziękuję też naszym kochanym forumowiczom z Forum Owczarka Podhalańskiego za deklaracje i wsparcie-- przede wszystkim Akrim za pilnowanie Jurkowych finansów, Camarze, Mojejmisi, Szarotce- zawsze można na Was liczyć... Mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam:roll: No i przede wszystkim Pani Lilce- za wielkie serce i bezinteresowną chęć pomocy psu:) Bez takich osób wszystkie nasze działania na nic by się nie zdały I na koniec trochę prywaty- dziękuję Camarze- mojemu niedościgłemu wzorowi, od której cała pomoc podhalanom się zaczęła, na której radę i wsparcie zawsze mogę liczyć, która zaraża swoją siłą, energią do działania i dzieli się wiedzą :)
  10. Oooo, tak mnie miiiziaaaj :) jestem wykończony...
  11. Pieszczochy ze swoją pańcią: Jurcio odpoczywa schowany w burakach :D Chłopaki mają się dobrze, Jurkowi jeszcze czasem się przypomina, że miał nie lubić Jogiego ;) ale idzie ku dobremu- ekscesów jest z dnia na dzień coraz mniej:) W piątek za dwa tygodnie Pani Lilka jedzie z Jurkiem do Wrocławia do profesora (nie wiem jakiego...) z Uniwersytetu Przyrodniczego, specjalisty, który podobno ma sprzęt jedyny w Polandzie by spojrzał Jurciowi w oczy;)
  12. Mam foty ale słaba jakość- z komórki... Jak będę miała chwilę to wkleję coś:)
  13. Dziś dożynki w większości wsi... Jurcio chyba z tej okazji zaszył się dziś na spacerze w polu buraków:cool3: Ułożył się wygodnie w liściach i nie chciał wstać:lol: Wlazł też pod brzuch Jogiego:lol: Na spacerze chodzą sobie zgodnie i spokojnie... Będzie dobrze:) Z dnia na dzień są postępy i prawie nie ma ekscesów:) Pani Lilka wciąż zastanawia się czy Jurcio na pewno ma 6 lat, bo Jogi spaceruje dostojnie a Jurek biega i zachowuje się jak szczeniak:) Uwielbia jeść z ręki (ten to wie jak się ustawić;) Wieczorem Pani Lilka przytuliła do niego głowę a on momentalnie zaczął chrapać :) Słodziak nasz kochany- nareszcie ma SWÓJ DOM i SWOJEGO KOCHAJĄCEGO CZŁOWIEKA :)
  14. Mam wspaniałą wiadomość! Dziś Juruś i Jogi razem sobie spacerowali a później na podwórku chodzili koło siebie bez awantur!:multi::multi::multi::multi::multi: Jurek podchodził do Jogiego iiii... NIC! Nawet leżeli na podwórku pół metra od siebie i nie było żadnych spięć!:multi: Brawo chłopaki! I brawo Pani Lilko!:loveu: Teraz Jurcio leży na swojej podusi i zasypia przy głaskanku po ciekawym dniu:) Ale się cieszę!
  15. Bardzo dziękuję moderatorom za szybką reakcję i posprzątanie wątku:)
  16. U Jurcia w zasadzie bez wielkich zmian... Codziennie kilka razy rozmawiam z Panią Lilką- jest dobrej myśli. Jest przygotowana na wiele rzeczy, które mogą się zdarzyć i bardzo spokojnie do wszystkiego podchodzi. Jurek jest wielkim pieszczoszkiem- uwielbia tulenie i głaskanie i umie się go domagać :D Bardzo lubi wygrzewać się na słoneczku i spać na swoim posłanku :) Niestety Jogiemu wczoraj odnowił się problem z uszkami i większość czasu przesypia..
