Jump to content
Dogomania

SarSar

Members
  • Posts

    37
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by SarSar

  1. Przed chwilą dowiedziałam się, że na koncie Fundacji jest dla ducha 275 złotych... to zawsze coś, ale... Nie macie kogoś w Stanach? Ten lek może tam kosztować mniej. Na prawdę nie wiem co robić. Duch jest dziś dużo lepszy ale jak nie dostanie leku może to wszystko pójść na marne. Tak bardzo chcę, by się udało, już tak niewiele zostało. Już nie wiem co zrobić. Nie mam pomysłu...
  2. Podaję czysty HMB. Za 120 kaps, płacę 115zł - 123 z wysyłką. W jego wypadku starcza to na 15 dni. Leki są potrzebne do wyleczenia a nie do przedłużania choroby. Co do możliwości, to ja sama też w ten sposób odzyskaląm swoje życie dwanaście lat temu. Pomagalam informacją wielu ludziom co i jak, i mam na koncie wyleczonych przerzutowych czerniaków trzy i innych trochę też... Wiem, że to ma szansę WYLECZYĆ. Trzeba tylko wytrzymać to przez jakieś trzy, może cztery miesiące... Tak było ze mną. Jednak nie jestem Panem Bogiem i nie wiem niczego na pewno.
  3. To było pod koniec lipca ubiegłego roku. Ktoś kto szukał i odbierał z tego miejsca innego psa zrobił zdjęcie kolaka. Nie było nic wiadomo na jego temat. Tego samego dnia zobaczylam go w necie. Wtedy jechał do mnie już inny ze schronu a w domu były jeszcze dwa. W ciągu kilkunastu sekund zdecydowałam. Pojawiła się myśl - ma na imię Duch i jest mój. Tak też napisałąm. Ludzie dobrej woli pomogli go wydostać choć pani robiła spore problemy i tak na prawdę dopiero wtedy dowiedzieliśmy się w jakim jest stanie. Nie dość że cały w ranach od pogryzień robactwa.( Później wyczesywałąm po kilkadziesiąt strupów dziennie) ale także ślepy, z trudem utzrymujący się na łapkach, ma też kłopoty ze słuchem, serduszko ledwie pracowało... co więcej dopiero czas mial pokazać. Jega waga wtedy to było 11 kg. Przez cały ten czas trwa walka o życie mojego Ducha. Waży 28kg, skóra nienaganna, widzi kontury jednym okiem, serce oki, zaniki mięśniowe opanowane, zaczęła się gehenna z nowotworem. Trzy miesiące walki. Lekarze w stopniach doktora, profesora, nie dali mu szans. To trochę tak jak mnie dwanaście lat temu. Postanowiłam powalczyć tak jak kiedyś o siebie i o dziwo zadziałąło. Jednak taka terapia to koszty, zresztą chemia to podobne koszty. Leki na miesiąc na które brakujemi już pieniędzy to 1200 - 1400zł. To co ja sama wytrzymuję to600zł. Jest zdecydowanie lepiej, ale jak przerwiemy podawanie leków przyjdzie śmierć na którą bezradnie będę musiałą patrzeć wiedząc że życie było na wyciągnięcie ręki, tylko środków zabrakło...
  4. Witam na krótko dziś. To ze mną teraz jest Duch. Od ponad roku walczę o jego życie. Koleje naszego losu można prześledzić na forum owczarka szkockiego w wątku "tych co znalazły dom" jako pies w pseudoschronisku pod Wejherowem" a potem już w galerii "Dobry Duch Nestor - metamorfozy". Nie wiem co mam Wam powiedzieć. Jestem zrozpaczona brakiem środków na potrzebne leki. Jesli ich nie znajdę - umrze. Nie mam już niczego do sprzedania. Mogę jedynie zaoferować moją usługę z zakresu projektowania wnętrz za pół obowiązującej stawki. Zrobię to dobrze i szybko. Może choć to moz`e się komuś przydać. Pytajcie. Odpowiem. Teraz muszę się wyłączyć. Wracam do zadań na dziś. Pomóżcie, proszę.