  17. U Saphiry było tak: I mam nadzieję, że do Jogiego Jurcio też nabierze zaufania...
  18. Dziękuję wszystkim osobom, które dzwonią i piszą do mnie z radami, propozycjami pomocy, ze słowami zrozumienia i wsparcia :) To dodaje sił ;)
  19. Cajus- co Cię boli? Że na OP tak szybko zmieniłam tytuł, czy że tu nie zmieniłam? Bo nie ogarniam... Jeśli chodzi o Rino- dla kogo jest szokiem jego problem z mężczyznami? :crazyeye: Nie mam czasu grzebać po watku, ale napisałam "nie ma żadnych nowych problemów". Rino jest w nowym domu dopiero 3 miesiące. To bardzo mało czasu na wyleczenie lęków z "poprzedniego życia"... Ale jest w dobrych rękach i nie jest pozostawiony sam sobie... Jeśli miałabym na wszystkich forach zdawać relację z każdej przeprowadzonej rozmowy tel. czy z każdego otrzymanego e-maila, z każdej nieudanej wizyty- doby by nie starczyło na klepanie w klawisze:roll: Poza tym właściele Rina są zalogowani na forum OP i jeśli mają chęć to piszą. Post o tym, że nie chcę "komenderować dogomaniakami" był żartem (emotki!) i zachętą dla podhalaniarzy by bardziej się zaangażowali w sprawy Jurka. Nie wiem też o co chodzi z wpisem o możliwości adopcji do Holandii? jaki problem? Był taki pomysł, przeprowadziłam kilka rozmów telefonicznych z tłumaczką fundacji, kilka e-maili, nic z tego nie wyszło- prawdopodobnie z powodu śmierci suczki w schronie, którą również chcieli zabrać... Od razu uprzedzam, że sunia nie była pod naszą opieką. Pomysł upadł na etapie zarządu holenderskiej fundacji i tyle... Jeśli chodzi o domki dla Juranda- nie, to nie jest jedyny dom, który się zgłosił. Ale jedyny, któremu można było zaufać i który daje szanse powodzenia. Potrzebny jest czas. Czas na oswojenie Jurka z domem, z ludźmi i z Jogim. Moje zdrowe, adoptowane psy potrzebowały czasami kilku miesięcy na "wyluzowanie"... Czego się obawiam? Obawiam się, że jednak psy się nie zaakceptują, mimo pracy wkładanej i przez P. Lilkę i Jej wielkiego samozaparcia. Tego się obawiam. Co do pieniędzy Juranda- pierwotnie były zbierane na leczenie i być może takie będzie ich przeznaczenie- Pani Lila (po zadomowieniu Jurcia) będzie konsultować możliwość wykonania operacji zdrowszego oka. Zapewniłam Ją, że będziemy partycypować w kosztach ewentualnej operacji a także (gdyby była taka konieczność- odpukać) w razie jakichś poważnych chorób psa. Dlatego "dzielenie pieniędzy po Jurandzie" byłoby przedwczesne. Ale oczywiście, jeśli ktoś zażąda zwrotu- nie ma problemu:) Póki co Jurand domaga się spacerów i z wielkim zainteresowaniem zwiedza okolicę. Wącha każdy krzaczek i kwiatek. Dużo śpi, ale po przebudzeniu zaraz chce biegać. Drugiego dnia Jurek biegał do kojca oszczekiwać Jogiego. Teraz go ignoruje. Obok siebie spacerują bez zgrzytów. Jurcio uwielbia się przytulać i być głaskany. Pani Lilka mówi, że podąża za jej głosem.
  20. Rozmawiałam z Panią Anią przed chwilą- źle się z Arktyką zrozumiały. Nie ma żadnych nowych problemów- niedługo po adopcji okazało się, że Rino ma problem z mężczyznami np. na spacerach(pewnego typu budowy i wyglądu- podobnego jak Pan Domu). Zdarza mu się burczeć, gdy pan wchodzi do pomieszczenia, w którym są p. Ania i p. Krystyna. Uspokaja się i wychodzi na wydaną komendę. Cały czas pracują nad tym zachowaniem, Pan Domu przede wszystkim. Zgodnie z moimi sugestiami przestali pozwalać psu spać w łóżku i zaczęli uczyć psa. Nie ma kłopotów z posłuszeństwem w stosunku do reszty rodziny (także Pana Domu). Rino jest posłuszny, zna komendy i na nie reaguje. Nie ma w nim agresji. To tyle. PS. Wątek Rina od początku jest na forum podhalana. Tutaj nie było takiej potrzeby. Jeśli ktoś chce porozmawiać o Rino- zapraszam na PW. Twoja Cajusie ocena sytuacji w domu jest błędna, ponieważ jest oparta na błędnych wiadomościach.
  21. Kastracja nie została przeprowadzona w ustalonym terminie ze względu na stan zdrowia Rina oraz upały. Sama im to odradzałam i proponowałam jesienny termin. Miałam bardzo dobry, co kilka dni kontakt z opiekunami Rina. Do sierpnia... uznałam, że czas urlopowy itd.i dlatego się nie odzywają. Nic nie wspominali o jakichkolwiek problemach wychowawczch. Próbowałam się dziś dodzwonić aby dopytać o te problemy- bez skutku. Uważam Elzo, że adopcja była przeprowadzona prawidłowo, właściciele byli zapoznani ze specyfiką OP i dobrze przygotowani... ale każdy ma prawo do swojej opinii oczywiście. Wracając do właściwego tematu- do Jogiego i Juranda za kilka dni przyjedzie specjalista- psi psycholog i pomoże Pani Lilce.
  22. Jogi niestety nie jest wykastrowany. Został zabrany ze schroniska w tragicznej kondycji i do tej pory boryka się z różnymi zdrowotnymi problemami, co nie pozwala przeprowadzić zabiegu. Prawdopodobnie, jeśli wyniki będą ok. to będzie kastrowany na jesieni. Przykład podobnej adopcji mieliśmy na forum kilka lat temu, tylko były to dwie starsze suki - obie potężne- ONka i podhalanka. Camara przeprowadzała tę adopcję (jak większość z pewnie kilku setek podhalanich adopcji). Na początku również była straszna wojna i nie było lekko. Po jakimś czasie wszystko się ułożyło i Szelma była oczami i uszami Eni. Były nierozłączne. Niestety obie niedawno odeszły za TM. Jestem na bieżąco z domem w kontakcie, jest także wsparcie na miejscu. Mam również bardzo dużo wątpliwości, jak pisałam od początku... ale bardzo wierzę w powodzenie. I chcę wierzyć. Jeśli jednak sytuacja będzie się rozwijać w niedobrym kierunku bez wahania zabiorę Juranda z powrotem do Danusi. Jednak nie darowałabym sobie, gdybym nie dała Jurandowi tej szansy.
  23. Dla właścicieli Jogiego to także niespodzianka, ponieważ do tej pory zdarzały mu się konflikty z innymi samcami i o to głównie były obawy... Jogi ma ok. 6-7 lat. Dokładnie nie wiadomo- został adoptowany z poznańskiego schroniska. Camara- dziekuję za wsparcie :) Wiesz, że Twoje zdanie liczy się dla mnie najbardziej. Jeśli Ty mówisz, że zrobiłam dobrze to mi od razu lżej na duszy ;)
  24. Wieści z frontu są takie, że oba psy biegają po podwórku pod nadzorem Pani Lilki. Wszystko jest w porządku do czasu gdy Jogi nie próbuje podchodzić do Juranda by go wąchać. Jurand warczy i szczeka, Jogi się wycofuje... Jogi zachowuje się bardzo spokojnie, choć to o niego P. Lilka bała się bardziej- że na swoim terenie może już nie być taki grzeczny. Dla mnie to dobry znak. Były próby w kojcu- jeden pies był w kojcu, drugi na zewnątrz (na zmianę). Sytuacja taka sama- wszystko gra gdy Jogi się nie zbliża. No i Jurand się podkopuje... W stosunku do domowników Jurand zachowuje się wspaniale, chodzi i się tuli :) Troszkę nie ma apetytu, ale to normalne. PS. Nie ma co oczekiwać cudów i jakichś diametralnych zmian w ciągu jednego czy dwóch dni. Staram się Wam wszystko pisać, ale oprócz dogo jest też świat realny wbrew pozorom ;) - praca, rodzina, psy... Dlatego nie jestem w stanie całą dobę siedzieć na dogo i zdawać relacji co godzinę. Przez samo klepanie w klawisze nikomu się nie pomoże ;)
  25. [IMG]http://img267.imageshack.us/img267/6136/5092010017zm.jpg[/IMG] [IMG]http://img59.imageshack.us/img59/5268/5092010027.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...