  5. Wielkie ukłony dla Irenaka! Wspaniałe działanie! Oferuję pomoc w doprowadzeniu psa do możliwie najlepszej formy. Przypominam, że mimo wielu traumatycznych wręcz przejść nadal jestem i chętnie pomogę. A pies wspaniały, piękny i wart każdej pomocy. Po czymś takim należy mu się wszystko co najlepsze. Złota karta kredytowa na ten etap życia. Ja też mam takie i staram się im taką emeryturę zapewnić. Mam też slepego, ale dziś już tak nie jest i całkiem dobrze sobie radzi. Irenaka - czekam na wiadomości i dyspozycje. Jestem.Zrobię ile mogę. Pozdrowienia od Ducha i reszty.
  6. Normalnie to masz rację, ale miałam nadzieję, że może coś się zmieniło... miałam też nadzieję, że ktoś może zna ten numer lub podobny.
  7. Wczoraj, gdy wiozłam wyrzuconą suczynkę do przytuliska w Klembowie (pow. wołomiński), taksowkarz podał mi numer do policji dla zwierząt. Mówil, że widział jak za znęcanie nad psem delikwent został zakuty w kajdanki przez kogoś w mundurze i odstawiony na policję. Podał mi numer telefonu. Chciałam dowiedzieć się czegoś więcej. Kto to robi, jakie ma uprawnienia, w jakich sprawach można się do nich zwracać itp. Próby dodzwonienia się jednak spełzły na niczym. Może źle wbiłam numer w pamięć telefonu, nie wiem... Czy ktoś coś wie na ten temat? Może znacie telefon? Ten na który dzwoniłam to 510 973 912
  8. Wiem, pani Ireno, Ewa się nisko kłania. Będzie dobrze. Tylko podpierajcie ich.
  9. Witam, jestem w ciągłym kontakcie odnośnie Gery. Jest troszkę lepiej. Trudno mówić o gwałtownej poprawie, ale rysuje się szansa. Pojawiły się dziś pierwsze "jaskółki" czucia i władzy w łapach. To na razie tylko "jaskółki" ale są!Wierze, że tym razem nam się uda! Wspierajcie, proszę, Gerę, ale także tych którzy się nią opiekują. Oni też potrzebują wsparcia. Bez ich siły, siła Gery to za mało.Wszelkimi siłami staram się pomóc.Włączcie się w ten łańcuch siły. Proszę.
  10. Będzie dobrze. Trzymajcie go energią. Wspierajcie w modlitwie prosząc o mądrość decyzji lekarzy. Będzie dobrze. Caly czas jestem i staram się pomagać. BEL - BĘDZIE DOBRZE!!!
  11. Jestem. Nie wydaje mi się żebym byla czarodziejką, ale staram się pomoc. Proszę o wiadomości. Energia weszla. Poprawa powinna być widoczna za jakis czas. Teraz moze spac. Bylby to bardzo pozytywny znak. Dajcie więcej energii. potrzebna!
  12. [quote name='.Ania.']Widziałam też drugiego collii. Jest sam w kojcu z tabliczką - agresywny pies. Jest bardzo ładny, żywy, dosyc duży. Jak podeszłam, to trochę mnie obszczekał, ale to w zasadzie tyle. Trzebaby go poobserwowac dużej... Poza tym widziałam pieknego rudego kota, który siedzi sam w kojcu i potwornie miauczy. Chodził wzdłuż kojca za nami...:shake: Mało brakowało, a wzięłabym go ze sobą Widziałam kilka szczeniaczków- większość ma mocno pękate brzuszki, także pewnie są zarobaczone. Witaj Aniu, napisz proszę więcej o tym "groźnym" colaku - być może będę mogla mu pomóc. Potrzebne by bylo zdjęcie i trochę więcej informacji o jego przeszlości. Jak dlugo jest w klatce?Czy ma jakieś choroby, czy toleruje inne psy, dzieci, czy nie. Chcialabym się nie mylić, ale może będzie możliwość znalezienia dla niego dobrego miejsca.Jakbyś mialą zdjęcia to przyślij proszę na mój prywatny mail: ewymail@o2.pl i bądźmy dobrej myśli. Pozdrawiam. Sar Sar
×
×
  • Create New...